Polski-Dubbing.pl • Zobacz wątek - Reżyserzy - indeks

Strona główna forum Historia polskiego dubbingu Reżyserzy: indeks

Możliwość pisania postów bez rejestracji.

Moderator: Zbigniew Dolny

Re: Reżyserzy - indeks

Postprzez XYZ » 10 paź 2013, o 16:01

Dezerter, tak sobie myślę, że warto wspominać o czymś, co już przeminęło... np. o Polskiej Szkole Dubbingu - to warto zachować w pamięci.
Dzisiejsze seriale - ogólnodostępne - mówią same za siebie. Najważniejsze, żeby widz-odbiorca był usatysfakcjonowany. To widzowie winni dziś pisać o dubbingu - o swoich wrażeniach, przemyśleniach, oczekiwaniach. Zachęcam!

pozdrawiam
XYZ
 

Re: Reżyserzy - indeks

Postprzez XYZ » 13 paź 2013, o 09:06

CASTING
(wymarzona obsada? turbulencje – między sacrum i profanum…)

HEIDEGGER:
"…rozumienie oparte jest na przypuszczeniach wspartych na założeniach, jakie bezwarunkowo przyjmujemy, żyjąc w określonej tradycji intelektualnej."
To cytat zaczerpnięty z książki Wojciecha Józefa Burszty: "RÓŻNORODNOŚĆ I TOŻSAMOŚĆ – antropologia jako kulturowa refleksyjność" (z rozdziału VI: "Nasze tu i teraz" – traktującego o Człowieku, który – w myśl Arystotelesa – jest żywą istotą dysponującą logosem.)
Dlaczego akurat taki cytat inicjuje rozważania w temacie czegoś tak – zdawałoby się – prozaicznego, jak casting w dubbingu?
Casting (nie tylko w dubbingu) to Zjawisko. Na tyle – myślę – ciekawe, intrygujące, że warte ciut głębszej refleksji. Żywię przekonanie, że dla ludzi, którzy interesują się dubbingiem w nieco szerszym aspekcie, może to być pretekst do wnikliwszych rozmyślań i o Sztuce, i o Człowieku, i o Aktorstwie. Śmiem twierdzić, że dzięki Sztuce (we wszelkich jej przejawach) nasze życie jest pełniejsze, bogatsze. Nie ja pierwszy "odkrywam Amerykę", nigdy nie pozwoliłbym sobie na raczenie kogokolwiek truizmami… a jednak, dubbing – dla mnie Zjawisko absolutnie wyjątkowe – jest, dla mnie, tak nadzwyczajną i tak intensywną inspiracją, że postrzegam je, to Zjawisko, jako fenomen – na gruncie wielu płaszczyzn, wymiarów, przestrzeni.
Dzielę się (nie po raz pierwszy na tym Forum) swoimi refleksjami, ponieważ nieustająco mam nadzieję, że są ludzie, którzy myślą podobnie, którzy lubią obserwować świat, jego naturę, jej złożoność, oraz ludzi, nie wyłącznie samych siebie, którzy ten świat współtworzą, są jego składową.

Aby, mam nadzieję, przybliżyć (choć odrobinę) istotę Zjawiska pt. casting, posłużę się przykładem konkretnego filmu.
(To, rzecza jasna, sytuacja hipotetyczna; film, o którym za chwilę napiszę, nigdy nie został opatrzony polskim dubbingiem.)
"PIEŚŃ SŁONECZNA" ("Brother Sun, Sister Moon") z 1973 roku; reżyser: Franco Zeffirelli.
Castingowane role: FRANCISZEK i KLARA.

