moto-rola pisze:Czyzby tworzacy to forum uwazali, ze wszystko, co stworzono po 1989 nie jest dubbingiem?
A czy ktos wie ile bylo dubbingu w latach 1980-89, a ile w latach 89-2008?
Roznica jest kolosalna.
Nie mozna zyc jedynie historia, zycie plynie i jednak powstaje masa fantastycznych produkcji (nie dubbinguje sie co prawda Szekspirow, ktorych nikt by dzis z dialogistow nie udzwignal a i nie znaleziono by na to pieniedzy) .
Radze z ufnoscia patrzec w przyszlosc, dubbingi tworzyc nowe...
A nie zyc jedynie epigonskimi narzekaniami

No cóż,wywołany-odpowiadam:
1."Nie żyję epigońskimi narzekaniami"-wręcz przeciwnie -jestem wielkim miłośnikiem dubbingu,również tego nowego-
ALE DOBREGO DUBBINGU!!!Niestety powstaje dużo chłamu-np."Gwiezdne wojny" czy "Harry Potter"-wiem że i te dubbingi mają swoich zwolenników-więc o nich nie piszę.Piszę natomiast o starych dubbingach-które pamiętam ,lubię i które były doskonałe.
[Swoją drogą-to prosiłbym o podpowiedź-ile to drogi kolego po roku 89 zdubbingowano filmów dla dorosłych-nie mówię tu o bajkach,animach itp.-ale o normalnych,poważnych pozycjach-jak np."Pożądanie zwane Anada","Bądź w porcie nocą","Walka o Rzym",Nie do obrony","Got mit uns","Król Lir","Zerwanie",Czerwony namiot"-to tylko kilka przykładowych filmów z roku 1971-no ile ich było po roku 89?
Bo w tym 1971 roku,wcale nie najlepszym dla dubbingu-opracowano 30 filmów dla dorosłej widowni i 11 filmów dla dzieci.]
2.Forum to jak nazwa wskazuje jest to miejsce, gdzie każdy może napisać swoją "historię"-więc nic nie stoi na przeszkodzie żebyś sam napisał posty o filmach i dubbingach do nich/tych które Cię interesują/ na tych łamach, a nie zachowywał się jak małe dziecko,które grymasi i domaga sie nowego smakołyku.Tak się składa że ja jestem tylko zwykłym kinomaniakiem,pracuję na dwóch etatach i wracając do domu po 21 siadam i pisze te posty.Cóż,piszę...może-bo lubię,bo mnie to ciekawi,bo chcę ocalić od zapomnienia to, co już odeszło,a ja jeszcze w swym starczym mózgu przechowuję.
Tak więc zapraszam-pisz dalszy ciąg historii po roku 1989-z przyjemnością usiądę i poczytam.
Tak samo z utęsknieniem czekam na posty gościa o przedwojennych dubbingach.
3.Piszesz że różnica jest kolosalna-tzn.rozumiem że teraz dubbinguje się więcej-no cóż,będziesz miał więcej materiałów do pisania.Mnie wystarczą te "skromne" 40-50 filmów w jednym roku,dubbingowanych za nieboszczki komuny.Opracowanie jednego roku zajmuje mi ponad jeden miesiąc.No i trzeba mieć materiały archiwalne[czasopisma,filmy itp] żeby o tym pisać.
Pisząc o nowych dubbingach,będziesz miał łatwiejszą pracę-łatwiej dojść do materiałów sprzed kilku lat niż sprzed lat 60-ciu.
Swoją drogą-dziwna niekonsekwencja w Twoim poscie:"nie dubbinguje sie co prawda Szekspirów, których nikt by dziś z dialogistów nie udźwignął a i nie znaleziono by na to pieniędzy"-czyli co?Wtedy jednak byli lepsi dialogiści?A teraz nie?Może jednak tak teraz hołubiony Bartek Wierzbięta by udźwignął.A na pewno by "ulepszył".Mogłoby być ciekawie...
Pozdrawiam bytuch