Polski-Dubbing.pl • Zobacz wątek - On Polish TV, Desperate Wives Sound Like Guys

Strona główna forum Opinie Artykuły

Informacje prasowe związane z dubbingiem

Re: On Polish TV, Desperate Wives Sound Like Guys

Postprzez ポッテロ » 5 mar 2012, o 19:43

misiek73169 napisał(a):Oby Giganci ze Stali i Avengers były oznaką nadrabiania dystansu do Europy , który straciliśmy przez te wszystkie lata.


No nie wiem, czy straciliśmy. Formalnie rzecz biorąc, pod względem dystrybucji kinowej stoimy tak samo jak sporo innych krajów europejskich (a nawet jak reszta świata) – mamy w kinach napisy, do filmów familijnych dubbing, a coraz częściej możliwość wyboru wersji. To, że nie mamy dubbingu do np. Millennium: Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet nie jest wcale oznaką zacofania, a to, że nie mamy dubbingu do Hugona i jego wynalazku czy Dziennika cwaniaczka jest oznaką tylko i wyłącznie tego, że polscy dystrybutorzy to idioci. Jeśli jednak mówimy o telewizji, to zgodzę się, że straciliśmy do reszty Europy, bo wciąż mało gdzie można obejrzeć u nas film/serial w wersji z cywilizowanym opracowaniem (tj. z napisami bądź dubbingiem). Pod względem DVD jesteśmy tak pomiędzy – można wybrać napisy, co jest ważne, ale mało który film ma porządne opracowanie dźwiękowe (tj. dubbing).
Hey hey let’s go 喧嘩する
大切な物をprotect my balls
僕が悪いso let’s fighting
Let’s fighting love
Let’s fighting love
Avatar użytkownika
ポッテロ
Pan Sowa
 
Posty: 2894
Dołączył(a): 15 gru 2011, o 01:56
Lokalizacja: Rybnik

Re: On Polish TV, Desperate Wives Sound Like Guys

Postprzez Mariusz » 5 mar 2012, o 22:12

Odnoszę wrażenie, że rzetelność dziennikarska i autor tego artykułu jedynie machają do siebie w oddali; tyle mają ze sobą wspólnego. Uwielbiam merytoryczną krytykę, która czemuś służy... w powyższym tekście ma ona jedynie za zadanie kpinę z "dalekiego kraju".

misiek73169 napisał(a):Oby Giganci ze Stali i Avengers były oznaką nadrabiania dystansu do Europy , który straciliśmy przez te wszystkie lata.


Mogę jedynie wnioskować, że wytłuszczony zwrot był użyty w przenośni, gdyż Polska nigdy poza Europą nie była. Teraz również nie jest.
Nie utożsamiam wszystkiego co europejskie.. a raczej zachodnioeuropejskie ze wzorcem, wg którego powinienem postępować. Patrząc przez pryzmat historii nasza racjonalność nieraz okazywała się słuszna. Tym bardziej teraz nie powinniśmy robić niczego, bo tak robią nasi zachodni sąsiedzi..

Mam to szczęście, że mogę oglądać filmy takie jak "Wszystko o Ewie" w wersji oryginalnej i je zrozumieć. Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy musiałbym śledzić napisy miast skupiać się na mimice Bette Davis.
Wątpię, by głos aktora bez zrozumienia co mówi, na które słowa kładzie akcent wpłynął znacząco na rozumienie filmu. Ekspresja, od której napisy odciągają uwagę, jest również ważnym elementem aktorskiej kreacji.

Dobrze zrealizowany dubbing jest dla filmu tym, czym dla książki jest dobry przekład. Trzeba pamiętać, że przekład jedynie oddaje treść, intencję twórcy. Czytelnik traci m.in. wiele gier słownych. Mimo tych negatywnych aspektów często są one nagradzane, jak niedawne, nowe tłumaczenie Pinokia:
http://www.rp.pl/artykul/9148,739724.html
http://www.viaverbis.pl/archives/1159

Forma tłumaczenia powinna być zawsze adekwatna do rodzaju utworu. W przypadku filmu tą formą jest dubbing. Dlatego należy postulować o jego realizację. Nie w obawie przed krytyką... bądź kpiną.
Samotne kasety przygarniam.
Mariusz
Stremowany amator
 
Posty: 64
Dołączył(a): 15 gru 2011, o 02:48

Re: On Polish TV, Desperate Wives Sound Like Guys

Postprzez ポッテロ » 5 mar 2012, o 22:46

Mariusz napisał(a):Forma tłumaczenia powinna być zawsze adekwatna do rodzaju utworu. W przypadku filmu tą formą jest dubbing. Dlatego należy postulować o jego realizację.