Puszczając wodze wyobraźni…
Reżyser – zauroczony filmem Zeffirellego – robi, przed laty, adaptację sceniczną; realizacja nie dochodzi do skutku, toteż przerabia adaptację sceniczną na radiową, ale i w Radiu pomysł nie znajduje uznania. Rzecz niezwykła: oto dzisiaj reżyser dostaje szansę przygotować dubbing do filmu, który – w jakimś sensie – naznaczył jego życie (ani w tym patosu, ani mistycyzmu… ot, wspomniane wcześniej zauroczenie, na tyle silne, dogłębne, że przewartościowujące, pogłębiające odczuwanie, postrzeganie, świadomość).
Casting… ma swoje wady i zalety. Zaletą jest "usankcjonowana" próba dla samego reżysera (nie zawsze dysponuje on czasem, żeby sobie pozwolić na wątpliwości; zwykle musi wiedzieć, kogo obsadzić, po prostu). Wada to… primo: nadmiar możliwości, secundo: brak możliwości (!) podjęcia ostatecznej decyzji. Bo i owszem – może reżyser zaprosić na casting wszystkie swoje typy, ale… de facto, nie on – summa summarum – wybiera aktorów, którzy zagrają główne role. Jak sobie z tym poradzić? Niełatwe to. Można, oczywiście, zaprezentować trzy (bo zwykło się proponować właśnie trzy typy) hipotetycznie najtrafniejsze propozycje, ale z rzadka uda się reżyserowi znaleźć trzy typy absolutnie równorzędne. Właściwie, to niemożliwe. Każdy człowiek jest inny. Może sobie reżyser wyobrazić w głównych rolach trzy typy jak najbardziej zbliżone, ale nigdy nie będą to osobowości identyczne. Jak wtedy dokonać wyboru? Są reżyserzy, którzy z ulgą zdają się na decyzję klienta, bo to ich uwalnia od ciężaru odpowiedzialności, ale bywają i tacy reżyserzy, którzy nie do końca godzą się na ten rodzaj ubezwłasnowolnienia. Kwestia nierozstrzygalna: kto, dzisiaj, ma tzw większe prawo podejmowania rozstrzygających decyzji obsadowych. Nie tylko zresztą w dubbingu. I nie wyłącznie w sytuacji, kiedy kwestią nadrzędną jest racja marketingowa. Ta byłaby przecież, choćby i w bólach, do przyjęcia, bo wiadomo: tzw siła wyższa…ctz.
Ale co w sytuacji, gdy nagle dochodzi do "starcia" na linii gustu, estetyki, przekonania o wyższości jednej racji artystycznej nad drugą? Nie zawsze, od zawsze, możliwe jest porozumienie w kwestiach ideowych, estetycznych, światopoglądowych nawet…
Wracając do trzech typów… Rola w filmie, na ekranie, jest już czymś dokonanym, rodzajem artystycznie domkniętej całości. Dubbing to jak najwierniejsze dopasowanie się do oryginału. Ale nawet w tej wierności może sobie dubbing pozwolić na odrobinę wolności… Już choćby sam fakt, że konkretne role Franciszka i Klary może zagrać wielu aktorów i aktorek. Casting najlepszym tego dowodem. Czy aktorzy, którzy w końcu zagrają w dubbingu, są tymi jedynymi, którzy najściślej, najtrwalej przylgną do oryginału, będąc niejako wiernymi oryginału kopiami? Czy są najbliżej bohaterów na ekranie? Ich charakteru, temperamentu, osobowości, odrębności, wrażliwości? Jak to zmierzyć, ocenić? Bo przecież i reżyser to osobna świadomość, wrażliwość, emocjonalność, empatyczność, i aktor, i wreszcie widz! Czy istnieje w dubbingu coś takiego jak Obiektywizm? Zdawać by się mogło, że dubbing jest tym akurat przejawem Sztuki, który nie ma prawa być subiektywny – z tej prostej przyczyny, że wizerunek ekranowy już istnieje, jest ostatecznie określony, zdefiniowany, ba, nawet rozpracowany przez publiczność, która miała już styczność z filmem, oraz przez krytykę: wszystko jest jasne, klarowne, oczywiste. No może poza jednym: poza interpretacją. Ta zawsze będzie sprawiać kłopot, nawet najtęższym umysłom. Jak, wobec świadomości tylu pewników i wątpliwości, sytuuje się dubbing, którego zadaniem jest…? No właśnie: być może to podstawowe pytanie jest kluczem do zdefiniowania istoty dubbingu. Po co się dubbinguje, i dla kogo. Z grubsza wiemy: dubbing to jedna z form przekładu, dubbinguje się dla ludzi nie znających języka obcego, aby ułatwić im odbiór dzieła ekranowego. Mnożenie pytań typu: kim jest tzw widz przeciętny, a kim masowy, i ten szczególny – ponadprzeciętny, o nieco wyższych wymaganiach estetyczno-artystycznych, nie prowadzi, niestety, do jednoznacznych, zadowalających konkluzji; najłatwiej, być może, byłoby podeprzeć się utartym (czy aby do końca banalnym?) stwierdzeniem, że każdy człowiek to odrębny wszechświat, i jak (wszech)świat (wszech)światem – konsensus, obiektywizm, zwłaszcza w materii tak szczególnej jak Sztuka – to wyłącznie pozór, od zarania.
Pytania rodzą pytania. Te – więcej pytań. I tak – w nieskończoność…
Jedna rola, trzech hipotetycznych wykonawców. Trzy osobowości całkiem odmienne (droga życiowa, artystyczna, wrażliwość), a jednak PODOBNE – wystarczająco, żeby "zmieścić się" w postaci ekranowej. Trzy możliwości. Trzy wybory. Ile ZA? Ile PRZECIW? Trzy trafienia – w sam środek tarczy, albo… kulą w płot.
Czy może reżyserowi przyjść w sukurs jego wyobraźnia?
Czym, kim byłaby ta sama postać kreowana w teatrze, filmie, radiu? Czy pójście tym tropem mogłoby, w jakimś sensie, w jakiejś mierze, zelżyć niewygodę podjęcia "niepodejmowalnej" decyzji? Jak zdecydować się na jednego jedynego wykonawcę, wiedząc, że każdy z typów jest potencjalnie do wykorzystania? Jak pogodzić się ze świadomością, że primo: nie ma się wpływu na decyzję ostateczną, i secundo: tym większy dyskomfort, że ktoś inny decyduje o wyborze wykonawcy – w sytuacji, gdy reżyser ma swojego faworyta, gdy jest bezwględnie przekonany, że daną rolę może zagrać tylko jeden jedyny człowiek, bo – jego, reżysera, zdaniem – tylko ten jeden człowiek spełnia wszelkie warunki, aby najwierniej "wkleić się" w postać z ekranu?
Aktor 1 – faworyt reżysera – mógłby, w opinii tegoż, zagrać rolę Franciszka w każdej przestrzeni. W każdej z przestrzeni INACZEJ, bo każdą przestrzeń definiują: odmienna sytuacja, kontekst, celowość i przesłanie przedsięwzięcia, forma, stylistyka, poetyka, klimat.
W teatrze aktor 1 może być Franciszkiem poetą, w filmie Franciszkiem florecistą z ambicjami florysty-transgenetyka, w radiu Franciszkiem owładniętym gorączką zmysłów… Aktor 2 mógłby w teatrze zagrać Franciszka trawionego bólem sartre'owskich rozterek, w filmie Franciszka-Golema, w radiu Franciszka współczesnego kaznodzieję (np. na modłę guru New Age). Aktor 3 mógłby się w teatrze przeobrazić we Franciszka – aktora grającego Franciszka, w filmie mógłby być futurystycznym, genderowym super-herosem, a w radiu Franciszkiem-ptakiem, który treli "Pieśń Słoneczną".

