youtube facebook twitter google plus

PostHeaderIcon Polskie telewizje a sprawa dubbingu

Polskie telewizje w odpowiedzi na pytanie dlaczego zamiast dubbingu bądź napisów stosują lektora, zgodnie odpowiadają, że albo Polacy preferują tę formę tłumaczenia filmów i nie wyobrażają sobie żadnej innej, albo że nie stać ich takie wydatki. Kwestia ustalenia tego, jaką formę tłumaczenia najbardziej lubią Polacy, to zadanie dla ankieterów, a ankiety, jak wiadomo, potrafią diametralnie się od siebie różnić.

Preferencje Polaków
Próbując zbadać, jakie są rzeczywiste preferencje Polaków odnośnie ich ulubionej formy tłumaczenia filmów, udało mi się dotrzeć do wyników dwóch sondaży – przeprowadzonego w 2002 roku przez Instytut SMG KRC Poland oraz w 2007 roku na zlecenie Telewizji Polskiej. Ich wyniki wskazują jasno, że przewaga lektora nad dubbingiem jest niewielka, zaś w ciągu pięciu lat dzielących sondaże lektor stracił 5,2 punktów procentowych, zaś dubbing zyskał 1,6 punktu. Napisy, w obydwu przypadkach wskazywane przez niewielką liczbę ankietowanych, straciły 4,1 punktu.

Preferencje tłumaczeniowe Polaków w latach 2002 i 2007

Zgoła inaczej prezentują się wyniki ankiet przeprowadzanych w Internecie, w których napisy nie mają sobie równych. W dwóch przykładowych ankietach, przeprowadzonych przez serwisy technologie.gazeta.pl (2009) i anime.com.pl (2010; w ankiecie pytano konkretnie o formę tłumaczenia, z jaką użytkownicy wolą oglądać anime) napisy zmiażdżyły pozostałe formy tłumaczenia, zyskując ponad trzy czwarte głosów. W obydwu przypadkach na drugim miejscu znajdował się lektor, a dubbing na trzecim. Porównując wyniki profesjonalnych sondaży i internetowych ankiet można zacząć się zastanawiać, czy pomiędzy 2007 a 2009 rokiem Polacy naprawdę aż tak bardzo polubili napisy, czy może chodzi o średnią wieku respondentów (w internetowych ankietach na pewno jest ona o wiele niższa), czy może o zwykłą szczerość. Obserwując toczone na internetowych forach dyskusje odnoszę wrażenie, że osoby, które w Internecie tak chętnie opowiadają się za napisami i najgłośniej protestują przeciwko dubbingowi, bo tak jest modnie, w prawdziwym sondażu jako swoją ulubioną formę tłumaczenia wskazaliby nie napisy, a lektora. Części z nich nie przeszkadza przecież nawet to, że oglądają film z linią dialogową czytaną przez syntezator mowy (który, notabene, niewiele różni się od Jacka Sobieszczańskiego, Daniela Załuskiego i Pawła Bukrewicza).

Preferencje tłumaczeniowe internautów


Koszty dubbingu a finanse telewizji
Chcąc przeanalizować drugi powód niechęci polskich telewizji do dubbingu, brak funduszy, dysponujemy bardziej rzetelnymi danymi. Nie trzeba brać poprawki na średnią wieku ankietowanych, ich wykształcenie, pochodzenie i temu podobne czynniki, a po prostu skoncentrować się na suchych faktach.

Należy wiedzieć, że stacja telewizyjna kupując licencję na emisję filmu tak naprawdę wykupuje pozwolenie na wyemitowanie go przykładowo dziesięciokrotnie w ciągu dwóch lat. Mimo usilnych poszukiwań, nie udało mi się dowiedzieć, jaka jest choćby przybliżona cena licencji na emisję filmu czy serialu. Wiadomo jednak, że zależy do od wielu czynników – czy jest to film kinowy, telewizyjny, przeznaczony bezpośrednio na DVD; czy jest to hollywoodzki blockbuster, film arthouse’owy, produkcja klasy B; czy został wyprodukowany przez znaną wytwórnię stanowiącą część medialnego konglomeratu, czy przez Koło Filmów Niezależnych z Pcimia Dolnego itd.