Moim zdaniem to też nie jest takie do końca jednoznaczne, bo do filmów takich jak produkcje ze Stefanem Mewą czy B-klasowe horrory w zupełności wystarcza Gudowski czy Knapik. Zresztą Knapik zresztą potrafi horrorowi zrobionemu w latach 80. za kilka tysięcy dolarów nadać jakiegoś uroku, czego nie można osiągnąć ani dzięki dubbingowi, ani napisom. Po prostu do niektórych filmów takie wsteczniactwo jak lektor pasuje. Poza tym zawsze twierdziłem i zawsze będę twierdził, że niektórych filmów – jak chociażby Bękarty wojny czy Smak życia – dubbingować (ani tym bardziej lektorować) nie należy, bo językowa różnorodność jest w nich ważna, a dubbing psuje cały artystyczny zamysł reżysera. Tym niemniej nie mam nic przeciwko dubbingowi do innych filmów, o ile będzie możliwość wybrania napisów.
Hey hey let’s go 喧嘩する
大切な物をprotect my balls
僕が悪いso let’s fighting
Let’s fighting love
Let’s fighting love
Avatar użytkownika
ポッテロ
Pan Sowa
 
Posty: 2894
Dołączył(a): 15 gru 2011, o 01:56
Lokalizacja: Rybnik

Re: On Polish TV, Desperate Wives Sound Like Guys

Postprzez AtoMan » 5 mar 2012, o 22:51

Klasycznym przykładem jest choćby "Pasja" Gibsona, której inaczej niż z napisami oglądać po prostu nie wolno - jednak takich filmów jest na tyle niewiele, że stanowią wyjątki potwierdzające regułę.
Obrazek :mowi: https://youtu.be/8_E_5D3hekc lub https://youtu.be/4c-0ZbEHhGg
Avatar użytkownika
AtoMan
Dubbingpedia.pl
 
Posty: 1514
Dołączył(a): 15 gru 2011, o 01:42

Re: On Polish TV, Desperate Wives Sound Like Guys

Postprzez ポッテロ » 5 mar 2012, o 23:14

A moim zdaniem takich filmów jednak trochę jest. Pasja, Bękarty wojny, Apocalypto, Sebastian czy Smak życia to przykłady skrajne, ale moim zdaniem coś zaczyna zgrzytać nawet w przypadku dubbingowania takich filmów jak Ojciec chrzestny. Dla mnie tych kilka zdań wypowiedzianych po włosku przekreśla dubbing, bo przezeń film staje się nieautentyczny. No bo jak to tak – rodzina o włoskich korzeniach przybywa do Ameryki, rozmawia po francusku/rosyjsku/czesku/hiszpańsku/japońsku/niemiecku, parę razy mówiąc coś po włosku, ale w ogóle nie używając angielskiego? Ale wiem, że w tym przypadku jestem odosobniony, bo mało kto traktuje językową wiarygodność tak jak ja.

Poza tym, moim zdaniem jest pewien niewielki odsetek filmów, który po prostu się nie nadaje do zdubbingowania. Nie mam tutaj na myśli wspomnianych wcześniej tanich horrorów czy podrzędnego kina akcji – jeśli ktoś chce, to niech je sobie dubbinguje, chociaż moim szkoda na to zachodu, podobnie jak na dubbingowanie dokumentów, programów popularnonaukowych, rozrywkowych, talk-shows i tego typu rzeczy. Chodzi mi bardziej o filmy takie jak Pulp Fiction – oglądanie go w jakimkolwiek innym języku niż angielski odbiera mu mnóstwo uroku i nie ma najmniejszych szans, żeby go podrobić w dubbingu. Knapik może dodawać sentymentalnego uroku, ale to też nie to samo. Oglądanie go z napisami też jest trochę bezcelowe, bo są okrojone. Ten film po prostu trzeba rozumieć w oryginale.

Ale ogólnie rzecz biorąc – moim zdaniem około dziewięćdziesięciu procent filmów i seriali jak najbardziej nadaje się do dubbingu.
Hey hey let’s go 喧嘩する
大切な物をprotect my balls
僕が悪いso let’s fighting
Let’s fighting love
Let’s fighting love
Avatar użytkownika
ポッテロ
Pan Sowa
 
Posty: 2894
Dołączył(a): 15 gru 2011, o 01:56
Lokalizacja: Rybnik

Re: On Polish TV, Desperate Wives Sound Like Guys

Postprzez misiek73169 » 5 mar 2012, o 23:20

Nigdy nie twierdziłem , że Polska nie leży w Europie , chodziło mi bardziej o podejśćie naszych dystrybutorów do formy tłumaczenia filmów . Mam wrażenie , że gdy nie są zmuszeni jak w przypadku Gwiezdnych Wojen do dubbingu to omijają go szerokim łukiem . Przykładem wspomniane już filmy Hugo i jego wynalazek , Uczeń Czarnoksiężnika czy Dziennik Cwaniaczka . Niewiem czy zdubbingowanie Gigantów ze Stali i Avengers jest polskim pomysłem czy tez wymogiem z zewnątrz . Jezeli polski dystrybutor faktycznie sam wpadł na pomysł zdubbingowania tych filmów to znaczy , że coś drgneło i zaczyna się zmieniać
Avatar użytkownika
misiek73169
Pierwsza duża rola
 
Posty: 2192
Dołączył(a): 15 gru 2011, o 02:50

Re: On Polish TV, Desperate Wives Sound Like Guys

Postprzez Mariusz » 6 mar 2012, o 00:36

@Pottero: Zgadzam się z Tobą niemal w 100%. Jedno małe ale. Moim zdaniem to ewentualne odczucie braku autentyzmu, o którym piszesz, np. wersji z dubbingiem "Ojca Chrzestnego" może być spowodowane znajomością języka, a przynajmniej oswojeniem się z jego brzmieniem.
Film jest klasykiem i wersja oryginalna jest bez wątpienia świetna.
Sam jednak nie potrafię wymienić ani jednego filmu zrealizowanego w innym języku niż polski, angielski czy francuski, w którym dobrze zrealizowany dubbing brzmiałby sztucznie. Pomijam wspomnianą kwestię filmów, w których wykorzystano np. język martwy, bądź postacie posługują się różnymi językami.. Realizacja dubbingu może być zbędna albo wręcz niemożliwa.

Obejrzyj fragment filmu "To be or not to be" z 1942, którego akcja rozgrywa się w warszawskim teatrze w 1939 roku:
http://www.youtube.com/watch?v=oSYktuz7sV0

Ja ani przez chwilę nie odczuwam braku autentyzmu ze względu na posługiwanie się językiem angielskim miast polskim... Na marginesie dodam, że akcja szybko przenosi się do Wielkiej Brytanii, gdzie również wszyscy posługują się angielskim. ;)

Co do horrorów i filmów klasy B.. również jestem zdania, że nie potrzebują dubbingu, gdyż przekaz jest bardzo prosty. Na pewno brak dubbingu jest lepszy niż kiepski dubbing. Jednak chętnie obejrzałbym klasyczne Piątki 13. w polskiej wersji. :)
Samotne kasety przygarniam.
Mariusz
Stremowany amator
 
Posty: 64
Dołączył(a): 15 gru 2011, o 02:48

Re: On Polish TV, Desperate Wives Sound Like Guys

Postprzez ポッテロ » 6 mar 2012, o 02:43

Mariusz napisał(a):Moim zdaniem to ewentualne odczucie braku autentyzmu, o którym piszesz, np. wersji z dubbingiem "Ojca Chrzestnego" może być spowodowane znajomością języka, a przynajmniej oswojeniem się z jego brzmieniem.


