Koszty filmu, serialu dubbingowanego
Z ciekawości zajrzałem na stronę TVN'u, aby zobaczyć ile pieniędzy sobie życzą za spoty reklamowe. Szczerze mówiąc spadłem z krzesła jak zobaczyłem ile sobie życzą za 30-sto sekundowy spot puszczany w czasie najwyższej oglądalności który nie tylko pokryłby w całości koszty wykonania dubbingu do danego filmu, ale i by starczył na jeszcze jeden. Cennik przedstawia się następująco:
20:40- 20:46:Kung fu panda: 76 200 zł(zysk z 6 min. 914 400 zł)
21:40- 21:47:po Kung fu panda, przed Wejściem smoka: 64 500 zł(zysk z 7 min. 903 tys zł)
21:12- 21:18:Mam talent: 127 700 zł(zysk z 6 min. 1 532 400 zł)
21:12- 21:19:Iron Man: 76 200 zł(zysk z 7 min. 1 066 800 zł)
Tak więc argument, że polskich stacji nie stać na dubbingowanie filmów został właśnie przez nie same obalony.
20:40- 20:46:Kung fu panda: 76 200 zł(zysk z 6 min. 914 400 zł)
21:40- 21:47:po Kung fu panda, przed Wejściem smoka: 64 500 zł(zysk z 7 min. 903 tys zł)
21:12- 21:18:Mam talent: 127 700 zł(zysk z 6 min. 1 532 400 zł)
21:12- 21:19:Iron Man: 76 200 zł(zysk z 7 min. 1 066 800 zł)
Tak więc argument, że polskich stacji nie stać na dubbingowanie filmów został właśnie przez nie same obalony.
Poszukuję filmów i seriali aktorskich do których polski dubbing powstał na zlecenie Canal+, TVP bądź Wizji Jeden. Poszukuję także taśm 16mm z filmami aktorskimi które otrzymały kinowy dubbing a który nie został nigdzie wydany. Dotyczy to produkcji wyświetlanych w kinach do lat 90.
Jeśli nagranie dubbingu jest na taśmie szpulowej to jestem w stanie przegrać go na DVD. Przegranie nośnika VHS lub taśmy 16mm nie stanowi problemu.
Sam staram się kolekcjonować polskie dubbingi do produkcji aktorskich i w swoich zbiorach mam wiele unikatów które nie są nigdzie dostępne. Z chęcią się wymienię za nagrania których nie mam a które mnie interesują. Proszę o kontakt na mojego maila:
dezerter_poczta@op.pl
Jeśli nagranie dubbingu jest na taśmie szpulowej to jestem w stanie przegrać go na DVD. Przegranie nośnika VHS lub taśmy 16mm nie stanowi problemu.
Sam staram się kolekcjonować polskie dubbingi do produkcji aktorskich i w swoich zbiorach mam wiele unikatów które nie są nigdzie dostępne. Z chęcią się wymienię za nagrania których nie mam a które mnie interesują. Proszę o kontakt na mojego maila:
dezerter_poczta@op.pl
Czy orientuje się ktoś z was ile kosztuje odkupienie licencji na emisję zdubbingowanego filmu/ serialu od dystrybutora kinowego/ innej stacji TV. Chodzi mi o to jak takie koszty odkupienia licencji mają się do samych kosztów wykonania dubbingu. Niektóre stacje zamiast odkupywać dubbing robią własny. W necie nie znalazłem nic na ten temat.
Poszukuję filmów i seriali aktorskich do których polski dubbing powstał na zlecenie Canal+, TVP bądź Wizji Jeden. Poszukuję także taśm 16mm z filmami aktorskimi które otrzymały kinowy dubbing a który nie został nigdzie wydany. Dotyczy to produkcji wyświetlanych w kinach do lat 90.
Jeśli nagranie dubbingu jest na taśmie szpulowej to jestem w stanie przegrać go na DVD. Przegranie nośnika VHS lub taśmy 16mm nie stanowi problemu.
Sam staram się kolekcjonować polskie dubbingi do produkcji aktorskich i w swoich zbiorach mam wiele unikatów które nie są nigdzie dostępne. Z chęcią się wymienię za nagrania których nie mam a które mnie interesują. Proszę o kontakt na mojego maila:
dezerter_poczta@op.pl
Jeśli nagranie dubbingu jest na taśmie szpulowej to jestem w stanie przegrać go na DVD. Przegranie nośnika VHS lub taśmy 16mm nie stanowi problemu.
