
Dzień w którym odejdziemy od tradycyjnego dubbingu polegającego na organizowaniu castingów, zatrudnianiu mnóstwa aktorów dubbingowych czy organizowania czasu na nagrania dubbingu, zbliża się coraz szybciej. Parę miesięcy temu pisaliśmy o startupie DeepDub. Okazuje się, że trwają także prace nad londyńskim startupem Flawless AI.
Celem startupu Flawless AI jest obniżenie kosztów dubbingu przy jednoczesnym podwyższeniu jego wiarygodności. Sztuczna inteligencja nauczy się mimiki oraz specyficznych cech głosu gwiazd filmowych, tworząc wyjątkowy model trójwymiarowy każdego aktora. W efekcie głosy i wyrazy twarzy aktorów będzie można modyfikować, dostosowując je do różnych języków.
Technologia jeszcze nie jest doskonała, ale Flawless AI zamieścił pierwszy film demonstracyjny w którym Tom Cruise i Jack Nicholson biegle rozmawiają swoimi głosami po francusku w filmie „Ludzie honoru”, Rober DeNiro mówi swoim głosem po niemiecku w filmie „Człowiek mafii” a Tom Hanks mówi swoim głosem w filmie „Forrest Gump” po niemiecku, hiszpańsku i japońsku.
Rozwój startupów pokroju Flawless AI na pewno będzie mocno krytykowany przez środowisko dubbingowe, nie tylko w Polsce, ale i w krajach w których dubbing jest codziennością, z prostego powodu. Aktorzy dubbingowi z dnia na dzień stracą pracę, podobnie jak reżyserzy dubbingu których zastąpi sztuczna inteligencja. Wydaje się, że na ten moment o pracę nie muszą się obawiać dialogiści, bo sztuczna inteligencja nie jest na tyle rozwinięta aby sama tłumaczyć dialogi.
Dla widza tworzenie dubbingu za pomocą Flawless AI jest dużo ciekawszą opcją od tradycyjnego dubbingu, w których rzadko dba się o stałość głosową, bo pozwala to na obejrzenie dubbingu w którym gwiazdy amerykańskiej kinematografii mówią płynną polszczyzną swoimi własnymi głosami przy zachowaniu jakości dialogów z wersji oryginalnej. Jedynym problemem może być tutaj cenzura w dialogach.
Poniżej prezentujemy film demonstracyjny startupu Flawless AI:
Źróło: benchmark.pl
Grafika wykorzystana w nagłówku: © Flawless AI


Wielu aktorów zagranicznych, w odróżnieniu od polskich, żyją z dubbingu i to tam ucierpią najbardziej. W Polsce aktor dubbingowy to nie jest zawód, który się uprawia na codzień, zatem Flawless Al w Polsce sprawdzi się.
W momencie gdy dubbingi wykonane za pomocą tego startupu będą naturalne, to jego popularyzacji w Polsce, mocno mogłoby pomóc to gdyby lektorom w końcu zaczęto płacić tantiemy za emisję produkcji które lektorują. Chodzi tutaj o zwiększenie kosztów emisji wersji lektorskiej która obecnie jest bardzo tania, przez co wypiera kinowe dubbingi które istnieją. Niestety tantiemy są jednym z powodów dla którego dubbingu w telewizji jest mało, a ten startup paradoksalnie może ten problem rozwiązać. Jeśli nie trzeba będzie płacić tantiem aktorom dubbingowym, bo dubbing wykona sztuczna inteligencja, to koszty emisji dubbingu się obniżą, i kto wie może powoli zaczną wypierać lektora. Szkoda tylko, że nie ma żadnych szans na to aby lektorom zaczęto płacić tantiemy.
Mam nadzieję że ta wojna tradycyjnego z najnowszym dubbem skończy się kompromisem, czyli komputer nie będzie odwalał całej roboty za aktorów głosowych tylko będzie ich wspomagał, jak nowoczesny syntezator mowy i korygator kłap w jednym ??
A może kiedy ta nowa forma dubbingu już wejdzie to idealnym rozwiązaniem były by dwie ścieżki do wyboru w polskich stacjach . Lektorskiej i z dubbingiem. Skoro ten nowy rodzaj dubbingu jest jak to się mówi tani jak barszcz to polskie stacje może by się tak przed tym nie broniły. Oczywiście najlepiej by było gdyby lektor został całkowicie wyparty ale do tego jeszcze daleka droga.
Nie liczył bym na to bo problem jest podwójny, pierwszy to oczywiście koszty i tu rzeczywiście jest to świetne rozwiązanie a drugi który na chwilę obecną jest nierozwiązywalny to zacofana prl-owska mentalność społeczeństwa przyzwyczajonego do lektora. To co MISIEK73169 piszesz to masz rację z wyborem na ścieżkach ale do tego pomysłu trzeba przekonać ludzi a ja jestem tutaj sceptyczny. Lektor bez tantiem i tak powoduje że będzie troszkę tańszy od najtańszego dubbingu i tu DEZERTER ma rację że dopóki lektor nie otrzyma tantiem nadal będzie wybieralny.
