fot. Zofia Szuster
.

W poniedziałek, 14 maja 2012, w Teatrze Powszechnym odbył się benefis nestora teatralnych scen warszawskich - Witolda Sadowego.
Miałem zaszczyt być zaproszonym na ten wzruszający hołd złożony sędziwemu aktorowi, w wieczór, który na długo zapadnie w pamięć.
.

Witold Sadowy (urodził się 7 stycznia 1920 roku) jest znanym aktorem teatralnym, filmowym i dubbingowym, dziennikarzem, kronikarzem teatrów Warszawy i autorem popularnych wspomnień - pożegnań publikowanych na łamach "Gazety Wyborczej".
Debiutował na scenie pierwszego powojennego Teatru Miasta Stołecznego Warszawy, 8 maja 1945 roku. W niewyobrażalnie ciężkich warunkach, w zrujnowanym teatrze lecz przy entuzjazmie grających aktorów i wdzięcznej publiczności wystawiono wtedy "Burmistrza Stylmondu" Maurice'a Maeterlincka. Witold Sadowy zagrał rolę Florysa.
Benefis aktorski pana Witolda odbył się w tym samym teatrze, na tej samej scenie, na której debiutował 67 lat i 7 dni temu.
Teatr na tę uroczystość został udekorowany ponad 70 ogromnymi koszami pełnymi konwalii. Oszałamiający zapach tych kwiatów nadawał specjalnego uroku temu wieczorowi.
Na początku, w części oficjalnej, odczytano listy gratulacyjne od prezydenta Bronisława Komorowskiego, od prezydenta Warszawy Hanny Gronkiewicz - Waltz, udekorowano jubilata Medalem Pamiątkowym "Pro Masovia". Mowę ku czci wygłosili: prezes ZASP Olgierd Łukaszewicz, Listy gratulacyjne odczytali Teresa Lipowska i Tomasz Marzecki .
Część artystyczną rozpoczął brawurowo Wiesław Ochman. Następnie mogliśmy podziwiać prawdziwe gwiazdy kina, estrady i teatru :
Adrianna Godlewska wykonała walc minutowy Chopina, śpiewali : Barbara Krafftówna, Irena Santor i Jerzy Połomski. Teksty z książek Witolda czytali : Zofia Kucówna i Marek Barbasiewicz. Teresa Lipowska i Emilia Krakowska wykonały skecze kabaretowe. Halina Kunicka zaśpiewała piosenkę (jej debiut kinowy) z filmu "Szatan z 7 klasy". Piosenkę bliską sercu p. Witolda - który niegdyś grał w przedstawieniu teatralnym "Szatan z 7 klasy" wg. Kornela Makuszyńskiego.
.

Witold Sadowy i : Teresa Lipowska (pierwszy rząd od prawej), Wiesław Ochman, Marek Barbasiewicz, Lidka Sadowa, Ignacy Gogolewski (drugi rząd z lewej strony), Robert Gliński (drugi rząd, 6 z lewej strony) i wasz sprawozdawca - Zbigniew Dolny (trzeci rząd, pierwszy z prawej strony).
Wielkim odkryciem tego wieczoru, odkryciem dla mnie - gdyż nie oglądam polskich seriali i nie bywam w warszawskich teatrach (mieszkam w Gdańsku), był występ „przyszywanej wnuczki” p. Witolda - Lidki Sadowej. Piękna, młoda kobieta, jestem pewien, że jeszcze nie raz o niej usłyszymy, wykonała kapitalnie piosenkę .” Jak Pan się trzyma” z Kabaretu Starszych Panów z nowymi słowami napisanymi specjalnie na ten wieczór przez Marka Robaczewskiego , który jest jednym z najwybitniejszych reżyserów pracujących obecnie w dubbingu. Wszyscy znamy jego wielki przebój "Wyginam śmiało ciało" z filmu "Madagaskar". To on jest autorem polskich słów. Reżyserował także wersje polskie do takich filmów jak kultowe "Miasteczko Halloween", "Mary Poppins" czy "Smerfy". I oprócz tego iż jest reżyserem obdarzonym słuchem absolutnym, jest aktorem, tłumaczem i autorem tekstów piosenek.
.
.
Na zdjęciach: Lidka i Witold Sadowi, obok Barbara Krafftówna.
.

