youtube facebook twitter google plus

PostHeaderIcon Sylwetka Mirosława Bartoszka

Mirosław Bartoszek (ur. 19 października 1930, zm. 1 lutego 1978)

Był najmłodszym synem w rodzinie. Jego dwaj starsi bracia zmarli tuż po urodzeniu, więc Mirek był oczkiem w głowie całej rodziny – wspomina żona Mirosława Bartoszka, pani Teresa. Mirek miał w sobie domieszkę czeskiej krwi i stąd brało się jego poczucie humoru i fascynacja „Szwejkiem” Haška. To była jego ulubiona powieść. Mógł ją czytać na okrągło i często znajdowała się ona dosłownie pod jego poduszką.

Pod koniec wojny został wywieziony na roboty do Niemiec. Przez całą srogą zimę 1944 roku kopał okopy. To było dramatyczne przeżycie dla całej jego rodziny; on sam nie lubił opowiadać o tych strasznych latach.

Okres powojenny to nadganianie straconych lat nauki i pierwsza poważna decyzja: studia. Mirek miał analityczny, ścisły umysł. Chciał wybrać politechnikę, ale jego serdeczny przyjaciel Zbigniew Nowicki (znany później pisarz, tworzący pod pseudonimem Zbigniew Nienacki) namówił go na Szkołę Filmową. Mirek ze Zbyszkiem dostali się na wydział reżyserii. Mirek skończył uczelnię z dyplomem, losy Zbyszka potoczyły się inaczej.

Świadectwo ukończenia studiów
Świadectwo ukończenia studiów

Pierwszy powojenny rocznik szkoły filmowej rozpoczął studia 19 października 1948 roku. Na tym roku razem z Mirosławem Bartoszkiem studiowali późniejsi reżyserzy dubbingu: Henryka Biedrzycka, Tomasz Listkiewicz i Maria Olejniczak. Rok później na reżyserię dostali się dwaj bliscy przyjaciele Mirka: Janusz Weychert (reżyser „Cierpkich głogów” oraz wieloletni asystent Wojciecha Hasa) i Stanisław Bareja.

Mirosław Bartoszek i Zbigniew Nowicki mieli wykształcenie filologiczne, byli wybitnie oczytani i uwielbiali kulturę, literaturę i piosenkę francuską. A oto jak wspomina te lata Janusz Morgenstern: Ich uwagi wbiły mnie w kompleksy i przeraziły. Najbardziej deprymowali mnie Mirek Bartoszek i Kuba Goldberg. Pytali, co sądzę o „Ferdydurke” i wiedli strasznie mądre wywody na temat Gombrowicza, o którym wtedy niewiele wiedziałem („Filmówka”, str. 35-36).

To Mirkowi zawdzięczam całe swoje oczytanie – wspomina pani Teresa. Za punkt honoru poczytywałam sobie, by móc uczestniczyć w ich dyskusjach o literaturze. Kiedy tylko słyszałam, że Mirek dyskutuje o jakiejś książce, szybko starałam się ją zdobyć i przeczytać. Pamiętam jak raz usłyszałam, że dyskutują o książce, która mnie zaciekawiła. Następnego dnia wyruszyłam do znanego łódzkiego antykwariatu. „Czy mają państwo książkę »Żywoty państwa Wolnych«?” Pani dziwnie na mnie spojrzała: „Chyba »Żywoty pań swawolnych«”. Do dziś pamiętam, jak się wtedy zarumieniłam.

Często towarzyszem w dyskusjach o literaturze był Staszek Bareja, a wszyscy uwielbialiśmy słuchać, kiedy Staszek usypiał córkę Mirka Agnieszkę, opowiadając jej wymyślone naprędce niesamowite, surrealistyczne, pełne humoru bajki. Później Staszek Bareja zatrudni Mirka, dając mu do zagrania epizod kibica sportowego w swoim debiucie „Mąż swojej żony”.

 

W szkole filmowej Mirosław Bartoszek nakręcił dwa filmy: „Muzeum Oświęcimskie” i „Ostatnią niedzielę”. W roku 1953 został asystentem reżysera przy dokumencie „Kolejarskie słowo” Andrzeja Munka. Munka wszyscy uwielbiali, było w nim coś z przedwojennych mistrzów. Mistrz otoczony gronem zapatrzonych w niego wyznawców – wspomina pani Teresa.

Rok 1954 przynosi dokument „Końskie nazwisko” z jego scenariuszem i reżyserią. W 1956 roku nakręcił swój ostatni film, do którego napisał też scenariusz – „Matkę dyrektora”. Film ten był jego pracą dyplomową.

Mirek został doceniony jako twórca filmu dokumentalnego o Oświęcimiu i dostał swoją pierwszą pracę w Polskiej Kronice Filmowej. Został skierowany na front Polski południowo-wschodniej, gdzie miał administrować i nadzorować rejestrację ważniejszych wydarzeń. Ale to nie była praca dla niego: „Nie po to studiowałem reżyserię, żeby teraz pracować w administracji” – mawiał. Nie miał serca do tej pracy i w końcu zwolniono go.

Wtedy go poznałam. Był w dołku, jednak dzięki pomocy przyjaciół dostał pracę w dubbingu. To było to. Ta praca stała się jego pasją. Mirek nie miał charakteru wodza, reżysera, jakim jest np. Andrzej Wajda, dowodzący wieloma utalentowanymi ludźmi, ale był typem analityka mającego ścisły umysł, który lubił posiedzieć i popracować nad swoim zadaniem. Mirek najpierw został asystentem reżysera dubbingu, potem szybko zaczął reżyserować filmy samodzielnie.

Druga połowa lat pięćdziesiątych to okres, kiedy dubbing po kilku latach terminowania i prób osiągnął dojrzałość. Reżyserzy nabrali doświadczenia i biegłości w trudnej sztuce polskiego opracowania obcojęzycznych filmów. Łódź była w tej dobrej sytuacji, że tu znajdowała się wytwórnia filmowa, gdzie kręcono filmy fabularne, więc łatwo było o aktorów z całej Polski. W dubbingu pracowali najwybitniejsi aktorzy tamtych czasów.

Mirosław Bartoszek osiągnął duży sukces w dubbingowaniu filmów dla dzieci: „Przygody Tomka Sawyera”, „Biały pudel”, „Mały bohater”, „Chłopiec z gutaperki”, „Młodzi przyjaciele” i innych. Pomagał mu w tym jego charakter, dokładność, skrupulatność, cierpliwość i to, że był bardzo wymagający co do ostatecznego rezultatu ekranowego. Ale nie tylko filmy dla dzieci miały doskonały dubbing Mirosława Bartoszka. Jednym z jego wielu prac jest francuska „Zbrodnia i kara” z Robertem Hosseinem, którego tak świetnie dubbingował Gustaw Holoubek. Będzie to jeden z nielicznych dubbingów tego wybitnego aktora, drugim była „Marianna moich marzeń”, również w reżyserii M. Bartoszka.

Wtedy, w roku 1958, Mirek dostał do zdubbingowania „Cyrana de Bergeraca” na podstawie sztuki Edmunda Rostanda z José Ferrerem. Film był arcytrudny do opracowania w polskiej wersji językowej, ponieważ głównemu bohaterowi przez całe bite dwie godziny seansu nie zamykają się usta. Do tego dialog był wierszem. Zadanie prawie niewykonalne – przecież ruchy ust aktora muszą się zgadzać z polską artykulacją. Tytaniczna praca.

Mirosław Bartoszek stworzył nowa metodę dubbingu. Stwierdził, że najważniejsze są początek i koniec zdania wypowiadanego przez aktora. Tu usta i słowa polskie muszą zgadzać się idealnie, a to, co pomiędzy nimi, jest mniej ważne – przecież widz i tak nie jest w stanie tak dokładnie śledzić ruchu ust aktora. Musi jeszcze zarejestrować okiem całą scenę, kontekst i wszystko to, co dzieje się w danym kadrze. Początkowo bardzo krytykowano tę metodę dubbingu – że to pójście na łatwiznę, że reżyser chciał uprościć sobie zadanie. „A przecież po co sobie utrudniać pracę, skoro można zrobić to prościej” – dziwił się Mirek. Efekt końcowy był znakomity. Jan Świderski, użyczający swego głosu José Ferrerowi, stworzył pierwszą wielką kreację w historii polskiego dubbingu. I tak zaczęto naśladować styl pracy Mirosława Bartoszka.

Agnieszka Bartoszek zaczęła pracować w dubbingu bardzo wcześnie, bodajże już w roku 1961. Swoją pierwszą rolę zagrała w młodzieżowym filmie rosyjskim i miała wypowiedzieć tylko jedno zdanie: „Loszka idzie!” Ale tata był bardzo wymagający i dokładny; przy którejś powtórce tego zdania stracił cierpliwość. „Nie, nie tak!” Agnieszka się zacięła: „Nie, nie powiem tego!” Wieczorem wrócili do domu, oboje wściekli. „No widzisz, straciłem cały dzień pracy na to jedno zdanie. Błagałem ją prawie na kolanach, i co? Nic – nie zrobiliśmy tego!” No cóż, córka była tak samo uparta jak tata. Rano Agnieszka wkroczyła do pokoju: „Tato, dziś powiem!” I wyszło wspaniale już za pierwszym razem. „Widzisz, to takie proste” – powiedział. „Tak, ale nie będę mówiła, jak będziesz na mnie krzyczał” – odparła Agnieszka.

Ojciec angażował mnie potem do dubbingów dość często – wspomina pani Agnieszka. Często bywałam też w studiu dubbingowym. Byłam tam taką maskotką. Znani aktorzy łódzcy byli moimi wujkami i ciotkami. Pierwszą większą rolę dostałam w filmie, w którym dziewczynka często płakała i pociągała nosem. Byłam wtedy chora, miałam katar. „O! Właśnie takiego głosu potrzebuję!” – ucieszył się tata. Nagrania trwały kilka dni i tata wracając do domu błagał mamę: „Tylko jej jeszcze nie lecz. Nie chcę, żeby się jej głos zmienił. Jeszcze tylko kilka dni!” Wyszło dobrze. Dużą, tytułową rolę, zagrałam w 1970 roku w komedii czeskiej „Nasza zwariowana rodzinka” u boku takich tuzów aktorskich jak Bogusław Sochnacki, Barbara Wałkówna czy Helena Wilczyńska.

Ale Agnieszka nie chciała zostać aktorką. „Dość już artystów w rodzinie” – mawiała. Agnieszka po ojcu odziedziczyła ścisły umysł, skończyła studia i teraz jest profesorem na Politechnice Gdańskiej.

Lata siedemdziesiąte to powolny ryzys w kinematografii. Coraz mniej ciekawych filmów kierowano do zdubbingowania, a te lepsze powierzano studiom w Warszawie. Te mniej efektowne i te trudniejsze trafiały do Łodzi. Może to lepiej: dubbing łódzki był bardzo dobry, a aktorzy, chociaż mniej znani – byli doskonali. Lata siedemdziesiąte to ciągłe niedoinwestowanie studia i coraz mniejsze pieniądze na dubbing.

W lutym 1978 roku umiera Mirosław Bartoszek i tylko we wdzięcznej pamięci kinomanów pozostaną jego polskie wersje językowe do takich filmów jak: „Pinokio” Disneya, „Sprawa Mauriziusa”, „Czarny monokl”, „Film z czarującą dziewczyną”, „Naczelnik Czukotki” czy jeszcze jeden Disney – „Miecz dla króla”.

Bardzo dziękuję pani Teresie i Agnieszce Bartoszek za udzielenie mi długiego wywiadu i udostępnienie cennych zdjęć z domowego archiwum. Bez tego nie byłoby możliwe powstanie tego biogramu.

NAZYWANO GO "BARTEK"

W lutym 1978 roku zmarł Mirosław Bartoszek, reżyser dubbingu, tej dziedziny twórczości artystycznej, o której mówimy nader rzadko. To bardzo smutne, że wspomnienie może być dziś już jedyna tylko forma spłacenia długu naszej uwagi i naszej pamięci.

Mirosław Bartoszek, absolwent Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, z Łódzkim Oddziałem Studia Opracowań Filmów związany był od 1956 roku. 22 lata pracy zawodowej - znaczy to prawie tyle, co historia polskiego dubbingu. To okres, w którym nie tylko formował się styl i metody pracy, to także okres, w którym przełamywano opór widzów na ogół niechętnych dubbingowi. Gdy sięgnąć pamięcią wstecz, motywy tej niechęci wydaja się dość jasne - nakład pracy nie był współmierny wobec jej efektów. Uczono się robić dubbing i lata tej nauki zaczęły wreszcie procentować. Działalność twórcza Mirosława Bartoszka wiązać więc należy z latami pionierskimi i z latami dojrzałości polskiego dubbingu, a wszyscy ci, którzy z nim pracowali, są zgodni w konstatacji, że był reżyserem znakomitym. Potwierdzają to tez oceny kolaudacyjne filmów, które opracowywał.

Co to znaczy być reżyserem dubbingu? Czy działalność ta nosi znamię pracy twórczej czy tylko odtwórczej? Czy jest w niej miejsce na ujawnienie własnej indywidualności? - pytania, na które odpowiedź nie jest prosta. Chwila refleksji nad praca jednego człowieka może uczyni ją łatwiejszą.

By móc na te pytania odpowiedzieć, szłam głównie tropem, który każdemu widzowi oglądającemu zdubbingowany film, wydaje się najoczywistszy - tropem uwag i rozważań aktorów, a więc tych, których praca w sposób najwyrazistszy pozostaje w samym dziele. Mymi rozmówcami byli - Barbara Wałkówna, Ludwik Benoit, Sławomir Misiurewicz, Mirosław Szonert i Józef Zbiróg. - aktorzy łódzkich teatrów, a więc ci, z którymi Mirosław Bartoszek pracował najczęściej. Uderza zgodność ich opinii o "Bartku", tak go bowiem nazywano. Był dla nich reżyserem, który nauczył ich trudnej pracy w dubbingu, trudnej, bo oprócz umiejętności aktorskich wymagającej określonych predyspozycji - refleksu i stałej psychofizycznej gotowości. "Bartek" umiał te predyspozycje odkryć i ugruntować, i nigdy nie poprzestawał na tym zespole ludzi, których już znał i z którymi znalazł już wspólny język. Jeden z najwierniejszych jak wspominają aktorzy, widzów teatralnych, bywał w teatrze również dlatego, że ciągle szukał - instynktem, uchem, rzadziej chyba wzrokiem - tych, którzy potrafią. Wybrawszy aktora, w pracy z nim bywał bezkompromisowy i wymagający. Gdy popełnił obsadową pomyłkę i w trakcie nagrań uświadamiał ją sobie, rezygnację aktorzy przyjmowali bez żalu. Zaufanie było bowiem podłożem ich porozumienia.

W tym wypadku zaufanie znaczyło tyle co przekonanie o tym, iż ma się do czynienia z reżyserem, który prace swą wykonuje nie tylko kompetentnie, ale także z niezwykłą pasja, którą umiał przekazać innym. Stwarzał atmosferę pracy nad dziełem oryginalnym. Każda kreacja dubbingującego aktora była wartością indywidualną, tworzeniem jakości, która winna współgrać z ekranowa koncepcją i teza aktorską, a jednocześnie nie być naśladownictwem, lecz autentyczna głosową kreacja. "Bartek" umiał egzekwować i od aktorów i od redaktorów pracujących nad samym tekstem literackim to, co było jego wizją, umiał też dyskutować i pytać o zdanie.

Bywa tak że aktor utknie na jakiejś kwestii, że reżyser musi od początku daną scenę ustawiać. W dubbingu zdarza sie to często.

Mówiłam wyżej o szczególnych predyspozycjach, jakie winny być cecha aktora umiejącego dubbingować. Nietrudno sobie wyobrazić, iż dobrym reżyserem dubbingu nie potrafi być każdy, nawet doświadczony reżyser teatralny czy filmowy. Ze wspomnień współpracowników Mirosława Bartoszka wynika jedna zasadnicza konstatacja. Posiadał niezwykłą pamięć merytoryczną i uczuciowa, która pozwalała w cząstkowej pracy nad dubbingiem nie zgubić koncepcji poszczególnych ról i całego klimatu filmu. Źródeł sukcesów artystycznych tego reżysera szukać również należy w jego niezwykłej dbałości o sam tekst literacki. Pracując wraz z redaktorem i aktorem nad dialogiem, starał się unikać literackich struktur języka. Ujawniając to znamienne dla współczesnego filmu dążenie, wielokrotnie poprawiał tekst oryginalnego dialogu, przydawał mu więcej cech autentyczności, wyczuwał jego rolę w budowaniu dramaturgii całego filmu. Wiele uwagi poświęcał też rozszyfrowywaniu kadencji języka, indywidualizacji postaci i grup społecznych oraz cech danego narodu - dostrzegał je nie tylko w temperamencie psychofizycznym, ale właśnie także w samym języku. Dążenie do harmonii charakteru i rytmu języka polskiego z ekspresją mimiczno-ruchową aktora z ekranu, było jednym z głównych wyznaczników koncepcji reżyserskiej Mirosława Bartoszka. Poszukiwanie ekwiwalentów odbywało się zatem na wielu płaszczyznach - aktorskiej, językowej, dramaturgicznej i płaszczyźnie samego klimatu dzieła.

Jest sprawa znamienną to, że czuł się dobrze i z równą konsekwencja koncepcje swe realizował w róznych gatunkach filmowych, bez względu na to czy opracowywał film współczesny, historyczny czy film dla dzieci. Pora we wspomnieniu tym z dziesiątków filmów przywołać choć kilka tytułów, które niewidzialność reżysera uczynią konkretnością. Dla kin Mirosław Bartoszek opracowywał wysoko oceniony dubbing m. in. takich filmów, jak "Zbrodnia i kara", "Cyrano de Bergerac", "Wujaszek Wania", "Pożądanie zwane Anada", "Skrawek błękitnego nieba", "Statek z dynamitem", "Przygody Tomka Sawyera". Ten ostatni film każe przypomnieć, iż jedną z wielkich umiejętności Mirosława Bartoszka była praca z dziećmi i dla dzieci. To dla nich opracowywał, o czym mało kto wiedział, dziesiątki filmików o rozbójniku Rumcajsie i "Bajki z mchu i paproci". Z głośniejszych seriali telewizyjnych w jego opracowaniu oglądaliśmy "W starej kamienicy", "Gwiazdy patrzą na nas", "Gdzieś na końcu świata". Reżyserował także opracowania wybitnych spektakli "Teatru TV na świecie". a wśród nich "Zbójców", "Króla Edypa", "Wozzecka". Ostatnia jego praca był amerykański spektakl "Przy osobnych stolikach".

Przywołane tu filmy i spektakle teatralne ukonkretniają świadomość tego, że Mirosław Bartoszek, współtworząc tradycje polskiego dubbingu i doskonaląc jego metody, traktował swa pracę jako pełnoprawna dziedzinę działalności twórczej, w której indywidualność artystyczna może, wbrew pozorom, znaleźć swe ujawnienie.
Ewa Nurczyńska ["Odgłosy" tygodnik społeczno-kulturalny, nr. 22, 28 maja 1978 r.]

Filmy kinowe w reżyserii Mirosława Bartoszka:
1957-Biały pudel; Mały bohater; Sprawa Mauriziusa;
1958-Chłopiec z gutaperki; Atomowa kaczka; Zbrodnia i kara; Cyrano de Bergerac; Tajemnicza grota;
1959-Marianna moich marzeń; Młodzi przyjaciele;
1960-Czarne perły; Fałszerz;
1961-Tajemnica starej kopalni; Sprawa trzynastu; Życie przeszło obok; Przygody Tomka Sawyera; Człowiek zza biurka;
1962-Orkiestra wojskowa; Pinokio; Księżniczka i niedźwiedź; Poławiacze gąbek; Dni powszednie i święta;
1963-Czarny monokl; Biedna ulica; Lot kapitana Loya; Szczęście w teczce; Uczta wigilijna;
1964-Umarli milczą; Zarezerwowane dla śmierci; Sędzia dla nieletnich;
1965-For eyes only[Ściśle tajne]; Tak; Miłość jednej nocy; Zdradzona ziemia; Jeden dzień szczęścia; Cztery dni do nieskończoności;
1966-Iwono, gola!; Miłość surowo wzbroniona;
1967-Włóczęgi północy;
1968-Naczelnik Czukotki; Film z czarującą dziewczyną; Siódmy kontynent; Chłopcy z fantazją; Cierpkie wino; Zabawa w masakrę;
1969-Miecz dla króla; Arsen Lupin kontra Arsen Lupin; Przygody Tomka Sawyera; Śmierć Indianina; Na miłość nigdy nie jest za późno;
1970-Nasza zwariowana rodzinka; Teoria uwodzenia; Nad jeziorem;
1971-Lilika; Miraż; Władca gór; Pożądanie zwane Anada; Timo Rinnelt porwany;
1972-Młodzi zakochani; Pilnujcie Zuzi; Winowajca potrzebny od zaraz; Zdradzieckie gry miłosne;
1973-Kajtek i nowy braciszek; Wilk Morski; Zemsta Wilka Morskiego;
1974-Nauczyciel śpiewu; Zbrodnia jest zbrodnią; Jutro będzie za późno; Dzieci lwicy z buszu;
1975-Ja i mój pies;
1976-Mała syrena; W krainie pieczonych gołąbków; Wybór celu; Co z tobą?;
1977-Hultajska czwórka; Tajemniczy upiór;
1978-Pociąg w śniegu;

Poprawiony (niedziela, 23 października 2011 18:25)

 

Dubbingowe premiery
W kinach:
  • Biegnij Amelio!
  • Twój Vincent

Najbliższe premiery:

  • Mali bohaterowie (20 października; kino)
  • Thor: Ragnarok (25 października; kino)
  • Liga Sprawiedliwości (17 listopada; kino)
  • Mikołaj w każdym z nas (24 listopada; kino)
  • Co wiecie o swoich dziadkach? (1 grudnia; kino)
  • Gwiezdne wojny: ostatni Jedi (14 grudnia; kino)
  • Jumanji: Przygoda w dżungli (29 grudnia; kino)
  • Paddington 2 (29 grudnia; kino)
  • Traktorek Florek (26 stycznia 2018; kino)
  • Czarna Pantera (14 lutego 2018 roku; kino)
  • Pułapka czasu (9 marca 2018 roku; kino)
  • Traktorek Florek dodaje gazu (23 marca 2018; kino)
  • Wielka wyprawa Oskara (20 kwietnia 2018; kino)
  • Traktorek Florek ratuje farmę (25 maja 2018; kino)

Filmy które można obejrzeć online z dubbingiem w usłudze VOD:

Ostatnio na forum
No posts were found
Logowanie