youtube facebook twitter google plus

PostHeaderIcon Julia Roberts mówi po polsku

Dubbing jest dla aktorów druga profesją. Użyczają swych głosów królom, złodziejom, pijakom, biznesmenom, dyplomatom i zwierzętom. Raz chrypią, innym razem udają Myszkę Miki.


Studio nagrań. Na ogromnym ekranie jamnik i jego kolega, pulchny buldog, pochylają się nad miską z jedzeniem. Mniam, mhhhh, mniam, mham – dochodzi zza kotary niedużej kabiny. Stop – przerywa reżyser Ewa Złotowska, sławna pszczółka Maja – Wyszło jak „cham”. Powtarzamy. Za kotarą śmiech, ale nikt nie protestuje. Zbigniew Suszyński, aktor, ponownie oddaje swój głos cwanemu jamnikowi.

Dubbing – druga profesja
W warszawskim studiu dubbingowym Start International Polska, jednym z największych w kraju, takie obrazki są dniem powszednim. Trudno nie natknąć się tutaj na znane z ekranów twarze. Dubbing jest dla aktorów drugą profesją. Użyczają swych głosów królom, złodziejom, pijakom, biznesmenom, dyplomatom i zwierzętom. Raz chrypią jak złoczyńca, innym razem zamieniają się w seksownego dwudziestolatka, blond seksbombę albo Myszkę Miki.

Nad tym, by na ekranie Jodie Foster przemówiła głosem Adrianny Biedrzyńskiej, a Richard Gere Jana Englerta, pracuje w studiach dubbingowych mnóstwo osób. Przygotowują wersje polskie zarówno dla dużych stacji telewizyjnych (np. Canal Plus), jak i dystrybutorów kaset wideo czy reklam. Zadanie zdubbingowania filmu to zawsze mozolna praca.

Pierwszym jej etapem jest przygotowanie tekstu, czyli tzw. układka – synchroniczne ułożenie polskiego tekstu na podstawie tłumaczenia pod usta aktora wypowiadającego w filmie kwestię w języku oryginalnym. Układką i tłumaczeniem zajmuje się dialogista.

Magda Dwojak, dialogistka Start International Polska, pracuje w cichym, przytulnym pokoju. Na biurku, obok scenariusza w oryginale, trzyma słownik. Choć czasem nawet on nie pomaga. Pułapki czyhają głównie w filmach ze słownictwem fachowym – opowiada. W „Czarnym Księciu”, filmie o koniu, pojawiło się słowo opisujące fragment końskiej uprzęży. Polskiego odpowiednika nie było w słowniku. Dzwoniłam do wszystkich znajomych, później do stadnin. W końcu ktoś wyjaśnił mi, że to „fasulec”.

Częste wpadki
Dialogista musi zwracać uwagę na osobowość postaci. Magda ze śmiechem wspomina swoją „wpadkę”. Na ekranie prawdziwa herod-baba mówiła po angielsku, że w dzieciństwie kolekcjonowała laleczki. Wydawało mi się to trochę dziwne, ale cóż, może tak chciał reżyser. Napisałam więc w tłumaczeniu „dzidziusie”. Dopiero w studiu nagrań wyjaśniło się, że w amerykańskim slangu są to... figurki amerykańskich żołnierzy. Innym razem kolega Magdy pocił się nad fragmentem przekładu z... Biblii.

Mimo to od tłumaczenia trudniejsza jest sama „układka”. Liczba sylab musi odpowiadać tej w oryginale. Kiedy twarz aktora jest na pierwszym planie, do tego przodem, dopasowanie ruchów jego ust (tzw. kłapów) do polskich słów to prawdziwa mordęga. Jedno zdanie ogląda się wtedy tysiące razy – mówi Magda. Czasami ratuje „off”, czyli fragment bez słów. Usta znikają z ekranu. Można wtedy „dopowiedzieć”, na ogół przydługie w porównaniu z angielskim pierwowzorem, zdanie.