Brak pieniędzy na dubbingi może był problemem w dzikich latach 90., ale dzisiaj to już nie jest problem. Wbrew temu co piszą malkontenci na portalach informacyjnych którym nigdy nic się nie podoba i zawsze jest źle, Polska gospodarczo zrobiła w ostatnich latach duży postęp i na dubbingowanie filmów nas stać. Ukraina jest dużo biedniejszym krajem od Polski a tam w kinach do dubbingu idą filmy pokroju „Pewnego razu… w Hollywood”, co w Polsce przy obecnej polityce dystrybutorów wydaje mi się nierealne. I nie chodzi tu o to, że nikt na taką wersję by nie przyszedł, bo poszedłby i to w sensownej liczbie. Problemy są dwa. Dystrybutorzy są wyczuleni na najmniejszą falę krytyki i nie zlecają dubbingu dla świętego spokoju, aby widzowie nie krytykowali ich w mediach społecznościowych za zlecenie dubbingu. Drugi powód to taki, że część osób decyzyjnych które mają wpływ na to co dostanie dubbing nadal postrzega dubbing jako coś dla dzieci, i nie zleca go nawet w przypadku blockbusterów które dobrze by sobie poradziły z dubbingiem. Każdy film w kinach nie musi mieć dubbingu, ale taki „Nie czas umierać” czy chłam pokroju „Szybkich i wściekłych” dosyć dobrze by sobie poradzili z dubbingiem. Niestety w tym wypadku w kinach nie decyduje prawo rynku, tylko zasada „wpływy z wersji oryginalnej w zupełności nam wystarczą bez względu na to jakie one będą”. Ta zasada nie ma jedynie zastosowania do filmów familijnych z tego prostego powodu, że na wersję oryginalną nikt by do kina nie poszedł, i dlatego zleca się do nich dubbing.
Pomocnym rozwiązaniem byłaby polityka jaką przed laty zastosował George Lucas w przypadku „Gwiezdnych wojen” gdzie po prostu nakazał wykonanie dubbingu (w tym polskiego) bez pytania się nikogo o zgodę. Niestety wydaje mi się, że studia filmowe pokroju Warner Bros. Pictures czy Universal Pictures nie za bardzo orientują się w sytuacji jaka panuje w naszym kraju i myślą, że skoro lokalny dystrybutor nie zleca dubbingu to tak musi być.
Disney jakoś ze swoją polityką wychodzi na swoje, tyle tylko, że tam też panuje pewien stereotyp, że dubbing powinien iść tylko do filmów familijnych. Dialogi w dubbingach chociażby produkcji Marvelowskich są łagodzone aby nie urazić rodzin z dziećmi. Nie ma się co oszukiwać, że Disney zacznie dubbingować filmy dla dorosłych odziedziczone po 20th Century Studios bo będzie się bał, że na takie dubbingi pójdą rodziny z dziećmi, i zacznie się krytyka w sieci. Z obecnej perspektywy może się okazać, że źle się stało, że Imperial CinePix upadł, bo wprawdzie dubbingowali mało, ale co najmniej jeden amerykański film z kategorią wiekową R na rok dubbing miał. To mało, ale więcej niż możemy się spodziewać obecnie po kinowych dystrybutorach.
Jedyny możliwy postęp widzę w platformach VOD i dystrybutorach Blu-ray i tam faktycznie tego dubbingu zaczyna się pojawiać coraz więcej, nawet do produkcji dla dorosłych, ale jest jeszcze wiele do zrobienia.
A co do samego programu Flawless AI czy Deepdubb, to zanim ta technologia się rozwinie to pewnie będzie po drodze jeszcze kilka podobnych startupów i wygra po prostu ten który najlepiej będzie w stanie wykonać dubbing za pomocą sztucznej inteligencji dopasowany do krajowych języków i niekoniecznie muszą być to akurat te dwa które wymieniłem.
To ciekawe co lepsze deepdub czy Flawless. Dobrze zrozumiałem Flawless nie wymaga absolutnie żadnego innego aktora, tylko samego tłumaczenia na dany jezyk? ?? To rzeczywiście dość głęboka rewolucja by była. Myślałem że to połączenie aktorów dubb i komputera a nie samego komputera…
Tylko że przeciwnikom dubbu nie podoba się często to że zagraniczni aktorzy mają źle dobrany głos. Przy tych technologiach owy problem znika
To nadal wygląda jak dubbing. Chciałabym zobaczyć jak sobie ten program radzi z językiem polskim.