youtube facebook twitter google plus

PostHeaderIcon Głosy

Aleksandra Śląska (głos Glendy Jackson w „Elżbiecie królowej Anglii”) czy Stanisław Brejdygant (głos Dereka Jacobiego w serialu „Ja, Klaudiusz”) odbierali listy z gratulacjami od swych pierwowzorów.

Głosy
W telewizjach całego świata króluje dubbing albo napisy. Polacy, przez ostatnie lata przyzwyczajeni do lektora, z trudem akceptują inne sposoby prezentacji zagranicznych filmów. Wszystko wskazuje na to, że jednak będą musieli się do nich przyzwyczaić. Dubbing wkracza bowiem do polskich domów poprzez nowe stacje (np. Canal Plus), a i publiczna telewizja coraz częściej inwestuje w dobre opracowanie dubbingowe filmu.

Mamy w tej dziedzinie znakomite doświadczenie. Pierwszym zdubbingowanym w Polsce filmem był „Harry Smith odkrywa Amerykę”. W 1949 roku przy Wytwórni Filmów Fabularnych w Łodzi stworzono wydział opracowań dubbingowych. W 1956 r. w Warszawie powstaje Studio Opracowań Filmów. Już wkrótce te przedsięwzięcia miały zaowocować polską szkołą dubbingu, w latach 70. znaną i cenioną nie tylko w Europie. Aleksandra Śląska (głos Glendy Jackson w „Elżbiecie, królowej Anglii”) czy Stanisław Brejdygant (głos Dereka Jacobiego jako Klaudiusza w serialu „Ja, Klaudiusz”) odbierali listy z gratulacjami od swych pierwowzorów.

Niewątpliwą zasługę sztuce dubbingu oddała nieżyjąca reżyser Zofia Dybowska-Aleksandrowicz, która miała niesamowite wyczucie dubbingowych talentów, bywało, że do współpracy zapraszała młodych ludzi, nawet studentów szkół teatralnych i filmowych. Wielu bardzo znanych obecnie aktorów zaczynało swoją drogę zawodową od studia  dubbingowego (Piotr Fronczewski, Andrzej Seweryn, Marek Konrad, Krzysztof Kolberger, Jerzy Radziwiłowicz). Wówczas pracę w dubbingu traktowano na równi z innymi zajęciami aktorskimi, a dobrze wykonane zadanie odbijało się szerokim echem nie tylko w środowisku aktorskim, ale i wśród znakomicie zorientowanych w głosach widzów. Gdy Stanisław Brejdygant zdubbingował Dereka Jacobiego, nawet największy ignorant znał jego nazwisko.
Kiedy podjąłem się tego zadania, nie miałem problemów z kalectwem Klaudiusza (karkołomne jąkania w młodości), zastanawiałem się, jak wiarygodnie być starym – wspomina Stanisław Brejdygant. Wówczas przypomniałem sobie słowa Jana Kreczmara: „Człowiek starzeje się przeponą”. Udało się. Bo dobry dubbing to nie tylko problem perfekcyjnego zmieszczenia się „w układance”, ale przede wszystkim znalezienie wspólnego oddychania, więcej, znalezienie w sobie wspólnej fizjologii z zagraną już przez kogoś innego postacią. Nie mam nawet podobnej barwy głosu do Dereka Jacobiego, natomiast istnieje między nami podobieństwo psychiczne, nadajemy na tych samych falach. Prawdopodobnie gdybym zagrał Klaudiusza „w całości”, to osiągnąłbym podobny efekt. Rola Klaudiusza była pierwszym i, okazało się, ostatnim zadaniem dubbingowym aktora.

Dubbing to chałtura
W telewizji publicznej złote lata dubbingu przypadają na lata 60. i 70. W latach 80. prawie zrezygnowano z tej formy opracowywania filmów. Wyjątki stanowiły angielskie wystawienia dramatów Szekspira i filmy dla dzieci. Rysunkowe postacie są z natury płaskie. Aktorskie kreacje w dubbingu powodują, że zaczynają one naprawdę żyć.
Potem nastały chude lata, kiedy dubbingowanych filmów robiono coraz mniej i coraz gorzej. Prestiż zajęcia zmalał znacznie. Traktowano dubbing jako jedną z chałtur, która pozwalała zarabiać pieniądze – mówi Krzysztof Kołbasiuk. Do dubbingu trafiali aktorzy, którym nie wiodło się na „prawdziwej” scenie czy filmie.

