Rok 1955

Możliwość pisania postów bez rejestracji.

Moderator: Zbigniew Dolny

Zbigniew Dolny
Prawdziwy ekspert
Posty: 394
Rejestracja: 15 gru 2011, o 01:28

Rok 1955

Post autor: Zbigniew Dolny » 29 lut 2008, o 22:21

rok 1955
-----------------------------------------------------------------------------------
PODZIĘKOWANIA :
Bardzo dziękuję Pani Joannie Szelenbaum z Filmoteki Narodowej za okazaną życzliwość i odszukanie danych dubbingowych do filmów z lat 1955-1957.

------------------------------------------------------------------------------------
1. Skarby Sułtana (Die Geschichte vom kleinen Muck) - NRD 1954 reż. Wolfgang Staudte

.Obrazek

"Sfilmowana, barwna, ludowa bajka wschodnia o niezwykłych przygodach małego chłopca Mucka na dworze sułtana..."[F]

"Bohater filmu Muck jest ułomny. I dlatego jest przedmiotem drwin ze strony dorosłych i dzieci. Szczególniej one okazują wiele złośliwej pomysłowości w prześladowaniu Mucka. Ale pewnego dnia udaje mu się zamknąć gromadę dzieci w swej izbie, samemu wdrapać się na niedostępna dla malców półkę i z tej bezpiecznej pozycji przemówić do swych prześladowców.
Muck nie chce im zresztą prawic morałów. Po prostu opowiada historię swego życia. "Przed wielu, wielu laty, kiedy byłem jeszcze taki mały jak wy..." I płynie na ekranie pełna fantastycznych przygód historia małego Mucka, która stanowi zasadniczą treść filmu. Zaczarowane pantofle, figi, po zjedzeniu których człowiekowi wyrastają ośle uszy - z takimi oto i podobnymi akcesoriami świata czarów ma do czynienia mały Muck...
Filmowy mały Muck sam odkrywa czarodziejskie właściwości pantofli, w których prześcignąć można najszybszego w świecie biegacza; sam odkrywa również tajemnice dwóch drzew figowych i tych oślich uszu, co to wyrastają człowiekowi po zjedzeniu owocu jednego z tych drzew. W bajce Hauffa - poznaje mały Muck sekrety świata czarów ... poprzez cudowny sen."
[Czesław Michalski, FILM nr. 9, 27 luty 1955]

--------------------------------------------------------------------------------------------
2. Wzburzyło się morze (Föltámadott a tenger) - Węgry 1954 reż. Nádasdy Kálmán, Ranódy László, Szemes Mihály
reż.dubb.: Seweryn Nowicki

.Obrazek

"Rozszumiało się morze,
Ludu morze dzikie.
Jęczy ziemia, drży niebo,
Kiedy fale zrąb brzegu
Rwą z straszliwym sykiem..."
Te strofy narodowego poety Węgier, Sandora Petofiego (1823-1849) piewcy rewolucji i wolności - stanowią motto historycznego filmu węgierskiego "Wzburzyło się morze", który wskrzesza na ekranie epizody walk wolnościowych pamiętnych lat 1848-1849.
Wydarzenia, o których opowiada film, zapisały się nie tylko na kartach historii narodu węgierskiego; były końcowym fragmentem wielkiej fali rewolucyjnego zrywu, który wstrząsnął Europą w połowie XIX wieku. W szeregach bohaterskich żołnierzy i wodzów walk wolnościowych tego okresu wysuwa się na czoło piękna postać wielkiego Polaka - generała Józefa Bema.
Toteż właśnie ona znalazła się obok poety Petofiego i generała Lajosa Kossutha, wodza węgierskiej rewolucji 1848 roku - w trójce głównych historycznych bohaterów filmu.
Bem przybywa do obozu wojskowego Kossutha w Bratysławie, by objąć dowództwo nad najbardziej zagrożonym odcinkiem frontu pod Siedmiogrodem. Oddaje raz jeszcze swe wielkie doświadczenie i talent strategiczny sprawie międzynarodowego braterstwa i wolności ludów - zwycięsko przeprowadzając siedmiogrodzką kampanię.
[jł, FILM nr. 5, 30 styczeń 1955]

