youtube facebook twitter google plus

PostHeaderIcon [Recenzja dubbingu] „Nowe przygody Aladyna”

Myślałem, że polskiemu dubbingowi do „Nowych przygód Aladyna” trudno będzie dorównać poziomem chociażby takiej „Misji Kleopatrze”, szczególnie, że dystrybutor filmu najwyraźniej postawił przed przygotowującym to opracowanie studiem takie właśnie zadanie. Okazało się, że moje obawy były zupełnie niepotrzebne, bo ekipa Film Factory Studio poradziła sobie – jak zwykle zresztą – wzorowo. Na myśl o tym dubbingu przed moimi oczyma staje znane z okładek hasło „profesjonalna polska wersja językowa”. Tutaj ze szczególnym naciskiem na słowo „profesjonalna”.

Trzeba przyznać, że po ogłoszeniu obsady czuć było lekki niepokój. Powodem była obecność kilku dość znanych z głosu aktorów w głównych rolach, a nie ukrywajmy, że odpowiedzialna za reżyserię polskiej wersji językowej Agnieszka Matysiak przyzwyczaiła nas w swoich poprzednich dubbingach do czegoś więcej. Jak się jednak okazuje, dobry reżyser ma na tyle wyczucia, że nawet zapraszając do udziału tak osłuchanych aktorów, jak Jakub Szydłowski czy Tomasz Borkowski, jest w stanie zrobić z ich występów coś wspaniałego. Jeśli chodzi o pierwszego pana, w lepszej kreacji go jeszcze nie słyszałem. Mimo tego, że bardzo dobrze znam jego dorobek głosowy, rola Dżina jest na tyle inna, że trudno byłoby mi teraz wyobrazić sobie w niej kogoś innego. Niby to taki tam lekko zniewieściały, rapujący dżinn, a tu proszę – rola życia. Podobnie rzecz ma się przy Tomaszu Borkowskim, bardzo mocno obecnie eksploatowanym przez większość reżyserów. Serio, boję się, że facet mi zaraz z lodówki wyskoczy (szczególnie biorąc pod uwagę jego niedawny udział w kampanii reklamowej pewnego piwa). Ale magia Film Factory Studio zadziałała również tutaj, dzięki czemu kreacja tego aktora okazała się niezwykle prawdziwa i urocza. A jeszcze nigdy wcześniej w jego wykonaniu czegoś takiego nie doświadczyłem.

Oczywiście należy powiedzieć głośno, że świetnie w głównej roli wypadł Marcin Hycnar, ale to nie jest niespodzianka. Ujmując rzecz górnolotnie aż do granic śmieszności, jest jak kompozycja szmaragdów pomiędzy złotymi listkami. Już od pierwszego zwiastuna było słychać, że postać Aladyna była wręcz stworzona dla niego. To, co otrzymaliśmy, to prawdziwie brzmiące dialogi, zero fałszu i rola zagrana z dużym poczuciem humoru – czyli po prostu wszystko to, co może nam zaoferować bardzo dobry aktor. Od samego początku słychać, że jego Aladyn to niezły gagatek, idealnie nadający się do komicznej wersji arabskiej baśni.

Zasadniczo dubbing ten nie odkrył niczego nowego. Pokazał jednak, jak dobrze można wykorzystać niektórych aktorów… i nie tylko. Tu kolejna niespodzianka w osobie Roberta Górskiego, jednego z twórców Kabaretu Moralnego Niepokoju. Mimo jego słabej dykcji i wady wymowy, o których to ułomnościach wiedzą wszyscy, podczas seansu wyraźnie słychać, że twórcy dubbingu ostro z tym podczas nagrań walczyli. Górskiemu zdarzają się lepsze i gorsze momenty, ale wciąż jest to taki Góral, jakiego nie usłyszymy w żadnym skeczu. Należy również zaznaczyć, że świetnie pasuje do postaci, co zawdzięcza – jak sam twierdzi – swojej wredocie, ciągłemu spiskowaniu oraz… krzywemu nosowi. Podobnie w polskiej wersji wypada Weronika Rosati. Za każdym razem, gdy się odezwała, słyszałem coś nowego i mimo kilku słabszych dialogów wypadło to bardzo przekonująco. Najważniejsze było tu obalenie stereotypu o grzecznych i posłusznych księżniczkach poprzez stworzenie postaci twardo stąpającej po ziemi kobiety, Można by rzec, że feministki, chociaż w XI wieku takie określenie jeszcze nie istniało. Rosati z powodzeniem wykonała swoje zadanie. Z kolei kilka dziwnych myśli przyszło mi do głowy przy Arkadiuszu Jakubiku, który mimo niecałej pięćdziesiątki na karku zdubbingował starego sułtana. Na szczęście w konwencji tego filmu efekt okazał się być wystarczająco dobry. Ba, nawet więcej niż dobry, a to dzięki świetnej grze aktorskiej. Naprawdę dało się uwierzyć w tego ciepłego, choć łasego na kasę staruszka. Bardzo uradowała mnie obecność pani Izy Dąbrowskiej w jednej z głównych ról, bo niezbyt często się to ostatnio zdarza. Jeszcze bardziej cieszy, że nie gra tu starej, złej i zniszczonej przez życie kobiety ani matki głównego bohatera. Jest służką-koleżanką księżniczki, w dodatku dość wyszczekaną i momentami napaloną. Tu, naturalnie, klasa sama w sobie!

Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie warstwa dialogowa autorstwa Bartosza Zimińskiego. W tym przypadku obawiałem się dużej ilości „sucharów” i podobnego rodzaju nie zawsze najlepszych dowcipów. I mimo iż kilka faktycznie się pojawiło, przeważały bardziej elokwentne żarty. Wyobrażam sobie, jak mocno trzeba było się wyginać, by nie tylko wpasować się w tematykę, ale jeszcze nadążyć z tym za Francuzami – a ich specyficzny, niechlujny sposób mówienia nie ułatwiał zadania. Na szczęście konwencja filmu pozwala na liczne nawiązania, nie tylko do polskiej rzeczywistości, ale również do obecnego stylu życia oraz… Gwiezdnych wojen.

Poważnym minusem polskiej wersji, bo taki również się pojawił, jest brak dubbingu w piosence wykonywanej przez głównego bohatera. Podczas sensu na ekranie pojawiają się jedynie napisy z tłumaczeniem. To największa bolączka Aladyna, jednak jak się okazuje, nie jest ona winą ani ekipy Film Factory Studio, ani nawet dystrybutora (Monolith Films), a francuskich producentów, którzy nie zgodzili się na dubbingowanie piosenki w żadnym kraju. Dla nas jest to decyzja zupełnie niezrozumiała, jednak wiemy przynajmniej skąd wyszedł ostateczny rozkaz.

Jak zwykle reżyserskie oko Agnieszki Matysiak pozostało czujne. Z mistrzowską precyzją wykonała kolejną porządną polską wersję. Pani Agnieszka należy do grona moich ulubionych reżyserek, więc moje komplementy mogą niektórym wydać się mało wiarygodne. Dlatego zaznaczam, że niepodważalnym dowodem na świetność tego dubbingu jest ilość pozytywnych opinii, jakie zbiera on w Internecie. Nieczęsto bowiem można znaleźć dobre słowo na temat polskiej wersji językowej jakiegokolwiek filmu aktorskiego na portalach typu Filmweb, czy nawet w zwyczajnych recenzjach tych produkcji. Z dubbingowego seansu „Nowych przygód Aladyna” wychodzimy więc na pewno w dobrym humorze, ale również w przeświadczeniu, że ta obsada spokojnie znalazłaby swoje miejsce w ewentualnej polskiej wersji językowej niejednego innego filmu w klimatach Bliskiego Wschodu. Czy jest tu ktoś dostatecznie odważny, aby porwać się na zdubbingowanie „Wspaniałego stulecia”?

 

Dubbingowe premiery
W kinach:
  • Był sobie pies
  • Logan: Wolverine
  • Piękna i Bestia
  • Wrota bohaterów
  • Wszystko albo nic
  • Azyl

Najbliższe premiery:

  • Power Rangers (24 marca; kino)
  • The Lodge (27 marca; Disney Channel)
  • Wkręceni-Nakręceni (27 marca; Disney XD)
  • Pan Żaba (21 kwietnia; kino)
  • Strażnicy Galaktyki vol. 2 (5 maja; kino)
  • Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara (26 maja; kino)
  • Zielona szkoła (16 czerwca; kino)
  • Transformers: Ostatni Rycerz (23 czerwca; kino)
  • Spider-Man: Homecoming (14 lipca; kino)
  • Valerian i miasto tysiąca planet (20 lipca; kino)
  • Mikołaj w każdym z nas (24 listopada; kino)
  • Paddington 2 (29 grudnia; kino)
  • Wielka wyprawa Oskara (2017; kino)

Filmy które można obejrzeć online z dubbingiem w usłudze VOD:

Ostatnio na forum
No posts were found
Logowanie