Bez względu na cenę, jaką należy zapłacić za prawo do emisji filmu, wliczone są w nią tantiemy dla aktorów i twórców. Jeśli stacja telewizyjna decyduje się na odkupienie dubbingu do filmu, który takowy już posiada, tudzież reemituje film z dubbingiem opracowanym na własne zlecenie, dodatkowo płaci tantiemy dla aktorów głosowych. Tantiemy są jednym z powodów, dla których stacje przedkładają lektora nad dubbing, nie tylko go nie zlecając, ale często również nie odkupując. Co prawda większość stacji z czystej przyzwoitości odkupuje dubbing do filmów przeznaczonych dla najmłodszych widzów, ale są i takie, jak np. TVN, który dubbingu nie odkupuje prawie nigdy. Wszystko dlatego, że lektor nie tylko jest tańszy, ale stanowi jednorazowy wydatek. Piotr Borowiec czy Tomasz Knapik otrzymują jednorazowe honorarium z tytułu umowy o dzieło, więc w przypadku, gdy stacja reemituje film z przeczytaną przez nich linią dialogową, nie dostają z tego tytułu tantiem. Jakiś czas temu powstało Stowarzyszenie Lektorów Rzeczypospolitej Polskiej, którego członkowie domagają się tantiem od każdej reemisji czytanego przez nich filmów czy serialu, ale na chwilę obecną sprawa stoi w miejscu. Jednak nawet jeśli lektorom uda się wywalczyć prawo do tantiem, ich cena na pewno nie będzie tak wysoka, jak cena tantiem za dubbing.

Druga ważna kwestia to ogromna różnica w cenie pomiędzy dubbingiem a szeptanką. Całkowity koszt szeptanki do pełnometrażowego filmu nie przekracza dwóch tysięcy złotych, podczas gdy koszt dubbingu to minimum kilkadziesiąt tysięcy. Chociaż za dubbing płaci się od minuty materiału, cena takowej zależy od wielu czynników: czy jest to animacja, czy produkcja aktorska, czy jest to film kinowy, telewizyjny czy na DVD, czy będzie on montowany w stereo, czy w systemie 5.1. Znaczenie ma również renoma studia – decydując się zlecić dubbing studiu Start International Polska czy Master Film, mającemu potężną kadrę, lata doświadczenia, doskonałe warunki techniczne i setki tytułów na koncie, trzeba będzie zapłacić więcej niż studiu IZ-Textowi czy Lingua, w którym pracuje garstka ludzi bez większego doświadczenia. Jednak bez względu na czynniki, więcej zapłaci się za dubbing do filmu o standardowej długości, tj. trwającego około półtorej godziny, jak np. Resident Evil²: Apokalipsa (94 minuty), aniżeli do trwającego 201 minut Władcy pierścieni: Powrotu króla. Nie chcąc robić reklamy bądź antyreklamy żadnemu ze studiów nie podam konkretnych nazw, jednak po przeanalizowaniu cenników orientacyjna cena dubbingu do drugiej części Resident Evil mieści się w przedziale 20-50 tysięcy złotych, podczas gdy do Powrotu króla – 60-120 tysięcy. Zarobione przez studio pieniądze trafiają do aktorów głosowych, reżysera, dźwiękowców, tłumacza, dialogisty, montażysty, osób odpowiedzialnych za casting itd. Jeśli zleceniodawca decyduje się na zatrudnienie do dubbingu gwiazdy bądź celebryty, jego gażę opłaca zleceniodawca, a nie studio.

