Nie dają ciała

Informacje prasowe związane z dubbingiem
A.K.
Pierwszy mikrofon
Posty: 383
Rejestracja: 30 lip 2012, o 22:25

Nie dają ciała

Post autor: A.K. » 5 sie 2013, o 11:58

Nie dają ciała
Anna Szczygieł
FILM nr 7/2002, str. 50-52

Czy Asterix mówi po polsku? albo Shrek? Teoretycznie nie powinni. Ale w kinie wszystko jest przecież możliwe. Najdziwniejsze ekranowe postaci - z Osłami na czele - gadają głosami naszych znanych aktorów. I to czasem lepiej niż w swoim ojczystym języku. Dubbing może i irytuje, ale znowu ma się całkiem nieźle!

Skrzekliwe albo piszczące postaci z kreskówek i przerażającego sztuczni bohaterowie seriali dla młodzieży - z tym przeważnie kojarzy nam się dubbing. Trudno się dziwić, że ma tak wielu wrogów. Zresztą nie tylko wśród widzów, nie przepadają za nim dystrybutorzy, bo jest drogi i wymaga wielkiego nakładu pracy. Jednak konieczności dubbingowania bajek nikt nie kwestionuje. Schody zaczynają się dopiero, kiedy królowa Amidala przesadnie ślicznie zaczyna mówić po polsku.

Dubbing jest największą ingerencją w gotowy już film, nie licząc wycinania scen z przyczyn obyczajowych. Dlatego musi być tworzony z wyjątkową wrażliwością i - co tu dużo mówić - nie do pomylenia jest, żeby dubbingować wszystko, co się pod rękę nawinie. Ku przestrodze wystarczy, że czasem, o zgrozo, trafimy na jakiś kanał niemiecki, a tam agentka Scully krzyczy do Muldera w języku, który kojarzy nam się raczej z innymi służbami niż FBI.

Jeszcze gorzej jest z filmem biblijnym, gdzie Chrystus wygania ze świątyni żydowskich handlarzy słowami: ''Alle raus!''. Sami Niemcy są do wszechobecnego u nich dubbingu przyzwyczajeni. Kina, w których wyświetla się filmy w wersji oryginalnej, są tam rzadkością. W Europie to wcale nie wyjątek, podobnie jest we Francji, Włoszech, Szwajcarii, czy wreszcie u naszych południowych sąsiadów (swoją drogą ''Ojciec chrzestny'' - ''Kmotr'' - po czesku to dopiero zabawa).

Epoka Shreka

Dubbing nie zawze musi być koszmarem. Ba, czasem bywa arcydziełem. Oczywistym przykładem jest tu ''Shrek'' - kultowy już nie tylko dla widzów. Zdarza się nawet, że producent zlecający dubbing rzuca magiczne hasło: ''Ma być zrobione pod Shreka''. Takich filmów, jak ta bajka niemiłosiernie kpiąca z innych bajek, powstaje coraz więcej - kreskówki pozornie kierowane do dziecięcej widowni często z lubością oglądają dorośli. Bajki z podtekstem jak ''Uciekające kurczaki'' czy ''Epoka lodowcowa'' sporo zyskują dzięki dubbingowi.

Także nowa część przygód Asteriksa i Obeliksa, mimo że jest to film aktorski, doskonale sprawdza się w tej wersji. Nie tylko dzięki temu, że starożytnych Galów ze słynnego komiksu Rene Goscinny'ego zgodzili się zagrać znani aktorzy o rozpoznawalnych głosach. Oprócz Wiktora Zborowskiego w roli Obeliksa usłyszymy Cezarego Pazurę jako rzymskiego architekta Numerobisa. Ten ostatni podkładał także głos w ''Epoce lodowcowej'' w doborowym towarzystwie Wojciecha Malajkata i Piotra Fronczewskiego. Gwiazdorska obsada to nie nowość - od kiedy tylko istnieje dubbing, zawsze z postaciami zagranymi przez innych aktorów, albo wymyślonymi przez plastyków (nie mniejsze wyzwanie) mierzyli się aktorzy znani ze scen teatralnych i ekranów kin.