-----------------------------------------------------------------------------------------------------
3. Dzieci Partyzanta (Dieti partizana - Дети партизана) - ZSRR 1954 reż. Nikołaj Figurowski, Lew Gołub
reż. dubb.: Seweryn Nowicki

.Obrazek

"Przygody dwojga dzieci, które podczas wakacji wpadają na trop ukrywających się w puszczy szpiegów i dywersantów..."[F]

" Młodsi widzowie mają także swój film sensacyjno-szpiegowski. Bohaterami "Dzieci partyzanta" są chłopiec i dziewczynka, którzy podczas wakacji u dziadka-leśniczego, w poleskiej puszczy, wpadają na trop szpiegów ukrywających się wśród członków radzieckiej ekspedycji naukowej. Dzieci przeżywają sporo niezwykłych przygód: znajdują w starym bunkrze partyzanckim tajemniczą rolkę filmu, są zdane na pastwę dywersanta, który chce je zabić; błąkając się po puszczy wśród zdradzieckich moczarów muszą własnymi siłami przezwyciężać wiele grożących im niebezpieczeństw. Sytuacji zdolnych wywołać napięcie i dostarczyć silnych emocji młodemu widzowi jest aż nadto.
I nawet nie szkodzi, że szpiedzy już na początku filmu bardzo hałaśliwie deklarują się przed nami jako wrogowie ludu i nie przebierające w środkach kanalie. Znając ich niecne zamiary widz tym bardziej mógłby przejmować się losem nieświadomej niczego pary dzieci...
... film ma kiepskie dialogi. Przetłumaczone żywcem brzmią jeszcze gorzej w polskim dubbingu..."
[Zbigniew Pitera, FILM nr. 42, 16 październik 1955 ]

--------------------------------------------------------------------------------------------
4. Piękności Nocy (Les belles de nuit) - Fr-Wł 1953 reż. Rene Clair
reż. dubb.: Seweryn Nowicki
Tłumaczenie : S. Brucz
Red.tekstów: Janina Balkiewicz, Krystyna Bilska, Jan Czarny

Claude - Gerard Philipe - Mieczysław Voit,
Leila - Gina Lollobrigida - Zofia Mrozowska,
Zuzanna - Martine Carol - Danuta Mniewska,
Edmee - Magali Vendeuil - Zofia Petri, ...

.Obrazek


"Komedia muzyczna, której bohaterem jest kompozytor z francuskiej prowincji uciekający przed rzeczywistością w krainę snów." [F]

