youtube facebook twitter google plus

PostHeaderIcon [Recenzja dubbingu] „Logan: Wolverine”

Uwaga: w recenzji pojawia się wulgarne słownictwo, występujące na zasadzie cytatu.

Kiedy w 2012 roku Disney zdecydował się na zdubbingowanie Avengers, wiele osób przypuszczało, że oznacza to jedno: kiedyś taka forma tłumaczenia wyprze w Polsce lektora i będzie obecna również w produkcjach przeznaczonych dla dorosłych. Co prawda obstawiałem raczej, że trzeba będzie poczekać na to dwie, trzy dekady, a tu niespodzianka – po pięciu latach dostaliśmy dubbing do Logana: Wolverine’a. Co prawda otrzymał go on tylko dlatego, że jest powiązany z komiksową serią X-Men, tym niemniej jest to pierwszy kroczek – kto wie, być może w ciągu najbliższych lat filmów z kategorią wiekową R (amerykański odpowiednik naszego żółtego trójkąta z cyfrą „16”) w takiej wersji będzie więcej. Póki co, Logan zasłużył jednak na zaszczytny tytuł pierwszego od około czterdziestu lat amerykańskiego filmu dla dorosłych, który wyświetlany jest z dubbingiem w kinie. Żeby jednak nie było niedomówień: kluczowe są tutaj słowa „amerykański” i „w kinie”, ponieważ amerykańskie filmy z kategorią R dubbingowano na potrzeby DVD, z kolei w kinach z dubbingiem oglądać mogliśmy dozwolone od lat 16 koprodukcje z udziałem Polski, takie jak chociażby ubiegłoroczny Czerwony Kapitan.

Zanim przejdę do właściwej części recenzji, małe wyjaśnienie: bywalcy naszego forum wiedzą, że o dubbingach realizowanych przed studio Sonica mam dość niskie mniemanie, a 95% stworzonych tam polskich wersji plasuje się na szarym końcu mojej osobistej listy najlepszych polskich opracowań do filmów i seriali aktorskich. Poprzednie dwa filmy z serii X-Men, reżyserowane przez Jerzego Dominika, uważam za koszmarną chałę, mordowaną przede wszystkim przez fatalnie dobrane głosy Profesora X i Magneto – tak młodych, jak i starych. Biorąc pod uwagę renomę studia i reżysera oraz fakt, że Imperial CinePix na dubbing do Logana zdecydował się bardzo późno, obstawiałem, że i tym razem otrzymamy polską wersję poniżej wszelkiej krytyki. No cóż, gdybym postawił na to pieniądze, przegrałbym – reżyser, zdając sobie sprawę z tego, że tworzy dubbing ważny i na swój sposób przełomowy, solidnie przyłożył się do pracy.

Jedną z rzeczy, która martwiła mnie po ujawnieniu obsady, było zachowanie Krzysztofa Banaszyka pod Hugh Jackmana. Nie zrozumcie mnie źle, bardzo cenię sobie role pana Krzysztofa, przede wszystkim w słuchowiskach i animacjach, jednak w fabułach – chociaż jego głos świetnie pasuje do postury Jackmana – nieco drażnił, zbyt mocno przypominając o tym, że mamy do czynienia z dubbingiem. W dużej mierze była to wina tego, że Banaszyk z reguły gra na tę samą modłę i zawsze brzmi tak samo. W przypadku Logana wrażenie sztuczności mogło zostać dodatkowo spotęgowane przez charakteryzację Jackmana, wyraźnie już starszego. Po części miałem rację – początkowo Banaszyk trochę drażnił, ale z czasem dało się do niego przyzwyczaić. Co jednak ważne, uciągnął tę rolę pod względem warsztatowym i brzmi dobrze zarówno wtedy, kiedy mówi spokojnie, jak i wtedy, kiedy Wolverine przez kilkanaście sekund wyżywa się na nie chcącym odpalić samochodzie, krzycząc przy tym tylko „Kurwa!” z różnym poziomem zdenerowania. Niezmiernie cieszy mnie fakt, że po Przeszłości, która nadejdzie, zdecydowano się na wymianę Piotra Fronczewskiego jako Profesora X. Fronczewski to aktor, którego kocham i mogę słuchać godzinami, ale nie wtedy, kiedy – tak jak w przypadku X-Men – obsadzony jest kompletnie błędnie. Wymienienie go na Olgierda Łukaszewicza było bardzo trafionym pomysłem, który znacząco podniósł jakość polskiej wersji. Co prawda Łukaszewicz nie ma podobnego głosu do Stewarta, tym niemniej znacznie lepiej sprawdza się w roli Profesora X u kresu życia. Łukaszewicz brzmi tutaj przez większość czasu jak bardzo stary, zmęczony i chorowity człowiek, co w sumie pasuje do kreacji dawnego kapitana Picarda. Nie miałem jeszcze sposobności obejrzeć filmu w wersji bez dubbingu, żeby ocenić, czy Stewart w oryginale głosowo gra na podobną modłę – jeżeli tak, tym większe ukłony dla Łukaszewicza za to, jak świetnie udało mu się to oddać. Jeśli nie, należy uznać to raczej za licentia poetica autorów polskiej wersji.