Dubbing jako szansa
Lata 90. przynoszą znowu zmianę stosunku do tego zajęcia. Przy malejącym rynku pracy dla aktora, dubbing stał się wręcz modny. Okazał się nie tylko jednym ze sposobów zarabiania pieniędzy, ale także niezłą szkołą zawodu. Czy dubbing może być szansą dla młodego aktora? Może – odpowiada Krzysztof Kołbasiuk. Jego nazwisko stanie się znane najpierw środowisku, w którym powstanie opinia, że oto pojawił się ktoś interesujący, utalentowany. Z drugiej strony praca w dubbingu jest dla młodego człowieka znakomitym doświadczeniem aktorskim. Dzisiaj młodzi również w dubbingu szukają swojej szansy zawodowej.

Dubbing daje szansę przełamania schematu narzuconego przez film fabularny. Tylko w dubbingu znany amant może wcielić się w postać nieudacznika, a pełna seksu kobieta w zaniedbaną gospodynię domową.

Umiejętność pracy w dubbingu przydaje się podczas postsynchronów. Wszystko to sprawia, że dzisiaj aktor zaczyna inaczej traktować pracę w dubbingu. W dubbingu można znaleźć takie same satysfakcje, jak w teatrze czy w filmie – twierdzi Krzysztof Kołbasiuk. Spotkanie z ciekawym materiałem, ze świetną rolą, próbą przefiltrowania tej roli przez samego siebie, przejrzenie swoich możliwości i środków. A ponadto kontakt z innymi aktorami, przyglądanie się, w jaki sposób pracują.

Dubbingować każdy może?
Znakomity słuch i poczucie rytmu to dopiero początek i absolutna podstawa. Aktor powinien podporządkować się płynącemu w określonym rytmie tekstowi i nawet jeżeli ma własny, inny rytm mówienia, musi się zmieścić z partią tekstu w określonym miejscu i czasie.

O głosową rolę coraz częściej stara się trzech, czterech aktorów. Wbrew pozorom, nie decyduje barwa głosu oryginału. Szuka się ludzi o podobnej osobowości, temperamencie, sposobie poruszania. Praktyka pokazała, że ich głosy najbardziej pasują. Istnieją już „banki głosów” – kilkudziesięciosekundowe nagrania wielu aktorów.

Aktor dubbingujący musi wszystko zagrać własnym głosem, a jednocześnie zapomnieć o próbie własnej interpretacji postaci. Musi wejść w rolę stworzoną przez kogoś innego. Dubbing to osobna technika pracy – mówi Krzysztof Tyniec. Trzeba po prostu tej techniki się nauczyć. Ktoś mi mówi: „Teraz pan jest królikiem”. I ja jestem królikiem, zaczynam myśleć tym królikiem: robię króliczą minę, wyobrażam sobie, że mam duże uszy, a potem przy mikrofonie robię niemal wszystko to, co narysowała postać wyczynia na ekranie. Pewne gesty dubbingowanej postaci wchodzą w moje ciało.
Krzysztof Tyniec nigdy w dubbingu nie mówi swoim naturalnym głosem. Nie mogę mówić tym samym głosem, jakim przemawiam ze sceny w teatrze czy w filmie. W dubbingu musi to być głos na tyle zdeformowany, bym nie był rozpoznawalny ja jako ja.

Wymyślić głos Muminka
Do stałego grona aktorów dubbingowych coraz częściej dołączają nowe głosy. Najbardziej zadowolone z tego faktu będą chyba dzieci, obdarzone zazwyczaj świetną pamięcią i wrażliwością na dźwięk. Dubbing w filmach dla dzieci jest bardzo ważny, przemawia do wyobraźni dziecka, kształtuje ją. A bardzo często bywa tak, że dana postać z filmu animowanego w ogóle nie ma głosu i trzeba ten głos wymyślić! I oto dylemat: jak powinien brzmieć głos Muminka?