Sam staram się kolekcjonować polskie dubbingi do produkcji aktorskich i w swoich zbiorach mam wiele unikatów które nie są nigdzie dostępne. Z chęcią się wymienię za nagrania których nie mam a które mnie interesują. Proszę o kontakt na mojego maila:
dezerter_poczta@op.pl
Nie mam pojęcia, ale nie wiadomo nawet, czy odkupienie dubbingu zależy od dystrybutora, który film z nim emitował, czy od studia, które je opracowało. Najwidoczniej musi to kosztować ponad dziesięć-dwadzieścia tysięcy, skoro telewizje wolą czasem wydać tyle kasy na opracowanie swojego dubbingu, zamiast wziąć już istniejący od dystrybutora.
Hey hey let’s go 喧嘩する
大切な物をprotect my balls
僕が悪いso let’s fighting
Let’s fighting love
Let’s fighting love
大切な物をprotect my balls
僕が悪いso let’s fighting
Let’s fighting love
Let’s fighting love
Sądzę, że mogą sobie śpiewać ile tylko chcą. Przy czym zapewne zależy to od tego, czy pełnię praw ma stacja, czy np. studio dalej może rozprowadzać gotowy dubbing np. po jakimś czasie od opracowania. Raczej logicznym jest, że sam gotowy dubbing powinien być oferowany w cenie niższej, niż kosztowało jego wyprodukowanie; jeśli natomiast idzie za tym licencja do emisji, to ten koszt powinien być jeszcze niższy.
Wychodzi na to, że C+ jest pazerny jak cholera. Cud, że tego Garfielda Polsat mógł odkupić.
Wychodzi na to, że C+ jest pazerny jak cholera. Cud, że tego Garfielda Polsat mógł odkupić.
https://youtu.be/8_E_5D3hekc lub https://youtu.be/4c-0ZbEHhGgRe: Koszty filmu, serialu dubbingowanego
Stacja zarabia jakieś 900000 na reklamie, a ile kosztowała ich emisja? Ile kosztuje ich sprzęt, ludzie, ile musieli zapłacić dystrybutorowi za prawa do emisji.
Trzeba patrzeć nieco szerzej. Robi taka stacja wiadomości - muszą je z czegoś utrzymać... to nie jest kwestia minuty dubbingu vs reklama - ale całościowych oszczędności i kosztów stacji telewizyjnej.
Trzeba patrzeć nieco szerzej. Robi taka stacja wiadomości - muszą je z czegoś utrzymać... to nie jest kwestia minuty dubbingu vs reklama - ale całościowych oszczędności i kosztów stacji telewizyjnej.
Re: Koszty filmu, serialu dubbingowanego
Owszem, tylko takich informacji nie podają, bazujemy więc na domysłach + coś, co komuś "się wymsknęło" przy jakiejś okazji. Czy licencja na emisję z lektorem jest tańsza niż na tę z dubbingiem? Nie wydaje mi się, a sądzę wręcz, że dubbing jest tańszy. "Sprzęt i ludzie" - bez zmian, bo koszta dubbingu liczymy całościowo i "ludzie" w studiu to problem studia, nie stacji.
Zostają jeszcze tantiemy i tutaj może być bardzo duży problem...
Zostają jeszcze tantiemy i tutaj może być bardzo duży problem...
https://youtu.be/8_E_5D3hekc lub https://youtu.be/4c-0ZbEHhGg-
Film_Polski
- Pierwszy mikrofon
- Posty: 356
- Rejestracja: 3 lut 2012, o 14:52
- Lokalizacja: Katowice
Faktyczny koszt lektora
"Z lektorem się nie orientuję, ale o wiele taniej, bo masz do opłacenia tylko tłumacza, ewentualnie adiustatora/redaktora, lektora, dźwiękowca, plus marża dla studia. Tej samej długości odcinek z lektorem może być i 10 razy tańszy."
Z moich obserwacji - z pewnością bardzo fragmentarycznych i niereprezentatywnych - wynika, że ten sam film, który był już kiedyś wyświetlany z lektorem w jakiejś telewizji, w przypadku pokazywania w innej stacji podlega - chyba zawsze - opracowaniu od nowa. Mamy wtedy nowe tłumaczenie dialogów oraz nowego lektora. Jest więc okazja, by tłumacze i mafia lektorska po raz n-ty zainkasowali swoje pieniądze. Z pewnością podraża to faktyczne koszty utrzymywania w Polsce tego quasi-monopolu szeptaczy. Nawiasem mówiąc, o ile się dobrze orientuję, to współczesna lista dialogowa nie jest li-tylko prostym spisaniem wypowiadanych z ekranu słów; na marginesie takiej listy muszą się dziś znajdować informacje dodatkowe dla lektora, a zwłaszcza informacja w której minusie i sekundzie odczytać którą kwestię (na monitorze lektorskim migają dziś te godziny, minuty, sekundy i części sekund); rzecz szczególnie przydatna przy filmach w językach mało rozpowszechnionych, jak węgierski, perski czy japoński.
