Rok 1952

Możliwość pisania postów bez rejestracji.

Moderator: Zbigniew Dolny

Zbigniew Dolny
Prawdziwy ekspert
Posty: 392
Rejestracja: 15 gru 2011, o 01:28

Rok 1952

Post autor: Zbigniew Dolny » 29 lut 2008, o 22:15

W 1952 roku zdubbingowano 7 filmów,w tym...uwaga..pierwszy zza żelaznej kurtyny-"Mury Malapagi".

------------------------------------------------------------------------------------------

1. Kawaler złotej gwiazdy (Kawaler zołotoj zwiezdy - Кавалер Золотой Звезды) - ZSRR 1950 reż. Jurij Rajzman
reż.dubb.: Seweryn Nowicki
.Obrazek

"Stolica Ust-Niewińska to jedna z setek stanic bogatego, urodzajnego Kubania, tego spichlerza Republiki Rosyjskiej. W Ust-Niewińskiej, podobnie jak wszędzie na wielkich zniszczonych wojna obszarach radzieckich, trwa wielka praca nad odbudową. Powracają do domów żołnierze zwycięskiej armii, wśród nich chluba Ust-Niewińskiej: kawaler orderu Złotej Gwiazdy, bohater Stalingradu - Sergiej Tutarinow.
To, co Tutarinow zastaje w okolicznych kołchozach, w stanicy - nie wystarcza mu, nie zadowala. Sergiej marzy o planie 5-letnim dla swojej stanicy, o elektrowni kołchozowej, o tysiącu ulepszeń w dotychczasowym życiu, o dźwignięciu go na wyższy poziom..
Irina Lubaszowa kochając Siergieja buntuje się wewnętrznie przeciwko swej groźnej rywalce - porywającej pracy Tutarinowa. Wydaje się jej bowiem, że Sergiej w swych marzeniach odchodzi od niej.
Mniej skomplikowana od Iriny Anfisa przezywa jeszcze silniej podobny bunt. Ona pragnie małego, własnego szczęścia u boku Siemiona, jej wystarczy własna chatka, firanki w oknach, studnia przy chacie. W rodzonym bracie, Siergieju, widzi wroga swojego szczęścia.
Lecz żaden z tych niewątpliwych konfliktów nie zawiera groźby dla szczęścia dziewcząt. Zarówno Irina, jak Anfisa uświadamiają sobie, że istota szczęścia polega na nieustannym zdobywaniu, na pełnym uczestniczeniu w wielkich sprawach, że wreszcie realizacja dążeń ogółu rozszerza, wzbogaca i spełnia marzenia jednostek. U obu dziewcząt miłość staje się siłą twórczą, pomaga im u boku kochanych mężczyzn zdobywać nowe wartości, doskonalić się wewnętrznie. Miłość tych czworga młodych dowodzi, iż w ustroju socjalistycznym każda jednostka osiągnąć może swe osobiste szczęście właśnie tylko przez świadomy czynny udział w realizacji zbiorowych zadań.
...dubbing nadal jest niezadowalający. Dobór głosów nie zawsze jest odpowiedni - trudno pogodzić się z tym, że młodziutka Irena mówi głosem starszej, zmęczonej kobiety.
Ciągle zbyt wiele śmiesznego patosu i celebracji, stąd najzwyklejsze słowa: "dzień dobry", "dziękuję" są często deklamowane z namaszczeniem godnym klasycznej tragedii.
Więcej swobody, prostoty i precyzji w dubbingu...
"
[ Stanisław Grzelecki, FILM nr. 29, 20 lipiec 1952]
--------------------------------------------------------------------------------------------------


2. Przysięga (Kliatwa - Клятва) - ZSRR 1946 reż. Michaił Cziaureli
reż.dubb.: Seweryn Nowicki

- Leopold Szmaus,..

.Obrazek.Obrazek.Obrazek
.Obrazek.Obrazek.Obrazek

"Tematem tej wielkiej epopei są dzieje narodu radzieckiego, który po śmierci Lenina, pod kierownictwem Stalina zbudował socjalizm i ocalił ludzkość przed faszyzmem. Fabułę filmu stanowi historia rodziny robotniczej ze Stalingradu, której losy związane są z najważniejszymi momentami w dziejach Kraju Rad. Wznowienie filmu, który przed pięciu laty wskutek niewłaściwego rozpowszechniania nie dotarł do mas widzów polskich, daje obecnie możność wszystkim miłośnikom filmu zapoznania się z tym dziełem.." [Film nr. 8, 24 luty 1952]

"...Śmierć Lenina, złożenie przysięgi na wierność jego ideałom przez Stalina, kolejne etapy realizacji wielkiego planu uprzemysłowienia kraju, ruch stachanowski, podróże badawcze licznych ekspedycji naukowych, wreszcie najazd hitlerowski, bohaterskie zmagania całego narodu z wrogiem i historyczna bitwa stalingradzka - tworzą tło dziejów rodziny robotnika Stefana Pietrowa, zamordowanego przez kontrrewolucjonistów.
Obok bohaterów filmu na pierwszy plan wysuwają się osoby radzieckich mężów stanu ze Stalinem, Woroszyłowem i Mołotowem na czele. Role ich odtwarzają najwybitniejsi aktorzy filmowi i teatralni, tak znakomicie ucharakteryzowani, że do złudzenia przypominają swe rzeczywiste pierwowzory.
Dzięki temu aktorzy mogli w filmie połączyć historyczne zdjęcia dokumentalne z inscenizowanymi..."
[Film nr. 5, 1-15 październik 1946]

"...film jest właściwie próbą stworzenia obrazu wodza i przywódcy, który u grobu Lenina przysiągł wobec całego narodu kontynuować rozpoczęte dzieło budowy państwa socjalistycznego. Film mówi właśnie o dziejach realizowania owej historycznej przysięgi przez cały naród pod wodzą Stalina, stanowiącej punkt wyjścia w dźwiganiu potęgi gospodarczej i politycznej ZSRR.
Wypełnienie testamentu Lenina przyczyniło się do pełnego rozwoju Związku Radzieckiego tak pod względem gospodarczym jak kulturalnym i politycznym. Na ekranie w skrócie oglądamy przebieg i najważniejsze osiągnięcia słynnych piatiletek stalinowskich., wreszcie wybuch wojny, ciężkie zmagania narodu z hitlerowskim najeźdźcą i końcowy triumf oręża radzieckiego.
Wszystkie te wydarzenia ukazane zostały poprzez dzieje rodziny stalingradzkiego robotnika Pietrowa. Poszczególni członkowie tej rodziny biorą osobisty udział w przedstawionych wypadkach historycznych.
Główną postać dramatu filmowego - Barbarę, matkę rodziny Pietrowych, świetnie zagrała aktorka Zofia Hiacyntowa. Rola jej, będąca debiutem filmowym, jest osiągnięciem aktorskim najwyższej miary. Hiacyntowa potrafiła stworzyć sylwetkę, będącą symbolicznym obrazem radzieckiej kobiety. Trudniejsze zadanie miał do wykonania znany aktor M. Giełowani, któremu przypadło w udziale stworzenie postaci J. Stalina. M. Giełowani z roli wywiązał się doskonale, dając głęboko przemyślana i artystycznie konsekwentną sylwetkę wodza narodu i państwa radzieckiego. Stalin, w interpretacji tego świetnego aktora, jest postacią żywą, bliską widzowi i pozbawioną jakiejkolwiek sztuczności.
Film podkreślił braterstwo narodów Republik, wchodzących w skład Związku Radzieckiego. Przyjaźń, zawiązana przy pracy i przypieczętowana wspólną walką - złączyła na zawsze losy Uzbeka, Gruzina, Ukraińca i Kubańskiego Kozaka."
[Kazimierz Rogowski, Film nr. 30, 1 grudnia 1947]
---------------------------------------------------------------------------------------------
W STUDIO DUBBINGOWYM

Znajdujemy się w studio dubbingowym w Łodzi, w chwili nagrywania wersji polskiej filmu produkcji radzieckiej "Przysięga". Przed niewielkim pulpitem, na którym leży maszynopis polskiej wersji filmu, stoją dwaj młodzi aktorzy, przed nimi na ekranie jedna ze scen filmu, przedstawiająca wojska niemieckie u bram Moskwy.

"A więc, panowie, przed nami Moskwa! Zapamiętajcie ten dzień, to historyczna data!" - mówi swój tekst Leopold Szmaus, dublujący rolę generała niemieckiego.

Scena na ekranie powtarza się wielokrotnie, zanim aktorowi udaje się "wpaść" w rytm... ruchu ust generała na ekranie. Nagrywanie wersji polskiej "Przysięgi" rozpoczęło się w ostatnich dniach października ub. r. Prace nad dubbingiem (już włącznie z opracowaniem laboratoryjnym taśmy) ukończone zostaną w najbliższym czasie.

.............Obrazek

Reżyserem wersji polskiej jest Seweryn Nowicki, opracowanie redakcyjne tekstu - Janina Balkiewicz i Jan Czarny, nagranie - L. Księżak, montaż - J. Hołubówna.
[Film nr. 2, 13 stycznia 1952]

--------------------------------------------------------------------------------------------------


3. Mury Malapagi (Au dela des grilles) - Fr-Wł 1949 reż. Rene Clement
Udźwiękowienie i opracowanie polskiej wersji językowej:WYTWÓRNIA FILMÓW FABULARNYCH
PRZEDSIĘBIORSTWO PAŃSTWOWE W ŁODZI ODDZIAŁ OPRACOWAŃ DIALOGOWYCH 1952r

Reżyser: Tadeusz Markowski
Asystent reżysera: Jerzy Twardowski
Redaktorzy tekstów: Janina Balkiewicz i Jan Czarny
Udźwiękowienie: L. Księżak
Kierownik zdjęć: Henryk Strzebiecki
Montaż: Janina Nowicka
Kierownik produkcji: Henryk Ryszkowski

W polskiej wersji językowej:
Piotr – Jean Gabin - Mieczysław Pawlikowski
Marta – Isa Miranda -Halina Gryglaszewska

.Obrazek
"Dramat dwojga ludzi - kelnerki włoskiej i ściganego przez policję zbiega z Francji - rozgrywający się w najuboższej dzielnicy Genui. Film nagrodzony został za najlepszą reżyserię i najlepszą kreację kobiecą [Isa Miranda] na festiwalu w Cannes 1949.." [F]

"... Bohater filmu Piotr nie ma dość siły i możliwości, by przeciwstawić się ścigającej go w jego ojczyźnie policji. Przekracza nielegalnie granice Włoch, sądząc, że tam znajdzie azyl, ale jego nadzieje zawodzą.
Przybycie "intruza" do domu, w którym wraz z córką mieszka nie żyjąca z mężem Marta, budzi sensację i nawet wyraźne przejawy wrogości wśród sąsiadów, ale gdy tylko pokazuje się policjant węszący za zbiegiem, wszyscy mieszkańcy zrujnowanej kamienicy stają solidarnie po stronie Piotra, twierdząc, że nigdy go nie widzieli.
Drugim ważnym atutem filmu jest znakomite wygranie przez reżysera scenerii, ukazanie dzielnicy Genui wraz z jej uliczkami, ruinami i wypełniającą je masą najuboższej ludności.
...koncepcja dubbingu filmu wielojęzycznego nie została zupełnie przemyślana. W "Murach Malapagi",obok zaniku typowego i charakterystycznego tła dźwiękowego, powstały przykre nieporozumienia przy tłumaczeniu dialogów francusko-włoskich. Dialogi te są obecnie w trakcie akcji tłumaczone przez dubbingujących aktorów z polskiego na... polski.
Chyba realizatorzy polskiej wersji dźwiękowej, słuchając filmu "Mury Malapagi", samokrytycznie ocenili, że taka "wersja"nie przysłużyła się dziełu francuskiego reżysera. U widza zaś budzi zdumienie...
"
[ Leon Bukowiecki, FILM nr. 23, 8 czerwiec 1952]

Bardzo dziękuję panu Markowi Kopaczowi z Filmoteki Narodowej za odnalezienie i spisanie z kopii filmowej dubbingowej listy płac do tego filmu.
--------------------------------------------------------------------------------------------------


4. Lampa Aladyna (Aladins lampe) - NRD 1951 reż. Gerhard Klein
reż.dubb.: Seweryn Nowicki
.Obrazek
"Sfilmowane na taśmie barwnej przedstawienie słynnego radzieckiego teatru kukiełek Sergiusza Obrazcowa, będące adaptacja popularnej baśni z cyklu: "Z tysiąca i jednej nocy".." [F]
--------------------------------------------------------------------------------------------------


5. Stalowi bojownicy - Chiny 1950 reż. Czeng In
reż. dubb.: Seweryn Nowicki

- Wojciech Pilarski, Leon Łuszczewski, A. Król, Edward Wichura, Zdzisław Suwalski, Natalia Szymańska, Adam Daniewicz, Jerzy Walczak, Olgierd Jacewicz, Konrad Łaszewski, Seweryn Butrym

Obrazek.Obrazek.Obrazek

"Dramatyczny epizod z okresu rewolucji chińskiej w pierwszych latach po zakończeniu wojny. Ukazuje przeżycia grupy żołnierzy chińskiej Armii Ludowej, którzy wzięci do niewoli, mimo straszliwych tortur, nie ulegną wrogowi..." [F]

".. Z żołnierzami tego oddziału i jego dowódcą Czangiem poznajemy się w chwili, gdy ze względów strategicznych jeden z pułków armii ludowej musi ewakuować miasto, ukryć przed wrogiem urządzenia fabryk i zapasy żywności i wycofać się w oznaczone miejsce. Oddział Czanga otrzymuje odpowiedzialne i niebezpieczne zadanie: ma osłaniać odwrót pułku.
Żołnierze wykonują to zadanie, ale zostają otoczeni i rozbici przez wroga. Zaledwie kilku ratuje się, dowódca zaś i trzej jego towarzysze dostają się do niewoli. Tu znoszą straszliwe tortury, gdyż wróg chce od nich wydrzeć informacje o miejscu ukrycia maszyn i żywności.
Głównym bohaterem filmu jest dowódca oddziału Czang. W jego postaci skupili autorzy wszystkie cechy bohaterstwa, poświęcenia, nienawiści do wroga i wiary w zwycięstwo rewolucji - te wartości moralne, których niezliczone dowody dawali stale na polu walki żołnierze armii Mao Tse-tunga. Najbliżsi i najwierniejsi towarzysze Czanga, którym nie jest dane doczekać chwili wyzwolenia, bo giną zakatowani przez oprawców Czang Kai-szeka - to przedstawiciele najmłodszego i najstarszego pokolenia: 15-letni rezolutny chłopak Liu i stary kucharz Wang. Dla nich wzorem i przykładem jest dowódca Czang - żołnierz doświadczony w walce, wychowany przez partie, oddany bez reszty sprawie rewolucji - prawdziwy "bojownik ze stali".
...Wydaje nam się, że wszyscy aktorzy grają w tym filmie poprawnie. Piszę: wydaje nam się - bo film jest dubbingowany i cały zespół chińskich aktorów mówi poprawną polszczyzna. W pierwszej chwili efekt jest po prostu zaskakujący. Później jakoś się z tym godzimy. Ale ani przez chwilę nie możemy się pogodzić, że polscy aktorzy bębnią swe kreacje do mikrofonu, jak na szkolnym przedstawieniu, z jakąś nienaturalna i chwilami zupełnie niezgodna z oryginałem intonacją.
Ponieważ w programie do filmu nazwiska polskich aktorów są wydrukowane znacznie większymi literami od ich skromnych chińskich kolegów, wobec tego wymieńmy je jeszcze raz : Wojciech Pilarski, Leon Łuszczewski, A. Król, Edward Wichura, Zdzisław Suwalski, Natalia Szymańska, Adam Daniewicz, Jerzy Walczak, Olgierd Jacewicz, Konrad Łaszewski i Seweryn Butrym pod kierunkiem reżysera Seweryna Nowickiego - nie wywiązali się ze swojego zadania.
Dubbing polski odebrał filmowi chińskiemu sporo realizmu nie tylko dlatego, że jest zły, ale dlatego, że w ogóle jest.
Chiński język nadawał filmowi właściwy dla danego środowiska koloryt. Dubbing to przekreślił i przy okazji uwypuklił słabe strony filmu.
Nieodparcie nasuwa się wniosek, że przed decyzją dubbingowania tego czy innego filmu trzeba się dobrze zastanowić i na podstawie ekranowej próby ocenić, czy w ogóle robić go warto. Chcemy dubbingu, ale nie wtedy i takiego, gdy wartość artystyczna filmu ulega poważnemu obniżeniu.
Na przykładzie "Stalowych wojowników" sądzić można, że filmy chińskie do polskiego dubbingu nie nadają się, bo podłożenie dobrych literacko, naturalnie brzmiących dialogów polskich pod ruchy ust chińskich aktorów, jest łamigłówka nie do rozwiązania. A kompromisy powodują sztuczność lub dziwolągi nie mające z artyzmem nic wspólnego...
"
[ Jan Łęczyca, FILM nr. 30, 27 lipiec 1952]

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------


6. Wiejski lekarz (Sielskij wracz - Сельский врач) - ZSRR 1951 reż. Siergiej Gierasimow
Udźwiękowienie i opracowanie wersji polskiej: Wytwórnia Filmów Fabularnych w Łodzi – Oddział Opracowań Dialogowych (1952)
reż.dubb.:Tadeusz Markowski
asystent reż.: B. Sidor
dialogi: Janina Balkiewicz i Jan Czarny
dźwięk: Leszek Wronko
montaż: Alina Faflik
kier. zdjęć: Henryk Strzebiecki
kier. prod.: Henryk Kryszkowski

dr Arsieniew - Grigorij Biełow - Leon Łuszczewski
dr Kazakowa - Tamara Makarowa - Halina Jasnorzewska
Nikołaj Korotkow - Wsiewołod Sanajew - Stanisław Łapiński
Iwan Kapustin - Wasilij Kapustin - Maciej Maciejewski
Paweł Bałaszow - Iwan Kuzniecow - Józef Pilarski
dr Tiomkin - Anatolij Dudorow - Gustaw Lutkiewicz
Skworcow - Aleksandr Smirnow - Seweryn Butrym
Andriej Kulik - Wiktor Kluczarew - Marian Dąbrowski
Zofia Sawwiszna - Aleksandra Panowa - Jadwiga Andrzejewska
Baranowa - Inna Makarowa - Zofia Perczyńska


.Obrazek.Obrazek.Obrazek
.Obrazek.Obrazek.Obrazek

"Barwny film o życiu i pełnej poświęcenia pracy lekarzy na wsi, ukazujący wysokie wartości moralne ludzi radzieckich.."[F].

"...Trzy główne postaci filmu - to trzy zagadnienia, trzy światy. Mimo znacznych różnic, mimo konfliktów i trudności idea służby dla człowieka łączy je i zespala.
Stary lekarz, doktor Arseniew, przez pięćdziesiąt lat pracował na wsi i niejednokrotną poniósł klęskę w walce o życie ludzi wówczas, gdy wrogi człowiekowi ustrój starej carskiej Rosji tak nisko cenił życie ludzkie. Walka i przeciwności uczyniły go twardym i surowym - przede wszystkim dla siebie. Lecz umiłowanie człowieka, umiłowanie zaszczytnego zawodu lekarza utrwaliły w nim żarliwą młodzieńczość w stosunku do pracy, i, gdy władza radziecka stworzyła nieograniczone możliwości ulepszania i rozszerzania jego pracy - całe swe wielkie doświadczenie, cały niewygasły zapał oddał na służbę chorym.
Gdy po niefortunnej próbie z młodym lekarzem, Tiomkinem, spotkał Tanię Kozakową, gdy ją lepiej poznał, zobaczył w niej następczynię godną rozwinięcia i wzbogacenia jego pracy.
Jedna z najpiękniejszych scen filmu to owa nocna rozmowa Arseniewa z Tanią, gdy stary lekarz dzieli się swoimi myślami, swą życiową wiedzą z młodą koleżanką... Postać młodej lekarki, Tatiany Kozakowej (grana przez Tamarę Makarową) jest czytelna, nieskomplikowana, a jednak bogata szlachetnym rozumieniem swych obowiązków. Tę młodą kobietę wiele wiąże ze stolicą. W Moskwie pozostawiła przyjaciół, tam są wielkie szpitale, stwarzające młodemu lekarzowi wspaniałe warunki pracy, tam są ośrodki badawcze, umożliwiające doskonalenie się zawodowe.
Ale wielki kraj radziecki potrzebuje młodych lekarzy przede wszystkim w terenie, w tysiącach dalekich wsi, kołchozów, osad robotniczych. Tania rozumie to i zadowolenie swych ambicji, ujście dla swej energii życiowej znajduje właśnie w pracy "na uboczu", w skromnych warunkach kołchozowego szpitala, który własnym wysiłkiem ulepsza i rozszerza.
Tania to człowiek nowego radzieckiego społeczeństwa, pracujący z pełną świadomością swych obowiązków, nie oddzielający dobra osobistego od dobra ogółu.

...film "Wiejski lekarz"jest mówiony po polsku. Jest naprawdę "mówiony", a nie - deklamowany, toteż na dubbingowanie nie zwraca się prawie uwagi. To właśnie dobrze. Ze względu na to, że film ten obfituje w dialogi, że właśnie dialogi grają w nim tak ważna rolę, trzeba przyznać, że studio dubbingowe miało trudne zadanie i że wywiązało się z tego zadania odpowiednio do swoich możliwości..."
[Stanisław Grzelecki, FILM nr.50, 14 grudzień 1952]
Bardzo dziękuję panu Grzegorzowi Bilskiemu z Filmoteki Narodowej za spisanie z kopii filmowej danych dotyczących polskiego dubbingu.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

7. Niezapomniany rok 1919 (Niezabywajemyj 1919 god - Незабываемый 1919-й год) - ZSRR 1951 reż. Michaił Cziaurieli
reż.dubb.: Seweryn Nowicki
dialogi: Janina Balkiewicz i Jan Czarny

Józef Stalin - Michal Gełowani - Władysław Dewoyno;
Szibajew - Borys Andriejew - Kazimierz Wichniarz; ...

.Obrazek.Obrazek.Obrazek
.Obrazek.Obrazek.Obrazek

.Obrazek.Obrazek
Józef Stalin - Michał Gełowani i jego polski głos - Władysław Dewojno (kadr z filmu "Pościg" 1954 r.).

.Obrazek.Obrazek
Borys Andrejew w roli marynarza Szibajewa i Kazimierz Wichniarz (kadr z f. "Szatan z VII klasy" 1961).

"Barwny epos historyczno-rewolucyjny, ukazujący walkę proletariatu piotrogrodzkiego pod wodzą Stalina przeciwko interwentom i białogwardzistom.." [F].
"Radziecki film jest filmem partyjnym. Celem jego jest wychowywać masy w duchu socjalizmu, mobilizować masy w walce o socjalizm. Film Cziaurelego będzie jednym z tych filmów, które przypomną narodom o nieustającym niebezpieczeństwie agresji, będzie dziełem wzywającym narody do walki o pokój.
Scenariusz filmu "Niezapomniany rok 1919" oparty został na sztuce Wiszniewskiego [...] zadaniem autorów scenariusza było, zachowując wiernie główną linię tematyczną, pokazać, że spisek na Krasnej Górce był tylko częścią wielkiego spisku przeciwko młodej Republice Radzieckiej, był tylko jednym małym epizodem wielkich wydarzeń owego okresu. Biorąc za punkt wyjścia spisek 14 państw w Wersalu, postanowili dojść poprzez Londyn trzymający w ręku nici wielkiej zdrady, poprzez obraz rewolucyjnego Piotrogrodu - do Krasnej Górki. Akcja sztuki, ograniczona ciasnymi ramami sceny, rozgrywa się kolejno: w gabinecie Lenina, w mieszkaniu jednej z członkiń spisku i w twierdzy na Krasnej Górce. Scenariusz łamie ograniczenia teatralne, przenosi akcję na ulice Piotrogrodu, na pole bitwy pod Kronsztadtem, na front na południu Rosji, przenosi ją wreszcie poza granice kraju i pokazuje działalność światowej reakcji w Paryżu i Londynie.
Rozwijając przed widzem obrazy historycznych wydarzeń realizatorzy filmu nie zapomnieli o najważniejszym - o człowieku. Pięknie narysowane są postacie głównych bohaterów filmu. Głębokie i pełne wyrazu są obrazy Lenina i Stalina oraz rewolucjonistów Szybajewa i Roniłowej.
Cziaureli bardzo wiernie zachował w scenariuszu dialogi Wiszniewskiego, ale równocześnie dodał im nowego blasku i nowych barw przy pomocy na pozór mało znaczących epizodów i scen.
Specjalnie wyraźnie daje się to zauważyć, gdy studiujemy postać Stalina. W dramacie widzieliśmy go w gabinecie Lenina, w sztabie, na naradzie w Oranienbaumie i w gmachu Rewolucyjnej Rady Bałtyckiej Floty. W filmie Stalin pokazany jest na polu bitwy między żołnierzami, dyskutuje z nimi, radzi, pomaga. Jest wielki w swojej prostocie. W dni strasznych walk mówi z Szybajewem i Katią o ich osobistym szczęściu. Jest właśnie taki, jakiego znają, szanują i kochają radzieccy ludzie..." [ Krystyna Gryczełowska i Bogusław Rybczyński, Film nr. 2; 13 styczeń 1952]

"...film jest mówiony po polsku. Dubbing budzi te same zastrzeżenia co zawsze, choć w nieco mniejszym stopniu. Lenina i Stalina słyszymy często w filmach radzieckich i przywykliśmy do określonego brzmienia głosu. Szczególnie głos Józefa Stalina jest wszystkim dobrze znany. Aktor mówiący rolę Generalissimusa w filmie dźwiękowym ma odpowiedzialne i trudne zadanie. Władysław Dewoyno w polskiej wersji dźwiękowej wywiązuje się z tego zadania na ogół dobrze. Chwilami bardzo dobrze.
Kazimierz Wichniarz, mówiący rolę Szibajewa, jest zbyt rozśpiewany. Pewne partie filmu, zwłaszcza w domu Butkiewicza, rażą sztucznością i afektacją głosu, a także nieprzemyślanym do końca opracowaniem tekstu[potknięcia w rodzaju:"słuchajcie, madame"itp].
W ogóle patos, sztuczność i wzniosłe namaszczenie zamiast prostej, ludzkiej mowy - są ciągle jeszcze głównym błędem w pracy aktorów i reżyserów dubbingujących u nas filmy...
"
FILM, Stanisław Grzelecki

"... Pragnęłabym również wtrącić słówko o filmie "Niezapomniany rok 1919", a zwłaszcza o dubbingu tego filmu. Moja własna ocena nie pokrywa się z wypowiedzią zawartą w recenzji "Filmu" 9nr 48/209). Według mnie właśnie głęboki głos Wichniarza i nawet śpiewny sposób mówienia wyjątkowo harmonizuje z postacią marynarza Szibajewa. Natomiast głos dubbingujący Stalina jest zbyt nikły i mało przekonywający, może dlatego, że właśnie tej postaci chcielibyśmy dać wszystko najlepsze..." pisze Halina Pszczółkowska z Dzierżoniowa.
[FILM nr. 2, 11 styczeń 1953]
=============================================================


Dubbing - ale podany dyskretnie

Każdy, kto oglądał afisze filmu "Wielki obywatel", musiał zauważyć olbrzymia listę radzieckich wykonawców głównych ról, a obok takimi samymi czcionkami wydrukowany spis nazwisk polskich aktorów, którzy dublowali głosowo swych radzieckich kolegów.

Ta sama lista powtarza się na ekranie w napisach wstępnych filmu.

Nie zamierzamy lekceważyć wkładu pracy zespołu dubbingowego, którego wysiłek twórczy umożliwia milionom widzów oglądanie filmów zagranicznych bez konieczności uciążliwego czytania napisów - wydaje nam się jednak, że natrętne podkreślanie przy każdej okazji, iż na ekranie aktorzy mówią nie swoim głosem, mija się z celem samego dubbingu. Celem jego jest bowiem osiągnięcie możliwie pełnej sugestii, iż obraz i tekst mówiony stanowią organiczną całość. Wtedy tylko widz może wynieść z obejrzanego filmu pełne, nieskażone wrażenia artystyczne.

Gdy zaś w napisach przed samym obejrzeniem filmu wbija się widzowi w pamięć, iż na ekranie widzi kogo innego, a kogo innego słyszy, trudno później poddać się wrażeniu naturalności gestu i słowa oglądanych w filmie postaci. Tym bardziej, że nasz dubbing nie jest jeszcze idealny ani pod względem technicznym (brak całkowitej zgodności tekstu polskiego z ruchem ust, brak perspektywy głosowej, brak odpowiedniej skali szmerów, odgłosów itp.) ani artystycznym.

O potrzebie taktownego i dyskretnego wprowadzania na ekran filmów dubbingowych wiedza dobrze filmowcy na całym świecie. W czołówce żadnego z radzieckich filmów dubbingowanych czy synchronizowanych )łotewskich, gruzińskich itd) nie znajdziemy nazwisk aktorów-dublerów, chociaż na innym miejscu mówi się o ich pracy. To samo na Zachodzie.

Ta dyskrecja jest uzasadniona i niewątpliwie sprzyja osiągnięciu właściwego efektu przy oglądaniu zdubbingowanego filmu.

Niech nad tym się zastanowi nasze Studio Filmów Dubbingowych!
[ZP, Film nr. 3, 20 styczeń 1952]

Całe szczęście że nie przejęto się tym artykułem i nadal podawano obsadę polskiego dubbingu. Rosyjski zwyczaj, np. podawania tylko pierwszej literki imienia aktora lub nie wymienianie obsady dubbingowej filmu - był fatalny. [ZD]

=============================================================
O nieomawianych problemach dubbingu

Borys Andrejew zapytany podczas swego pobytu w Polsce jak mu się podobała polska wersja dubbingowa jego roli w "Upadku Berlina" odpowiedział: "Trudno mi na to dać odpowiedź. Słyszałem "siebie" mówiącego po chińsku, czesku, niemiecku, teraz po polsku. Nie w tym rzecz czy podobnym do mojego głosem mówi dubbingujący mnie aktor, ale w jaki sposób to robi".
Słuszność miał znakomity aktor radziecki. Obojętne ostatecznie jest jaką barwę głosu ma aktor, ale ważne jak przekazuje widzowi zawarte w dialogu treści.
Na ostatniej twórczej naradzie filmowej zabrał głos na ten temat aktor Ludwik Benoit. Mówił, że nie zdziwiłby się, gdyby wytoczono proces przeciwko aktorowi dubbingu o naruszenie praw aktorskich, o pomniejszenie wartości gry aktora w wersji oryginalnej.
Zastanówmy się przez chwilę nad tą sprawą. Jesteśmy za dubbingiem. Ale to, co nam polski dubbing daje, pozbawione jest w znacznym stopniu walorów artystycznych oryginału. Pomijam tak już drobne choć denerwujące fakty, jak niezgodność ruchu warg oglądanych na ekranie aktorów z dochodzącymi nas dźwiękami np. w filmie "Daleko od Moskwy", jak ekwilibrystyczne i nieraz zaciemniające właściwy sens sztuczki językowe, spowodowane trudnością pomieszczenia się w ograniczonych ilością sylab kwestiach, jak lekceważenie dwujęzyczności filmu i dubbingowanie go w całości w języku polskim (np. "Mury Malapagi"). Większą krzywdę wyrządza się filmowi, gdy zatraca się wrażenie jakie na widzu sprawia szczera, pełna talentu i pasji twórczej gra znakomitych aktorów. Zamiast przeżytego głęboko dialogu, zamiast wzruszającej interpretacji aktorskiej, pogłębionej barwą głosu mająca swe oparcie o przeżytą role, dociera do nas czasami mechaniczna deklamacja pozbawiona podbudowy i perspektywy psychologicznej. Tak było z wieloma obsadami ról w "Wielkim obywatelu", "Wielkiej sile" i "Daleko od Moskwy".
Wkrótce powstanie w Warszawie nowoczesne studio dubbingowe, które zastąpi obecne skromne studio łódzkie. Na pewno pracować ono będzie w warunkach wielokrotnie lepszych, lepszym sprzętem a przede wszystkim dysponując większą kadra aktorów. Warto już teraz zacząć dyskusję nad ta sprawą.
Biorąc do ręki tłumaczona książkę zwracamy uwagę na to jak została przetłumaczona, jaki jest jej stosunek do oryginału. Każde odstępstwo od literackiego sposobu wypowiadania się autora, zlekceważenie zasad oryginalnej interpunkcji poetyckiej dzieła wzbudza w nas słuszny protest. Dubbingowanie filmu to podobna funkcja jak tłumaczenie dzieła literackiego. O tyle podobna, że niezmienna zostaje sama faktura i kompozycja dzieła, o tyle bardziej skomplikowana, że ograniczona mechanicznie w możliwościach wiernego przekładu. Uważam, że właściwym "tłumaczem" dzieła filmowego jest aktor dubbingu. Słowa wypowiadane i przeżywane, głos i sposób operowania nim jest w filmie jednym z podstawowych elementów oddziaływania artystycznego. Te właśnie część dzieła filmowego tłumaczy aktor dubbingu. I od tego jak on to zrobi zależy nasz sąd o wartościach twórczych wielkich aktorów zagranicznych, mistrzów sceny i filmu. Jest już zwyczajem umieszczać w programie filmu obok nazwisk rzeczywistych wykonawców rol również nazwiska aktorów dubbingu: to zobowiązuje. Przede wszystkim zobowiązuje do wielkiej rzetelności i dbałości o jakość aktorskiego przekładu dubbingowego. Tego wymaga uczciwość wobec twórcy kreacji w wersji oryginalnej i wobec własnej pracy.
Słyszy się nieraz zdanie, że praca w dubbingu należy do łatwiejszych odcinków zawodu aktorskiego. Wydaje się to niesłuszne. W dubbingu trzeba z równa solidnością i rzetelnością przygotowywać role jak to zwykło się robić w teatrze lub w filmie. Zdarzają się jednak wypadki, że aktor dubbingu nie buduje w sobie wewnętrznej sylwetki bohatera a ogranicza się do niezbędnych naśladowczych ruchów warg i względnie poprawnego wypowiedzenia kwestii. Wynika z tego tylko poprawność deklamatorska bez perspektywy psychologicznej.
A zatem w doborze aktorów dubbingu decydującym momentem powinna być określona dyspozycja aktora (np. świetnie dobrana aktorka A. Jasińska w roli matki Szachowa w "Wielkim obywatelu"), zdolność do przystosowywania się i poruszania we właściwym mu rodzaju produkcji artystycznej.
[Tadeusz Kołaczkowski, FILM nr. 21, 25 maj 1952]
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------




Drodzy czytelnicy!

Od czasu do czasu powracamy do zawsze aktualnej sprawy dubbingów.

Głos zabrał "ALOSZA z WARSZAWY",który już kiedyś pisał na temat dubbingowania filmów radzieckich. Wypowiadał się zdecydowanie za wersją oryginalna, motywując swój sąd przede wszystkim tym, że dubbing obniża artystyczną wartość filmu.

Wolimy wersję oryginalną

Obecnie po ostatnim Festiwalu Filmów Radzieckich korespondent nasz w dalszym ciągu wysuwa nowe argumenty przeciwko dubbingowi: "Większość moich kolegów i koleżanek - pisze - woli oglądać filmy radzieckie w wersji oryginalnej. Nawet ci, którzy nie opanowali jeszcze języka rosyjskiego, wolą słyszeć żywe słowo, wypowiadane ustami radzieckiego aktora - tego aktora, który reprezentuje jedną z najwspanialszych sztuk aktorskich świata. Film radziecki odarty z dialogu przedstawia wartość jedynie od strony zdjęciowej, muzycznej i treściowej. Gra aktora traci urok... Takie filmy jak "Daleko od Moskwy" tracą wiele w wersji polskiej. Przecież po to wydaje się po polsku scenariusze filmowe i powieści radzieckie, według których stworzony jest film (jak np. książka Ażajewa_, żeby czytelnik mógł poznać treść i dialogi i swobodnie obejrzeć film w wersji oryginalnej".

Czytelnik nasz wysuwa jeszcze jeden argument, który już był niejednokrotnie poruszany - problem nauki języka rosyjskiego: "Pokazuje się w ramach PKF-u robotników i chłopów (nie mówiąc już o młodzieży) uczących się z zapałem rosyjskiego języka. A więc stąd wniosek, że coraz szersze rzesze Polaków poznają ten język. Dlaczego więc nie możemy oglądać filmów radzieckich w wersji oryginalnej?".

Omawialiśmy już nieraz na Naszej Taśmie dobre i złe strony dubbingu,który w wielu wypadkach jest jednak konieczny. Przytaczaliśmy przykłady filmów o przewadze partii dialogowych, poruszających problemy, gdzie jasne zrozumienie zagadnień jest rzeczą podstawową. Pisało się wielokrotnie o potrzebie filmów w wersji polskiej dla widza wiejskiego, który z trudnością i zbyt wolno odczytuje napisy, niedostatecznie jeszcze opanował język rosyjski i nie zna żadnego obcego języka. Dla takiego widza konieczne jest dubbingowanie filmów zagranicznych. Dotyczy to również filmów dla dzieci, np. radzieckich bajek, dla których dubbing polski jest konieczny. Tłumaczyliśmy również, że jeszcze nie zawsze doskonały dubbing staje się jednak coraz lepszy.
[FILM nr. 5, 3 luty 1952]

Swoja drogą oszołomów nigdy nie brakuje. Do argumentów powyżej dodałbym jeszcze ten że w ZSRR dubbingowano wszystkie filmy polskie. Czyżby argumenty Aloszy nie działały w drugą stronę? [bytuch]

Dubbing czy wersja oryginalna?

Znowu powracamy do tematu, tak żywo obchodzącego wszystkich naszych czytelników, którzy coraz częściej wypowiadają się o roli słowa w filmie, o wadze filmowego dialogu, odgrywającego tak różną rolę od dialogu teatralnego.

Dubbing, czy filmy wersji oryginalnej zaopatrzone w napisy? - pytają nasi korespondenci.

"JANTA z SZOPIENIC" mimo, że zeszłego roku wypowiadał się zdecydowanie przeciwko dubbingowi i "gniewało go, gdy Hitler przemawiał po polsku" - dziś zmienił swoje zdanie po zobaczeniu zdubbingowanego filmu Daleko od Moskwy. W filmie tym "dużo się mówi, więc dobrze się stało, że można bez odczytywania napisów na ekranie słuchać mowy w polskim brzmieniu. Dobrze wypadły głosy polskich artystów - zwłaszcza głos Młodnickiego jako Batmanowa. Wiele jest jeszcze u nas osób, które nie znają jeszcze języka rosyjskiego. Dla nich właśnie dubbing w tego typu filmach jest bardzo pożyteczny. A więc dubbingujmy filmy o przewadze dialogów, a inne pozostawmy w oryginale.".

Innego zdania jest H. WYDERKIEWICZ z Łodzi,który nie zachwyca się dubbingiem filmu Daleko od Moskwy. Jako uczeń języka rosyjskiego, studiujący ten język,pragnie oglądać jak najwięcej filmów radzieckich w wersji oryginalnej, słuchać pięknej rosyjskiej mowy.

.Obrazek.Obrazek
Kadry z filmu "Daleko od Moskwy".

ST. J. śledzi zawsze dyskusje na temat dubbingu. Zgadza się on ze zdaniem jednego z naszych korespondentów, że filmy radzieckie tracą najczęściej przez dubbing. Wiele osób pragnęłoby usłyszeć Upadek Berlina w wersji oryginalnej. Znajduje on jednak i dobre strony dubbingu. Takie filmy jak Wielki obywatel, Spisek bankrutów, Spotkanie nad Łabą, Wielka siła, gdzie przeważają partie dialogowe, powinny być dubbingowane. W filmie Wielki obywatel, napisy zastępujące dialogi, zajęłyby cały ekran, musielibyśmy je odczytywać przez cały czas trwania filmu. To właśnie przemawia za polska wersją tego typu filmów.

O dubbingu filmów zagranicznych pisze również J. MNICH. Wypowiada tu nie tylko swoje własne zdanie, ale także i kolegów, którzy zabierali na ten temat głos w dyskusji. Na ogół wszyscy zgadzają się na jedno: dla widza wiejskiego konieczne są filmy dubbingowane bez napisów, dla widzów z miasta, którzy uczą się języka rosyjskiego, pożądane są filmy w wersji oryginalnej, gdyż jest on najlepszą lekcja języka rosyjskiego". Wiem to z własnego doświadczenia, gdyż uczę się na filmach radzieckich dobrej rosyjskiej wymowy i akcentu. Chciałbym zobaczyć w wersji oryginalnej piękny barwny film "Zwycięzca przestworzy" o Żukowskim, wielkim ojcu lotnictwa.
[FILM nr. 13, 30 marca 1952]

W OBRONIE WERSJI ORYGINALNEJ

"Czytałem ostatnio w prasie, że film radziecki Kawaler Złotej Gwiazdy został zdubbingowany, a Światła w Koordii i Taras Sawczenko są w opracowaniu... Zastanawiam się nad tym, czy z czasem wszystkie filmy radzieckie będą się ukazywały na ekranach w wersji polskiej. Przecież kwestie tę można by rozwiązać tak, aby wszyscy byli zadowoleni: obok filmów zdubbingowanych (dla tych co nie znają języka rosyjskiego) wyświetlać filmy radzieckie w wersji oryginalnej chociażby przez jeden dzień w ramach specjalnych pokazów... Film Kawaler Złotej Gwiazdy był już wyświetlany przez trzy dni w czasie Festiwalu Filmów Radzieckich w wersji oryginalnej. Powinien być wznowiony w tej samej wersji niezależnie od dubbingu... Przeczytałem właśnie, że najnowszy film radziecki Wiejski lekarz także będzie zdubbingowany. Wydaje mi się, że gdyby wszystkie zagraniczne filmy były zdubbingowane, z czasem zatarłaby się różnica pomiędzy filmami produkcji różnych narodów, mówionymi w różnych językach. A przecież każdy film różni się dialogiem. - Już przeszło od dwóch lat trwa ta dyskusja - "dubbing czy wersja oryginalna" i wciąż nie zostaje podsumowana..."
[FILM nr. 22, 1 czerwca 1952]


=============================================================
Poszukuję filmów i seriali aktorskich do których polski dubbing powstał na zlecenie Canal+, TVP bądź Wizji Jeden. Poszukuję także taśm 16mm z filmami aktorskimi które otrzymały kinowy dubbing a który nie został nigdzie wydany. Dotyczy to produkcji wyświetlanych w kinach do lat 90.

Jeśli nagranie dubbingu jest na taśmie szpulowej to jestem w stanie przegrać go na DVD. Przegranie nośnika VHS lub taśmy 16mm nie stanowi problemu.

Sam staram się kolekcjonować polskie dubbingi do produkcji aktorskich i w swoich zbiorach mam wiele unikatów które nie są nigdzie dostępne. Z chęcią się wymienię za nagrania których nie mam a które mnie interesują. Proszę o kontakt na mojego maila:

dezerter_poczta@op.pl

Zbigniew Dolny
Prawdziwy ekspert
Posty: 392
Rejestracja: 15 gru 2011, o 01:28

Post autor: Zbigniew Dolny » 11 lis 2011, o 22:18

Ciąg dalszy ROK 1952.

=====================================================================
Niektóre z filmowych zagadnień staja się specjalnie aktualne w pewnych określonych okresach czasu. Po dłuższym lub krótszym milczeniu ozywają na nowo pewne problemy i staja się przedmiotem gorących dyskusji.
Do takich właśnie zagadnień należy sprawa dubbingowania filmów zagranicznych, o czym ostatnio pisze tak wielu naszych czytelników.
Temat nabrał specjalnej aktualności w ciągu paru tygodni, kiedy na ekranach naszych pojawiły się świeżo zdubbingowane filmy radzieckie i kiedy zawrzała ożywiona dyskusja z okazji polskiej wersji francusko-włoskiego filmu "Mury Malapagi".

Odpowiedzcie nam wreszcie

Czytelnicy, zastanawiając się nad tym tak ważnym dla nich problemem, pytają wręcz, jak to będzie w przyszłości z filmami zagranicznymi, co postanowiono, czy wszystkie będą oglądać w polskiej wersji: "... Dotąd nie otrzymałem konkretnej odpowiedzi, czy wszystkie filmy radzieckie będą dubbingowane - pisze Alosza z Warszawy - ... a przecież można te kwestię rozwiązać w ten sposób, aby wszyscy byli zadowoleni: obok filmów dubbingowanych powinny ukazywać się na naszych ekranach te same filmy radzieckie w wersji oryginalnej z napisami. A jeżeli i to sprawia wielka trudność, to w takim razie filmy, które są przeznaczone do dubbingu, powinny ukazywać się na ekranach, chociażby tylko na jeden dzień w jakimś jednym kinie, a przynajmniej w Warszawie w ramach specjalnych pokazów w wersji oryginalnej bez napisów. Np. Filmy "Taras Szewczenko", "Światła w Koordii", "Kawaler Złotej Gwiazdy" chcielibyśmy oglądać także i w wersji oryginalnej. Czytałem, że najnowszy film radziecki "Wiejski lekarz" także będzie zdubbingowany... Obawiam się, że widz polski nie usłyszy z ekranu rosyjskiej mowy [ z czasem w pojęciu widza zniknie całkowicie problem, jakiej produkcji wyświetlany jest film, gdyż wszystkie mówione będą po polsku. A przecież każdy film wyróżnia się właśnie dialogiem... Sądzę, że sprawa ta będzie wkrótce wyjaśniona i powzięta jakaś konkretna decyzja. Sądzę, że byłoby najlepiej, gdyby w mieście ukazywały się filmy zagraniczne niezdubbingowane z napisami, a na wsi te same filmy zdubbingowane."

"EWA Z WARSZAWY" była ostatnio na trzech filmach radzieckich "Upadek Berlina", "Daleko od Moskwy" i "Kawaler Złotej Gwiazdy" i uważa, ze są to chyba najlepsze filmy radzieckie, jakie oglądała. "Ale cóż z tego, kiedy nie można wcale zrozumieć słów dialogu. Jest to oczywiście wina dubbingu. Czy nie można temu zapobiec? Ma się wrażenie, że to film niemy. Jeżeli dubbingi tak się nie udają, to najlepiej ich unikać".
.Obrazek
Kadr z filmu "Kawaler Złotej Gwiazdy".

"... Staję w obronie oryginału i pewna jestem, że większość czytelników i kinomanów podzieli moje zdanie - pisze MARIA S. z Kalisza. - Pamiętam, jak bardzo cieszyłam się, gdy miałam obejrzeć film "Daleko od Moskwy", lecz jakież było moje rozczarowanie, gdy przeczytałam, że ... ma zostać zdubbingowany. Tak też było z resztą filmów okaleczonych, pozbawionych siły wyrazu, artyzmu".

Niektórzy czytelnicy, jak np. ZOFIA MOST z Warszawy, piszą o sprawie dubbingu z pasją: "Uważam, że dubbing to najstraszniejsza rzecz, jaka istnieje w polskiej kinematografii! Kto mógł porównać jakikolwiek z filmów radzieckich mówionych po polsku z takim samym filmem w języku rosyjskim, ten wie, że zdubbingowany film jest artystycznie gorszy chyba o jakieś 50 proc. W tym roku zdałam maturę i znam rosyjski wcale nieźle, toteż skóra mi cierpnie, gdy pomyślę, że żadnego z nowych filmów radzieckich nie będę mogła "słyszeć" po rosyjsku, że z ekranu nie będzie słychać głosu mojej ulubionej aktorki Tamary Makarowej, tylko jakąś trzeciorzędną aktorkę z Łodzi.

Sądząc po głosach czytelników, moje zdanie nie jest odosobnione, a najlepszy dowód to film "Mury Malapagi", którego gorzej nie można było zepsuć... Zdrowy rozsądek nakazuje dubbingować przede wszystkim filmy w językach nikomu nie znanych, np. rumuńskie czy węgierskie. Takiemu filmowi, jak "W naszej wsi" dubbing tylko może pomóc i więcej ludzi chętniej go zobaczy. Ale na ten pomysł to chyba filmowa instytucja nigdy nie wpadnie, bo jest za logiczny i oczywisty".
"Na miłość boską, skończcie z tym dubbingiem! Oszaleć można! - woła wielkim głosem nasza korespondentka REGINA OSOWICKA - Poszłam z wielka radością na "Mury Malapagi", ale gdy przeczytałam napis "Film mówiony po polsku", twarz mi się tak wyciągnęła, że stałam się podobna do Fernandela. Przecież to jest okropne, kiedy znani artyści Isa Miranda i Jean Gabin mówią najczystszą polszczyzna. To strasznie kłóci się z całością. Na ekranie typowo włoskie środowisko, typy południowców, a jednocześnie polska mowa. Nie chcę bynajmniej dyskwalifikować dubbingu w ogóle. Niewątpliwie spełnia on swe zadanie, np. na wsi, choć i tam sprawa jest bardzo problematyczna. Dźwięk nawet w kinach wielkomiejskich pozostawia wiele do życzenia, a cóż dopiero na wsi. Byłam na takim "pokazie": taśma się często rwała, a z ekranu słychać było jakiś bełkot mało podobny do ojczystego języka. A już kompletnym nieporozumieniem jest "tłumaczenie z polskiego na nasze". Inny przykład: chiński film "Stalowi bojownicy". Wiemy, że język chiński składa się z krótkich, ostrych dźwięków. Synchronizacja jest tu szczególnie utrudniona. Aby więc podkład mówiony dostosować do ruchu warg artysty, dubbingujący go mówi urywanymi słowami jakby nadawał fonogram. Wrażenie wybitnie ujemne. Poza tym trudno tu upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu. Jedna strona tu zawsze ucierpi: albo wierność dialogów, albo synchronizacja. Przecież nasz język (i nie tylko nasz) jest bardzo bogaty, ma wiele różnych subtelności, nawet synonimy mają różne odcienie, wszystko trzeba wziąć pod uwagę i widzowi tekst pokazać jak najsugestywniej, żeby zrozumiał istotę tego o czym się mówi... Chciałam jeszcze napisać o zespołach dubbingowych. Wydaje mi się, że artyści "podstawiani" nie przeżywają dostatecznie swej roli. Np. katowani przez pachołków Czang Kai-szeka żołnierze Armii Ludowej mówią głosem stosunkowo spokojnym i lekkim, a kobieta ze sztabu wroga piszczy głosem, jaki niektóre mamy przemawiają do swoich pociech. Nie można tu winić wyłącznie dubbingujących. Zrozumiała rzecz, że aktor, który zżył się ze swoją rola i przezywał ja przez kilka miesięcy, będzie mówił bardziej przekonywająco, niż ten, który tylko "odstawia" dialogi. Byłby to jeszcze jeden argument za zaniechaniem dubbingu... Moje stanowisko nie jest odosobnione. Większość moich przyjaciół i znajomych sarka na filmy dubbingowane: jednych to denerwuje, innym przeszkadza, jeszcze innych śmieszy. Jeżeli wszystkie bez wyjątku filmy zdubbingujemy, to widz nie będzie mógł sobie wyobrazić jak brzmi język chiński, ormiański czy japoński. Sprawa dubbingu ciągnie się już od dawna. Ponieważ głosy się znowu wzmagają w związku z większą ilością dubbingów, warto jeszcze raz podjąć dyskusję w tej sprawie i jakoś tę kwestię pro publico bono rozstrzygnąć. Ja ewentualnie mogę służyć listą z podpisami znajomych, przyjaciół, kolegów i ciotek, którzy są przeciwko dubbingowi w mieście."

IZA i ALINA z Warszawy są "zdecydowanymi przeciwniczkami dubbingu". Piszą one: "Dubbing ma, jak nam się wydaje, na celu ułatwienie zrozumienia filmu. Tymczasem dubbing, nie stojący u nas na poziomie, znacznie obniża wartość filmu. Z osobą danego aktora ściśle się łączy jego głos będący ważnym elementem kreacji artysty... Czy dubbing jest w ogóle potrzebny u nas w czasie, kiedy analfabetyzm prawie całkowicie został zlikwidowany? Uważamy, iż może spełniać swe zadanie tylko w filmach dla dzieci".

Wielu czytelników pisze o wielkim nieporozumieniu jakim jest dubbing "Murów Malapagi": "Cały urok tego filmu przepadł przez podłożenie polskiej mowy. Czy wskazane jest, aby pokazywać w polskiej wersji taki film jak "Mury Malapagi"? Według zdania całej naszej grupy dubbing jest niepotrzebny" - pisze ANDRZEJ MICHALCZYK.
.Obrazek
Kadr z filmu "Mury Malapagi".

"Film jest świetny, zeszpecony bezmyślnie i niepotrzebnie dubbingiem, który pozbawił doskonałe dzieło filmowe Clementa uroku - pisze MIROSŁAW BIEŃKOWSKI. "Nie dalej jak wczoraj oglądałem "Mury Malapagi". To, co zobaczyłem, trudno nazwać filmem dźwiękowym - pisze ST. JAN z Lublina - gdyż podłożone polskie dialogi przekreślały miano dźwiękowych... Widz ma wrażenie, że ogląda jakiś dobry film z okresu niemego, który obecnie przerobiono i podłożono dźwięk... Pozbawienie dźwięku ulicy portowej Genui, na której pełno różnych ciemnych typów czyhających na swoją ofiarę, a wśród nich samotny Piotr z obolałą szczęką poszukujący dentysty, i jego próby porozumienia się z kimś kto rozumie po francusku - wszystko zastąpione polskim dialogiem - sprawia wrażenie tłumaczenia z naszego na polski. Wiele jest takich rażących momentów w tym filmie. Niejasna wydaje się scena poznania się z Martą w komisariacie policji. Marta - Włoszka, a Piotr - Francuz w kilka chwil znaleźli wspólny język... polski!!!?? Nie wiem, kto zasiadał w komisji kwalifikującej ten film do opracowania w wersji polskiej, ale nie trudno odgadnąć - ludzie, którzy nic nie mają wspólnego ze sztuką filmową - słowem biurokraci... Gdyby to widział Rene Clement".
Z obszernych listów czytelników przytaczamy z powodu braku miejsca jedynie krótkie urywki. Listy te zostały przekazane w całości do Centralnego Urzędu Kinematografii z prośbą o konkretna odpowiedź na pytania czytelników.

PRZYZNAJEMY RACJĘ... NIE WSZYSTKIM

Dodajemy od siebie: przyznając wiele racji uwagom naszych korespondentów, które zgadzają się z opinią większości widzów kinowych, musimy zaznaczyć, że wielu z czytelników zabierających głos w tej sprawie i krytykujących dubbing, miesza dwie różne sprawy: słusznie wytykając błędy jakości dubbingu zwłaszcza wynikające ze złej słyszalności aparatów na prowincji - jednocześnie atakują sam dubbing jako taki, twierdząc, że jest on zupełnie niepotrzebny. Jest to oczywiście błędne ustawienie problemu. Dubbing jest potrzebny, ale musi być dobry. Napisy, zastępujące dialog w filmach zagranicznych, są tylko streszczeniem dialogu. Dla widza kinowego, który nie zna języka w jakim film został wyprodukowany, podpisy nigdy nie zastąpią pełnego dialogu. Pisaliśmy już o tym wielokrotnie, jak bardzo rozprasza się uwaga widza przy czytaniu napisów, jak wiele szczegółów przepada. Dubbing, podobnie jak każde tłumaczenie literackie, musi być twórczy. Źle przetłumaczona powieść czy sztuka sceniczna nigdy nie odda w pełni istoty utworu literackiego, zawsze zepsuje urok i atmosferę oryginału. Mimo to nikt nie uważa, że musimy czytać książki jedynie w oryginale, bo w tłumaczeniu tracą swą wartość. Trzeba tłumaczyć - tylko dobrze tłumaczyć. Dubbing, jak to wszyscy dobrze wiemy, jest pracą trudna i skomplikowana. Tłumaczenie tekstu polega nie tylko na poprawnym i trafnym spolszczeniu dialogów, tekst polski musi się zgadzać z tekstem dubbingowanego filmu, musi być zsynchronizowany z ruchem ust aktora. Stad trudności i ograniczenia w ilości i jakości sylab i zgłosek. Mimo tych komplikacji technicznych dubbing, jak każda twórcza praca, powinien być traktowany nie jak rzemiosło. Dobrze i artystycznie wykonany spełnia swoje zadanie i jest konieczny, zwłaszcza w kinach wiejskich i w opracowaniu filmów zawierających liczne i długie dialogi, o czym pisaliśmy już wielokrotnie.

Jeżeli chodzi o "Mury Malapagi", to przyznajemy rację, że zdubbingowanie tego filmu było wielkim nieporozumieniem.

Filmy wielojęzyczne (pisaliśmy już o tym w naszym tygodniku) np. takie jak nasz "Ostatni etap", "Młoda gwardia" czy "Rzym miasto otwarte" gdzie dla podkreślenia realizmu aktorzy przemawiają każdy w swoim języku - takie filmy nie mogą być dubbingowane, gdyż spolszczony dialog traci na wartości i jest chwilami wręcz niezrozumiały.

Już wkrótce, jak nas informują, część studia dubbingowego będzie przeniesiona do Warszawy, gdzie wielu wybitnych aktorów będzie brało udział w pracach dubbingowych. W niedalekiej przyszłości jakość produkcji wpłynie na lepszą słyszalność aparatów na prowincji i straszne zgrzyty, nieartykułowane wrzaski przestaną wreszcie straszyć biednego widza kinowego.
Na wszystkie inne pytania otrzymacie odpowiedź, na którą i my czekamy z niecierpliwością.
[FILM nr.33, 17 sierpień 1952 r.]

===============================================================
DRUGA STRONA MEDALU

List J> PIASECKIEGO z Wrocławia - "Dlaczego wychodząc z kina słyszy się niejednokrotnie krytyczne wypowiedzi widzów, którzy, sądząc po tym co mówią,nie zawsze rozumieją treść filmu? Dlaczego zdarza się, że poszczególni widzowie (a trzeba przyznać, że jest ich wielu) nie potrafią powiązać początku z końcem w świeżo obejrzanym filmie? Czemu to przypisać?... Według moich przypuszczeń wynika to z tego, że duża część widzów nie nadąża w czytaniu tekstów objaśniających filmy zagraniczne... Aby zdążyć przeczytać teksty (pisane często na białym tle obrazu), trzeba umieć czytać, jeżeli nie bardzo biegle, to przynajmniej poprawnie, a tego niestety u nas wielu ludzi jeszcze nie potrafi. Dzięki staraniom naszego Rządu i Partii analfabetyzm został zlikwidowany, lecz nie znaczy to wcale, że wszyscy byli analfabeci potrafią czytać już płynnie i szybko... I ci właśnie ludzie rozumieją dobrze jedynie filmy polskie, względnie w polskiej wersji. Ja sam, choć czytam biegle - proszę o udostępnienie i ułatwienie śledzenia akcji filmu tym wszystkim, którzy często nie mogą zrozumieć jego treści".

Zacytowane wyjątki z powyższego listu zainteresują z pewnością tych wszystkich naszych korespondentów, którzy tak ostro i bezwzględnie występują przeciwko dubbingowaniu zagranicznych filmów. Widzimy więc, że sprawa nie jest tak łatwa i prosta, jakby się zdawało. I wciąż czekamy niecierpliwie na jej rozstrzygniecie tak, aby i "wilk był syty i owca cała", aby pójść na rękę zarówno pro jak contra-dubbingowcom.
[FILM nr. 35, 31 sierpień 1952 r.]


================================================================

JESZCZE SŁÓW KILKA O... DUBBINGU

Tym razem pozytywnie.
Przygotowując podsumowanie dyskusji o dubbingu, w której wielu naszych Czytelników żywo i z temperamentem wypowiadało się za i przeciw dubbingowi - zamieszczamy jeszcze list naszego stałego czytelnika i korespondenta JERZEGO RÓŻYCKIEGO z Bielska-Białej.
Przeciwników dubbingu prosimy o cierpliwość i przeczytanie tej wypowiedzi:

"Od dłuższego już czasu miałem zamiar napisać ten list, lecz nie zawsze mam czas na korespondencje. E tym roku ukończyłem Technikum, otrzymałem dyplom technika-mechanika i zdawałem wstępny egzamin na Politechnikę Warszawską.
Sprawa, w której pragnę zabrać głos, to kwestia dubbingu. Wprawdzie wiele i dużo już pisano na łamach tyg. "Film" w tej sprawie, proszę jednak o wysłuchanie i mego o tym zdania, tym bardziej, że z wypowiedziami wielu czytelników nie zgadzam się. Byłbym może w ogóle nie poruszał tej sprawy, lecz widzę, że niektórzy czytelnicy w swych wypowiedziach popełniają poważny błąd.

Przyznacie, że dubbing jest rzeczą zupełnie nową i młodą w kinematografii. Dubbingowanie filmów rozpoczęto niedawno, a więc jako dział sztuki filmowej nowy i młody stawia dopiero swe początkowe kroki, ciągle się rozwija i ulepsza. Nic więc dziwnego, że czasami nie spełnia jeszcze stawianych przed nim wymagań. Spójrzmy tylko na pierwszy film niemy, albo narodziny filmu dźwiękowego, zobaczymy jaką drogę udoskonaleń i uzupełnień przechodził film, ile to lat trwało i ile wymagało pracy i twórczego wysiłku. Tak samo jest i z dubbingiem, dubbing posiada jednak już nieprzeciętne osiągnięcia mimo młodego okresu. W ciągu swego krótkiego istnienia zdołał dubbing uzyskać sobie uznanie publiczności kinowej oraz stał się środkiem, który jeszcze bardziej zbliżył widza do filmu i możliwości jego głębszego zrozumienia. Prócz tego, że wyeliminował napisy, które zajmowały część obrazu, były nieraz zupełnie nieczytelne, zajmowały znaczną dozę uwagi widza - szczególnie na wsi - całkowicie odwracały uwagę od podkładu muzycznego filmu, przez co zmniejszyły jego oddziaływanie na widza. Film, który posiadał dużo dialogów, był za nudny. Te wszystkie i inne jeszcze usterki, których tu nie wymieniłem, usuwa dubbing. Zdaję sobie również sprawę z jego częściowych wad, które niewątpliwie dadzą się z biegiem czasu usunąć, i widać, że zanikają w coraz większym stopniu. Weźmy teraz tak obiektywnie i stwierdźmy czy dubbing nie przyczynił wartości artystycznych takim filmom, jak: "Spotkanie nad Łabą", "Tajna misja", "Rajnis", "Rada bogów", "Spisek bankrutów" i wielu innym. Musimy przyznać, że wiele z tych filmów zawdzięcza dużo dubbingowi. Np. film "Rajnis" pozbawiony dubbingu stałby się dla wielu niezrozumiały, a przez to mało interesujący, a przez dubbing stał się porywającym, żywym obrazem rewolucyjnych idei, których nie brakło ani w życiu, ani w wierszach rewolucyjnego poety, stanowi on również artystyczną wartość, a film o Pawłowie... Mógłbym tu przytoczyć wiele takich przykładów. Dlatego nie mogę zrozumieć tych czytelników, którzy po prostu sarkają na tę młodą sztukę. Są tacy nawet, że ich nazwę "małej wiary", którym raz się nie powiodło i oglądnęli słabsze opracowanie językowe, radzą go zupełnie zaniechać i po prostu ot, tak z lekkim sercem wyrzucić i więcej nie dubbingować, bo według nich, co nie wnosi zaraz "złotego runa", to nie popłaca. Początkowe trudności małe czy większe nie powinny przestraszać, a raz nieudana próba nie upoważnia do sarkania.
Czytając w przedostatnim n-rze "Filmu" (194) wypowiedzi czytelników "Na naszej taśmie", zauważyłem, że niektóre argumentacje dotyczące dubbingu są zupełnie nieuzasadnione, naiwne i po prostu niesłuszne, tak iż ma się wrażenie, że o niektórych sprawach wypowiadają się czytelnicy, głębiej nie zastanawiając się nad nimi i nie analizując ich obiektywnie. Niektórzy argumentują byle czym, piszą co im pióro na papier przyniesie, byle postawić zarzut i straszliwie skrytykować. Współczuję tylko tym artystom, którzy opracowują dubbing i może czytają wypowiedzi tych czytelników, którzy ich trudną pracę krytykując widząc w niej tylko same błędy i braki. Przytoczę tu krótki wiersz, który zamieszcza "Teatr" (nr. 13 br) i radzę go przeczytać tym krytykom:
"Niech jeszcze dobre niebo tym Polskę obdarzy,
By miała mniej krytyków, a więcej pisarzy;
Bo z naszym gospodarstwem podobieństwo mają:
Jeszcze drzewa nie urosły, a już wycinają".

.Obrazek
Kadr z filmu "Mury Malapagi".

A oto przytoczę kilka takich wypowiedzi z tego nr "Filmu" (194) np. Zofia Most z Warszawy pisze: "Uważam, że dubbing to najstraszniejsza rzecz, jaka istnieje w polskiej kinematografii" i dalej pisze p. Z. M. tak: "Kto mógł porównać jakikolwiek z filmów radzieckich mówionych po polsku z tym samym filmem w języku rosyjskim, ten wie, że zdubbingowany film jest artystycznie gorszy chyba o jakieś 50 proc."
Czytamy dalej: "że z ekranu nie będzie słychać głosu mojej ulubionej aktorki Tamary Makarowej, tylko jakąś trzeciorzędną aktorkę z Łodzi."
Postaram się krótko odpowiedzieć na wszystkie argumenty p. Zofii Most.
1. Dubbing wcale nie jest najstraszniejsza rzeczą w kinematografii, bo gdyby tak istotnie było, to by na pewno nas już nim nie "straszono". A za przykład podam, że gdyby wszyscy uważali pierwszy parowóz za "piekielną machinę", jak to uważali niektórzy, to my wszyscy nie jeździlibyśmy kolejami, a to by pani najlepiej wtedy na sobie odczuła.
2. Dubbing wcale nie obniża wartości artystycznej filmu "przynajmniej o 50 proc.", a na pewno niekiedy podnosi ją z całą pewnością o 100 proc. Przekonać o tym można się b. łatwo na przytoczonym przeze mnie powyżej przykładzie o filmie "Rajnis" i na szczęście wielu się o tym już przekonało i ma właściwe o tym wyobrażenie.
3. Nie wiem o jakim "trzeciorzędnym" artyście się tu mówi, bo u nas nie ma już dawno jakichś "trzeciorzędnych artystek". Są natomiast jeszcze w Hollywood, gdzie obok wykwintnych milionerek na tysiące bezrobotnych tzw. w języku kapitalistów "trzeciorzędnych" artystek. Lecz u nas nie mówi się w ten sposób o człowieku pracy, tym bardziej o człowieku, który niewątpliwie cały poświęca się swej pracy, by ją jak najlepiej wykonać, zresztą mieliśmy już tego dowody. Artysta, który opracowuje polską wersję roli ma jeszcze trudniejsze zadanie, niż normalnie grając w filmie, bo w filmie tak zagra na co go stać, a w dubbingu musi wczuć się w kogoś, musi się z nim zharmonizować, by dobrze wypadła jego "rola". Dlatego praca jest trudna i o artyście wykonującym ja nie można się tak wyrażać. Zresztą ciekawy jestem, kto w pojęciu p. Z. M. należy do tych "pierwszorzędnych".
[FILM nr.38, 21 wrzesień 1952 r.]

=====================================================================
PASJONUJĄCE ZAGADNIENIE

Prosimy naszych czytelników o jeszcze trochę cierpliwości. Chodzi mianowicie o sprawę dubbingu, która wciąż i coraz bardziej leży wszystkim na sercu. Listy na ten temat nadchodzą codziennie, a ich autorzy po prostu pasjonują się zagadnieniem stając na różnych pozycjach i roztrząsając najrozmaitsze możliwości udostępnienia widzowi obcojęzycznych dialogów filmowych.
Wkrótce ukaże się na łamach naszego tygodnika obszerny artykuł, w którym omówione zostanie stanowisko, jakie w tej sprawie zajmuje nasza kinematografia, i w którym podsumowana zostanie dyskusja ciągnąca się już od dłuższego czasu na łamach naszego tygodnika.
W n-rze 33 "Filmu" ( z r. b.) zamieszczając głosy czytelników w sprawie polskiej i oryginalnej wersji filmów zagranicznych, pisaliśmy o tym, że korespondenci nasi przeważnie błędnie ustawiają problem: krytykując jakość dubbingu jednocześnie atakują sam dubbing jako taki, twierdząc, że jest on zupełnie niepotrzebny, że wypacza wartość artystyczną filmu.
Część czytelników pisze w swoich wypowiedziach, że dubbing jest potrzebny jedynie dla widza wiejskiego, a dla mieszkańców miast pragną wyłącznie wersji oryginalnej. I ten punkt widzenia nie jest również słuszny. Pisaliśmy już o tym wielokrotnie, że filmy obfitujące w liczne dialogi, filmy dla dzieci, baśniowe, kukiełkowe i filmy popularno-naukowe, nie mówiąc już o innych - wymagają koniecznie spolszczenia dialogu.
Krótko mówiąc, dubbing jest potrzebny, ale musi być dobry.
Wkrótce po wypowiedziach, wysuwających argumenty w obronie wersji oryginalnej, nadeszły i inne, rozważające to zagadnienie od innej strony. W n-rze 35 "Filmu" 9 z rb) zamieszczaliśmy głos J. P. z Wrocławia. Występował on w imieniu wszystkich widzów, którzy czytają powoli i nie mogą nadążyć w odczytaniu napisów wyjaśniających treść filmu. W n-rze 38 "Filmu" 9z rb) znajdowała się obszerna wypowiedź J. R. z Bielsko-Białej, który przytaczając wiele argumentów broni dubbingu jako młodej rozwijającej się sztuki, spełniającej ważne zadanie upowszechniania filmu.
Inni czytelnicy w licznych listach nawiązując do listu J. R. polemizują lub zajmują podobne stanowisko.

Ci, co bronią dubbingu...
"Podczas mego pobytu w ZSRR - pisze Igor Stawiński z Gliwic - wszystkie prawie filmy zagraniczne ukazywały się w wersji rosyjskiej. Mimo że wydawało mi się dziwnym słuchać rosyjskiego śpiewu na amerykańskiej lub francuskiej komedii, to jednak widzowi radzieckiemu odpowiadało to, gdyż było dla niego zrozumiałe. Czytałem kiedyś w Waszym piśmie o chińskim dubbingu "Ulicy Granicznej". Cóż z tego, że koloryt lokalny zatraca się w polskim filmie z czasów okupacji, mówionym po chińsku, ale przecież ważniejszy jest fakt, że miliony Chińczyków poznają film, zrozumieją jego ideę i wzrusza się jego tragedią...
Jedna z czytelniczek Waszego pisma - pisze w dalszym ciągu autor listu - biadoli, że filmy radzieckie pomagają jej w nauce języka rosyjskiego. Warto by jej wytłumaczyć, że są inne możliwości nauki języka. Zdawać by się mogło, że jest w Polsce dużo ludzi znających inne języki, dużo takich, którzy nie potrzebują oglądać filmów zdubbingowanych, ale jest to gruba przesada, gdyż większość ludzi zna dobrze tylko jeden język i w tym języku najchętniej słucha filmu... Zbliża się festiwal filmów radzieckich, na którym podobno większość filmów będzie opracowana. Zachodzi tylko pytanie, czy aby dobrze opracowana. Obawiam się, że dialogi będą miały jeszcze dużo patosu i pozy. No, ale grunt, że będą zrozumiałe. Myślę, że jeszcze nieprędko usunie się braki aktorskie dubbingu, bo nawet w oryginalnym polskim filmie pokutuje jeszcze fałszywy patos, z jakim aktorzy wypowiadają swe kwestie. Mam na myśli wielu odtwórców znakomitego filmu "Młodość Chopina".
... Jeżeli chodzi o inny gatunek filmu, o krótkometrażówki oświatowe i kukiełkowe - to powinny być one bezwzględnie opracowywane po polsku. Obecnie wiele się mówi o utworzeniu nowego studia dubbingowego w Warszawie. Należałoby już z góry, przedstawić listę filmów nadających się do zdubbingowania. Lista taka zrobiona przez krytyków fachowców pomoże fachowym dubbingowcom i wskaże im słuszną drogę."

Do wypowiedzi J.R. nawiązuje również czytelniczka MAL. BAR. z Gorlic. Opisując nieudane seanse dubbingowanych filmów, przypisuje winę złej aparaturze i dyskutując z koleżankami stara się wyjaśnić, jakie są walory dubbingu... "Za największy plus uważam to, ze się likwiduje napisy objaśniające dialog. Prawdziwą tragedię przeżywa widz, który w najbardziej interesujących momentach akcji nie może odczytać białych napisów na białym tle. Uwaga skupia się przede wszystkim na napisach (aby nic z treści nie stracić), a obraz czy gra aktorów przesunięta jest na dalszy plan. A ponieważ nie wszyscy potrafią szybko czytać, część w ogóle nie nadąża i nie zauważa wielu obrazów. Z tego wniosek, że wyjściem z sytuacji jest chyba tylko dubbing."
"... Byłem i jestem gorącym zwolennikiem dubbingu - pisze JANUSZ PRUSIEWICZ z Poznania. - Dubbing pozwala nam oglądać, a nie czytać filmy. Zaletą dubbingu jest, że pozwala nam słyszeć i jednocześnie patrzeć. Śledzenie napisów zwłaszcza na białym tle utrudnia nam jednoczesne obserwowanie akcji..."
[FILM nr. 44, 2 listopad 1952 r.]


=====================================================================

Ponieważ utyskiwania widzów na polski dubbing były coraz częstsze i głośniejsze, CWF postanowiło zrobić naradę na ten temat. A oto artykuł podsumowujący ten problem.

=============================================================


Sprawa dubbingu stała się ostatnio przedmiotem dość szerokiego zainteresowania prasy. Liczne wypowiedzi zawodowych krytyków oraz czytelników poruszały problemy dubbingu zarówno od strony artystycznej i technicznej, jak też z punktu widzenia użyteczności tej formy opracowania filmu dla masowego odbiorcy kinowego. Szczególnie wiele głosów na te tematy zamieszczanych było na przestrzeni ostatnich dwu lat na łamach FILMU. Czytelnicy występowali w obronie dubbingu, ganili niedociągnięcia w pracy Studia Dubbingowego, skarżyli się na wadliwą projekcję w kinach, pozbawiającą dubbing sensu w wypadkach złego funkcjonowania aparatury dźwiękowej, wysuwali własne wnioski co do zestawu filmów kierowanych do dubbingu i wreszcie, nieliczni co prawda, ostro atakowali zasadę dubbingu w ogóle, popierając swe stanowisko najrozmaitszymi argumentami, zbijanymi z kolei przez innych dyskutantów.

Rzecz dojrzała, jak się to mówi, do generalnej dyskusji. Toteż dobrze się stało, że z inicjatywy Klubu Sprawozdawców Filmowych zorganizowany został w Domu Dziennikarza w Warszawie wieczór poświęcony omówieniu zagadnień dubbingu. Na dyskusję stawili się recenzenci filmowi, dziennikarze, pracownicy Studia Dubbingowego - reżyserzy, redaktorzy, technicy - oraz przedstawiciele Centrali Wynajmu Filmów.

Po raz pierwszy dubbing poddany został otwartej publicznej krytyce, po raz pierwszy skonfrontowane zostały poglądy na dubbing twórców, recenzentów i pracowników rozpowszechniania. Przeniesione zostały także na dyskusję głosy widzów kinowych nadsyłających swe uwagi do redakcji tygodnika FILM. W rezultacie - problemy dubbingu przeanalizowano dość wszechstronnie. Wynik dyskusji dał wiele ciekawego materiału i na pewno przyczyni się do podniesienia poziomu pracy dubbingowców, jak i ... właściwego rozumienia wielu spraw związanych z dubbingiem przez dziennikarzy filmowych.

.Obrazek
kadr z filmu "Lekarz wiejski"


Warto przede wszystkim zaznaczyć jednomyślność uczestników dyskusji, jeśli idzie o potrzebę dubbingu w ogóle. Nikt nie negował konieczności szerokiego stosowania dubbingowej formy opracowywania filmów. Takie stanowisko dyktują nie tylko względy społeczne, jak umożliwienie masowemu widzowi odbioru dzieła filmowego w bardziej zrozumiałej i łatwiej dostępnej postaci - lecz także względy natury artystycznej. Dobrze wykonany dubbing przewyższa pod wielu względami system napisów, który psuje kompozycję kadru, odwraca uwagę od obrazu i przekazuje widzowi treść dialogów w skróconej, pozbawionej literackich walorów postaci.

Dyskusja więc toczyła się zdecydowanie wokół jakości dubbingu. O możliwościach polepszenia pracy zespołu realizatorów dubbingu mówił obszernie reż. Seweryn Nowicki, wskazując na istnienie szeregu obiektywnych trudności, nie pozwalających na uzyskanie pełnowartościowych wyników. Młode Studio Dubbingowe ma jeszcze sporo braków technicznych: niedostateczny sprzęt (brak magnetofonu), niewłaściwe pomieszczenie (za mała sala synchronizacyjna), brakoróbstwo laboratorium wypuszczającego kopie z błędami w rejestracji dźwięku. Do najpoważniejszych przeszkód należy bezsprzecznie fakt znajdowania się Studia w Łodzi, która nie dysponuje dostateczną liczba aktorów. Ściąganie zaś artystów z innych miast odbija się z reguły na jakości wysiłku aktorskiego. Zmęczony podróżą aktor, stający niejednokrotnie przed mikrofonem wprost z pociągu lub samochodu, nie może dać z siebie tego, czego wymaga od niego reżyser i sama rola. Trzeba uwzględnić również brak doświadczenia naszych dubbingowców. Poszczególni reżyserzy maja na swym koncie właściwie zaledwie parę filmów 9ok. 30 zdubbingowanych filmów na 6 rezyserów0. Doświadczenie zdobyte przy opracowywaniu filmów np. z języka rosyjskiego, nie ma zastosowania gdy na warsztacie znajduje się film niemiecki, francuski, nie mówiąc już o tak "specjalnych" pod względem języka jak chiński. Dubbingowcy zwrócili uwagę na zbyt krótkie terminy wyznaczone na przekład tekstu, jak i samo nagranie dialogów. Pewna rewizja dotychczasowych norm mogłaby stworzyć lepsze warunki dla uzyskania większej poprawności językowej opracowania.

W dyskusji poparto wszystkie wnioski pracowników dubbingu, idące w kierunku poprawienia obiektywnych warunków pracy Studia. Niemniej jednak kategorycznie stwierdzono konieczność starań o maksymalnie wysoki poziom artystyczny i techniczny opracowań nawet w tych, trudnych, lecz pozwalających na otrzymywanie bardziej zadowalających rezultatów warunkach. Nie bez winy jest tu kierownictwo Wytwórni Filmów Fabularnych, której podlega Studio Dubbingowe, oraz Centralny Urząd Kinematografii, które nie potrafiły zapewnić należytych warunków młodemu działowi twórczemu naszego filmu, a w ramach istniejących możliwości, jeśli były trudności z zaopatrzeniem Studia w niektóre urządzenia i sprzęt (przede wszystkim magnetofon), jak i przy uwzględnieniu specyficznie "łódzkich" kłopotów realizatorskich, nie umiały zmobilizować zespołu do bardziej wydajnej pracy (choćby fakt nieorganizowania narad roboczych) i pracy tej jakoś dopomóc (choćby sprawa właściwie przystosowanych norm!). Dziwny też wydaje się fakt nieporozumiewania się z pracownikami dubbingu w sprawie kierowania do opracowania tych a nie innych filmów. Jakiś przynajmniej głos doradczy ludzi, którzy mają dany film opracować w polskiej wersji językowej, jest tu rzeczą chyba nieobojętną.

Z zadowoleniem przyjęli wszyscy wypowiedź dyrektora Centrali Wynajmu Filmów, M. Dytki, który oświadczył, że rewizji ulegnie system klasyfikowania filmów do dubbingu. Zwiększy się znacznie liczbę opracowywanych filmów przeznaczonych dla dzieci i młodzieży.
Na pytanie, kiedy dubbing przeniesiony zostanie do Warszawy, niestety nikt nie umiał odpowiedzieć. Jak poinformowano nas, już po dyskusji, w CUK-u - sprawa ta jest, jako ważna i pilna, w toku załatwiania. Decydujące są w tej chwili trudności lokalowe.
Krytycy filmowi zgodzili się na zarzut, że nie zawsze dostatecznie wnikliwie oceniali jakość opracowania dubbingu, zbywając je często mało mówiącymi frazesami ("dobry", "zły" itd.). Obiecano poprawę. Wyraz tego, jeśli idzie o nasze pismo, znajdą czytelnicy już w recenzji drukowanej w niniejszym numerze "Filmu".
Jak widać z powyższego, dyskusja ujawniła sporo istotnych spraw i na pewno przyczyni się do tego, że pracownicy dubbingu, jak i władze polskiej kinematografii w najbliższym czasie postarają się o poprawę warunków pracy Studia i przebiegu samej pracy, a tym samym - jej wyników.
[Janusz Zaręba, FILM nr. 49, 7 grudzień 1952 r.]
Poszukuję filmów i seriali aktorskich do których polski dubbing powstał na zlecenie Canal+, TVP bądź Wizji Jeden. Poszukuję także taśm 16mm z filmami aktorskimi które otrzymały kinowy dubbing a który nie został nigdzie wydany. Dotyczy to produkcji wyświetlanych w kinach do lat 90.

Jeśli nagranie dubbingu jest na taśmie szpulowej to jestem w stanie przegrać go na DVD. Przegranie nośnika VHS lub taśmy 16mm nie stanowi problemu.

Sam staram się kolekcjonować polskie dubbingi do produkcji aktorskich i w swoich zbiorach mam wiele unikatów które nie są nigdzie dostępne. Z chęcią się wymienię za nagrania których nie mam a które mnie interesują. Proszę o kontakt na mojego maila:

dezerter_poczta@op.pl

ODPOWIEDZ