Rok 1938

Możliwość pisania postów bez rejestracji.

Moderatorzy: Zbigniew Dolny, Andrzej Androchowicz

Zbigniew Dolny
Prawdziwy ekspert
Posty: 392
Rejestracja: 15 gru 2011, o 01:28

Rok 1938

Post autor: Zbigniew Dolny » 5 wrz 2010, o 16:36

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

W latach 1936-37 nie zdubbingowano w Polsce żadnego filmu, a przynajmniej nie znalazłem żadnej wzmianki o takowym.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rok 1938
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
1."Królewna Śnieżka" (Snow White) - USA 1937 r. reż. Walt Disney

- Maria Modzelewska, Leokadia Pancewicz-Leszczyńska, Janusz Strachocki, Aleksander Zelwerowicz, Henryk Małkowski, Józef Orwid, Chór Dana, ...

.Obrazek.Obrazek

.Obrazek.Obrazek

"...Wszystko co dotychczas wyszło z pod czarodziejskiego piórka Walta Disneya, blednie wobec "Królewny Śnieżki", pierwszego długometrażowego filmu rysunkowego. Tu nie wystarczył jeden dobry pomysł, jeden zabawny, dowcipny rysunek, filmowany w szeregu ujęć. Tu trzeba było wziąć znacznie większy oddech, stworzyć kompozycje i styl całości, a przy tym, operowanie jedynie dwuwymiarowymi, fikcyjnie ożywionymi, aktorami - nastręczało poważne niebezpieczeństwo znużenia widzów. Disney ze wszystkich tych kłopotów wyszedł zwycięsko. Nigdy na pewno nikt nie opowiedział żadnemu dziecku popularnej bajki Grimma tak ślicznie, tak lekko i z takim wdziękiem. Pomysłowość Disneya i jego fantazja, pełna artystycznego smaku - wprawia po prostu w podziw. Jego rysuneczki żyją, każdy swoim odrębnym życiem, i nietylko bawią, nie tylko cieszą, ale nawet wzruszają, budzą uczucia tak samo bogate i różnorodne, jakby to mogli czynić żywi ludzie. To już prawdziwe czarodziejstwo.

"Królewna Śnieżka" powinna przejść do "żelaznego repertuaru" kin, gdyż jest to wymarzony wprost film dla dzieci. Zwłaszcza, że go zdubbingowano. Temu dubbingowi należą się zresztą specjalne pochwały. Jest zrobiony wprost znakomicie. Maria Modzelewska mówi i śpiewa Śnieżkę prześlicznie. Chór Dana pożyczył swe głosy siedmiu karzełkom w sposób niezwykle precyzyjny.

.Obrazek.Obrazek
Królewnę Śnieżkę udatnie dubbinguje Maria Modzelewska

.Obrazek.Obrazek.Obrazek
Zła macocha mówi głosem Leokadi Pancewicz-Leszczyńskiej (kadr z filmu "Halka" 1937 r.)

.Obrazek.Obrazek
Duch lustra mówi głosem Janusza Strachockiego (kadr z filmu "Ogniomistrz Kaleń" 1961 r.)

.Obrazek.Obrazek.Obrazek.Obrazek
Wśród krasnoludków można usłyszeć głosy: Aleksandra Zelwerowicza (kadr z f. "Dwie godziny" 1946 r), Henryka Małkowskiego (w "Wilkach i owcach") i Józefa Orwida

.Obrazek.Obrazek
Piosenki krasnali wykonywał chór Dana

Reasumując - "Królewna Śnieżka" jest i pod względem artystycznym filmem tak uroczym, że nie zobaczyć go - byłoby po prostu grzechem..."
[Kino nr.42, 16 październik 1938 r.]

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Achtung! Achtung!
"BORNEO"
Rolle Nr. 1
Polnische Version!


Współpracownik KINA - miał okazję niedawno wziąć udział w "dubbingu" jednego z filmów zagranicznych , mającego się ukazać wkrótce w Polsce.

Jego wrażenia z nagrywania w Berlinie podajemy poniżej.

Johannisthal, w styczniu

...Moja wersja jest jedenasta z kolei. Przede mną odbyły się już nagrania do wersyj wszystkich państw środkowo-europejskich, przy czym najwięcej miało studio kłopotu ze speakerem węgierskim - znanym zresztą dziennikarzem z popularnego w Budapeszcie "Madyaroszag". Pełen temperamentu "syn puszty" stanąwszy przed mikrofonem nie mógł sobie zupełnie dać rady z tekstem i mylił się co chwila, sprawiając wiele kłopotu przemiłemu blondynowi, zwanemu tu popularnie "Herr Tonmeister" (po polsku "pan mistrz tonów"). "Herr Tonmeister" - to władca atelier dubbingowego, od którego zależą na terenie wytwórni wszyscy i wszystko.
Obrazek
Kabina "Mistrza Tonów".

Ale opowiadajmy po kolei. Więc najpierw pokazano mi w ślicznej dużej, stylowej sali projekcyjnej (i to zaledwie na dwie osoby!) film, który miałem "nagadać". Długość obrazu wynosiła 2500 metrów. Fachowcy nazywają to "pełnym" metrażem. Tytuł: "Borneo". Był to reportaż podróżniczy małżonków Marina i Ossy Johnsonów, tych samych, którzy nakręcili filmy z puszcz afrykańskich: "Congorilla" i "Baboona".

Jak wiadomo, pogoń za przygodami z kamerą filmową w ręku, była celem życia znanego badacza i podróżnika Martina Johnsona. Na swoim samolocie - "Duchu Afryki" - zapuszczała się ta dwójka w najdziksze i najmniej znane zakątki kuli ziemskiej, przynosząc dary filmowe widzom całego świata.

Po nakręceniu "Borneo" - Johnson w wypadku samolotowym utracił życie. Film ten jest ciekawym dokumentem, opowiadającym o kraju "Rębaczy głów" - Borneo, trzeciej pod względem wielkości wyspy na świecie.

.Obrazek
Montaż.

Przepuszczono mi film w oryginale. Speakerem był Amerykanin, zapełniajacy swym bełkotliwym "slangiem" głośniki umieszczone za ekranem.
Była godzina dwunasta minut pięć, kiedy na ekranie wyświetlarni zabłysnął napis: koniec. Punktualnie w piętnascie minut potem zabrzmiał ostatni sygnał, oznaczający "achtung" (uwaga) dla mnie. Teraz była moja kolej i mikrofony czekały na polski tekst.
Jestem w małej salce, która posiada dziwne ściany, składające się z szeregu ruchomych desek, obitych wojłokiem. Te wielkie prostokaty są poruszane niewidzialnymi dłońmi i maja na celu jak największe skupienie i regulowanie natężenia głosu.
Cała kabina wisi dosłownie w powietrzu. Sufit jest umocowany na sprężynach, zaś między "moją" podłogą, na której stoję - a podłogą piętra, jest przestrzeń wypełniona rozrzedzonym powietrzem. Idzie o to, aby uchronić "kabinę głosu" od wstrząsów pochodzących z zewnątrz. Na dole mieszczą się bowiem inne studia dubbingowe.

Obrazek
Atelier "Dubbingowe".

Idąc tu, spotkałem na schodach sympatyczną małą dziewczyneczkę. Była to Shirley Temple. Wyraziłem się nieco niejasno: ta maleńka to była Shirley Temple dla 65 milionów Niemców i 8 milionów Austriakow. Jak wiadomo, wszystkie filmy amerykańskie są w tych krajach dubbingowane i właśnie ta 10-letnia panieneczka, nazywająca się Gertruda Stark, dubbinguje głos Shirley. Miałem sposobność widzieć próbki: uważam, że w niektórych miejscach jest ona nawet lepsza, oczywiście, głosowo od Shirleyki. Poza tym, jest zresztą do niej zupełnie niepodobna. Tak samo "głos" Victora Mc Laglena - rozczarował mnie. Ten świetny imitator "Vica" ma zaledwie 140 cm wzrostu...

Zabrzmiał ostatni dzwonek. Skoncentrowane jasne światło pada na pulpit i umieszczony na nim polski tekst. Jakiś głos skanduje:

- Achtung! Achtung! "Borneo!" Rolle nr.1, Polnische Version - (Uwaga! "Borneo!" Zwój taśmy nr.1 - wersja polska).

.Obrazek
Projekcje.

Przede mną na ekranie migają początkowe sceny filmu. Idą one na niemo. Za to w nałożonych na uszy słuchawkach słyszę wyraźnie czyjś obcy głos. To dźwięk objaśnienia amerykańskiego speakera.
Ostatnia czerwona lampka!
Pomału i z lekkim drżeniem rozpoczynam moje "kwestie". Mikrofon oddalony ode mnie zaledwie o kilkanaście centymetrów - szczerzy do mnie w szyderczym uśmiechu swą metalową szczękę.

"Tonmeister" czuwa wpatrzony w skale i podziałki, mierzące natężenie mego głosu.

Na dole, o piętro niżej szaro-żółty negatyw filmu, zapełnia się niewidzialnymi narazie kreskami. To mój głos. Po tym wywołają tę taśmę i skopiowana obok obrazu - będzie z ekranu mówiła o pracy Martina i Ossy Johnsonów. Dźwięk objaśnienia wprawi się również misternie w ilustrację muzyczną filmu, kopiując go równocześnie.

Misterium "dubbingu" trwało pełne dwie godziny. Kiedy potem zrzuciłem kleszcze słuchawek i urwała się nić obrazów na ekranie - otarłem z ulgą zroszone czoło. Przez ten cały czas nie wolno mi się było poruszać." [J.St.]
[Kino nr. 3; 16 styczeń 1938 r.]

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Poszukuję filmów i seriali aktorskich do których polski dubbing powstał na zlecenie Canal+, TVP bądź Wizji Jeden. Poszukuję także taśm 16mm z filmami aktorskimi które otrzymały kinowy dubbing a który nie został nigdzie wydany. Dotyczy to produkcji wyświetlanych w kinach do lat 90.

Jeśli nagranie dubbingu jest na taśmie szpulowej to jestem w stanie przegrać go na DVD. Przegranie nośnika VHS lub taśmy 16mm nie stanowi problemu.

Sam staram się kolekcjonować polskie dubbingi do produkcji aktorskich i w swoich zbiorach mam wiele unikatów które nie są nigdzie dostępne. Z chęcią się wymienię za nagrania których nie mam a które mnie interesują. Proszę o kontakt na mojego maila:

dezerter_poczta@op.pl

ODPOWIEDZ