A jak mają się ceny dubbingu do rzekomej niewypłacalności stacji telewizyjnych? Sytuacja jest zabawna, bowiem okazuje się, że gdyby TVN zechciał dubbingować cztery filmy w miesiącu – te emitowane w piątki o dwudziestej w Superkinie – to całkowity koszt dubbingu do każdego filmu mógłby opłacić z reklam emitowanych w jego przerwie (opieram się tutaj na danych zawartym w dostępnym dla każdego cenniku stacji). Przykładowo wczoraj (3 lutego 2012 roku) w Superkinie TVN wyemitowała wspomnianego wyżej Władcę pierścieni: Powrót króla, a na „deser” Ucieczkę z Los Angeles. Zysk z reklam emitowanych przed, w trakcie i po Powrocie króla wyniósł 900 tysięcy złotych, zaś wraz z drugim filmem – prawie 950 tysięcy. Za tydzień, 10 lutego, emitując Wodny świat i Siedem stacja zarobi trochę ponad milion złotych. W następnych tygodniach – 938 tysięcy (17 lutego: Troja, Gra) i 764 tysiące (24 lutego: Od kołyski aż po grób, Wykonać wyrok). Podsumowując: w lutym 2012 roku TVN z reklam emitowanych w Superkinie zarobi ponad 3,6 mln złotych. Gdyby stacja zechciała zdubbingować tylko cztery największe przeboje, musiałaby zapłacić od 197 do 360 tysięcy złotych (Powrót króla można zdubbingować za dwie i pół minuty emitowanych w jego przerwie reklam, a łączna długość przerw na reklamę wynosi dwadzieścia cztery minuty).  Jestem świadom tego, że owe 3,6 mln stopnieje ze względu na podatki itd., ale nawet mimo tego 360 tysięcy nie jest ogromnym wydatkiem w porównaniu z tym, co trafi do kasy stacji. A ponieważ stacja powtarza swoje filmy (także na bliźniaczym TVN Siedem), raz opracowany dubbing można wykorzystać przy kolejnych emisjach, nie musząc płacić za wykonanie go od nowa, opłacając jedynie tantiemy dla aktorów. Jak widać, stacja woli jednak zapłacić za cztery filmy osiem tysięcy i mieć do użytku kopię z głosem pana Gudowskiego, za którą nie trzeba dopłacać, niż opracować przyzwoitą polską wersję. Od stosowania lektora polskie stacje mogłoby odejść prawdopodobnie wyłącznie w sytuacji, gdyby opłacenie jego tantiem byłoby wyższe niż w przypadku dubbingu. Można jednak przypuszczać, że nawet gdyby coś takiego się zdarzyło, stacje zaczęłyby stosować napisy.

Tak wygląda sytuacja w TVN-ie, można przypuszczać, że podobnie prezentuje się to w Polsacie. Obie stacje czerpią z reklam ogromne zyski, a mimo to nie stosują dubbingu twierdząc, że je na to nie stać, jednocześnie wyrzucając grube miliony w realizację kolejnych serii programów typu Jak oni tańczą z gwiazdami na lodzie. Co ciekawe, mniejsza i mniej zamożna TV Puls potrafi wyemitować z dubbingiem wszystko, co już go posiada, tudzież zdubbingować coś, co powinno go mieć. Co prawda mowa tutaj o kreskówkach, ale jeśli spojrzy się na Polsat emitujący z lektorem Flintstone’ów, od razu widać kolosalną różnicę.

Krytykując konkretne stacje trzeba mieć jednak na uwadze to, że TVN, Polsat czy TV Puls to prywatne telewizje, utrzymujące się z głównie reklam, tak więc mogą wydawać swoje pieniądze w sposób, jaki uznają za stosowne. Inaczej jest w przypadku TVP, Canal+ czy HBO. Telewizji Polskiej każdy Polak powinien płacić haracz zwanym abonamentem radiowo-telewizyjnym, ale trudno się dziwić, że ogrom Polaków tego nie robi, skoro ich pieniądze przeznaczane są na produkcję seriali oglądanych głównie przez osoby, które z płacenia abonamentu są już zwolnione. TVP co prawda odkupuje część dubbingów, niektóre (głównie to, co emitowane jest w Wieczorynce) zleca swojemu własnemu studiu dubbingowemu, ale mimo wszystko potrafi zaliczyć poważne wpadki, takie jak chociażby emisję z lektorem High School Musical czy filmów anime wyprodukowanych przez Studio Ghibli.

