youtube facebook twitter google plus

PostHeaderIcon [Recenzja] „Gwiezdne wojny, część I: Mroczne widmo”

Na Mroczne widmo miłośnicy Gwiezdnych wojen czekali szesnaście lat. Chociaż przed premierą maniacy sagi analizowali prequel pod każdym możliwym względem, polscy fani nie mogli przewidzieć, że będzie można obejrzeć go z dubbingiem. Chociaż jest to jeden z nielicznych filmów przeznaczonych dla starszych widzów, który po 1989 roku doczekał się dubbingu w dystrybucji kinowej, dla większości nie był to powód do zadowolenia – wymuszona przez samego George’a Lucasa polonizacja spotkała się z dość chłodnym przyjęciem Polaków.

Dubbingowanie prequela serii mającej tysiące fanów, którzy wcześniejsze części oglądali wyłącznie z lektorem lub napisami, musiało być nie lada wyzwaniem dla odpowiedzialnego za polską wersję studia Sun. W każdym razie chciałbym w to wierzyć, ponieważ efekt końcowy pozwala przypuszczać, że Sun podeszło do Mrocznego widma tak samo jak dwanaście lat później (już jako SDI Media) do starej trylogii – odwalić robotę, wziąć pieniądze i nie przejmować się jakością.

Polską wersję Mrocznego widma można rozbić na dwie części – jedną udaną, drugą zdecydowanie mniej. Ta udana to tłumaczenie, co jednak nie powinno nikogo dziwić, ponieważ odpowiadała za nie Elżbieta Gałązka-Salamon – ta sama, która pięć lat wcześniej spopularyzowała zwrot „zrobić komuś z dupy jesień średniowiecza”. Tłumaczenie oraz dialogi stoją na przyzwoitym poziomie, co jest sporym osiągnięciem biorąc pod uwagę, że oryginalny tekst był co najwyżej przeciętny, a momentami wręcz żenująco słaby. Polska wersja co prawda nie prezentuje się dużo lepiej od oryginalnej, ale nie można mieć o to żalu do tłumacza i dialogisty – konieczność dopasowania dialogów pod kłapy nie pozostawiała zbyt dużego pola do manewru, zaś fakt, że polska wersja nie brzmi przez to jeszcze gorzej niż angielska to spory sukces. Nie mówiąc już o tym, że dialogi specyficzne, takie jak Yody mistrza szyk przestawny czy mowa Gonganów są naprawdę klimatyczne i zabawne, czyli dokładnie takie, jakie być powinny.

Niestety – mimo dobrego tłumaczenia, położono to, na co widz zwraca największą uwagę, czyli głosy. W większości przypadków to reżyser odpowiada za dobór obsady, ale być może w tym przypadku Jacek Rozenek zorganizował jedynie casting, zaś głosy pod postaci dobrano w Stanach Zjednoczonych, jak miało to miejsce w przypadku dubbingu do starej trylogii. Pod względem doboru głosów Mroczne widmo wypada jeszcze znośnie, ale niestety voice-acting większości aktorów woła o pomstę do nieba. Jonasz Tołopiło, który trzy lata później zasłynął jako głos Harry’ego Pottera, nie zagrał przekonująco chyba ani jednego dialogu. Na całe szczęście w Ataku klonów Anakin był już starszy, więc wymieniono go na Tomasza Bednarka. Absolutnym kuriozum jest królowa Padmé Amidala – szesnastoletnia (w momencie kręcenia filmu) Natalie Portman zdubbingowana została przez trzydziestotrzyletnią Aleksandrę Rojewską mówiącą jak dwunastolatka. Niestety, głosu Amidali nie zmieniono w następnych częściach, więc już na stałe przemawiała ona głosem Rojewskiej.

To tyle, jeśli chodzi o głosy do cna złe. Pozostali aktorzy raczej nie wybijają się w tym dubbingu ponad przeciętność, ale nie są tak irytujący jak Tołopiło i Rojewska. Co więcej, Omar Sangare jako Obi-wan, Krzysztof Kołbasiuk jako Qui-Gon, Mariusz Czajka jako Yoda i Jacek Rozenek jako Mace Windu wypadają nawet przyzwoicie i chyba jako jedyni aktorzy grający pierwszoplanowe postaci starali się, aby brzmieć przekonująco. Największym plusem polskiej wersji Mrocznego widma są jednak Gonganie – Ryszard Olesiński jako Jar Jar wypadł po prostu bezbłędnie, ale niestety ze szkodą dla postaci w następnych częściach został zastąpiony przez Mieczysława Morańskiego. Świetnie zaprezentował się również Włodzimierz Bednarski jako król Gongan, z mniej ważnych postaci z rolą poradził sobie również Jarosław Boberek jak Watto.

Dubbing do Mrocznego widma z całą pewnością nie należy do szczególnie udanych. Powinien być dopracowany w najmniejszych szczegółach, wybijać się ponad przeciętność filmu, bo jego wysoka jakość mogłaby przekonać do dubbingu chociaż część Polaków. Niestety, otrzymaliśmy wersję, po której widać, że była niechciana – dystrybutor zlecił ją, bo tak zażyczył sobie producent, żeby film mogły oglądać również dzieci, więc zrobiono dubbing, który poziomem niewiele różni się od kreskówek z kanałów dla najmłodszych. Ale to i tak spore osiągnięcie, ponieważ dubbing do Ataku klonów był jeszcze słabszy, zaś do Zemsty Sithów prawie nieoglądalny.

 

Dubbingowe premiery
W kinach:
  • Był sobie pies
  • Logan: Wolverine
  • Piękna i Bestia
  • Wrota bohaterów
  • Wszystko albo nic
  • Azyl
  • Power Rangers

Najbliższe premiery:

  • The Lodge (27 marca; Disney Channel)
  • Wkręceni-Nakręceni (27 marca; Disney XD)
  • Pan Żaba (21 kwietnia; kino)
  • Strażnicy Galaktyki vol. 2 (5 maja; kino)
  • Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara (26 maja; kino)
  • Wonder Woman (2 czerwca; kino)
  • Zielona szkoła (16 czerwca; kino)
  • Transformers: Ostatni Rycerz (23 czerwca; kino)
  • Spider-Man: Homecoming (14 lipca; kino)
  • Valerian i miasto tysiąca planet (20 lipca; kino)
  • Liga Sprawiedliwości (17 listopada; kino)
  • Mikołaj w każdym z nas (24 listopada; kino)
  • Paddington 2 (29 grudnia; kino)
  • Wielka wyprawa Oskara (2017; kino)

Filmy które można obejrzeć online z dubbingiem w usłudze VOD:

Ostatnio na forum
No posts were found
Logowanie