Aktorka 1 – faworytka reżysera – w teatrze mogłaby zagrać Klarę złośnicę, w filmie Klarę mistyczkę, poszukującą Boga i sensu istnienia w sobie, nie w innych, w radiu Klarę – współczesną dziewczynę pracującą w hospicjum. Aktorka 2 w teatrze mogłaby być Klarą psychologiem, w filmie mogłaby zagrać żonę Franciszka, a w radiu Klarę – swoją własną matkę. Aktorka 3 mogłaby się okazać idealną Klarą-reżyserem, która z teatru wyczarowuje betlejemską stajenkę, w filmie jest Klarą, która żegna się ze światem, nie znajdując w sobie dość siły, by się z tym światem zmagać, a w radiu byłaby Pytią.
Kim są Franciszek i Klara w filmie Zeffirellego? Czy w snutej przez Zeffirellego opowieści są "tylko" zwierciadłem trzynastowiecznego Asyżu, Włoch, Europy, całego świata? Ludzkich postaw, aspiracji, tęsknot, namiętności, bojaźni, niemocy bądź siły? Czy film Zeffirellego to paleta stygmatów, woni, ulotności tkanin – zgrzebnych i majestatycznie podejrzanych, trwałości niewysłowień wzlotów i upadków, trzeźwości bosonogich narcyzmów, tępoty prawideł, zasadności, wróblich arogancji na szczytach Atłasu Przyzwoitości?
Czy da się przeniknąć intencje twórców, a poprzez nich, intencje bohaterów? Czyje intencje są czyje? Czy reżyser w dubbingu ma obowiązek wczytywać się w intencje dzieła, które ma na swój, polski, język przełożyć, przetransponować? Czy jego język ma prawo być językiem aktorów? Czy ich wspólny język ma prawo być językiem widza, językiem ogółu? Czy dubbing jest zwierciadłem najsubtelniejszej precyzji, najtkliwszej empatii człowieczych czuć, wrażeń, międzyludzkich rewerencji i impertynencji, atawistycznych akceptacji i wykluczeń, szarpanin ducha i kończyn skostniałych, porażonych, dusz i upodlonych trądem serc? Czy jest dubbing aż tak inny od teatru, filmu, radia? Czy ich języki to Wieża Babel, osobne ciała, wsobne organizmy skrywające przed światem nie-jawność obJawień, pielęgnujące najintymniejszą intymność własnej niezależności, skamieniałe, milczące milczeniem pychy, dumy, godności, odrębnością, która niweczy porozumienie, miażdży empatię, druzgocze wrażliwość? Hołdując nieczytelności map własnych krwiobiegów, nieprzejrzystości prawd własnych tradycji i mitów?
Czy język teatru to język konwencji? Czy język filmu to "szał" Podkowińskiego? Czy język radia to czułość? Czy język Sztuki to język uniwersalny, ludzki, bez odniesień do Chomsky'ego czy de Saussure'a? Czy przestrzeń każdego Sztuki przejawu to wspólnota czy samotność każdej jednostki? Czy ich przestrzeń to (wszech)świat bez granic, czy Wersal, Biały Dom i Syberia? Pustynia Gobi, Rysy, czy Pacyfik? Każda poszczególna komórka nerwowa, czy "kompleksowy" anatomiczny atlas wyśnionego nadczłowieka?
Czy dubbing aż tak się różni swoim myśleniem od myślenia przestrzeniami mniej, pozornie (?), zniewolonymi? W sensie konwencji, interpretacyjnych eurek, psychofizycznych sond wnikających w każdą fałdę czasu i przestrzeni galaktyk międzyludzkich baroków, klasycyzmów, romantyzmów, renesansów… manieryzmów eklektycznych Słowackich, panegirycznych ambiwalencji Joyców i Beckettów, impresji van Goghów i Haendlów, czy prostot (nie)obyczajnych zwyczajności.
Czy dubbing jest świadomością gorszą od świadomości teatru, kina, radia?
Którzy z polskich aktorów WINNI zagrać Franciszka i Klarę w polskim dubbingu? Czy jest możliwe znalezienie IDEALNYCH odtwórców? Wersji? Replik? Luster?
Kim jest reżyser? Co określa jego twórczy potencjał, jego pasję? Czy jego wyobraźnia, subtelność postrzegania odwzorowują świat, czy go kreują? W teatrze, filmie, radiu, w dubbingu… W życiu, na ulicy – w happeningu, na antypodach estetycznych, światopoglądowych, epistemologicznych, ontologicznych uniesień i lęków, ekstaz i pogard, olśnień i wstydów… kalectw niezrozumienia… chęci i potrzeby komunikacji oraz otchłani (nie)ludzkich (nie)dojrzałości…