"...W "Pięknościach nocy" rzeczywistość jest lekko podbarwiona w kierunku umowności, ale tak by nie przestała być realna. Biedny muzyk w biednym pokoiku, obok - warsztat samochodowy. Dźwięki motorów zagłuszające muzykę Klaudiusza ocierają się zaledwie o konwencję w zbyt silnym i umyślnie zbyt częstym stosowaniu ich przez twórcę filmu...Cały ten świat, nie przestając być światem rzeczywistym, rządzi się tylko kilku prostymi prawami: wielka biedą lub wielkim bogactwem, wielkim niepowodzeniem lub wielkim sukcesem, złością lub miłością...
Droga do wizji Klaudiusza prowadzi poprzez spanie, zwyczajny fizyczny, biologiczny stan. Klaudiusz, siedząc obok swojej małej uczennicy, która wygrywa ćwiczenia, patrzy na obrazek zawieszony na ścianie, przedstawiający muzyka przy fortepianie. Niepostrzeżenie obraz zmienia się w zwykłą fotografię, później częściowo na fotografię filmowa, ruchomą, widzimy bowiem, że muzyk się rusza, inni zaś pozostają jeszcze nieruchomi. To już sen. Muzyk wstaje, jest Klaudiuszem; kobieta, którą spotyka we śnie, jest matką jego uczennicy. Ozywają otaczający ich ludzie.
Klaudiusz się budzi i znów zasypia. W snach spotyka kobiety, które na co dzień żyją w jego otoczeniu, lecz jedna tylko jest w życiu i we śnie sobą, zoną bogatego męża, inna - kasjerka z winiarni - we śnie staje się Algierką, a córka właściciela warsztatu samochodowego - Zuzanna - córką markiza z czasów rewolucji francuskiej. Ojciec Zuzanny prześladuje Klaudiusza w życiu, prześladuje go też w wizji sennej. Uproszczona rzeczywistość nie razi przy uproszczonych marzeniach sennych, i odwrotnie. Świat realny wysyła swoich przedstawicieli w świat snu, i znów odwrotnie... Odjazd kamery to czasem skok o kilkaset lat. Wreszcie i te zabiegi nie wystarczają Clairowi. Przyzwyczaiwszy widza do oscylacji miedzy jawą a i snem, we wspaniałej gonitwie poprzez epoki wprowadza w świat wizji samochód-łazika, a w nim realnego Klaudiusza i jego realnych przyjaciół. Łazik przebiega, jak miasta i wsie - starożytność, średniowiecze, osiemnasty, dziewiętnasty wiek. Gonią go zazdrośni mężczyźni, którym bohater w swych snach uwodził żony, siostry i córki..."
[Aleksander Jackiewicz, FILM nr. 44, 30 październik 1955]

--------------------------------------------------------------------------------------------
5. Silniejsi od nocy (Starker als die Nacht) - NRD 1954 reż. Slatan Dudow
reż. dubb. : Julia Iberle

Obrazek
"Film o życiu i walce grupy komunistów niemieckich w okresie od objęcia władzy przez Hitlera do chwili upadku III Rzeszy.."[F]

"Jeżeli film nie ukrywa prawdy o człowieku, nie próbuje jej "retuszować" - wzruszy nas, przekona. Film "Silniejsi od nocy" mówi całą prawdę o człowieku i ujawnia wszystko co ludzkie: męstwo, któremu zwątpienie nie jest obce, i słabość, która zdobędzie się na męstwo.
To właśnie decyduje o jego wartości artystycznej. O jego wartości dokumentalnej, historycznej decyduje wierny obraz walki Komunistycznej Partii Niemiec przeciwko hitleryzmowi...
Para głównych bohaterów filmu - małżeństwo Loning - to ludzie młodzi, lecz dojrzali ideowo. Mają już swój cel w życiu, znają drogę do niego. Czy to znaczy, że idą tą drogą bez chwili wahania, bez chwili wątpliwości? Bynajmniej. Pytania: "Czy nasza walka ma sens?", "Cóż my możemy zdziałać przeciwko milionom, zbłąkanym - to fakt - ale przecież milionom?" - te pytania, te wątpliwości nurtują wśród hitlerowskiej nocy Hansa Loninga, działacza Komunistycznej Partii Niemiec, i jego żonę, wierną towarzyszkę życia i walki, która żartobliwie nazywa "Genossin Loning" - "towarzyszką Loning".
Tak, ale któż inny, jeżeli nie partia wskaże drogę, którą powinien iść patriota i internacjonalista? Przecież w 1933 r. on sam, Hans, przemawiając w Hamburgu na wiecu przedwyborczym powtarzał ostrzeżenie partii: "Wer Hitler wahlt, wahlt den Krieg!" - "Kto wybiera Hitlera, ten wybiera wojnę!". I oto kilka lat minęło zaledwie i wszyscy przekonali się, że partia jeszcze przed zachodem słońca nad Niemcami wiedziała, czym będzie ta noc...
O hamburski metalowiec Hans Loning kocha swą żonę i dziecko bynajmniej nie jak posągowy bohater; kocha jak każdy mąż i ojciec, który dla swoich najbliższych pragnie szczęścia. I właśnie to też jest jednym z powodów, że walczy, choć wie, iż stawką jest gardło. Jest silny, jest jednym z tych "silniejszych od nocy" ...
Opracowanie filmu jest staranne, kopia - jak na nasze stosunki - dobra."
[Czesław Michalski, FILM nr. 46, 13 listopad 1955]


--------------------------------------------------------------------------------------------
6. Psotnicy (Dwa druga - Два друга) - ZSRR 1954 reż. Wiktor Ejsymont

.Obrazek

"Scenariusz oparto na znanej książce dla młodzieży pt. "Witia Malajew w szkole i w domu" pióra N. Nosowa. Główne role w tym zdubbingowanym na polski filmie kreują uczniowie szkół moskiewskich..."[F]
"...Chłopcy w filmie są uczniami kiepskimi, którym albo nie chce się uczyć albo nauka idzie im opornie. Wola grać w piłkę, niż odrabiać lekcje, odpisują zadania i podpowiadają w klasie. Woleliby występować w cyrku, niż chodzić do szkoły, używają różnych sposobów, by okpić nauczycieli i rodziców.
A znów ich rodzice to ludzie, którzy chcąc pomóc dzieciom, oddają im często niedźwiedzią przysługę, albo po prostu wskutek zajęć zawodowych nie mogą poświęcić im tyle czasu ile trzeba.
Tak bywa i w życiu i dobrze, że z filmu tego odpadła już spora warstwa lakieru właściwa tuzinowi jego poprzedników.
W tej uczniowskiej historii jest kilka dobrych pomysłów (epizod z rozwiązaniem zadania arytmetycznego, pies-matematyk), ale szkoda, że morał ciągle jeszcze jest mówiony i ustnie powtarzany, a nie wynika sam z fabuły i sytuacji...
... Młodociani aktorzy radzieccy grają dość naturalnie, a dubbingujący ich rówieśnicy polscy wywiązaliby się lepiej ze swego zadania, gdyby nie byli tak hałaśliwi.
Słowem - "odwilż" także w filmie dziecięcym. "
[Jan Łęczyca, FILM nr. 1, 8 styczeń 1956]


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
7. Skrzydlaci obrońcy (Kryłataja zaszita - Крылатая защита) - ZSRR 1954 reż. Borys Dolin

Obrazek.Obrazek

"... jesteśmy świadkami uroczych wakacji trzech chłopców, którzy pomagają uczonemu Bołotowowi w pielęgnowaniu i przesiedlaniu ptaków.
W sposób bardzo przekonywający a zarazem nie narzucający się - film jest dydaktyczny. Powszechnie wiadomo, że stosunek chłopców do ptaków jest nieraz niewłaściwy, nacechowany okrucieństwem. Ileż to proc jest w robocie na wiosnę, gdy zjawiają się pisklęta! A jak poważnych zniszczeń mogą dokonać liszki, jeżeli wytępi się w okolicy ptaki.
Mały Pietia jest od dawna pomocnikiem uczonego, każdy więc zamach na życie ptaków oburza chłopca. Natomiast Wasię i Siewę trzeba jeszcze wiele nauczyć o ptakach.
Chłopcy są przede wszystkim zachwyceni interesującymi urządzeniami, które demonstruje im uczony. Na przykład: za pomocą pomysłowego "ptasiego telegrafu" można obliczyć ile każdy ptak dziennie zjada gąsienic. Jeszcze bardziej interesuje chłopców polowanie na jastrzębia z puchaczem jako wabiem.
Najbardziej emocjonująca sceną filmu jest burza, w czasie której mały Wasia idzie ratować - jego zdaniem - zagrożone pisklęta. Ciekawe są też sceny końcowe obrazujące przenosiny ptaków do młodego lasu i obserwowanie ich aklimatyzacji...
Mimo że dubbing polski zawsze jeszcze jest nieco sztywny - w filmie tego rodzaju jest stanowczo na miejscu i przyczynia się niewątpliwie do powodzenia filmu wśród najmłodszych widzów."
[Leon Bukowiecki, FILM nr. 15, 10 kwiecień 1955]

====================================================================
"O dubbingu dobrze i źle"

Przebrzmiały już nieco głosy oburzenia na to "świętokradztwo", którego się dopuszczono dubbingując "Piękności nocy", można więc zaryzykować kilka słów w obronie tego dubbingu. Wiem wprawdzie na co się narażam, ale niech tam...

Dubbing nie ma u nas dobrej prasy. Nie cieszy się dobrą opinią. Zbyt wiele widzieliśmy filmów z kompromitującym wprost dubbingiem, by dobrze myśleć o naszych możliwościach technicznych w tej dziedzinie. Toteż zrozumiałe, że wielu miłośników filmu, słysząc że "Piękności nocy" będą dubbingowane, wzdychało smutno, z politowaniem kiwało głowami lub gromy miotało na całą kinematografię.

Okazało się jednak, że dubbing "Piękności nocy" wypadł zarówno pod względem artystycznym, jak i technicznym dobrze i chyba trzeba się całkowicie pozbyć obiektywizmu, by temu zaprzeczyć. Ale głosy oburzenia nie ustały. Pewna publicystka filmowa, pozbywszy się bez skrupułów obiektywizmu, napisała, że źle zdubbingowano "Piękności nocy" [ograniczyła się zresztą do gołosłownego twierdzenia] i że to "... ku utrapieniu wszystkich miłośników subtelności francuskiego dialogu i licznych miłośniczek Gerarda Philipa."

Z pewnością Gerard Philipe ma sporo wielbicielek. Nie wątpię. Jednak jeżeli chodzi o tych "wszystkich miłośników subtelności francuskiego dialogu" - to ilu, u licha, ich jest w Warszawie, w Polsce? Na pewno niewielu. Nie ma ich wielu nawet wśród publicystów filmowych, skoro strzelili już niejednego byka, tłumacząc z francuskiego tytuły filmów. Te byki świadczą o szkolnej raczej znajomości języka Racine'a. By odczuć owe "subtelności dialogu" - taka znajomość języka wystarcza tylko dla... snoba. Krótko i węzłowato: gdyby zebrać w Warszawie wszystkich, którzy naprawdę odczuwają subtelności francuskiego dialogu - nie zapełniliby oni sali kina "Moskwa" na jednym seansie.
.Obrazek

Pytałem kilku osób, dlaczego pomstują na dubbing "Piękności nocy".
-Bo ja, proszę pana, tak lubię głos Gerarda Philipa... - odpowiedziała pewna urzędniczka z PKPG.
-Ja bardzo lubię francuski język. Sam dźwięk, rozumie pan? - wyjaśnił mi ktoś inny.
Pewna znajoma aktorka powiedziała:
-Kunszt aktorski to przecież nie tylko mimika, gest. Patrząc na Philipa chcę słyszeć również jego interpretację głosową. Interesuje mnie to na równi z mimiką.
Z tym się można zgodzić. Dla każdego aktora to rzecz ważna. Ale przecież dzieło sztuki dla zwykłego odbiorcy - to nie tylko kunszt aktorski. To uświadomione wrażenie c a ł o ś c i. A dubbing "Piękności nocy" znakomicie u ł a t w i ł odbiór całości dzieła, zbliżył świetny film Clairowski do szeregowego widza.


Nikt chyba w to nie wątpi, że jeżeli chodzi o odbiór dzieła filmowego jako całości - to dubbing [pod warunkiem, że dobry!] bije o kilka długości napisy. Nie odważyłem się jednak o tym wspomnieć pewnej dziennikarce z Polskiego Radia, zapalonej przeciwniczce dubbingu "Piękności nocy", która powiedziała z oburzeniem:
-Ja nie mogę przyjąć tej konwencji, że Francuz na ekranie mówi po polsku. Jest w tym coś nienaturalnego...
Oczywiście murzyn Otello mówiący na scenie po polsku - nie razi jej, ale to już inna sprawa.
"Piękności nocy" wiele zyskały przez dubbing. Nie dla snobów, rzecz jasna, nie dla smakoszów, co to mówią czasem: "Film kiepski, ale jak ta aktorka w ostatniej sekwencji mruży lewe oko, co? Dla samej tej sceny warto obejrzeć film!"
Warto - jak dla kogo. Dla mnie na przykład - nie. I myślę, że jeszcze znalazłbym sporo widzów, którzy by mnie poparli.

Jest w "Pięknościach nocy" taka np. scena, gdy główny bohater śni, iż znalazł się przed obliczem groźnego dyrektora opery. Dyrektor nie mówi, lecz śpiewa niczym tenor w operze. "Aria" ta jest dowcipna jako parodia opery, jako parodia interpretacji głosowej w połączeniu z tekstem, nie jako sam tekst. Jasne, że napis na ekranie nie odda tego żartu, a w najlepszym wypadku - odda go połowicznie.

Weźmy na przykład dialogi. Jest techniczną niemożliwością umieścić w napisach wszystkie dialogi. Trzeba się zatem ograniczać, trzeba je skracać i w ten sposób sporo wartości tekstowych przepada. W "Pięknościach" są świetne dialogi, dowcipne, żywe, pełne wdzięku. Napisy je zubożyły, dubbing mniej więcej dobrze je oddał. Przekład był bowiem dobry, staranny, zachowujący w miarę możliwości lekkość francuskiego tekstu.

Doceniając wartości tekstowe filmu - redaktorzy napisów chcieli robić jak najmniej skrótów. Skutek był taki, że napisy migały na ekranie jeden za drugim w zawrotnym tempie. Uważam, iż mam pewną biegłość w czytaniu polskich tekstów, ale przyznam się szczerze - w "Pięknościach nocy" kilkunastu napisów nie zdążyłem przeczytać. Jasne, że podobnych trudności nie miałem oglądając "Piękności nocy" w dubbingu.

Nie przekonam miłośniczek Gerarda Philipa. Wiem o tym. Sądzę jednak, że - obiektywnie rzecz biorąc - jakimś wielkim nieporozumieniem są głosy potępiające w czambuł zarówno dubbing w ogóle, jak i dobry, udany dubbing "Piękności". Reżyser tego dubbingu Seweryn Nowicki udowodnił, że stać nas na dobry dubbing. Trzeba tylko poważnie traktować tę pracę.

Niestety,w znakomitej większości wypadków dubbing u nas jest traktowany po macoszemu. Odbywa sie to mniej więcej tak:
Studio Dubbingowe w Łodzi telefonuje do aktora w Warszawie.
-Panie Tadeuszu, niech pan jutro przyjedzie rano. Nagramy dubbing do jednego filmu... Tak, tak, wieczorem jest pan wolny, zdąży pan do teatru...
Aktor przyjeżdża, odbębni swoje,jedzie na spektakl do Warszawy. Koniec.
Dodajmy jeszcze, że teksty tłumaczone są zupełnie niemal bez troski o synchronizację ruchu ust aktora na ekranie z układem warg przy wymowie polskich słów. Tłumaczenia są nawet poprawne pod względem literackim, ale nie tylko o to przecież chodzi.


Opracowanie tekstu dubbingowego to nie lada sztuka. Nie wystarcza znajomość języka i umiejętność poprawnego tłumaczenia. Nad wyszukaniem słowa czy jakiegoś zwrotu trzeba czasem posiedzieć cały dzień lub dłużej. I sens musi być ten sam, i trwać to musi tyle sekund ile to trwa na ekranie, i układ ust musi być ten sam, co jest arcytrudną rzeczą.

A tym wszystkim uporali się jakoś twórcy dubbingu "Piękności nocy".

Niestety, na razie - tylko oni. Oglądaliśmy bowiem niedawno jeszcze jeden film dubbingowany, "Silniejsi od nocy", który był klasycznym przykładem złej roboty. Zdawali sobie z tego sprawę i twórcy dubbingu, ponieważ w czołówce filmu dyskretnie pominęli nazwisko reżysera dubbingu, autora przekładu i wykonawców.
Anonimowość jednak nie zwalnia od odpowiedzialności.

Dubbing filmu "Silniejsi od nocy" miał prymitywne, żenujące wprost błędy i zdradzał całkowita nieporadność realizatorów. Aktorzy na ekranie otwierają usta, a tu cisza. Za chwilę dopiero słyszymy głos polski. Szczególnego pecha miał tu aktor grający rolę zdrajcy - Nohla. Ale to samo było w scenie konspiracyjnego zebrania nad rzeką, kiedy zebrani wśród denerwującej ciszy na ekranie ruszali ustami jak w niemym filmie.

Nieudolność dubbingu raziła również w takich momentach, jak np. scena w knajpce, gdy Bachmann woła do kelnera: "Rachunek!", a potem nie czekając kładzie na stole monetę i wychodzi. Pomijam że niemieckie "zahlen" ["płacić"], które w oryginalnej wersji mówi aktor, ma całkowicie odmienny układ ust niż polskie słowo "rachunek".
Śmieszność polega jeszcze i na tym, że jeżeli ktoś w lokalu zażąda rachunku, to przecież dlatego, iż nie wie, ile ma płacić. Nie zostawi zatem
monety tknięty nagłym olśnieniem i nie wyjdzie z lokalu.

Aby opracować do dubbingu taka maleńką kwestię, trzeba było jednak rzetelnie popracować. Nie zrobił tego autor tekstu, nie zrobił tego reżyser dubbingu. Obaj mieli wspaniałe pole do popisu. Mogli poprawić film, mogli odjąć mu czczą deklaratywność, która tu i ówdzie występuje w dialogu, mogli dialog "unaturalnić". Mogli usunąć pewne,drobne zresztą potknięcia realizatorów i dać polskiemu widzowi "poprawione wydanie" tego skądinąd wartościowego filmu. Niestety, nie skorzystali z tej szansy. Nie potrafią? Być może. Ale dlaczego w takim razie podejmują się tak trudnej pracy?

Taki dubbing jaki słyszeliśmy w "Silniejszych od nocy" robi właśnie złą krew u widza i zniechęca go do dubbingu w ogóle.
[Czesław Michalski, FILM nr. 50, 11 grudzień 1955]
------------------------------------------------------------------------------------------------------
O DUBBINGU I PEWNYM ARTYKULE
Artykuł Czesława Michalskiego pt. "O dubbingu dobrze i źle" (FILM nr.50 z ub. roku) zachęcił wielu czytelników do napisania listu do Redakcji. Ale ... "nie masz zgody w narodzie" - jedni solidaryzują się z autorem, inni zajmują krańcowo odmienne stanowisko, są nawet tacy, którzy - jak pewien "Stały czytelnik FILMU, student z Gliwic" - psy na nim wieszają...
Poniżej kilka charakterystycznych wypowiedzi, które w związku z tym artykułem wpłynęły do Redakcji:

"... oglądając film w wersji oryginalnej uczę się języka obcego. Wolę taką naukę niż kucie słówek i gramatyki na kursach języków obcych. Jestem więc wrogiem dubbingu..." (Edward Ciszewski, Warszawa)

"Skąd mogę wiedzieć, czy dubbing "Piękności nocy" był dobry czy zły, skoro nie rozumiałam ani słowa? Dźwięk, panowie, dźwięk poprawcie, a wtedy, porozmawiamy o dubbingu" (dr Aniela Wertheim, Wrocław)

"Bardzo się ucieszyłam, że znalazł się krytyk, który wbrew temu co piszą i opowiadają różne snoby i snobki (głównie snobki!!!) potrafił odważnie napisać, że dubbing "Piękności nocy" jest dobry.
Co mi tam głos Gerarda Philipe'a czy Giny Lollobrygidy w oryginale! Ja chcę rozumieć całość, nie tylko to co mi jak z łaski dadzą w napisach". (Paweł Kowalik, Warszawa)
.Obrazek

"Dubbing filmów o charakterze artystycznym, utrzymujący się jeszcze w roku 1955 mimo protestów społeczeństwa w tej sprawie - jest samowolą i naigrawaniem się ze społeczeństwa, sprzeciwiającego się od szeregu lat tej swoistej kastracji artystycznej filmów". (Widzowie z Rzeszowa)

"Cóż to za barbarzyńca zdecydował się zastąpić uroczy głos Giny Lollobrigidy jakimś piskliwym głosikiem..." (Antoni Żychliński, Poznań)
(Od Redakcji. Musimy tu wyjaśnić, że Gina Lollobrigida ze względu na zły akcent francuski jest od razu dubbingowana we francuskich filmach, jak np. w "Pięknościach nocy". Tak więc ten "uroczy głos", o który kruszy kopię nasz korespondent, jest głosem nieznanej aktorki francuskiej, a nie Giny).

"Po przeczytaniu artykułu w "FILMIE" - specjalnie, trochę przez przekorę poszedłem jeszcze raz na ten film, ale już z dubbingiem. Myślałem, że się pokłócę z "FILMEM" i z jego redaktorami, ale ... muszę przyznać rację. Dubbing był dobry i dobrze, że ten film zdubbingowano. Do takich jak ja, którzy nie znają obcych języków, dubbing jest dobrodziejstwem". (Roman Zaleski, Wołomin)

"Artykuł Czesława Michalskiego wyprowadził mnie z równowagi. Jak można być zwolennikiem dubbingu? Dubbing odbiera filmowi urok..." (Janina Reczko, Kraków)

"...film "Piękności nocy" zdubbingowany jest dobrze. Stwierdzam to, gdyż widziałem go w obu wersjach. Wydaje mi się też, iż dobrze zrobiono, opracowując ten film w wersji polskiej, ponieważ dzięki temu stał się on bardziej zrozumiały, bardziej jasny, bardziej przystosowany do przyjęcia go przez polskiego widza, podczas gdy wersja francuska sprawia, iż film nie zawsze zostaje zrozumiany właściwie..." (Remigiusz Gertner, Łódź)
[FILM nr. 6, 12 luty 1956]
Poszukuję filmów i seriali aktorskich do których polski dubbing powstał na zlecenie Canal+, TVP bądź Wizji Jeden. Poszukuję także taśm 16mm z filmami aktorskimi które otrzymały kinowy dubbing a który nie został nigdzie wydany. Dotyczy to produkcji wyświetlanych w kinach do lat 90.

Jeśli nagranie dubbingu jest na taśmie szpulowej to jestem w stanie przegrać go na DVD. Przegranie nośnika VHS lub taśmy 16mm nie stanowi problemu.

Sam staram się kolekcjonować polskie dubbingi do produkcji aktorskich i w swoich zbiorach mam wiele unikatów które nie są nigdzie dostępne. Z chęcią się wymienię za nagrania których nie mam a które mnie interesują. Proszę o kontakt na mojego maila:

dezerter_poczta@op.pl

ODPOWIEDZ