Na świecie prawdziwym hitem okazała ię ''Mrówka Z''. Swoich głosów a wraz z nimi i wizerunków scenicznych użyczyły tam takie osobliwości, jak Woody Allen w roli tytułowej mrówki, a tuż obok niego Sharon Stone, Gene Hackman, Jennifer Lopez i Sylvester Stallone. Uff! Nie najlepszy skądinąd ''Rocky i Łoś Superktoś'' zyskał mnóstwo dzięki aktorskiemu udziałowi chociażby Roberta De Niro. Takie zwierzaki z klasycznych Disnejowskich bajek dla dzieci często mówią głosami aktorów z filmów dla dorosłych.

E.T. już nie dzwoni do domu

- W teatrze czy filmie aktor ma do dyspozycji gest, ruch, mimikę. A tu ma tylko głos, jak w teatrze greckim, gdzie aktorzy skrywali twarz pod maską. To wielka umiejętność i nic się tu nie da oszukać - zapewnia reżyser dubbingu i aktorka Joanna Wizmur. To jej dziełem był ''Shrek'', a ostatnio ''Asterix i Obelix: Misja Kleopatra''. - Dobrze jest pracować z aktorami, którzy nadają na tych samych falach - Bo poczucia humoru nie można wytłumaczyć.

Ale jak to się dzieje, że znana i poważna gwiazda ekranu nagle zamienia się w animowanego zwierzaka? - Każdy aktor widząc gadające pomarańcze, czuje, że nie może ich grać jak zwykle, jak ludzi. Po prostu budzi się w nim dziecko - tłumaczy Wizmur. I tak Jerzy Stuhr, mimo że w roli osiołka w ''Shreku'' był rozpoznawalny, zagrał go zupełnie inaczej niż kogokolwiek dotychczas.

Dubbing ma też swoje gwiazdy, aktorów, którzy są prawdziwymi mistrzami w swojej dziedzinie. Nie każdy bowiem potrafi tak zmieniać głos, żeby w jednej bajce zagrać kilka postaci. A tu zdarzają się nawet tacy, którzy zagrają dialog ze sobą. Dla większości widzów pozostają jednak anonimowi - mimo że to dzięki nim dziecko z wypiekami na twarzy śledzi przygody rysunkowych bohaterów.

Nietrudno zauważyć, że najwięcej konfliktów wokół dubbingu powstaje przy okazji opracowywania filmów nierysunkowych, przy których wiek widza nie jest jednoznacznie określony. Dlatego dubbingowane ''Gwiezdne wojny'' wzbudziły wiele protestów. To jest kult - tu liczy się tylko wersja oryginalna, żeby można było odebrać jak najwięcej przesłań.

Na szczęście już ''Władcę Pierścieni'' zostawiono w spokoju, czyli w wersji oryginalnej. Z kolei niezbyt szczęśliwym pomysłem było zrobienie dubbingu do nowej wersji ''E.T.'', tym bardziej że ta sprzed dwudziestu lat, z napisami, pozostawiła niezadarte wspomnienie. A poza tym, jak można sobie wyobrazić ''E.T.'' bez kwestii ''E.T. phone home!''.

Szczury jak cinkciarze

Mimo pewnych niedoskonałości twórcy dubbingu bronią filmów z podkładanym głosem. - Głos aktora, muzyka i efekty dźwiękowe to integralne części filmu. Lektor je zaczytuje. To tak, jakbyśmy kolorowy film pokazali jako czarno-biały - przekonuje Bartosz Wierzbięta, autor tłumaczeń ''Shreka'', ''Uciekających kurczaków'' i najnowszego ''Asteriksa...''. - W dubbingu aktor gra tekst, a nie go czyta.