Dla odmiany w Niemczech, gdzie jak wiadomo dubbing króluje bezapelacyjnie, telewizje niekiedy do dziś eksploatują dubbingi wykonane wiele lat temu dla potrzeb kin, naturalnie - po ich przeniesieniu na nośnik cyfrowy. Nie muszę dodawać, że warunki przechowywania kopii z dubbingiem zawsze były w Niemczech lepsze niż u nas, stąd i lepsze zakonserwowanie raz nagranych głosów. Niewykonywanie za każdym razem dubbingu od zera, lecz wzajemne odsprzedawanie sobie praw do dubbingu raz wykonanego - z pewnością przynosi oszczędności.
PS Z kolei opracowanie wersji napisowej nie powinno się okazać ani na jotę droższe od wersji lektorskiej. Właściwie to nawet całkiem łatwo upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu. Wszak lista dialogowa, raz opracowana, od razu istnieje dziś w wersji elektronicznej (plus wspomniane wcześniej przypisanie każdej kwestii do określonej minuty i sekundy filmu), zatem nic prostszego, jak przenieść już istniejącą listę dialogową - na kopię filmu. Tym bardziej, że dialogi do napisów i dialogi dla lektora to te same dialogi, bo poniższy cytat z Wiki odnosi się do jednego i drugiego opracowania (do dubbingu z pewnością nie!): "rozstawienie napisów w czasie wymusza stosowanie skrótów, przez co część dialogów nie zostaje przełożona. Zazwyczaj nie tłumaczy się wykrzyknień i zająknięć (np. „ohh”, „ahh”, „whoa!”, „wow!”, „umm...”), powtórzeń czy bezpośrednich apostrof. Osoby opracowujące napisy starają się przeredagować zbyt długie zdania tak, aby były one krótsze, ale jednocześnie oddawały sens wypowiedzi. Przykładowo zdanie „Mike, can you help me with this, please?” powinno zostać przełożone na „Pomożesz mi z tym?”, zamiast: „Mike, proszę, (czy) mógłbyś mi z tym pomóc?” – widz widzi na ekranie, do kogo zwraca się dana postać i rozumie jej intencje wyrażone za pomocą gry aktorskiej, co pozwala maksymalnie skrócić napisy, oddając jedynie najważniejszy sens zdania. W scenach, gdy jednocześnie rozmawia ze sobą wiele postaci, przekładany jest jedynie dialog mający największe znaczenie dla filmu."
Z moich obserwacji - z pewnością bardzo fragmentarycznych i niereprezentatywnych - wynika, że ten sam film, który był już kiedyś wyświetlany z lektorem w jakiejś telewizji, w przypadku pokazywania w innej stacji podlega - chyba zawsze - opracowaniu od nowa. Mamy wtedy nowe tłumaczenie dialogów oraz nowego lektora. Jest więc okazja, by tłumacze i mafia lektorska po raz n-ty zainkasowali swoje pieniądze. Z pewnością podraża to faktyczne koszty utrzymywania w Polsce tego quasi-monopolu szeptaczy. Nawiasem mówiąc, o ile się dobrze orientuję, to współczesna lista dialogowa nie jest li-tylko prostym spisaniem wypowiadanych z ekranu słów; na marginesie takiej listy muszą się dziś znajdować informacje dodatkowe dla lektora, a zwłaszcza informacja w której minusie i sekundzie odczytać którą kwestię (na monitorze lektorskim migają dziś te godziny, minuty, sekundy i części sekund); rzecz szczególnie przydatna przy filmach w językach mało rozpowszechnionych, jak węgierski, perski czy japoński.
Dla odmiany w Niemczech, gdzie jak wiadomo dubbing króluje bezapelacyjnie, telewizje niekiedy do dziś eksploatują dubbingi wykonane wiele lat temu dla potrzeb kin, naturalnie - po ich przeniesieniu na nośnik cyfrowy. Nie muszę dodawać, że warunki przechowywania kopii z dubbingiem zawsze były w Niemczech lepsze niż u nas, stąd i lepsze zakonserwowanie raz nagranych głosów. Niewykonywanie za każdym razem dubbingu od zera, lecz wzajemne odsprzedawanie sobie praw do dubbingu raz wykonanego - z pewnością przynosi oszczędności.