Magda włącza wideo. Na ekranie kolejny odcinek komediowego serialu „Szaleję za tobą”. Aktor mówi: „You did good”. Zastanawiamy się, co z tym fantem zrobić. Wersja polska nie może zawierać spółgłosek typu „b”, „p”. Odpada „dobrze zrobione”. Może więc „świetna robota”? Też nie. W końcu mamy. Polski głos powie: „Świetnie ci wyszło”.
Bardzo często musimy odchodzić od wersji oryginalnej. Szczególnie, gdy mamy do czynienia ze znanym przysłowiem, lub gdy angielski żart jest niezrozumiały dla polskiego widza – odpowiada Magda. Kiedyś w serialu śmiano się z filmu, który nigdy nie gościł na naszych ekranach. Na ogół w takich sytuacjach zastępuje się go odpowiednikiem znanym w Polsce (np. „Alf” czy „Dynastia”). Tutaj jednak, oprócz rozmowy, pokazany był fragment tego filmu. Musieliśmy więc wymyślić sekwencję śmieszną dla polskiego widza.

Zwykle sprawny dialogista jest w stanie przygotować dziesięć minut serialu dziennie. Czasem okazuje się, że po przetłumaczeniu tekstu zbitka sylab jest trudna do szybkiego wypowiedzenia. Pewien aktor męczył się i plątał przez dłuższy czas próbując wypowiedzieć polski odpowiednik zdania „love is blind”, który brzmi „miłość jest ślepa”. A wiesz, jakie jest marzenie każdego dialogisty? – pyta Magda i ze śmiechem odpowiada – Dostać do tłumaczenia film porno. Sama „akcja”, bez słów.

Podobny charakter
Z pokoju dialogisty film trafia do kierownika produkcji, który przygotowuje go do nagrania. Reżyser zaś wybiera obsadę polskich głosów. Na castngu, jeżeli jest wymagany przez dystrybutora, dobieramy aktorów o odpowiednim głosie – odpowiada Alina Woynowska – Jeśli producent tego wymaga, wysyłamy mu próbkę nagrania dubbingu głównych postaci.

Najsurowszym zleceniodawcą jest Buena Vista International, dystrybutor filmów Disneya. Testy głosów muszą idealnie współbrzmieć z „oryginalnymi” głosami Myszki Miki, Kaczora Donalda czy Goofy’ego. Na casting zgłasza się wtedy nawet kilkunastu aktorów. Zazwyczaj jedną postać dubbinguje ta sama osoba. Mamy już np. rodzimą Sally Field – Joannę Szczepkowską, Richarda Gere’a – Jana Englerta, Jodie Foster – Adriannę Biedrzyńską.

Alina Woynowska podkreśla, że w dubbingu aktor nie tworzy nowej postaci, ale wciela się w już istniejącą. Dlatego, oprócz tembru głosu, równie ważne jest podobieństwo charakterów polskiego aktora i postaci występującej w filmie. Choć zdarzają się fenomeny, jak Zbigniew Suszyński, który potrafi podłożyć głos niemal pod każdą postać.

Rudy jamnik przemawia
W studiu nagraniowym cisza. Zbigniew Suszyński wchodzi za kotarę. Przed nim na ekranie pojawia się kreskówka. Rudy jamnik przemawia głosem Suszyńskiego. I wydaje się, że w tym momencie aktor naprawdę wczuwa się w jamnika. Gestykuluje, gra mimiką twarzy.

Z udawaniem Zbigniew Suszyński nie ma problemu nawet poza studiem. Przy kawiarnianym stoliku, poproszony, naśladuje głos amanta, to znów czarnego gliny z filmu „Wydział Rosja”. Najczęściej użyczam głosu przystojniakom. Ostatnio był to Brad Pitt – opowiada – Namęczyłem się dubbingując policjanta. W filmie mówiłem niskim, nie swoim, zachrypniętym głosem. Najłatwiejszy jest dubbing filmów rysunkowych. Nie muszę zwracać uwagi na „kłapy”.

W studiu nagraniowym Zbigniew Suszyński i jego koledzy rzadko siedzą. Podobno stojąc łatwiej wczuć się w rolę. Pomaga też gestykulacja. A dubbing scen miłosnych?
W porównaniu z planem filmowym, to pestka. Nie muszę ściągać spodni, ani „na odwagę” wypijać lampki koniaku. Po prostu stoję za kotarą – śmieje się Zbigniew Suszyński. Na ogół nikt nie poznaje jego głosu.

