youtube facebook twitter google plus

PostHeaderIcon Obmierzłość głosowa, czyli co z tymi głosami?

Batman przemawiający głosem Jacka Rozenka, Sigourney Weaver Barbary Zielińskiej, Kevin Spacey Tomasza Kota, Grzegorz Pawlak i Miłogost Reczek co i rusz dubbingujący innego znanego zagranicznego aktora. Tak w chwili obecnej prezentuje się wiele polskich dubbingów i nie można zaprzeczyć temu, że pod względem doboru artystów głosowych bardzo często są one słabe, a niekiedy wręcz żałosne. Dlaczego popularny zagraniczny aktor przemawia w polskim dubbingu całkowicie niepasującym ani do niego, ani do jego postaci głosem? Dlaczego ten sam aktor co i rusz dubbinguje kolejnych bohaterów filmów wychodzących spod ręki konkretnego reżysera? Czy można zrobić coś, żeby to zmienić? Na te pytania spróbuję odpowiedzieć w poniższym tekście. Nie ma on na celu szkalowania konkretnych studiów czy twórców, ponieważ na wymienione przypadłości cierpi niestety wiele polskich wersji, powstających w niemalże każdym studiu, a podmioty wymienione z nazwy służą jako przykłady.

Informacje z poufnych, niezależnych od siebie źródeł, przedstawiają dość specyficzny sposób organizowania castingów przez część reżyserów z pewnego studia dźwiękowego. Ma on polegać nie tyle na zaproszeniu aktorów, którzy najlepiej nadają się do roli, ale osób, które są łatwo dostępne albo nawet kolegów i faworytów odpowiedzialnych za to realizatorów. Chociaż nie mogę potwierdzić tych informacji osobiście, to – patrząc na jakość obsad dubbingów niektórych polskich studiów – nie mogę pozbyć się wrażenia, że coś jest na rzeczy. Oczywiście, studia lubią komentować kwestię złych obsad tym, że ostatecznie zatwierdza je producent filmu, ale jak może wybrać on dobry głos, skoro na casting zapraszani są chyba sami aktorzy, którzy pasują do proponowanych im ról jak pięść do nosa? Później otrzymujemy takie kwiatki jak Sigourney Weaver mówiąca głosem Barbary Zielińskiej, Amy Adams Bożeny Furczyk (chociaż w SDI mówiła znacznie lepszym, którego oczekiwali miłośnicy dubbingu), Patrick Stewart Piotra Fronczewskiego, Gillian Anderson Izabelli Bukowskiej-Chądzyńskiej, a Ben Kingsley za każdym razem innym – jak dotąd był dubbingowany na język polski siedmiokrotnie, zawsze przez innego aktora. Chociaż większość wymienionych wyżej przykładów pochodzi z dubbingów zrealizowanych w Sonice, to inne studia nie są pod tym względem lepsze. Przykładowo