Walt Disney za każdym razem sprawdza poziom i jakość dubbingu swoich filmów w krajach, gdzie są dystrybuowane. Warto wiedzieć, że polscy aktorzy dubbingujący „Króla Lwa” otrzymali od Disneya najwyższą notę, a Mariusz Czaja (Kaczor Donald) – specjalne wyróżnienie za swoją pracę...

Polski Sean Connery
Canal Plus próbuje wprowadzić zasadę, aby ta sama osoba podkładała głos do kolejnych ról znanego aktora. Mamy już swojego Seana Connery’ego (Jerzy Kamas), Gérarda Depardieu (Krzysztof Gosztyła) i Emmę Thompson (Karina Szafrańska). W przeszłości jednak to myślenie okazało się zwodnicze.

W latach 70., po udanym pierwszym dubbingu francuskiego aktora Bertranda Bliera, którego „grał” głosowo, dziś już nieżyjący aktor Julian Składanek, uznano, że mamy swojego Bliera. Następny film w tej obsadzie nie wypadł jednak najlepiej. Spróbował kolejno Bardini, Mrożewski i kilku innych. Okazało się, że Blier za każdym razem stwarzał inną kreację i skala jego aktorstwa nie pokrywała się ze skalą poprzedniego odtwórcy.

Od Hamleta do Paszczaka
Na świecie dubbing traktuje się profesjonalnie jako jeszcze jeden rodzaj zadania aktorskiego, a wielkie gwiazdy udzielają swoich głosów również bohaterom filmów animowanych, np. główny bohater filmu „Pocahontas” mówi głosem Mela Gibsona (w polskiej wersji – Cezary Morawski).

Coraz częściej i u nas głos podkładają aktorzy o znanych z kina i sceny nazwiskach. Ale też „wielkie” nazwisko nie gwarantuje sukcesu. Kiedyś do jednego z filmów zatrudniłem aktorów tzw. topu i wcale nie okazali się rewelacyjni – powiedział reżyser, Andrzej Bogusz. Z drugiej strony przy obsadzie Muminków role Paszczaka i Ryjka zagrali aktorzy praktycznie nieznani, a ich dubbing okazał się tak rewelacyjny, że bez wahania przyznałbym im Oscara.

Siedzieć czy stać? Oto jest pytanie!
Teoretycznie każdy z reżyserów filmowych powinien być przygotowany do etapu postprodukcyjnego, czyli udźwiękowienia filmu, a tym samym dać sobie radę z dubbingiem. Ale nie jest wcale tajemnicą fakt, że spora gromadka reżyserów oddaje swoje filmy doświadczonym reżyserom dubbingowym, by wykonali część postudźwiękowienia filmu. To jeden z powodów, dlaczego reżyserzy nie garną się do dubbingu. Drugi, to brak możliwości edukacji teoretycznej w tym kierunku. Dubbing jako przedmiot nie istnieje w żadnej szkole filmowej, muzycznej czy artystycznej.

Coraz liczniejszą grupę reżyserów dubbingu tworzą aktorzy z wieloletnim dubbingowym stażem aktorskim, np. Krzysztof Kołbasiuk („Pogoda dla bogaczy”), Ewa Złotowska („Pszczółka Maja”), którzy na powtarzające się pytanie: dlaczego podjęli się trudu reżyserowania w dubbingu, odpowiadają żartobliwie: „Bo lepiej siedzieć, niż stać przy pulpicie” (dla wyjaśnienia: podczas pracy nad dubbingiem reżyser zawsze siedzi, a aktorzy zawsze stoją).

Dubbing w Polsce wykonują wyspecjalizowane firmy, najpopularniejsze i najbardziej cenione to: Master Film, Start International, Sonica, Paanfilm, Kobart.