Twórcy dubbingu zapewniają, że o wiele trudniej zagrać w filmie animowanym niż aktorskim. Bo łatwiej zagrać człowieka niż wymyśloną przez artystę postać rysunkową, która wykrzywia usta w najbardziej nieprawdopodobne kształty. - Osioł ze ''Shreka'' ma usta jak czterech aktorów - śmieje się Wierzbięta.

Szczególnie trudno pracuje się z dziećmi, tu zwykłe argumenty nie zawsze skutkują. Zdarza się, że przytula małego chłopca i całuje w łepek, a oraz szybciutko kończy kwestię, bo ię wstydzi i oto chodziło! - opowiada Joanna Wizmur. Reżyserka wspomina, jak kiedyś aktorowi, który miał wydać okrzyk spadającego człowieka, nagle skoczyła na plecy. Wyszło świetnie.

Na czym jeszcze polega dobry dubbing? Musi brzmieć przekonująco czyli naturalnie, nawet jeśli gadają przedmioty martwe. Ale to nie zależy tylko od aktora i reżysera. Nie da się zrobić dobrych dialogów bez dobrego tłumaczenia. A dobre tłumaczenie wcale nie polega na poprawności językowej. Żeby unikać efektu sztucznej, doklejonej mowy, trzeba pójść nieco dalej.

- Przede wszystkim język potoczny! - deklaruje Wierzbięta - jeśli nie ma wyraźnej potrzeby stylizacji, która określa specyficzny język bohatera, współcześni bohaterowie muszą mówić językiem współczesnym. Ale to wcale nie polega na używaniu młodzieżowego slangu, tylk odpowiedniej składni.

Autor tekstów do ''Shreka'' cudnie zastosował mowę potoczną obok kilku różnych stylizacji. Podobnie jak w ''Uciekających kurczakach'' - szczury-handlarze mówią tam najczystszym slangiem warszawskich cinkciarzy - Miałem świetnie w pamięci lekturę ''Złego'' Tyrmana - tłumaczy się ze swoich inspiracji. - Nigdy nie dobieram stylu przypadkowe. Stylizacje w ''Shreku'' są bardzo konsekwentne. Księżniczka Fiona archaizuje zaznaczając, że jest prawdziwą księżniczką. A potem nieco wypada z roli i zaczyna mówić całkiem potocznym językiem - tkwi źródło komizmu. Lord Farquaad także ma charakterystyczny styl, powiedziałbym - obrzydliwie wyrafinowany.

Szekspir musi być

Dubbing taje tłumaczowi o wiele więcej możliwości. Choćby dlatego, że lektor nie przeczyta dobrze stylizacji. Na przykład warszawskich cinkciarzy z ''Uciekających kurczaków'' trzeba zagrać z odpowiednim, przedwojennym akcentem. Kiedyś nie do pomyślenia było też, żeby ekranizację dramatu Szekspira czytał lektor.

Oprócz Szekspira w zamierzchłych latach 70. w telewizji dubbingowano znaczną część emitowanych filmów. A że była ich garstka, to wielkiego problemu nie było. Podczas emisji ''Sagi rodu Forsythe'ów'' ulice się wyludniały, a głodni wrażeń widzowie z przyjemnością słuchali polskich aktorów podłożonych pod angielskie twarze.

W telewizyjnym teatrze wielkie role zza kadru odgrywali: Teresa Budzisz-Krzyżanowska, Anna Seniuk, Andrzej Seweryn, Roman Wilhelmi i inni, nie mniej wielcy. Kiedy masowa produkcja zalała różne stacje telewizyjne, wybór stał się nieporównywalnie większy, choć jakość niezliczonych seriali nieco się pogorszyła.

Dubbing przetrwał właściwie tylko w kreskówkach, serialach i filmach dla młodzieży emitowanych przez nieco majętniejsze stacje kodowane, jak Canal+ i HBO. Od kilku lat podkładanie głosu wraca do łask. Kreskówki podstępnie zdobywają serca widzów dorosłych, a teksty ze ''Shreka'' zaczynają krążyć poza filmem, zyskując sobie modne miano kultowych.