Prowadzący wieczór - Krzysztof Szuster, Irena Santor i Witold Sadowy.
Wieczór był dla mnie, jako kronikarza "Polskiego Dubbingu", okazją do spotkania się i porozmawiania z ludźmi którzy pracowali przy dubbingu: z Tomaszem Marzeckim - jednym z najpopularniejszych aktorów dubbingowych ("Opowieści z Narnii", "Złoty kompas", "Charlie i fabryka czekolady"...)
z Ireną Santor - w rozmowie z nią wspomniałem, że właśnie tego samego dnia wspominaliśmy ją i jej piosenki z filmu Walta Disneya "Kopciuszek" w rozmowie z p. Markiem Kuczyńskim - jednym z najstarszych i najwybitniejszych operatorów dźwięku, pracującym w dubbingu.
Wielbiciele polskich wersji doskonale znają Marka Barbasiewicza czy Teresę Lipowską, która użyczała swego głosu w takich hitach jak "101 Dalmatyńczyków" i "Krowy na wypasie".
Niezapomniany i zabawny występ dał też wielki aktor - Ignacy Gogolewski. Kiedy prowadzący wieczór, Krzysztof Szuster - zapowiedział go - p. Ignacy wstał , otworzył drzwi i prawie wyszedł z sali. Wśród widzów zapadła konsternacja.
Pan Ignacy odwrócił się i ze słowami: "Spokojnie, bez paniki, musiałem tylko rozprostować kości i się rozbujać" , po kilku schodach wszedł na scenę i po mistrzowsku odczytał tekst "ku czci" napisany dla Witolda Sadowego przez nieżyjącą już aktorkę, malarkę i pisarkę - Lucynę Legut.
.

.

Ramą tego wieczoru był film, nakręcony specjalnie na tę okazję, przedstawiający przejażdżkę pięknym , starym powozem zaprzężonym w pięć koni, powożonym przez Krzysztofa Szustera w towarzystwie pana Witolda i Lidki Sadowej po Warszawie . Odwiedzili w ten sposób wszystkie warszawskie teatry w których grał Pan Witold. Benefisant na żywo opowiadał i komentował obrazy pojawiające się na ekranie. Mogliśmy zobaczyć teatry, lub miejsca w których one się mieściły, a w których występował: Teatr Mały, Muzyczny Dom Wojska Polskiego, Rozmaitości, Komedia, Jaskółka, Teatr Polski, Nowy, Teatr Nowej Warszawy, Ateneum, Klasyczny (Studio), a skończyło się na Teatrze Stołecznym Miasta Warszawy, czyli aktualnie Teatrze Powszechnym im. Zygmunta Hubnera, gdzie dyrektoruje najbardziej ceniony przeze mnie, obok Marka Lechkiego, reżyser - Robert Gliński. Obaj ci panowie odznaczają się idealnym słuchem i, co jest naprawdę rzadkie wśród polskich reżyserów filmowych, przywiązują ogromną wagę do dźwięku w filmie.
.

Ten blisko czterogodzinny wieczór zakończył występ Chóru i Baletu Państwowego Zespołu Pieśni i Tańca "Mazowsze".
Jestem pod wrażeniem ogromu pracy i efektów jakie przyniosła praca pana Krzysztofa Szustera, który wymyślił, zorganizował i wyreżyserował ten benefis ku czci swego wielkiego przyjaciela Witka.
Oczywiście nam imię i nazwisko: Krzysztof Szuster mówi wiele - p. Krzysztof reżyserował wiele polskich wersji językowych do takich filmów jak: "Niekończąca się opowieść", "Czarodziejski kogucik", "Złota panna", "Zimowa pani" czy "Tajemnica starego strychu".
Myślę, że już niedługo uda mi się zamieścić na naszym forum dłuższy wywiad z p. Krzysztofem na temat dubbingu.
.

Po skończonym benefisie czekał na nas bankiet gdzie i ja tam byłem, i szampana za zdrowie p. Witka piłem.
Wychodząc z Teatru (trzeba przecież było jeszcze zdążyć na nocny pociąg do Gdańska) podszedłem do dwóch pań, pytając o drogę do Dworca Wschodniego. Jakież było moje zdumienie kiedy jedną z nich okazała się Barbara Horawianka. Oczywiście nie mogłem przepuścić takiej okazji i porozmawiać z nią o dubbingu. "Byłam specjalistką od podkładania głosu pod taką szwedzką aktorkę..." - May Britt Nilsson ( w "Letnim śnie" Bergmana ) - "Ach kiedy to było? Koniec lat 50 tych. Dużo dubbingowałam też w latach 60 tych".
Dziękuję serdecznie Panu Krzysztofowi za zaproszenie i wspaniały wieczór pełen wrażeń. Dość powiedzieć, że siedziałem w trzecim rzędzie od sceny, tuż za Witoldem Sadowym, między Robertem Glińskim, Franciszkiem Pieczką i Sławomirą Łozińską.
.
.
Zofia Kucówna, Krzysztof Szuster i Teresa Lipowska.
Wszystkie fotografie zamieszczone w tym artykule wykonała Zofia Szuster.


.
.