PS Z kolei opracowanie wersji napisowej nie powinno się okazać ani na jotę droższe od wersji lektorskiej. Właściwie to nawet całkiem łatwo upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu. Wszak lista dialogowa, raz opracowana, od razu istnieje dziś w wersji elektronicznej (plus wspomniane wcześniej przypisanie każdej kwestii do określonej minuty i sekundy filmu), zatem nic prostszego, jak przenieść już istniejącą listę dialogową - na kopię filmu. Tym bardziej, że dialogi do napisów i dialogi dla lektora to te same dialogi, bo poniższy cytat z Wiki odnosi się do jednego i drugiego opracowania (do dubbingu z pewnością nie!): "rozstawienie napisów w czasie wymusza stosowanie skrótów, przez co część dialogów nie zostaje przełożona. Zazwyczaj nie tłumaczy się wykrzyknień i zająknięć (np. „ohh”, „ahh”, „whoa!”, „wow!”, „umm...”), powtórzeń czy bezpośrednich apostrof. Osoby opracowujące napisy starają się przeredagować zbyt długie zdania tak, aby były one krótsze, ale jednocześnie oddawały sens wypowiedzi. Przykładowo zdanie „Mike, can you help me with this, please?” powinno zostać przełożone na „Pomożesz mi z tym?”, zamiast: „Mike, proszę, (czy) mógłbyś mi z tym pomóc?” – widz widzi na ekranie, do kogo zwraca się dana postać i rozumie jej intencje wyrażone za pomocą gry aktorskiej, co pozwala maksymalnie skrócić napisy, oddając jedynie najważniejszy sens zdania. W scenach, gdy jednocześnie rozmawia ze sobą wiele postaci, przekładany jest jedynie dialog mający największe znaczenie dla filmu."
Re: Faktyczny koszt lektora
To akurat oczywiste, chociaż z ze stacjami tematycznymi bywa różnie - Jetix chociażby odkupił Polsatowe lektorki do Power Rangers i Motomyszy z Marsa; TV4 i CC emitowały "Żandarmów'" z lektorem z TVP, CC generalnie odkupiło co się dało - Dwóch i Pół, Allo Allo, nawet Jasia Fasolę!Film_Polski pisze:Z moich obserwacji - z pewnością bardzo fragmentarycznych i niereprezentatywnych - wynika, że ten sam film, który był już kiedyś wyświetlany z lektorem w jakiejś telewizji, w przypadku pokazywania w innej stacji podlega - chyba zawsze - opracowaniu od nowa.
O ile wiem z tym bywa róźnie; timecody są bardzo przydatne przy dubbingu, a lektorzy często znają angielski na tyle, by ich nie potrzebować - a w przypadku innych języków "błądzą", o podobnych historiach opowiadał m.in. Tomasz Knapik.Film_Polski pisze:Nawiasem mówiąc, o ile się dobrze orientuję, to współczesna lista dialogowa nie jest li-tylko prostym spisaniem wypowiadanych z ekranu słów; na marginesie takiej listy muszą się dziś znajdować informacje dodatkowe dla lektora, a zwłaszcza informacja w której minusie i sekundzie odczytać którą kwestię (na monitorze lektorskim migają dziś te godziny, minuty, sekundy i części sekund); rzecz szczególnie przydatna przy filmach w językach mało rozpowszechnionych, jak węgierski, perski czy japoński.
https://youtu.be/8_E_5D3hekc lub https://youtu.be/4c-0ZbEHhGgRe: Faktyczny koszt lektora
A już nie mówiąc o tym, że momentami się muszą nudzić, bo tak pokaźnie im poobcinali dialogi. Załamałem ręce, jak starsi ostatnio oglądali American Pie: Wakacje, gdzie z połowa dialogów była albo nieprzetłumaczona, albo lektorowi się jej nie chciało przeczytać. W dubbingu czegoś takiego na szczęście nie ma.AtoMan pisze:O ile wiem z tym bywa róźnie; timecody są bardzo przydatne przy dubbingu, a lektorzy często znają angielski na tyle, by ich nie potrzebować - a w przypadku innych języków "błądzą", o podobnych historiach opowiadał m.in. Tomasz Knapik.
Hey hey let’s go 喧嘩する
大切な物をprotect my balls
僕が悪いso let’s fighting
Let’s fighting love
Let’s fighting love
大切な物をprotect my balls
僕が悪いso let’s fighting
Let’s fighting love
Let’s fighting love
Re: Koszty filmu, serialu dubbingowanego
Często lektor sam obcina lub marudzi, "bo za dużo"...
https://youtu.be/8_E_5D3hekc lub https://youtu.be/4c-0ZbEHhGg