youtube facebook twitter google plus

PostHeaderIcon „Rick i Morty” [recenzja dubbingu]

Rick i Morty to seria, którą śledziłam już od dłuższego czasu i wraz z innymi fanami oczekiwałam jej kontynuacji w postaci trzeciego sezonu. Nigdy jednak nie spodziewałam się, że będzie mi dane obejrzeć ją z pełnym polskim dubbingiem, a tu taka niespodzianka od Netflixa. Jednak czy miła?

Pierwszym, na co od razu zwraca się uwagę podczas oglądania, jest dobór aktorów do ról tytułowych bohaterów. Ich głosy nie przypominają oryginalnych, jednak trzeba przyznać, że po jednym odcinku łatwo się do nich przyzwyczaić. Co więcej, brzmią naturalnie, a jest to często bardzo trudne do uzyskania, szczególnie w animowanych produkcjach dla dorosłych. Jednak Michał Głowacki potrafił idealnie odwzorować nerwowość i niepewność Morty'ego w czasie jego jęków lub ciągłego jąkania się. Za to Modest Ruciński wcielający się w Ricka radzi sobie świetnie z długimi monologami bohatera, okraszonymi naukowym bełkotem czy wrednymi docinkami, a w jego głosie słychać specyficzną gorycz i znużenie życiem, tak esencjalne dla postaci. Jedyne, co miałabym mu do zarzucenia to, że zamiast co drugie słowo bekać, jak oryginał, wydaje z siebie jakiś inny, dziwny odgłos. Pozostali członkowie stałej obsady także są świetnie dobrani: Jerry i Beth brzmią znakomicie, tak jak Summer, do której jednak przyzwyczajanie się zajęło mi najdłużejmomentami zdawała się brzmieć starzej niż jej matka, jednak po pierwszym sezonie uczucie to ustąpiło. Za to gdy przychodzi do postaci epizodycznych czy tła, nie jest już tak różowo. Widać bowiem od razu, że jest to stała garstka około pięciu osób, co jakiś czas odgrywających inne role. Nie byłoby w tym nic złego (w końcu w wielu produkcjach tak jest), gdyby postarali się brzmieć za każdym razem choć odrobinę inaczej. Jednak nawet w najmniejszym stopniu tego nie robią. Choć co jakiś czas pojawi się wyjątek, jak na przykład pan Kupka z Pupki, którego, ku chwale reżysera, podkłada gościnnie założyciel Z Dupyznanego kanału na YouTube. Jest to przykład świetnego żartu polskich twórców, niestety, jak dotąd jedynego w tym guście.

Przejdźmy do kolejnego aspektu polskiego dubbingu, czyli tłumaczenia. Ogólnie wydaje się, że dialogista nie był pewien, w którym kierunku chce się udać – czy pójść w kreatywność i przenieść żarty w polskie realia czy jednak trzymać się tekstu oryginalnego. W rezultacie czasem udaje mu się puścić wodze fantazji, ale zaraz potem hamuje ostro i powraca do tłumaczenia bardziej dosłownego. Przykładowo: czasem otrzymujemy nawiązanie do polskich programów rozrywkowych (jak np. Śmiechu Warte), a innym razem do filmu, o którym przeciętny polski widz nie za bardzo ma pojęcie, w dodatku z nieprzetłumaczonym tytułem – co przecież łatwo byłoby zastąpić jakimś polską lub choć bardziej w naszym kraju rozpoznawalną marką. Tutaj znów w kontraście do tego, co wyżej opisałam, stoi odcinek o Nocy Oczyszczenia, w którym żarty związane z tytułem filmu (lecące ze wszystkich stron przez cały odcinek) zostały bezbłędnie przełożone. Zatem widz jest rozdarty – z jednej strony bardzo odważne i zazwyczaj dobre posunięcia, a z drugiej jakaś dziwna wstrzemięźliwość. Do tego dochodzą gafy typu tłumaczenie słowa „reality” (rzeczywistość) na „realność”, które ma nieco inne znaczenie, nie pasujące do kontekstu. Potrafię zrozumieć, że kłapy to podstawa, ale nie przesadzajmy. To samo tyczy się nieprzekładania na polski nazwy planety Jowisz. Jednak przyznać trzeba, że z każdym odcinkiem tłumaczenie staje się coraz lepsze, a najbardziej słychać to w drugiej połowie drugiego sezonu. Jakby ktoś w końcu powiedział dialogiście, by się nie wstydził, a działał.