Nie, tu akurat nie chodzi o znajomość języka. Po prostu film osadzony jest w takich a nie innych realiach, zdecydowano się na tych kilka włoskich kwestii, przez co film oglądany w języku innym niż oryginalny staje się dla mnie nierealistyczny, podobnie jak Bękarty wojny w wersji, gdzie dialogi angielski zastąpiono rosyjskimi – zabija to autentyzm, który starał się filmowi nadać Coppola. Poza tym moim zdaniem oglądanie Ojca chrzestnego z dubbingiem bądź lektorem to pozbawienie się możliwości obcowania ze znakomitą, także za sprawą mowy, kreacji Brando.

Mariusz napisał(a):Obejrzyj fragment filmu "To be or not to be" z 1942, którego akcja rozgrywa się w warszawskim teatrze w 1939 roku


Nie wiem, czy oglądałeś remake tego filmu w reżyserii Mela Brooksa. Chodzi mianowicie o tę konkretną scenę. Chociaż uważam, że zagraniczne filmy osadzone w Polsce, takie jak Opór, Wybór Zofii czy Pianista powinny być dubbingowane na nasz język, to w przypadku Być albo nie być Brooksa nie ma sensownego wyjścia – dubbingując na język polski film zostaje pozbawiony początkowej sceny mogącej się bardzo spodobać Polakom, poza tym treść komunikatu na końcu traci sens.
Hey hey let’s go 喧嘩する
大切な物をprotect my balls
僕が悪いso let’s fighting
Let’s fighting love
Let’s fighting love
Avatar użytkownika
ポッテロ
Pan Sowa
 
Posty: 2894
Dołączył(a): 15 gru 2011, o 01:56
Lokalizacja: Rybnik

Re: On Polish TV, Desperate Wives Sound Like Guys

Postprzez Mariusz » 6 mar 2012, o 16:25

Pottero napisał(a):Nie, tu akurat nie chodzi o znajomość języka. Po prostu film osadzony jest w takich a nie innych realiach, zdecydowano się na tych kilka włoskich kwestii, przez co film oglądany w języku innym niż oryginalny staje się dla mnie nierealistyczny, podobnie jak Bękarty wojny w wersji, gdzie dialogi angielski zastąpiono rosyjskimi – zabija to autentyzm, który starał się filmowi nadać Coppola. Poza tym moim zdaniem oglądanie Ojca chrzestnego z dubbingiem bądź lektorem to pozbawienie się możliwości obcowania ze znakomitą, także za sprawą mowy, kreacji Brando.


W naszym przypadku "obcowanie ze znakomitą (...) kreacją Brando" ma sens bo znamy język i kontekst. Bez tego słuchanie oryginalnej ścieżki językowej nic wniesie..
Trzeba odróżnić autentyzm językowy od odczucia autentyzmu (to o nim pisałem we wcześniejszym poście). Autentyzm językowy jest zachowany kiedy postacie używają języka, którego używali/użyliby prawdziwi ludzie w przedstawianych realiach. Odczucie autentyzmu to nic więcej jak lepiej znane w języku angielskim suspension of disbelief. Dubbing może jednocześnie nadać autentyzmu językowego, lecz z powodu jego wykonania odebrać odczucie autentyzmu.

Pottero napisał(a):Nie wiem, czy oglądałeś remake tego filmu w reżyserii Mela Brooksa. Chodzi mianowicie o tę konkretną scenę. Chociaż uważam, że zagraniczne filmy osadzone w Polsce, takie jak Opór, Wybór Zofii czy Pianista powinny być dubbingowane na nasz język, to w przypadku Być albo nie być Brooksa nie ma sensownego wyjścia – dubbingując na język polski film zostaje pozbawiony początkowej sceny mogącej się bardzo spodobać Polakom, poza tym treść komunikatu na końcu traci sens.


Numery muzyczne rzadko w filmach fabularnych są dubbingowane. Jeśli dobrze dobrano by aktorów to cały fragment mógłby pozostać w oryginale... a "spiker" mógłby jedynie informować, że celem ulżenia amerykańskim aktorom i umożliwienia widzom pełnego zrozumienia filmu pozostała jego część będzie spolszczona w post produkcji.
Samotne kasety przygarniam.
Mariusz
Stremowany amator
 
Posty: 64
Dołączył(a): 15 gru 2011, o 02:48

Poprzednia strona

Powrót do Artykuły

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość