youtube facebook twitter google plus

PostHeaderIcon Pokochać dubbing

W telewizjach całego świata króluje dubbing albo napisy. Polacy tak się przyzwyczaili do lektora, że z trudem przyjmują inne sposoby prezentacji zagranicznych filmów

Dubbingowania filmów fabularnych nie akceptują zwłaszcza ludzie: młodzi, wykształceni, na wysokich stanowiskach, z dużych miast - wynika z badań Instytutu SMG KRC Poland. Nie wróży to dobrze, a przecież prywatna kodowana telewizja Canal+, rozpoczęła przed rokiem prawdziwą dubbingową batalię.

- Chcemy przekonać widzów, że film z dobrze podłożonymi głosami polskich aktorów może tylko zyskać na artystycznym wyrazie, nie mówiąc już o łatwości odbioru - mówią przedstawiciele działu opracowań programów Canal+, Halina Cieplińska i Przemysław Kłos.

Inne stacje są bardziej zachowawcze - w Polsacie w ogóle nie myśli się o dubbingu, a
telewizja publiczna od ponad 10 lat opracowuje w ten sposób tylko przedstawienia teatralne i programy dla dzieci.

- Każda stacja telewizyjna, która wchodzi na rynek, musi mieć pomysł, jak odróżnić się od konkurencji. My postawiliśmy na dubbing - mówią przedstawiciele Canal+.

Według badań opinii publicznej przeprowadzonych na zlecenie tej stacji przez Instytut SMG KRC Poland - 50,2 proc. widzów woli filmy czytane przez lektora, 43,4 proc. - te z dubbingiem, a 8,1 proc. - z napisami.

Jednocześnie 21,1 proc. badanych uznaje dubbing za najgorszą formę opracowywania filmów, ale aż 72,1 proc. twierdzi, że najgorsze są napisy.

Przyjęcie dubbingowej strategii ułatwił Canal+ fakt, że to samo od lat robi się we francuskim odpowiedniku stacji, a także w filiach w Hiszpanii, Tunezji i Belgii.

W polskim Canal+ dubbinguje się większość programów dla dzieci i młodzieży oraz w miesiącu dwa-trzy filmy fabularne. Jako premiera danego tytułu prezentowana jest zawsze wersja dubbingowa. Później, w innych pasmach, można obejrzeć ten sam film czytany przez lektora i z napisami.

- Dubbingujemy
filmy dobre. Średniej klasy kryminał, w którym akcja przeważa nad dialogiem, nie jest wart takiej obróbki. Zwłaszcza że i tak nie pomógłby promocji dubbingu - wyjaśnia Halina Cieplińska. Dlatego Canal+ podkłada głosy do tytułów historycznych i współczesnych - obyczajowych, z rozbudowanymi dialogami, które pozwalają polskim aktorom stworzyć nową, artystyczną jakość.

Przez ostatni rok, po debiucie "Pokojem z widokiem", zdubbingowano m.in.: "Kalifornię", "Thelmę i Louise", "Stalowe magnolie", "Powrót do Howard's End", "Hooka" - w sumie 31 pełnometrażowych filmów fabularnych i ponad 50 animowanych.

- Mamy sygnały od widzów, że pełniej je przeżyli, niż byłoby to możliwe przy beznamiętnej wersji lektorskiej - z dumą mówi Przemysław Kłos.

Żeby zareklamować dubbing, na antenie Canal+ nowy film zawsze poprzedza reportaż z pracy w studiu dubbingowym.

Autentyczne głosy

W swojej niechęci
do dubbingu jesteśmy w Europie odosobnieni. Na przekór wszystkim wolimy słuchać głosu Jana Suzina niż polskich słów wydobywających się z gardła Sylvestra Stallone.

Tylko u nas i w części Wspólnoty Niepodległych Państw filmowe dialogi odczytuje lektor. W Skandynawii najpopularniejsze są napisy, a w Niemczech, Francji i Włoszech - właśnie dubbing.

Młodym Polakom dubbing źle się kojarzy. Poznawali go w latach 80. na filmach wideo. Często polski lektor czytał tam już zdubbingowaną, zwykle niemieckojęzyczną wersję hollywoodzkich kryminałów czy filmów akcji. John Wayne i Clint Eastwood krzyczeli więc: "Halt", "Haende hoch" itp.

Starsi dubbing lubią, bo pamiętają wielką, głosową kreację Aleksandry Śląskiej w "Elżbiecie, królowej Anglii" oraz seriale "Ja, Klaudiusz" czy "Saga rodu Forsyte'ów".

Przeciwnicy dubbingu twierdzą, że nie do pomyślenia jest, aby widzowie nie mogli usłyszeć autentycznego głosu Marilyn Monroe czy Kevina Costnera. Dubbing daje im "nieznośne wrażenie sztuczności".


Według zwolenników tej metody, polscy widzowie wcale nie rozpoznają tak dobrze głosów gwiazd, a dubbing znacznie ułatwia oglądanie filmu. Przy wersji lektorskiej trzeba bez przerwy patrzeć w ekran, żeby wiedzieć, kto mówi. Z dubbingiem nie ma tego problemu.

- Jeśli głosy są dobrze dobrane, widz po kilku minutach "wchodzi w film" i w ogóle zapomina o dubbingu - podsumowuje Przemysław Kłos.


Pszczółka Dolly

Canal+ zleca wykonanie dubbingów prywatnym, wyspecjalizowanym studiom: Master F
ilm, Start International, i mniejszym: Sonica czy Paanfilm. Także telewizja publiczna od niedawna współpracuje z Master Film, ale przede wszystkim korzysta z własnych telewizyjnych studiów dźwięku przy ul. Myśliwieckiej w Warszawie.

Canal+ chce, aby ta sama osoba podkładała głos do kolejnych ról znanego aktora. Po premierze "Wydziału Rosja" etatowym Seanem Connery został Jerzy Kamas. Natomiast Krzysztof Gosztyła okazał się znakomitym Gerardem Depardieu, a Karina Szafrańska - Emmą Thompson.

Częściowo na zasadzie analogii Thelmą i Louise "mówiły" Adrianna Biedrzyńska i Maria Pakulnis, które grały nieco podobne role w "Pajęczarkach" Barbary Sass-Zdort.

W "Stalowych magnoliac
h" Krystyna Królówna była Shirley MacLaine, Joanna Szczepkowska - Sally Field, Dominika Ostałowska - Julią Roberts, a Ewa Złotowska (pamiętna Pszczółka Maja) - Dolly Parton.

W studiach dubbin
gowych reżyser zaangażowany do konkretnej produkcji organizuje casting aktorów. O głosową rolę stara się zwykle trzech, czterech kandydatów. Ostateczne decyzje obsadowe zatwierdzają przedstawiciele stacji telewizyjnej zamawiającej dubbing.

- Wbrew pozorom, nie wybiera się aktorów tylko o barwie głosu oryginału - wyjaśnia Halina Cieplińska. - Szukamy osób o podobnej osobowości, temperamencie, sposobie poruszania się. Praktyka pokazała, że to ich głosy najbardziej pasują. Kilkudziesięciosekundowe nagrania wielu aktorów studia dubbingowe gromadzą w specjalnych "bankach głosów". Ułatwia to planowanie castingów.

- Aktor dubbingujący musi wszystko zagrać samym głosem. A jednocześnie, w dużym stopniu zrezygnować z własnej interpretacji postaci i wejść w rolę stworzoną przez kogoś innego - tłumaczy Przemysław Kłos.


Na Zachodzie pracują anonimowi specjaliści tylko od dubbingu. U nas zajmują się tym nawet takie sławy, jak Gustaw Holoubek czy Wiesław Michnikowski. Widzowie uwielbiają głosy sławnych aktorów w dziecięcych dobranockach, ale obawiają się filmów fabularnych, w których ktoś nagle "mówiłby Zapasiewiczem".

Jak oceniają przedsta
wiciele Canal+, grupa polskich aktorów systematycznie zajmujących się dubbingiem nie jest jeszcze duża, ale stale rośnie.

Aktorzy nie dostają za dubbingi wielkich gaż, ale jest to dla nich stałe źródło dochodu, które dodatkowo pozwala zdobyć nowe kwalifikacje.


Polowanie na dialogistę

Opracowanie filmu trwa zwykle sześć tygodni. Tyle czasu zajmuje przetłumaczenie i obróbka listy dialogowej, oczywiście jeśli nie ma ona 84 stron, tak jak w przypadku 2,5-
godzinnego "Powrotu do Howard's End".

Zdaniem Haliny Cieplińskiej najwierniejsza oryginałowi jest wersja lektorska, która może najpełniej oddać niuanse językowe.

Dialogi do dubbingu znacznie trudniej opracować. Często z trzech zdań robi się jedno. Tak aby całość zgadzała się z liczbą "kłapów", czyli tym, jak często i długo aktor otwiera usta.

Najbardziej skondensowana jest wersja z napisami, które muszą spełniać wiele logicznych i technicznych wymogów - objaśniać akcję, a jednocześnie szybko zmieniać się i być widoczne na telewizyjnym ekranie.

Jakość dubbingu w ogromnej mierze zależy od tego, jak popisze się dialogista, czyli wys
pecjalizowany tłumacz, albo ktoś, kto na podstawie tłumaczenia pisze polskie dialogi.