PRL, poza słabymi obsadami, niewyróżniającymi się na tle innych studiów, ma bardzo brzydką tendencję do obsadzania celebrytów i znanych nazwisk tam, gdzie to tylko możliwe. Niewykluczone jednak, że nie jest to wina studia, a na zaangażowanie aktorów mających znane nazwiska albo wręcz nie mających pojęcia o aktorstwie bokserów czy grubej wulgarnej kucharki nalega dystrybutor Kino Świat, chcąc czymś promować filmy, których inaczej prawdopodobnie nikt by nie obejrzał. Trudno jest inaczej wytłumaczyć Tomasza Kota, który w zwiastunie Nine Lives podkłada głos pod Kevina Specey’ego. Start International Polska? W przypadku tego studia trudno nie potknąć się o dubbing, w którym nie byłoby Grzegorza Pawlaka, Miłogosta Reczka, Tomasza Borkowskiego, Jacka Króla czy Jacka Kopczyńskiego. Nie umniejszam talentowi wymienionych panów, bo są znakomitymi aktorami głosowymi, ale słuchanie ich w każdym albo prawie każdym dubbingu jest męczące. O studiu Master Film nawet nie wspomnę, bo pod względem obsad nietrudno pomylić je ze Startem. Elżbieta Kopocińska w rozmowie z jednym z użytkowników naszego forum zapytała wprost: dlaczego mam nie zapraszać na casting Izabelli Bukowskiej-Chądzyńskiej albo Agnieszki Kunikowskiej, skoro je lubię i są to moje koleżanki? Otóż dlatego, że obsadzanie ciągle tych samych aktorów męczy widza, a dodatkowo robi złą reklamę polskiemu dubbingowi, niejako potwierdzając zarzuty hejterów, że pojawiają się w nim ciągle te same głosy. Owszem, zdarzają się również mniej osłuchane osoby, ale te najczęściej robią za drugi plan, podczas gdy najważniejsze role powierzane są aktorom, którzy grali już w kreskówkach, grach i reklamach środków na przeczyszczenie. Polski dubbing nigdy nie będzie brzmiał naturalnie, jeśli reżyserzy nie zmienią swoich przyzwyczajeń i nie przestaną zapraszać na castingi do głównych ról kolegów albo dobrze znanych aktorów głosowych, a świeższymi głosami obsadzać drugi plan. Leszka Zdunia, który koncertowo zarżnął Exodus: Bogów i królów i Batman v Superman: Świt sprawiedliwościmożna pochwalić za to, że w przypadku tego pierwszego sięgnął prawdopodobnie do bazy głosów, żeby znaleźć mniej osłuchane odpowiedniki Christiana Bale’a i Joela Edgertona. Chociaż obstawił miernie, bo Michał Konarski i Mariusz Jakus nijak mają się do oryginalnych aktorów i kreowanych przez nich postaci, to jednak warto pochwalić takie podejście i same chęci.

Na dobrą sprawę w chwili obecnej istnieją w Polsce chyba tylko dwa studia, w których reżyserzy myślą mniej szablonowo. Pierwszym jest SDI Media Polska, które w przypadku filmów kinowych stara się o jakąś świeżość. Co prawda nie jestem miłośnikiem dubbingów do filmów aktorskich w reżyserii Wojciecha Paszkowskiego (chociaż animacje i gra głosem wychodzą mu genialnie), które brzmią zbyt dziecinnie, ale nie można nie zauważyć, że są one znacznie mniej spospoliciałe niż w Sonice czy Starcie. Owszem, pojawiają się w nich znani aktorzy, ale w rozsądnych ilościach, podczas gdy pierwszy plan z reguły obsadzany bywa „wynalazkami” tego studia. Część użytkowników naszego forum powiedziałaby zapewne, że wcale nie są to głosy świeże, bo pojawiają się w co drugim dubbingu do seriali i filmów Disney Channel, ale tak szczerze: kto poza garstką tych forumowiczów ogląda takie produkcje i kojarzy głosy występujących w nich aktorów? Artyści ci prawdopodobnie zostali odkryci przez któregoś z reżyserów SDI, a chociaż występują w studiu często i gęsto, nie są aż tak osłuchani jak aktorzy z innych studiów, ponieważ pracują głównie nad produkcjami, które i tak nie interesują nikogo poza dziećmi i kilkorgiem bywalców naszego forum. Dla starszego widza, który nie ogląda kanałów młodzieżowych i idzie do kina na film z dubbingiem, jest to znacznie lepsze doświadczenie, aniżeli Grzegorz Pawlak w kolejnej dużej roli, do której niezbyt pasuje. Bezsprzecznie najlepiej pod tym względem radzi sobie Waldemar Modestowicz, który w kolejnych produkcjach potrafi zaskoczyć świeżą obsadą. Można zaryzykować stwierdzenie, że i on obsadza kolegów albo lubianych aktorów, z którymi od lat współpracuje chociażby przy reżyserowaniu słuchowisk dla Polskiego Radia, ale robi to z głową. Podczas gdy w Starcie albo Sonice Scarlett Johansson prawdopodobnie przemawiałaby głosem Izabelli Bukowskiej, a Robert Downey Jr. Tomasza Borkowskiego, Modestowicz zaprosił na casting artystów, których znał z realizacji słuchowisk i trafił w dziesiątkę – trudno mi wyobrazić sobie dla tych aktorów lepsze głosowe odpowiedniki niż Wiktoria Gorodeckaja i Mariusz Bonaszewski. Modestowicz przy okazji uczy się na błędach – podczas gdy w Avengers bardzo mocno kuleli Thor w wykonaniu Łukasza Nowickiego i tło, składające się ze zbyt charakterystycznych głosów (Włodzimierz Press, Paweł Szczesny itd.), które dodatkowo dubbingowały po kilka postaci, tak w następnych filmach Nowicki, z pożytkiem dla dubbingu, został zastąpiony, a drugi plan obsadzany jest głównie „głosami-trawami” z disneyowskich seriali. Nie każdy jest jednak bez grzechu i zapraszanie nieosłuchanych aktorów nie zawsze wychodzi Modestowiczowi na dobre – o ile Olgierd Łukaszewicz był genialnym odpowiednikiem Roberta Redforda w Kapitanie Ameryce: Zimowym Żołnierzu, o tyle kompletnie nie sprawdził się jako Michael Douglas w Ant-Manie. To zresztą jak dotąd najsłabszy film z Marvel Cinematic Universe wyreżyserowany przez Modestowicza – poza Łukaszewiczem razili w nim przede wszystkim słabo dobrani Piotr Adamczyk i Antoni Pawlicki. Niedawno Modestowicz po raz kolejny obstawił fatalnie, w zwiastunie Doktora Strange’a prezentując Benedicta Cumberbatcha przemawiającego głosem zupełnie niepasującym do tego aktora Eryka Lubosa, ale to na razie tylko zwiastun, więc istnieje szansa, że w samym filmie będzie miał lepszy głos. Mimo tych wpadek, Modestowicz i tak potrafi zaprezentować najświeższą i najlepszą obsadę spośród wszystkich reżyserów SDI, o czym niech świadczą głosy Scarlett Johansson, Roberta Downeya Jr., Harrisona Forda, Carrie Fisher, Roberta Redforda czy Toma Hiddlestona.

Drugim polskim studiem, w którym reżyserzy nie idą na łatwiznę, jest Film Factory Studio. Chociaż jak na razie ma ono na koncie niewiele dubbingów, to do jego kadry należą reżyserzy, którzy już wcześniej w innych studiach wykazywali się nieszablonowym myśleniem. To Agnieszka Matysiak odpowiadała za cztery ostatnie części Harry’ego Pottera, w których nowe postaci obsadzała mniej szablonowo, niż wcześniej Sonica. To Anna Apostolakis-Gluzińska reżyserowała Niesamowitego Spider-Mana, w którym nie poszła po typowo Startowej linii najmniejszego oporu. Po samej obsadzie Mojego przyjaciela orła widać, że Beata Kawka nie dała się oczarować łatwo dostępnym i osłuchanym głosom, woląc obsadę tego skromnego filmu obsadzić świeżymi głosami.

Nasz polski dubbing potrzebuje właśnie takich reżyserów jak Waldemar Modestowicz, Beata Kawka, Anna Apostolakis-Gluzińska czy Agnieszka Matysiak, którzy do organizowania castingów podchodzą rzetelnie i w miarę możliwości starają się o jak najmniej osłuchane głosy. Wychodzą poza szablonowe myślenie obsadzania tych, którzy są łatwo dostępni i grają we wszystkim, szukają aktorów, którzy będą dobrze pasować do roli. Chociaż nie zawsze się to udaje, efekty ich pracy i tak są o niebo lepsze niż kolejny dubbing Soniki czy Elżbiety Kopocińskiej obsadzony tymi samymi aktorami, co film, dwa filmy, trzy filmy wcześniej. Większość aktywnych zawodowo reżyserów nie działała w czasach, kiedy na język polski dubbingowano Marilyn Monroe, Bridget Bardot, Orsona Wellesa czy Henry’ego Fondę, a karierę zaczynała już po przemianie ustrojowej, kiedy dubbing w Polsce został zmarginalizowany do animacji i produkcji familijnych. Obecnie sytuacja się odwraca i dubbinguje się coraz więcej filmów przeznaczonych dla starszych widzów, a w przyszłych latach będzie się ich dubbingować jeszcze więcej. Reżyserzy tacy jak Elżbieta Kopocińska muszą porzucić podejście, że polską wersję można obsadzić byle kim, bo to rzecz dla dzieci, ponieważ taka filozofia nie zdaje egzaminu w produkcjach z kategorią wiekową PG-13 lub wyższą. Postawę powinny zmienić również studia i zabronić reżyserowania produkcji aktorskich dla starszego widza reżyserom takim jak Wojciech Paszkowski, który co prawda fenomenalnie sprawdza się jako reżyser kreskówek, ale ma już wyrobiony styl, który sprawia, że każdy jego dubbing – nawet Flaked czy Gwiezdne wojny – brzmi nazbyt dziecinnie. Inni reżyserzy – jak Leszek Zduń, Miriam Aleksandrowicz czy Jarosław Boberek – powinni z kolei otrzymać taki zakaz, ponieważ najzwyczajniej w świecie nie radzą sobie z reżyserią fabuł aktorskich. O ile jeszcze dają radę z animacjami i mogliby dubbingować produkcje dla kanałów młodzieżowych, o tyle w przypadku aktorskich filmów trafiających do kin powinni mieć całkowity zakaz ich reżyserowania. Nie każdy nadaje się do wszystkiego, a bycie genialnym aktorem głosowym, jak w przypadku wymienionych wyżej osób, które stworzyły wiele wybitnych i niezapomnianych kreacji, nie przekłada się automatycznie na to, że jest się dobrym reżyserem dubbingu. Jak długo reżyserzy, studia i dystrybutorzy nie uświadomią sobie w pełni tego, że należy porzucić wyrobione przez lata nawyki, tak długo pod względem doboru głosów polski dubbing będzie kulał. Drodzy reżyserzy, czas najwyższy porzucić wygodne sięganie po tych, którzy są pod ręką, a zamiast tego – wzorem poprzedników działających w okresie Polski Ludowej – przejść się po teatrach i innych instytucjach kulturowych, żeby załatwić nowy narybek i odciążyć osłuchanych aktorów, których słychać w każdym Waszym dubbingu. Bierzcie przykład ze swoich poprzedników, bierzcie przykład Waldemara Modestowicza, Agnieszki Matysiak, Anny Apostolakis-Gluzińskiej czy Beaty Kawki – dzięki temu jakość naszych polskich wersji wzrośnie.

 

Dubbingowe premiery
W kinach:
  • Był sobie pies
  • Logan: Wolverine
  • Piękna i Bestia
  • Wrota bohaterów
  • Wszystko albo nic
  • Azyl

Najbliższe premiery:

  • Power Rangers (24 marca; kino)
  • The Lodge (27 marca; Disney Channel)
  • Wkręceni-Nakręceni (27 marca; Disney XD)
  • Pan Żaba (21 kwietnia; kino)
  • Strażnicy Galaktyki vol. 2 (5 maja; kino)
  • Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara (26 maja; kino)
  • Zielona szkoła (16 czerwca; kino)
  • Transformers: Ostatni Rycerz (23 czerwca; kino)
  • Spider-Man: Homecoming (14 lipca; kino)
  • Valerian i miasto tysiąca planet (20 lipca; kino)
  • Mikołaj w każdym z nas (24 listopada; kino)
  • Paddington 2 (29 grudnia; kino)
  • Wielka wyprawa Oskara (2017; kino)

Filmy które można obejrzeć online z dubbingiem w usłudze VOD:

Ostatnio na forum
No posts were found
Logowanie