Logan to tak naprawdę teatr kilku aktorów: Banaszyka, Łukaszewicza i Maksymiliana Rogackiego, użyczającego głosu Boydowi Holbrookowi, wcielającemu się w Donalda Pierce’a. Temu ostatniemu również trudno jest coś zarzucić, bo sprawdza się po prostu bardzo dobrze i chyba ani razu nie zdarzyło mu się wejść na jakieś fałszywe tony, co w zasadzie jest bardzo dobrym osiągnięciem jak na aktora, który – z tego co widzę – dotychczas użyczał głosu jedynie w animacjach. Tak w zasadzie z ważniejszych bohaterów najmniej spodobał mi się Maciej Wierzbicki jako Caliban, który, w przeciwieństwie do trzech wyżej wymienionych, parokrotnie brzmiał sztucznie. Wielką niewiadomą była dla mnie Zuzanna Jaźwińska jako Laura. Postać ta zaczyna mówić w zasadzie dopiero pod koniec filmu, a większość jej kwestii jest w języku hiszpańskim. Kreacja aktorki nie zrobiła na mnie jakiegoś piorunującego wrażenia, a chociaż zdarzało jej się brzmieć nie tak, jak powinna, to jednak w ogólnym rozrachunku nie była to źle zagrana rola. Postacie dalszoplanowe, nie licząc może kilku voice overów mających do powiedzenia raptem parę słów, również z reguły są akceptowalne. W zasadzie jedyny poważny zgrzyt obsadowy to Barbara Zielińska jako kierowniczka motelu, ponownie (po zrealizowanym również w Sonice dubbingu do Exodusu: Bogów i królów czy PRL-owskim Czerwonym Kapitanie) brzmiąca nazbyt kreskówkowo.

Nieźle poradził sobie dialogista, Michał Wojnarowski. W zasadzie największym zgrzytem polskiej wersji, który jednak można by uznać za lokalizację, jest fakt, że w pierwszej scenie z Profesorem X, lekko już zbzikowany mutant cytuje W pokoiku na stoliku, choć – jak w przypuszczam – w oryginale przytaczał inny wierszyk dla dzieci. Przed premierą dochodziły do nas sprzeczne informacje na temat obecności wulgaryzmów: pewne źródła sugerowały, że polska wersja zostanie całkowicie wygładzona, inne, że bohaterowie będą rzucać mięsem niczym w oryginale. Początkowo myślałem, żeby policzyć przekleństwa w polskiej wersji i rozliczyć z tego pana Wojnarowskiego, ale już pierwsza kwestia Logana – „Oż kurwa” – po której następuje konfrontacja z bandziorami, polegająca na wymianie uprzejmości typu „Kurwa!”, „Ty chuju!” i „Wypierdalaj!”, utwierdziła mnie z przekonaniu, że nie ma to sensu, bo i tak stracę rachubę. Dużym plusem jest również to, że aktorzy wypowiadają przekleństwa naturalnie, a nie – jak to się często w dubbingu zdarza – z przesadną estymą, jakby chcieli przy tym wyraźnie zasugerować: „Uwaga, teraz będziemy przeklinać”. Jestem niemalże pewny, że Wojnarowski nie oddawał przekleństw w stosunku 1:1 – w niektórych scenach, gdzie występowały w oryginale, je odejmował, ale w polskiej wersji wstawiał gdzie indziej, o ile pasowały do kontekstu. Chociaż, nie licząc partykuł, przyimków itd., „kurwa” to najczęściej pojawiające się w dubbingu słowo, nie ma się wrażenia, że dialogista nadużywał przekleństw tylko dlatego, że mógł, więc brzmią one naturalnie. Nie doszło na szczęście do takiej sytuacji jak chociażby w Mass Effect, gdzie „przefajnowano” z bluzgami, przez co rażą one równie mocno, co całkowita cenzura. Na całe szczęście dialogi nie są też wygładzane pod względem poprawności językowej – bohaterowie mówią raczej dość potocznym językiem, nikogo nie powinny więc dziwić takie zdania jak „No to co, kurwa, se normalnie jaja robiłaś przez ostatnie dwa tysiące, kurwa, mil?” czy „Zamknij, kurwa, ryja!” Szkoda tylko, że w finalnej wersji zachowano to nieszczęsne „Nie! Tak nie!”, które pojawiało się w zwiastunie.