W całym kraju pracuje kilkunastu takich specjalistów. Canal+ i TVP organizują szkolenia dla ich następców: tłumaczy, absolwentów polonistyki i dziennikarzy z redakcji literackiej Polskiego Radia.

- To żmudny zawód. Godzinami siedzi się przy magnetowidzie i analizuje ruchy u
st aktorów. A dobrze zarabiają tylko profesjonaliści, którzy piszą dialogi sprawnie i szybko - wyjaśnia Katarzyna Komorowska z redakcji filmowej TVP.

Parasolki w napisach


Ponieważ generalnie Polacy kiepsko znają obce języki, najmniej akceptowaną formą opracowania filmów są dla nich napisy. Nie lubią ich zwłaszcza osoby starsze, z podstawowym wykształceniem.

Napisy wymagają stałej koncentracji, są więc sprzeczne z samą koncepcją telewizji jako "łatwej i nie męczącej formy rozrywki". Lubią je ci, którzy w dużym stopniu rozumieją oryginalną wersję dźwiękową filmu albo zależy im, aby nic jej nie zakłócało.

W redakcji filmowej Polsatu zadecydowano, że z napisami będą pokazywane znane filmy muzyczne - ostatnio "Parasolki z Cherbourga", a wkrótce "Jesus Christ Superstar".

W publicznej - piąty muszkieter

W państwowej Telewizji Polskiej dubbing wspaniale rozwijał się w latach 60. i 70. W latach 80. prawie zrezygnowano z tej najdroższej formy opracowywania filmów. Z dwoma wyjątkami - z oczywistych względów lektor nie może odczytać dialogów do angielskich wystawień dramatów Szekspira. Dubbing lubią także dzieci, dla których naturalne jest, że ulubiony bohater mówi po polsku.

- Rysunkowe postacie są z natury płaskie. Aktorskie kreacje w dubbingu powodują, że zaczynają naprawdę żyć - wyjaśnia Katarzyna Komorowska, która w TVP zajmuje się opracowywaniem filmów dla dzieci.

W tej chwili w Jedynce możemy codziennie oglądać dubbingowaną dobranockę. W soboty i niedziele - bloki animowane, a w środy i czwartki filmy "Różowa Pantera" i "Albert - piąty muszkieter". Dubbingowane filmy pokazuje też "Domowe przedszkole". W najbliższym czasie dzieci zabaczą tak opracowany słynny serial "Tom i Jerry".

Program 1 TVP i Canal+ planują także współpracę przy dubbingowaniu serialu dla dzieci "O czym szumią wierzby".


Oczywisty standard

Najbardziej k
ontrowersyjną pozycją, zdubbingowaną ostatnio w polskojęzycznych stacjach, okazało się "Twin Peaks - Ogniu, krocz za mną" Davida Lyncha, pokazane przez Canal+.

W Canal+ odebrano mnóstwo telefonów za, ale i przeciw.

- Myślę, że to nie wina dubbingu - twierdz
i Przemysław Kłos. - Sam film był bardzo dyskusyjny, więc widzowie nie do końca wiedzieli, co im się właściwie nie podoba.

Pracownicy Canal+ cieszą się natomiast, że dzięki ich pracy liczba zwolenników dubbingowania filmów ciągle rośnie. - Wierzymy, że za kilka lat - tak jak w innych krajach - dubbing będzie oczywistym standardem - mówią.

Agnieszka LESIAK
Gazeta Telewizyjna nr 23, wydanie z dnia 27/01/1996 , str. 2

Poprawiony (niedziela, 23 października 2011 17:46)

 

Dubbingowe premiery
W kinach:

Najbliższe premiery:

  • Zielona szkoła (16 czerwca; kino)
  • Luźne lejce (23 czerwca; Netflix Polska)
  • Transformers: Ostatni Rycerz (23 czerwca; kino)
  • Castlevania (7 lipca; Netflix)
  • Spider-Man: Homecoming (14 lipca; kino)
  • Valerian i miasto tysiąca planet (4 sierpnia; kino)
  • Thor: Ragnarok (25 października; kino)
  • Dziennik cwaniaczka: Droga przez mękę (3 listopada; kino)
  • Liga Sprawiedliwości (17 listopada; kino)
  • Mikołaj w każdym z nas (24 listopada; kino)
  • Gwiezdne wojny: ostatni Jedi (14 grudnia; kino)
  • Paddington 2 (29 grudnia; kino)
  • Wielka wyprawa Oskara (2017; kino)
  • Czarna Pantera (14 lutego 2018 roku; kino)

Filmy które można obejrzeć online z dubbingiem w usłudze VOD:

Ostatnio na forum
No posts were found
Logowanie