youtube facebook twitter google plus

PostHeaderIcon [Recenzja dubbingu] „Legion Samobójców”

Właśnie wróciłem z seansu. Niestety musiałem się na niego wybrać do miasta odległego o 60 kilometrów od mojego, bo lokalne Cinema 3D wypięło się na dodatkowy zysk, jaki mogliby osiągnąć i puszczają film wyłącznie w wersji z napisami. Frekwencja – około 20-25 osób (w tym kilkoro dzieci maksymalnie 10-letnich; ciekawe, czy nauczyły się z filmu paru nowych słówek).

Sam film – cóż, widać wyraźnie te wszystkie problemy produkcyjne, o których ostatnio się mówi. Nie jest do końca poskładany do kupy, ma usterki montażowe, nierówną akcję, różne elementy wzięte znikąd itp., ale mimo tego broni się. Ogląda się go lepiej niż „Batmana v Supermana: Świt sprawiedliwości” (choć do poziomu uniwersum Marvela wciąż bardzo dużo brakuje). I ten film nie dał Internetowi takiego powodu do beki, jak BvS z wątkiem wspólnego imienia starej obu bohaterów.

No i dubbing. Z trzema rzeczami miałem problem w głównej obsadzie. Po pierwsze: Mikołaj Klimek jako Killer Croc. Zadbał o dobrą robotę, ale niestety wyraźnie słychać, że wszystkie ryki są pozostawione z oryginału. Przez to, gdy odzywa się Klimek, mamy spory dysonans – jego głos mocno różni się tak barwą, jak i dynamiką (oraz udźwiękowieniem) od oryginalnego, co nieco wybija z rytmu. Zwłaszcza, gdy kwestie po polsku są bezpośrednio poprzedzone rykami wziętymi z oryginału. Po drugie: Marek Bukowski jako Deadshot. Nie od początku mnie kupił, w pierwszych kilku-kilkunastu minutach jego głos nie do końca pasował mi do twarzy Willa Smitha. Odczułem to zwłaszcza w scenie z córką i Batmanem – choć jego teksty pasowały do kłap, miałem wrażenie, że nie otwiera ust tak szeroko, jak Will w tym momencie. Na szczęście wrażenie to szybko mija, po pewnym czasie przekonałem się do polskiego aktora. Do reszty głównej obsady można się przekonać łatwiej i szybciej. Adam Szyszkowski (Rick Flagg) cholernie pozytywnie mnie zaskoczył, nie usłyszałem w jego głosie prawie nic z tych charakterystycznych tonów, którymi raczył nas w kreskówkach takich jak „Młodzi Tytani” czy „Harcerz Lazlo”. Przez cały film trzymał wysoki poziom, doskonale dopasowany, wszystko świetnie odegrane. Z drugiej strony mamy Karola Wróblewskiego (El Diablo) – ten już brzmiał bardzo typowo, nie sposób go nie rozpoznać. Nie znaczy to, że źle sobie poradził. Wszystkie sceny (a miał kilka trudnych) wypadły super. Nie będę się szerzej rozwodził nad Anną Smołowik (Harley Quinn), Danutą Stenką (Amanda Waller) czy Leszkiem Lichotą (George Harkness) – nie ma lipy, wszyscy wypadli dobrze lub bardzo dobrze. Tak samo Borys Szyc (Joker), którego, o dziwo, można kupić od razu. W moim przypadku nie sprawdziły się żadne obawy, które pojawiały się co do jego roli. Nie mogę się też zgodzić z negatywną opinią o Lidii Sadowej. Nie ma ona zbyt wiele do gadania, jako Enchantress przez połowę czasu mówi w obcym języku, a większość pozostałych kwestii jest mocno podfiltrowana, ale źle nie było. Nie raziła mnie sztucznością, moim zdaniem porządna robota. Więc jaki jest mój trzeci problem z główną obsadą? Niestety, Jacek Rozenek jako Batman. W, nie ukrywajmy, słabym dubbingu „Batmana v Supermana” był on jednym z lepszych elementów – mimo „geraltowego” brzmienia uważam go za drugi najlepszy punkt obsady tamtej polskiej wersji. Tutaj jednak odstawał in minus. Wprawdzie jako Batman wypowiadał tylko dziesięć słów (policzyłem) i w tej scenie nie miałem z nim problemu, ale pod koniec filmu pojawia się jako Bruce i jest niczym duch, przypominający o tym, o ile niższy poziom miał dubbing BvS. Na szczęście jest to krótka sekwencja (a wielu widzów zapewne jej nie obejrzy, bo jest po napisach).

Co się tyczy tła – jest zupełnie nieźle, ale są drobne minusy. Przede wszystkim trzeba pochwalić różnorodność. Na szczęście coraz częściej regułą jest, że bez dokładnego wsłuchania się nie sposób rozpoznać jakiegoś aktora (nawet bardzo charakterystycznego) w więcej niż jednej roli w tle. Tak było w „Fantastycznej czwórce”, tak było w „Batman v Superman”, tak jest i tutaj. Z jakością tego tła jest już niestety ciut gorzej. W tym filmie robią za nie zarówno aktorzy nieosłuchani, rzadko spotykani w dubbingach, jak i stali bywalcy warszawskich budek, których rozpozna co drugie polskie dziecko. I o ile wielu z nich pasuje do filmu i scen, w których ich słychać, na przykład Monika Pikuła, Marek Robaczewski, czy Krzysztof Plewako-Szczerbiński (ba, niektórych nie udało mi się w ogóle wyłapać, mimo że ich przecież znam, chociażby Wojciech Chorąży i Robert Jarociński), to jednak jest kilku, którzy swoimi głosami trochę wybijali z rytmu, a w sekwencjach z nimi naturalność dubbingu nieco siadała. Wszystko przez to, że są zbyt charakterystyczni lub nie byli dobrze dopasowani do danej scenki. Mówię tu o Jakubie Szydłowskim (na szczęście słychać go tylko w dwóch lub trzech momentach i to zupełnie w tle, no ale „dawał po uszach”), Zbigniewie Konopce (podobne wrażenie, choć nie aż tak silne, jak w jednej z ostatnich scen „Strażników galaktyki” – wszystko jest fajnie i naturalnie, aż tu nagle słyszymy Konopkę brzmiącego jak typowy złol z kreskówki), Agnieszce Kudelskiej (tutaj właściwie mógłbym przepisać fragment postu Nillaya z naszego forum: „W kreskówkach miała kilka świetnych ról, nawet głównych, ale jednak gdy słyszę ją nawet przy pojedynczych dialogach, to to brzmi strasznie źle”) i częściowo o Pawle Ciołkoszu (jakoś nie do końca pasował mi do tej brodatej twarzy). Z Jackiem Królem, co ciekawe, nie miałem takich problemów, mimo że dorównuje on ostatnio Miłogostowi Reczkowi i Grzegorzowi Pawlakowi, jeśli chodzi o wszędobylskość w polskim dubbingu. Generalnie uważam, że „Fantastyczna czwórka” wypadła lepiej pod względem tła. Tam nie miałem w ogóle kłopotu z tym, że któryś głos nie pasuje lub jest zbyt charakterystyczny czy kreskówkowy – nawet aktorzy kojarzący się głównie z animacjami, wypadający w produkcjach aktorskich różnie (tacy jak Włodzimierz Press, Tomasz Błasiak czy Stefan Knothe) byli świetnie pasujący. Natomiast „Batman v Superman” poradził sobie z tym zadaniem znacznie gorzej – mimo wspomnianej różnorodności, mało który głos wypadał naturalnie i przekonująco (a już kwiatki typu Piotr Makowski jako dziennikarz śniły mi się po nocach).

Co do dialogów – pan Wojnarowski udowadnia, że niesłusznie wieszano na nim psy za cenzurę „fucków” w ostatnich dwóch częściach „X-Menów”. Podejrzewam, że Imperial, dystrybutor tych produkcji, bał się zachowywać przekleństwa w dubbingowych wersjach tych filmów, żeby jacyś rodzice nie zrobili im burdy że „jak to, dabling dla dzieci, a oni przeklinajo!!!11jeden!!”. Warner najwidoczniej nie ma takich oporów i choć w tym filmie nie padają żadne „flagowe” polskie wulgaryzmy (tj. słowa na „k” i „ch”), to mięcho lata ładnie we wszystkie strony. Za to plus, następny za świetne kłapy – na szczęście to w kinowych dubbingach również staje się już regułą. Co poza tym dodać: porządne dialogi, bez udziwnień i niepasujących żarcików (wiecie, do czego piję?). Raczej ani razu nie mamy wrażenia, że jakaś postać mówi coś, co nie pasuje do jej charakteru.
Na koniec wielki plus dla dystrybutora za przygotowanie polskiej wersji graficznej (logo, napisy w obcym języku, opisy członków tytułowego Legionu, itd.). Oby to też stało się normą. Mam również nadzieję, że taka wersja wyląduje na krążkach. Byłoby naprawdę szkoda, gdyby po zejściu filmu z kinowych ekranów spolszczone wideo przepadło.

Podsumowując: chciałbym napisać, że Studio Sonica bardzo ładnie weszło w DC Extended Universe. Niestety, wejście było w kwietniu tego roku pod postacią „Batmana v Supermana”, a wówczas potknęli się o próg i przygrzmocili o podłogę. Teraz jednak już wstali, otrzepali garnitur i krążą wokół gości z kieliszkiem w dłoni, racząc ich interesującymi anegdotkami. Oby tak dalej!

 

Dubbingowe premiery
W kinach:
  • Biegnij Amelio!
  • Twój Vincent

Najbliższe premiery:

  • Mali bohaterowie (20 października; kino)
  • Thor: Ragnarok (25 października; kino)
  • Liga Sprawiedliwości (17 listopada; kino)
  • Mikołaj w każdym z nas (24 listopada; kino)
  • Co wiecie o swoich dziadkach? (1 grudnia; kino)
  • Gwiezdne wojny: ostatni Jedi (14 grudnia; kino)
  • Jumanji: Przygoda w dżungli (29 grudnia; kino)
  • Paddington 2 (29 grudnia; kino)
  • Traktorek Florek (26 stycznia 2018; kino)
  • Czarna Pantera (14 lutego 2018 roku; kino)
  • Pułapka czasu (9 marca 2018 roku; kino)
  • Traktorek Florek dodaje gazu (23 marca 2018; kino)
  • Wielka wyprawa Oskara (20 kwietnia 2018; kino)
  • Traktorek Florek ratuje farmę (25 maja 2018; kino)

Filmy które można obejrzeć online z dubbingiem w usłudze VOD:

Ostatnio na forum
No posts were found
Logowanie