Dubbing cierpi na kilka drobnych przypadłości technicznych. Jedną z nich bez wątpienia jest fakt, że bohaterowie nazywają bohaterów [wolwerinem], [laurą] i [ksawierem], zamiast [łulwerinem], [lorą] i [zejwierem]. Trochę głupio ma się sprawa z fragmentami filmu Jeździec znikąd (tego z 1956 roku, nie Disneyowskiego), który Profesor X i Laura oglądają, a któremu towarzyszą napisy, ale w późniejszym czasie, kiedy cytuje go Laura, w usta bohaterki włożono polskie słowa. Okazjonalnie zdarzają się też inne nietłumaczone kwestie, jak chociażby komentarz gonitwy koni. Odrobinę deprymujące może być to, że część postaci – zwłaszcza Laura – używają języka hiszpańskiego. Co prawda sceny te są dubbingowane przez polskich aktorów mówiących po hiszpańsku, tym niemniej nie są opatrzone żadnym tłumaczeniem. Ponieważ posiadam bardzo ograniczoną znajomość tego języka, w zasadzie byłem w stanie zrozumieć, o czym mówili bohaterowie, ale dla nieznających go kompletnie może być to denerwujące, nawet jeżeli w zasadzie są to rozmowy o niczym.

Chociaż spodziewałem się, że polska wersja Logana: Wolverine’a będzie porażką, tak jak poprzednie dubbingi pana Dominika do serii X-Men, po seansie muszę jednak przyznać, że jest to kawał naprawdę solidnej roboty. Nie jest to może dubbing wybitny i zdarzyło się w nim kilka zgrzytów, jednak żaden z nich nie jest tak wielkiego kalibru, żeby jakoś znacząco wpłynąć na odbiór. A jest to ważne o tyle, że mamy do czynienia z naprawdę dobrym filmem dla dorosłego odbiorcy, który złym dubbingiem zostałby okaleczony tak jak nieszczęśnicy, którzy zetknęli się ze szponami Logana. Jestem pełny uznania dla Jerzego Dominika za to, że tym razem nie podszedł do sprawy na odczepnego, a naprawdę porządnie przyłożył się do zadania, dzięki czemu otrzymaliśmy film w kategorii wiekowej R z udanym dubbingiem. Przed seansem obstawiałem, że Logan załapie się do naszych Dubbingowych Zbuków, co w sumie jest całkiem możliwe, tyle że będzie startował w dokładnie przeciwnej kategorii, niż przypuszczałem. Nie jestem jeszcze pewny, jaką ostatecznie ocenę wystawiłbym polskiej wersji, ale raczej skłaniałbym się ku 8/10.

 

Dubbingowe premiery
W kinach:
  • Strażnicy Galaktyki vol. 2

Najbliższe premiery:

  • Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara (26 maja; kino)
  • Wonder Woman (2 czerwca; kino)
  • Zielona szkoła (16 czerwca; kino)
  • Transformers: Ostatni Rycerz (23 czerwca; kino)
  • Spider-Man: Homecoming (14 lipca; kino)
  • Valerian i miasto tysiąca planet (20 lipca; kino)
  • Thor: Ragnarok (25 października; kino)
  • Dziennik cwaniaczka: Droga przez mękę (3 listopada; kino)
  • Liga Sprawiedliwości (17 listopada; kino)
  • Mikołaj w każdym z nas (24 listopada; kino)
  • Gwiezdne wojny: ostatni Jedi (14 grudnia; kino)
  • Paddington 2 (29 grudnia; kino)
  • Wielka wyprawa Oskara (2017; kino)

Filmy które można obejrzeć online z dubbingiem w usłudze VOD:

Ostatnio na forum
No posts were found
Logowanie