Choć nie lubimy dubbingu, czasem efekt powala nas na kolana. Bo czy kogoś jeszcze interesuje oryginalna wersja ''Shreka'', gdzie osiołek zamiast śpiewać głosem Stuhra ''Latać każdy może - jeden lepiej, drugi gorzej'', nuci piosenkę z ''Bambi''?

Dezerter
Pan Jarosław
Posty: 3107
Rejestracja: 14 gru 2011, o 22:59

Re: Nie dają ciała

Post autor: Dezerter » 5 sie 2013, o 12:28

Autorka tego artykułu nie jest obiektywna. Kobitka nie lubi dubbingu, czego nawet nie stara się ukrywać. Sam artykuł raczej niczego nowego nie wnosi do dyskusji, można powiedzieć, że powiela stereotypy, bo po raz enty zachwycają się dubbingiem do bajek dla dzieci, krytykując a może nawet wyśmiewając jakiekolwiek pomysły, bądź sugestie dubbingowania produkcji aktorskich. To ciekawe, że kobitka wyszydza Niemców za to, że dubbingują prawie wszystko, uważając to za coś nienormalnego. Ja natomiast nie mogę pojąć dlaczego w prasie nie ma krytyki naszych lektorek. W filmach lektorowanych przez TVP1 oryginału prawie, że nie słychać. Jest to szczególnie komiczne w scenach w których bohaterowie wyznają sobie miłość. Zamiast kobiecego głosu, w scenach uniesienia słyszę Olejniczaka czy innego Borowca. Doprawdy urocze.
Poszukuję filmów i seriali aktorskich do których polski dubbing powstał na zlecenie Canal+, TVP bądź Wizji Jeden. Poszukuję także taśm 16mm z filmami aktorskimi które otrzymały kinowy dubbing a który nie został nigdzie wydany. Dotyczy to produkcji wyświetlanych w kinach do lat 90.

Jeśli nagranie dubbingu jest na taśmie szpulowej to jestem w stanie przegrać go na DVD. Przegranie nośnika VHS lub taśmy 16mm nie stanowi problemu.

Sam staram się kolekcjonować polskie dubbingi do produkcji aktorskich i w swoich zbiorach mam wiele unikatów które nie są nigdzie dostępne. Z chęcią się wymienię za nagrania których nie mam a które mnie interesują. Proszę o kontakt na mojego maila:

dezerter_poczta@op.pl

misiek73169
Pierwsza duża rola
Posty: 2268
Rejestracja: 15 gru 2011, o 02:50

Re: Nie dają ciała

Post autor: misiek73169 » 5 sie 2013, o 13:25

Zgadzam się z tym , że artykuł jest nieobiektywny. Oprócz powtarzanych już schematów takich jak 'dubbing tylko do bajek"świadczą o tym słowa krytyki dubbingu do Gwiezdnych Wojen gdzie autorka artykułu zdaje się nie mieć pojęcia o tym , że profesjonalną polską wersje językową zawdzięczamy Lucasowi a także takie zdanie cytuję "Na szczęście Władcę Pierścieni zostawiono w spokoju" . Jak bym czytał opinię wziętą z forum Filmwebu. Dubbing do Władcy nigdy nie powstał i nie wiemy tak naprawdę jak by polska wersja brzmiała ale nastawienie tej Pani jest z góry negatywne. Autorka artykułu pisze o tym , że liczy się oryginalność (oryginalne głosy itd) a tej przecież nikt nie odbiera przy dubbingu ponieważ w obecnych czasach mamy możliwość obejrzenia i wysłuchania dwóch wersji. Ale tego widać ta Pani nie dostrzega.

AtoMan
Dubbingpedia.pl
Posty: 1527
Rejestracja: 15 gru 2011, o 01:42
Kontakt:

Re: Nie dają ciała

Post autor: AtoMan » 5 sie 2013, o 14:34

Inna sprawa, że te Gwiezdne Wojny to jednak nie wyszły im najlepiej, no ale kto nie ryzykuje...

Teza "nie lubimy" często jest przywoływana, ale gdyby była prawdziwa, to tego dubbingu przecież nie byłoby wcale.
Obrazek :mowi: https://youtu.be/8_E_5D3hekc lub https://youtu.be/4c-0ZbEHhGg

misiek73169
Pierwsza duża rola
Posty: 2268
Rejestracja: 15 gru 2011, o 02:50

Re: Nie dają ciała

Post autor: misiek73169 » 5 sie 2013, o 18:33

AtoMan pisze: Inna sprawa, że te Gwiezdne Wojny to jednak nie wyszły im najlepiej
Nowa trylogia może nie , ale stara , ta klasyczna to jedno z lepszych opracowań w historii polskiego dubbingu. Chciał bym przeczytać artykuł kogoś kto jest przychylny dubbingowi np Pana Tomasza Raczka , wprawdzie kiedyś już Pan Tomek napisał taki artykuł ale to było dawno , ciekawe jak by teraz Pan Raczek odniósł się do obecnej sytuacji , jak ocenia dubbing np do Avengers czy Gwiezdnych Wojen.

ポッテロ
Pan Sowa
Posty: 2909
Rejestracja: 15 gru 2011, o 01:56
Lokalizacja: Rybnik

Re: Nie dają ciała

Post autor: ポッテロ » 5 sie 2013, o 21:32

misiek73169 pisze:
AtoMan pisze: Inna sprawa, że te Gwiezdne Wojny to jednak nie wyszły im najlepiej
Nowa trylogia może nie , ale stara

Trudno oczekiwać po artykule z 2002 roku oceny dubbingu do filmów, które zdubbingowano dopiero w bodajże 2011. Dubbing do nowych Gwiezdnych wojen naprawdę ssie jajka, a że w tamtym czasie dubbingów do filmów nieanimowanych dla starszych widzów było relatywnie niewiele, to autorka nie miała zbyt dużego porównania. Ale prawda, artykuł strasznie nieobiektywny i tendencyjny; najwidoczniej redakcja kazała jej napisać, to odwaliła na szybko jakąś manianę, byle honorarium dostać.
Hey hey let’s go 喧嘩する
大切な物をprotect my balls
僕が悪いso let’s fighting
Let’s fighting love
Let’s fighting love

misiek73169
Pierwsza duża rola
Posty: 2268
Rejestracja: 15 gru 2011, o 02:50

Re: Nie dają ciała

Post autor: misiek73169 » 5 sie 2013, o 21:37

Do diaska , nie zwróciłem uwagi na to , że to artykuł sprzed 11stu lat , niestety w postrzeganiu dubbingu przez ludzi od tamtej pory niewiele się zmieniło.

Daguchna
Pirszo loszka
Posty: 432
Rejestracja: 15 gru 2011, o 01:46
Lokalizacja: Szpital na peryferiach vel Lazaret na zadupiu

Re: Nie dają ciała

Post autor: Daguchna » 5 sie 2013, o 22:05

Nikt nie mówił, że artykuł musi być obiektywny, zwłaszcza w piśmie, które w większości zdawało się zawsze chołubić czysty oryginał :P

JoaGall24
Stremowany amator
Posty: 4
Rejestracja: 19 wrz 2014, o 15:43

Re: Nie dają ciała

Post autor: JoaGall24 » 24 wrz 2014, o 09:23

Zgadzam się z przedmówcą, że artykuł jest nieobiektywny.

LauRaa11
Stremowany amator
Posty: 4
Rejestracja: 9 paź 2014, o 11:45

Re: Nie dają ciała

Post autor: LauRaa11 » 9 paź 2014, o 17:32

też tak uwazam

ODPOWIEDZ