Czy reżyserowanie to poznawanie świata i ludzi, czy ich "oswajanie"? Szukanie, czy nazywanie? Adaptowanie świata, czy siebie? Ludzi, czy ich, i świata, wyobrażenie? Wnikliwość, umiejętność patrzenia "inaczej"? Ambicja "dotknięcia" wyjątkowości, odmienności? Szukanie różnic? Podobieństw? Drążenie w sobie, żeby się przekonać o własnej elastyczności w postrzeganiu świata, siebie i innych, zjawisk, w rozumieniu emocji i najrozmaitszych stanów, reakcji, w wypróbowywaniu efektywności własnego umysłu, jego skuteczności i wielopłaszczyznowości w analizowaniu i przetwarzaniu "danych", w sprawdzaniu samego siebie w sytuacji zmuszającej do przebiegunowania myślenia, reinterpretacji wiedzy, (samo)świadomości? Wypracowywanie umiejętności znajdowania nowych, nowatorskich rozwiązań, "kreowanie" pól fundamentalnie odrębnych właściwości adaptacyjnych? Pogłębionej refleksji w obszarze tożsamości, bycia sobą i bycia "kimś innym" w wymiarze filozoficznym, socjologicznym, psychologicznym, etyczno-moralnym, kognitywnym, antropologicznym, metafizycznym, zmysłowym, biologicznym, chemicznym, fizycznym, astrofizycznym, kosmologicznym, czy nawet paleontologicznym (nie wspominając o wszelkich możliwych koniunkcjach dziedzin owocujących wyspecjalizowaniem ich gałęzi, np. socjobiologią kognitywno-behawioralną)… Odwieczne stawianie pytań?
Czym jest hermeneutyka? Czym jest Prawda w Sztuce, jej konceptualizacja, (re)strukturalizacja, sakralizacja, polaryzacja, (re)socjalizacja, rytualizacja, intuicjonizacja, deszyfracja, totemizacja, kanonizacja, (re)windykacja, (re)waloryzacja, konstruktywizacja, marginalizacja, mediatyzacja, (re)organizacja, (de)moralizacja, fetyszyzacja…? Pojęciem, mechanizmem, ofensywnym bądź defensywnym narzędziem, figurą w polu stylistyki, konwencji, (non)konformizmu, rimbaudowskich iluzji, castanedowych don juanów, hadronowych supozycji, bozonowych antycypacji, międzyludzkiego szacunku? Czym jest szukanie siebie? Czym jest ludzka Wrażliwość? Czym jest Człowieczeństwo? Czym jest Przyjaźń, zaufanie? Czym jest Wiara? Czym jest odwoływanie się do Autorytetów? Czym – tak "naprawdę" – są filozofia, religia, socjologia? Czym jest Sumienie? Czym są Jaźń, Świadomość, Inteligencja? Czym są serdeczność, życzliwość, bezinteresowność? Czym jest altruizm? Czym jest – samo w sobie – stawianie pytań? Głodem wiedzy? Chorobliwą naiwnością?
Docta ignorantia…?