Precz z dubbingiem!
Widzowie w przekonaniach i sympatii dla dubbingu są podzieleni. Cenię dubbing, ale prawdziwie wybitny film wolę oglądać z napisami – mówi Stanisław Brejdygant. Chcę słyszeć żywy, niepowtarzalny głos Laurence’a Oliviera, Seana Connery’ego, Burta Lancastera czy Anthony’ego Quinna, czuć ich obecność. Aktor nie jest odosobniony w swej opinii. Ludzie chcą słyszeć głos BB czy CC, chociaż nie wszyscy wiedzą, że te gwiazdy nie zawsze mówiły... własnym głosem.

Zwolennicy dubbingu przekonują, że nie zawsze można zdążyć przeczytać napisy. Na świecie jednak w krajach wielonarodowościowych w telewizji bywają napisy dwujęzyczne i wszyscy zdążają się z nimi zapoznać. Prawdziwe męki cierpię przy tzw. „szeptankach”, czyli filmach z lektorem, ten typ emisji uważam za hańbę – ostro stwierdza Brejdygant. Zatem albo wersja oryginalna z napisami (podobno zwalczono u nas analfabetyzm), albo dobry dubbing.

Nie należy zapominać, że film to nie tylko obraz, ale też cała strefa szmerów, dźwięków. W filmie dubbingowanym lub z lektorem nie słychać kroków, muzyki, tańca. Jak na przykład przedstawić „Burton Fink”, film opowiadający o scenarzyście, który słyszy dziwne głosy za ścianą, czyli reaguje na coś, czego nie widać i czego nie może przekazać lektor...
Idei dubbingu szkodzi przede wszystkim zły dubbing, ale także złe filmy, którym z kolei najlepszy dubbing nie pomoże.

Niech żyje dubbing!
Na zlecenie Canal Plus Instytut SMG KRC Poland przeprowadził badania, według których wynika jasno, że – 50,2% widzów woli filmy czytane przez lektora, 43,4% – te z dubbingiem, a tylko 8,1% z napisami. Przez ostatni rok zdubbingowano w Canal Plus 31 pełnometrażowych filmów fabularnych i ponad 50 animowanych.

W swojej niechęci do dubbingu w Europie jesteśmy odosobnieni. W Niemczech, Włoszech rzadko trafiają się filmy bez dubbingu. W Anglii i Skandynawii popularniejsze są napisy, we Francji wszystkie zagraniczne filmy idą w 3 wersjach: dubbingowanej, z napisami i oryginalnej. W Europie Wschodniej króluje lektor.

Zwolennicy dubbingu twierdzą, że jeżeli głosy są dobrze dobrane, to po kilku minutach zapomina się, że film jest dubbingowany.

A tak naprawdę, by wszystkich zadowolić, należałoby pokazać każdy film kilkakrotnie: raz w wersji oryginalnej, drugi w wersji z lektorem, po raz trzeci z napisami, czwarty – dubbingowany, piąty – dla głuchoniemych, szósty...


Ewa Sobiecka-Awdziejczyk

Artykuł opublikowano w„Magazynie” z kwietnia 1996 r.

Poprawiony (środa, 02 listopada 2011 21:02)

 

Dubbingowe premiery
W kinach:

Najbliższe premiery:

  • Moje wakacje z Rudym (11 sierpnia; kino)
  • Następcy 2 (9 września; Disney Channel)
  • Mali bohaterowie (20 października; kino)
  • Thor: Ragnarok (25 października; kino)
  • Liga Sprawiedliwości (17 listopada; kino)
  • Mikołaj w każdym z nas (24 listopada; kino)
  • Gwiezdne wojny: ostatni Jedi (14 grudnia; kino)
  • Paddington 2 (29 grudnia; kino)
  • Wielka wyprawa Oskara (2017; kino)
  • Czarna Pantera (14 lutego 2018 roku; kino)
  • Pułapka czasu (9 marca 2018 roku; kino)

Filmy które można obejrzeć online z dubbingiem w usłudze VOD:

Ostatnio na forum
No posts were found
Logowanie