Jeśli chodzi o Canal+, Canal+ Film, HBO, HBO2, Cinemax, Cinemax 2, Ale Kino!, Filmbox, nFilmHD, to powinny one stosować dubbing obowiązkowo. Skoro utrzymują się z abonamentu, który dobrowolnie opłacam, powinienem mieć możliwość wyboru tego, w jakiej wersji film chcę obejrzeć. Co prawda osobiście preferuję napisy, więc nie czuję się pokrzywdzony, czego jednak nie mogą powiedzieć osoby wolące oglądać hollywoodzkie blockbustery czy Zakazane imperium z dubbingiem. Wprowadzenie dubbingu wcale nie oznacza konieczności rezygnacji z lektora – w dobie cyfrowych odbiorników każdy widz może swobodnie wybrać, czy chce oglądać film z napisami, dubbingiem, lektorem czy bez żadnego tłumaczenia. Oczywiście pod warunkiem, że HBO zainkasowane przeze mnie pieniądze zechce zainwestować w opracowanie dubbingu, co jednak nie miało miejsca od wielu lat (ostatni i jedyny znany mi przypadek to dubbing, notabene bardzo udany, do Siostro, moja siostro). Stacja z dubbingiem emituje jedynie to, co miało go w kinie, pozostałe produkcje – w tym animacje dla dzieci – okaleczając lektorem. Jeszcze gorzej jest na Cinemaksie, który bardzo rzadko stosuje dubbing nawet do filmów, które w takiej wersji emitowane były przez HBO. Odrobinę lepszy jest Canal+, który poza tym, co dubbing miało w kinach, sam od siebie dubbinguje produkcje przeznaczone dla dzieci (niestety nie wszystkie, przykładem czego Ponyo), sporadycznie odkopując ze swoich archiwów to, co zdubbingowali kiedyś (najczęściej Szczęśliwy dzień). Niestety, na siostrzanym Ale Kino! z lektorem emituje się zarówno to, co miało dubbing w kinach, jak i to, co onegdaj zdubbingował Canal+. Identycznie sprawa – możliwość wyboru dubbingu bądź napisów – powinna wyglądać w przypadku dystrybuowania filmu w kinie bądź na DVD. Skoro dobrowolnie wydaję na film pieniądze, chciałbym mieć możliwość wyboru wersji językowej.

Jak widać, wymówki jakoby stacji telewizyjnych nie było stać na opracowanie dubbingu to kłamstwo. Stacje zamiast dbać o zadowolenie wszystkich klientów, kierują się skąpstwem, powołując się na wyniki sondaży, które co prawda wysuwają lektora na prowadzenie, ale jednocześnie mówią, że dubbing jest tylko o krok za nim.

 

Dubbingowe premiery
W kinach:
  • Był sobie pies
  • Logan: Wolverine
  • Piękna i Bestia
  • Wrota bohaterów
  • Wszystko albo nic
  • Azyl

Najbliższe premiery:

  • Power Rangers (24 marca; kino)
  • The Lodge (27 marca; Disney Channel)
  • Wkręceni-Nakręceni (27 marca; Disney XD)
  • Pan Żaba (21 kwietnia; kino)
  • Strażnicy Galaktyki vol. 2 (5 maja; kino)
  • Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara (26 maja; kino)
  • Zielona szkoła (16 czerwca; kino)
  • Transformers: Ostatni Rycerz (23 czerwca; kino)
  • Spider-Man: Homecoming (14 lipca; kino)
  • Valerian i miasto tysiąca planet (20 lipca; kino)
  • Mikołaj w każdym z nas (24 listopada; kino)
  • Paddington 2 (29 grudnia; kino)
  • Wielka wyprawa Oskara (2017; kino)

Filmy które można obejrzeć online z dubbingiem w usłudze VOD:

Ostatnio na forum
No posts were found
Logowanie