Dla tych, którzy nie boją się pytać, którzy lubo – "mimo wszystko" – szukają… lista wybranych lektur (będących zachętą do dalszych, indywidualnych poszukiwań), które bardzo, bardzo polecam.
Zrozumieć zjawisko "castingu" to jak gdyby – na poły z przymrużeniem oka!!! – zrozumieć (a przynajmniej spróbować) życie, ludzi, cały świat, wszechświaty…

Michel Foucault: "Hermeneutyka podmiotu", "Słowa i rzeczy – archeologia nauk humanistycznych"
Wojciech Józef Burszta: "Różnorodność i tożsamość – antropologia jako kulturowa refleksyjność"
Paul Ricoeur: "O interpretacji – esej o Freudzie", "Czas i opowieść"
"Nazwać Boga" – teksty Paula Ricoeura
Erich Fromm: "Rewizja psychoanalizy", "Psychoanaliza a religia"
"Wokół Freuda i Lacana – interpretacje psychoanalityczne" (redakcja naukowa: Lena Magnone, Anna Mach)
Daniel C.Dennett: "Słodkie sny"
Zenon Waldemar Dudek, Andrzej Pankalla: "Psychologia kultury"
Julia Kristeva: "Potęga obrzydzenia – esej o wstręcie"
Steven Pinker: "Jak działa umysł", "Tabula rasa – spory o naturę ludzką"
David Chalmers: "Świadomy umysł – w poszukiwaniu teorii fundamentalnej"
Max Scheler: "Resentyment a moralności"
Maria Baranowska: "Bóg w myśli Schelera"
Kant: "Metafizyka moralności"
Blaise Pascal: "Myśli"
Wittgenstein: "Dociekania filozficzne"
Zygmunt Bauman: "Razem osobno"
Michał Heller: "Filozofia nauki"
Georg Simmel: "Filozofia kultury"
Bertrand Russell: "Problemy filozofii"
Karen Gloy: "Wprowadzenie do filozofii świadomości"
Józef Bremer: "Wprowadzenie do filozofii umysłu"
Gerd Haeffner: "Wprowadzenie do antropologii filozoficznej"
Peter Prechtl: "Wprowadzenie do filozofii języka"
Stanisław Wszołek: "Wprowadzenie do filozofii religii"
Michał Januszkiewicz: "Kim jestem ja, kim jesteś ty – etyka, tożsamość, rozumienie"
Gabriel Gottfried: "Teoria poznania od Kartezjusza do Wittgensteina"
Rafał Nahirny: "Losy naukowej łamigłówki"
Fryderyk Nietzsche: "Poza dobrem i złem. Preludium do filozofii przyszłości"
Boris Groys: "Wprowadzenie do anty-filozofii"
Barbara Skarga: "Tożsamość i różnica – eseje metafizyczne"
Gilles Deleuze: "Logika sensu"
Maria Janion: "Żyjąc, tracimy życie"
Czesława Piecuch: "Metafizyka egzystencjalna Karla Jaspersa"
Søren Kierkegaard: "Bojaźń i drżenie. Choroba na śmierć"
"Miłość i samotność – wokół myśli Sørena Kierkegaarda" (pod redakcją naukową Przemysława Bursztyki, Macieja Kaczyńskiego, Macieja Sosnowskiego, Grzegorza Uzdańskiego)
Jean Baudrillard: "Symulakry i symulacja", "Pakt jasności – o inteligencji Zła", "O uwodzeniu"
Ernst Pöppel, Anna-Lydia Edingshaus: "Mózg – tajemniczy kosmos"
Anne Moir, David Jessel: "Płeć mózgu"
Hans-Georg Gadamer: "Czy poeci umilkną", "O skrytości zdrowia"
Harold Bloom: "Lęk przed wpływem"
Etienne Balibar: "Spinoza i polityka"
Gottfried Wilhelm Leibnitz: "Monadologie"
David Hume: "Traktat o naturze ludzkiej"
Johann Gottlieb Fichte: "Teoria wiedzy"
Georg Wilhelm Friedrich Hegel: "Fenomenologia Ducha"
Wojciech Chudy: "Rozwój filozofowania a pułapka refleksji"
Józef Pawłowski: "Państwo we wczesnej filozofii konfucjańskiej"
"I-cing – księga przemian"
Bogusław Górka: ""Hermeneutyka inicjacji wczesnochrześcijańskiej", "Reinterpretacja źródeł chrześcijaństwa"
Bernard Mcginn: "Mistyczna myśl mistrza Eckharta – człowieka, przed którym Bóg niczego nie skrył"
Michael Waldstein: "Sens ciała. Wokół filozofii seksualności Jana Pawła II"
Herbert Marcuse: "Eros i cywilizacja"
Georges Bataille: "Erotyzm"
Ian Stewart: "Dlaczego prawda jest piękna – o symetrii w matematyce i fizyce"
Umberto Eco: "Historia piękna", "Historia brzydoty"
Tomasz Kubikowski: "Reguła Nibelunga"
Randall Collins: "Łańcuchy rytuałów interakcyjnych"
Richard Dawkins: "Samolubny gen", "Fenotyp rozszerzony", "Bóg urojony", "Rozplatanie tęczy"
Robert Wright: "Nonzero – logika ludzkiego przeznaczenia", "Moralne zwierzę"
J.M. Coetzee: "Punkty nawigacyjne"
Antony Giddens: "Konsekwencje nowoczesności"
Frank Furedi: "Gdzie się podziali wszyscy intelektualiści"