Skoro Rick i Morty to seria niewątpliwie dla dorosłych, nie obyło się w niej bez przekleństw. Te występują, choć w pierwszym sezonie w 90% przypadków w polskiej wersji zastępuje je jedynie słowo „cholera”, mimo że w oryginale padał mocniejszy bluzg. Do tego stopnia, że w pewnym momencie postać wykrzykuje coś pokroju „cholera twoja mać!”, co pozostawia u widza czerwony odcisk jego własnej ręki na czole. Pozostałe przekleństwa, kiedy już padają, są cenzurowane charakterystycznym „pipnięciem”. Tak zwane rzucanie mięsem zwiększa się w drugim sezonie i choć cenzura nadal obowiązuje, zdarzają się notorycznie wpadki, gdy zagłuszenia nie ma. Ot, postać w jednym zdaniu wymawia niecenzuralne słowo i zostaje ono „przykryte”, po czym w następnym to samo przekleństwo można już usłyszeć w pełnej okazałości.

Jeśli chodzi o piosenki, które sporadycznie pojawiają się w serialu, to... ich polskie wersje są tak nijakie i średnie, że ciężko cokolwiek o nich powiedzieć. Może tylko to, że wokalnie stoją na miłym dla ucha poziomie, ale tekstowo już nie.

Gdy już jesteśmy przy negatywach, oczywiście nie obyło się bez potknięć reżyserskich. Tu jedno zdanie wypływające z ust Beth jest grane przez nie jej aktorkę, to samo w pewnym momencie dzieje się z Jerrym. W innym odcinku brakuje całej jednej kwestii w miejscu, gdzie postać wyraźnie poruszała ustami. Jednak to są małe niedopatrzenia. Największym minusem było chyba dla mnie jedynie to, że kluczowa kwestia Ricka, jego powiedzonko „WubbaLubbadubdub” nie dość, że czytane było źle, to jeszcze za każdym razem inaczej. Są to jednak tak znikome błędy, że można je wybaczyć. Szczególnie, gdy w kontraście stoi tyle dobrego: aktorzy potrafiący zagrać naturalnie tak sceny komediowe, jak i dramatyczne, są dobre żarty, udany mix i efekty. Naprawdę nie można narzekać, a dubbing na pewno stoi półkę wyżej niż inne, jakie słyszałam w animacjach dla dorosłych. Pozostaje jedynie czekać na więcej i mieć nadzieję, że fala poprawy jakości, jaką prezentowały nam dwa pierwsze sezony z każdym kolejnym odcinkiem, nadal będzie przynosić coraz więcej i więcej pozytywów w nadchodzącym sezonie trzecim… Jeżeli w końcu się go doczekamy.

Pozdrawiam i dziękuję za uwagę.

 

Dubbingowe premiery
W kinach:
  • Biegnij Amelio!
  • Twój Vincent

Najbliższe premiery:

  • Mali bohaterowie (20 października; kino)
  • Thor: Ragnarok (25 października; kino)
  • Liga Sprawiedliwości (17 listopada; kino)
  • Mikołaj w każdym z nas (24 listopada; kino)
  • Co wiecie o swoich dziadkach? (1 grudnia; kino)
  • Gwiezdne wojny: ostatni Jedi (14 grudnia; kino)
  • Jumanji: Przygoda w dżungli (29 grudnia; kino)
  • Paddington 2 (29 grudnia; kino)
  • Traktorek Florek (26 stycznia 2018; kino)
  • Czarna Pantera (14 lutego 2018 roku; kino)
  • Pułapka czasu (9 marca 2018 roku; kino)
  • Traktorek Florek dodaje gazu (23 marca 2018; kino)
  • Wielka wyprawa Oskara (20 kwietnia 2018; kino)
  • Traktorek Florek ratuje farmę (25 maja 2018; kino)

Filmy które można obejrzeć online z dubbingiem w usłudze VOD:

Ostatnio na forum
No posts were found
Logowanie