Reżyser – pszczółka Maja
Na nagraniach w studiu filmowym nad wszystkim czuwa reżyser. On decyduje, czy zdubbingowany fragment wyszedł dobrze, czy trzeba go powtórzyć. W filmach dla dzieci nie można dopuścić, by niechcący zlepek słów stworzył niecenzuralne powiedzenia. Podobno najlepsi reżyserzy to ci, którzy sami w przeszłości użyczali swoich głosów. Chlubą Start International jest Ewa Złotowska, niegdyś sławna pszczółka Maja.

Oprócz reżysera w studiu jest jeszcze redaktor dźwięku, który jednocześnie czuwa nad synchronem. Kiedy film jest nagrywany, wędruje do montażowni. Realizator dźwięku usuwa wszystkie niedociągnięcia. Może na przykład „rozciągnąć” lub „ściąć” głos, by idealnie dopasować go do „kłap”. Dalej następuje mix, czyli zgranie wszystkich elementów dźwiękowych na jeden ślad. Ścieżkę dubbingową filmu wprowadza się na ścieżkę taśmy emisyjnej. Film jest gotowy do dystrybucji.

Dubbing często okazuje się wielkim dziełem. Taki jak przygotowana niedawno przez Start International Polska rodzima wersja „Szaleństwa króla Jerzego”, filmu pełnego refleksji, w którym rola dialogów jest równa, a może nawet większa niż samego obrazu. O klasie jego dubbingu świadczy fakt, że film wzrusza do łez.

Szkoda, że polscy widzowie nadal nie doceniają dubbingu. Lata komunizmu, kiedy „szeptanka” była najtańszą techniką „tłumaczenia”, przyzwyczaiły nas do paradoksalnych obrazów, w których delikatna brunetka mówi męskim głosem lektora. Tymczasem w telewizjach całego świata króluje właśnie dubbing. Może dzięki nowym stacjom (np. Canal Plus) wkroczy on na powrót do polskich domów.

Joanna Tomaszewska

Dubbing w Polsce
Historia dubbingu w Polsce sięga roku 1937, kiedy to – co prawda w Stanach Zjednoczonych – opracowano polską wersję filmu „Śpiąca królewna i siedmiu krasnoludków”. Wkrótce po wojnie zdubbingowano „Mury Malapagi” (R. Clement) i „Harry Smith odkrywa Amerykę” (F. Capry). W 1949 roku powstał wydział opracowań dubbingowych w Wytwórni Filmów Fabularnych w Łodzi. W 1956 w Warszawie – Studio Opracowań Filmów. W latach 70. „polska szkoła dubbingu” znana była w całej Europie. „Alicja w krainie czarów” głosem Barbary Brylskiej w roli głównej dostała dyplom uznania od samego Walta Disneya.

Obecnie w Polsce stosowane są trzy formy opracowań: nagranie lektorskie, tzw. szeptanka, napisy i dubbing, który – profesjonalnie wykonany – jest najbliższy oryginałowi.

Artykuł pochodzi ze „Sztandaru Młodych” z dnia 19 grudnia 1996 roku.

Poprawiony (środa, 17 lutego 2016 17:42)

 

Dubbingowe premiery
W kinach:

Najbliższe premiery:

  • Wonder Woman (2 czerwca; kino)
  • Zielona szkoła (16 czerwca; kino)
  • Transformers: Ostatni Rycerz (23 czerwca; kino)
  • Castlevania (7 lipca; Netflix)
  • Spider-Man: Homecoming (14 lipca; kino)
  • Valerian i miasto tysiąca planet (4 sierpnia; kino)
  • Thor: Ragnarok (25 października; kino)
  • Dziennik cwaniaczka: Droga przez mękę (3 listopada; kino)
  • Liga Sprawiedliwości (17 listopada; kino)
  • Mikołaj w każdym z nas (24 listopada; kino)
  • Gwiezdne wojny: ostatni Jedi (14 grudnia; kino)
  • Paddington 2 (29 grudnia; kino)
  • Wielka wyprawa Oskara (2017; kino)

Filmy które można obejrzeć online z dubbingiem w usłudze VOD:

Ostatnio na forum
No posts were found
Logowanie