pozdrawiam
XYZ
 

Re: Reżyserzy - indeks

Postprzez Kretes96 » 19 paź 2013, o 20:20

Mam pytania do XYZ.
1. Czy wie pan, czy Dariusz Dunowski reżyseruje przynajmniej jeden lub kilka odcinków serialu "Sam i Cat", a jeśli tak, to czy pan poda ekipę techniczną (reżyser, dialogista, dźwiękowiec, montażysta, kierownik produkcji) do tego serialu?
2. Czy oficjalnym polskim tytułem serialu Disney'a "Teacher's Pet" jest "Paninsynek" (wg programu TV Disney Channel) czy "Pupilek" (wg nazwy filmu bazowanego na tym serialu)?
Kretes96
Pierwszy mikrofon
 
Posty: 124
Dołączył(a): 4 lut 2012, o 15:20

Re: Reżyserzy - indeks

Postprzez XYZ » 20 paź 2013, o 11:52

Kretes96,
tak, reżyserem dubbingu do serialu "Sam i Cat" jest Dariusz Dunowski; dialogi pisze Antonina Kasprzak, za dźwięk i montaż odpowiada Aneta Michalczyk-Falana, a produkcją kieruje Romuald Cieślak.
Co do serialu "Teacher's Pet"... polski tytuł "Paninsynek" funkcjonował (najwyraźniej) na samym początku, przy produkcji. Jeśli/skoro uległ zmianie, to być może za sprawą późniejszego pełnometrażowego filmu, który opatrzono tytułem "Pupilek". Szczegółów nie znam.

Panie Zbyszku,
bardzo wielkie podziękowania za informacje o spektaklach szekspirowskich!
Wielka, naprawdę wielka szkoda, że tyle fantastycznej pracy tylu fantastycznych ludzi przepadło. Bardzo to miłe, że zależy Panu, żeby pozostała choćby pamięć...
Pozdrawiam serdecznie.
XYZ
 

Re: Reżyserzy - indeks

Postprzez Dezerter » 20 paź 2013, o 13:41

XYZ, a czy po 89' zdarzały się takie przypadki, że jakaś stacja poważnie zastanawiała się nad dubbingiem do konkretnego filmu bądź serialu aktorskiego dla widzów dorosłych, aby ostatecznie dubbingu nie zlecić tylko dać wersję lektorską? Czy mógłbyś podać jakieś tytuły (o ile je znasz) oczywiście bez ujawniania kto byłby zleceniodawcą chociaż miło byłoby to wiedzieć.
Avatar użytkownika
Dezerter
Pan Jarosław
 
Posty: 3097
Dołączył(a): 14 gru 2011, o 22:59

Re: Reżyserzy - indeks

Postprzez XYZ » 20 paź 2013, o 19:31

Dezerter,
były takie filmy i seriale, jeszcze w czasach SOFu, i potem też, ale… wybacz, nie pamiętam tytułów. Zresztą, z reguły, o ile planowano jakiś dubbing, to zwykle przed ustaleniem PL tytułu. Najczęściej rezygnowano z dubbingu z uwagi na ograniczenia czasowe, no i… ekonomiczne.

Przy okazji…
Zapewne forumowicze zdążyli się już (dawno) zorientować, że pod nickiem XYZ "ukrywam się" ja, czyli Dariusz Dunowski. (Z tym "ukrywaniem się" to oczywiście żart!)
Dwa słowa wyjaśnienia, jeśli wolno: odkąd zacząłem odwiedzać to Forum, uaktywniałem się sporadycznie (jako tzw Guest/Gość), żeby podzielić się odrobiną wiedzy w przedmiocie Dubbingu. Już wtedy nie chciałem występować z imienia i nazwiska z paru powodów. Mianowicie: to po części tradycja każdego z forów – używanie tzw. nicków; a po drugie: jako ktoś związany z dubbingiem zawodowo, sądziłem, że afiszowanie się swoją tożsamością, w tym konkretnym przypadku, mogłoby zostać opacznie zrozumiane, np. że "się mądrzę"… a w gruncie rzeczy – jeśli już się tutaj wypowiadam, to zawsze z jedną nadrzędną ideą (co parokrotnie podkreślałem): żeby coś/cokolwiek wnieść. Żeby się wypowiedzieć, szczerze i otwarcie, w temacie i Dubbingu, i Sztuki, i Aktorstwa, i Teatru, Filmu, Radia – zawsze w najlepszej wierze: że moje skromne opinie, refleksje mogą zainspirować innych, zachęcić ich do własnych wypowiedzi, do dyskusji.
Domyślam się, że czasem moje posty (być może nazbyt obszerne) nudzą, zniechęcają do dyskusji. Ale, co poradzić. Każdy z nas jest inny. I dosłownie, i metaforycznie. Każdy z nas ma jednak prawo do własnej, wolnej wypowiedzi. To Forum to nie Hyde Park, co prawda, ale… chyba każdy z nas potrzebuje, i poszukuje – takiej przestrzeni, w której czuje, że może się wypowiedzieć, w której czuje, że może się odważyć na szczerość i uczciwość. Licząc, rzecz jasna, na przychylność, na zrozumienie.
Dubbing jest dla mnie taką właśnie przestrzenią – nie tylko intymnością kameralnego studia, ale i – dosłownie i metaforycznie (!) – przeogromną przestrzenią Wolności: Sztuki, Życia, Człowieczeństwa, ich nieustających poszukiwań.
Tak, to swoisty "COMING OUT". Albo nie: nie swoisty, po prostu.
Jakoś samoistnie przestrzeń tego Forum – Forum poświęconego Dubbingowi, który naznaczył moje życie (bez emfazy), wydała mi się idealną przestrzenią, w której mogę wyartykułować swoje zachwyty, zauroczenia, ale i rozterki, wątpliwości – dotyczące i Dubbingu, i Sztuki, i Życia, i Wrażliwości, oraz Człowieczeństwa, którego z wielkim zapałem wypatruję na każdym kroku, którego istotę usiłuję nieustająco pojąć, i z którym – jak pewnie każdy – ciągle się zmagam. Być może ciut bardziej niż każdy, choć nie ma w tym ani odrobiny egotyzmu, bo nie każdy jest naznaczony tzw. innością, odmiennością w temacie tożsamości. Bycie "innym" nie jest łatwe… ale wierzę – całym sercem, całą duszą – że uczy wielkiej pokory wobec Ludzi, Życia, wobec Sztuki. Czasem odbiera siły, ale – paradoksalnie – potem jeszcze bardziej umacnia, dodaje otuchy, nadziei – w dążeniu do bycia sobą, i bycia dumnym z tego, kim się jest. W dążeniu do bycia RAZEM ze wszystkimi, a nie PRZECIW nim. W ciągłym zabieganiu o godność, w stawianiu czoła skrywanej niechęci, pogardzie, drwinie.
Jeżeli moje osobiste wynurzenia kogoś irytują, niesmaczą… najmocniej przepraszam.
Szukanie siebie nie jest aktem desperacji, to najgłębsza potrzeba serca, duszy, świadomości. To nieustawiczne stawianie pytań, ciągle i wciąż, bez przerwy, bez wytchnienia. Sobie, światu. Czasem gorzkie, czasem bolesne. Czasem oczyszczające.
Tym, między innymi, bywają moje posty na tutejszym Forum, tym jest całe moje pisanie praktycznie, także (a może zwłaszcza) poza Dubbingiem.

I jeszcze… gwoli "tradycji sieci" – pozwolę sobie wypowiadać się tu nadal jako XYZ.

pozdrawiam
XYZ
 

Re: Reżyserzy - indeks

Postprzez ポッテロ » 20 paź 2013, o 19:37

XYZ napisał(a):Zapewne forumowicze zdążyli się już (dawno) zorientować, że pod nickiem XYZ "ukrywam się" ja, czyli Dariusz Dunowski. (Z tym "ukrywaniem się" to oczywiście żart!)


Domyśliliśmy się już dawno :).

XYZ napisał(a):Już wtedy nie chciałem występować z imienia i nazwiska z paru powodów. Mianowicie: to po części tradycja każdego z forów – używanie tzw. nicków; a po drugie: jako ktoś związany z dubbingiem zawodowo, sądziłem, że afiszowanie się swoją tożsamością, w tym konkretnym przypadku, mogłoby zostać opacznie zrozumiane, np. że "się mądrzę"…


A mamy na forum reżysera dubbingu, który się w ogóle nie kryje z tym, że jest reżyserem; można z nim na spokojnie porozmawiać i przedyskutować jego dubbingi i nikt nie bierze tego za wymądrzanie się :).
Hey hey let’s go 喧嘩する
大切な物をprotect my balls
僕が悪いso let’s fighting
Let’s fighting love
Let’s fighting love
Avatar użytkownika
ポッテロ
Pan Sowa
 
Posty: 2906
Dołączył(a): 15 gru 2011, o 01:56
Lokalizacja: Rybnik

Re: Reżyserzy - indeks

Postprzez \./_\./ » 20 paź 2013, o 19:44

Witamy :)
Niektórzy forumowicze podejrzewali to już od jakiegoś czasu. W tej sytuacji zachęcałbym do rejestracji na forum (może być również nick XYZ ;) ) - z prostego powodu jakim jest to, że zyskuje się dostęp do pełnej funkcjonalności forum, a także nie ma podejrzenia, że ktoś się pod kogoś podszywa (zwłaszcza w tej sytuacji - w działach w których można pisać bez konta każdy może się pod kogoś podszyć).
Pottero napisał(a):A mamy na forum reżysera dubbingu, który się w ogóle nie kryje z tym, że jest reżyserem; można z nim na spokojnie porozmawiać i przedyskutować jego dubbingi i nikt nie bierze tego za wymądrzanie się :).

A ponadto mamy na forum dialogistów czy osoby, które mniej lub bardziej poszukują "swojego miejsca" w dubbingu. Czasem w tym profesjonalnym, czasem w tym "amatorskim".
Avatar użytkownika
\./_\./
Administrator
 
Posty: 671
Dołączył(a): 1 sty 1970, o 01:00

Re: Reżyserzy - indeks

Postprzez Zbigniew Dolny » 20 paź 2013, o 20:07

Panie Darku, dziękuję za miłe słowa o naszym Forum (no i oczywiście pod moim adresem). Z dużym zaciekawieniem zawsze czytam Pana teksty, choć nie zawsze je komentuję - np. ostatni tekst... który napełnił mnie ...smutkiem (powiedzmy, że egzystencjalnym). No, bo jak ma się wiedza reżysera, jego rozterki, poszukiwania do smętnej rzeczywistości, kiedy to reżyser dostaje do roboty taki serial jak np. "Honey Boo Boo" - toż to można sobie w łeb strzelić.
Panie Darku, życzę jak najwięcej dobrych filmów do roboty a ja z wielką sympatią i ukontentowaniem wspominam "O czym szumią wierzby" czy "Małpę w hotelu".
Dziękuję i pozdrawiam ZD
Zbigniew Dolny
Prawdziwy ekspert
 
Posty: 383
Dołączył(a): 15 gru 2011, o 01:28

Re: Reżyserzy - indeks

Postprzez XYZ » 20 paź 2013, o 21:32

To ja dziękuję, BARDZO, za życzliwość.
Zarejestruję się przy najbliższej okazji...

pozdrawiam
XYZ
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Reżyserzy: indeks

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość