DeepDub: start-up może dokonać rewolucji w dubbingu

DeepDub to nowy start-up wymyślony przez Izraelczyków który jeśli wejdzie do powszechnego użycia to wywróci przemysł dubbingowy na całym świecie do góry nogami. O tym pomyśle mówi się już od wielu lat, ale dopiero teraz dzięki szybkiemu rozwojowi sztucznej inteligencji może w końcu wejść w życie. Celem DeepDubu będzie opracowywanie wielojęzycznego dubbingu filmów, programów telewizyjnych i gier wideo za pomocą technologii, która zachowuje brzmienie głosu aktorów występujących w danym projekcie.

DeepDub będzie stosował tak zwany deep learning połączony z pracą sztucznej inteligencji. Algorytm na podstawie otrzymanej ścieżki dźwiękowej będzie w stanie nauczyć się poszczególnych cech mowy danej osoby do których możemy zaliczyć między innymi intonację, szybkość w jakiej wypowiada słowa, ich tonu wypowiedzi czy odstępów między frazami.

DeepDub to wszystko rejestruje i jest w stanie zastosować do nowych głosów. Będzie w stanie usunąć z nich akcenty, nadać emocje czy też sprawić, że będzie brzmiał młodziej lub starzej. DeepDub będzie w stanie zaadoptować go także do innego języka. W Hollywood trwają już wstępne rozmowy z twórcami DeepDubu.

Na korzyść programu DeepDub przemawia to, że jest znacznie tańszy od kosztów nagrywania tradycyjnego dubbingu i do tego jest znacznie szybszy w realizacji niż tradycyjny dubbing który wymaga castingów i umawiania terminów nagrań z aktorami w studio.

Pomysł na pewno nie spodoba się aktorom dubbingowym, bo oznacza to dla nich utratę pracy. Co jednak w przypadku gdyby program odniósł sukces i dubbing lokalnej wersji językowej niczym by się nie różnił od wersji oryginalnej? Zniknąłby problem wątpliwych decyzji obsadowych w niektórych polskich dubbingach w ciągu ostatnich lat. Taki Johnny Depp zamiast głosem Wojciecha Paszkowskiego czy Cezarego Pazury, mówiłby swoim własnym głosem tyle, że płynną polszczyzną.

Wytrąciłoby to argument przeciwników dubbingu, że aktor pod którego jest podkładany głos nie mówi swoim własnym głosem. Ścieżki dźwiękowe byłyby w końcu różnorodne. Przy dużej ilości dubbingów zdarza się, że jeden aktor dubbingowy podkłada głos pod kilku zagranicznych aktorów. Problem powstaje jeśli część tych aktorów pojawia się w jednym filmie i siłą rzeczy trzeba dokonywać zmian obsadowych, aby ci aktorzy nie mówili we wspólnych scenach tym samym głosem. Do takich sytuacji dochodzi w niemieckim dubbingu gdzie zmiany obsadowe są krytykowane, bo publiczność jest przyzwyczajona do tego, że jeden aktor mówi zawsze tym samym głosem.

W Polsce pomimo tego, że dubbing nie jest powszechny i minie jeszcze wiele lat zanim ta sytuacja zacznie się zmieniać, można zaobserwować, że nikt nie przykłada jakiejś większej uwagi do stałości głosowej w projektach które nie są ze sobą powiązane.

Wdrożenie programu DeepDub do powszechnego użycia oznaczałoby, że zniknąłby problem źle dopasowanych głosów ponieważ aktor w dubbingu mówiłby swoim własnym głosem. Razem z nim zniknąłby także obecny problem dubbingowania jednego aktora przez kilku aktorów dubbingowych w różnych projektach (z lepszym lub gorszym rezultatem).

Za programem DeepDub przemawia także obniżenie kosztów dubbingu. Stacje telewizyjne tak chętnie lektorują zagraniczne produkcje między innymi dlatego, że za wykonanie wersji lektorskiej płaci się raz i przy kolejnych powtórkach nie trzeba płacić lektorowi żadnych tantiem. Możliwe, że z dubbingiem wykonanym za pośrednictwem DeepDubu będzie podobnie, bo nie trzeba będzie płacić dodatkowych tantiem aktorom dubbingowym a jedynie twórcom wersji oryginalnej.

Obniżenie kosztów dubbingu przy jednoczesnym zachowaniu jakości dubbingu na tym samym poziomie co wersja oryginalna może spowodować, że będzie częściej stosowany, nie tylko w produkcjach familijnych, ale i także tych adresowanych do dorosłych widzów.

Pytanie tylko czy polski widz to zaakceptuje? Nie ukrywam, że obejrzenie klasyków kina takich jak Pół żartem, pół serio czy Milczenie owiec w których Marilyn Monroe i Anthony Hopkins mówiliby po polsku swoimi własnymi głosami byłoby ciekawsze od tworzenia tradycyjnego dubbingu o którym wiemy, że część decyzji obsadowych może spotkać się z krytyką widzów.

Rozwój DeepDubu na pewno nie spodoba się aktorom dubbingowym bo oznaczałoby to utratę jednego źródła utrzymania, ale jeśli jakość takich dubbingów będzie nie do odróżnienia od wersji oryginalnej to wdrożenie DeepDubu do powszechnego użycia powinno się odbyć z korzyścią dla widzów. Pozostaje liczyć, że na pierwsze efekty nie będziemy musieli czekać wielu lat.

Źróło: papaya.rocks

Grafika wykorzystana w nagłówku: © startuphub.ai.

17 komentarzy - Dodaj komentarz

Odpowiedz