„Shadow of the Tomb Raider” – recenzja dubbingu

Dubbing do gry Tomb Raider z 2013 roku bez wątpienia był zaskoczeniem dla wielu polskich graczy – po siedemnastu latach Lara Croft, ikona gier komputerowych, w końcu przemówiła w naszym języku. Mimo pewnych niedociągnięć, jak chociażby nazbyt charakterystycznych głosów Grzegorza Pawlaka i Jacka Kopczyńskiego, lokalizacja ta stała naprawdę wysokim poziomie. Wydany dwa lata później Rise of the Tomb Raider nie miał już tyle szczęścia – trudno oprzeć się wrażeniu, że polska wersja do tej części była robiona na szybko i nie przeszła nawet żadnych testów. W tłumaczeniu roiło się od błędów i przeinaczeń, a i aktorzy (niekiedy fatalnie dobrani) bardzo często nie trafiali we właściwe emocje. Dubbing do Rise potwierdzono bardzo późno, zaś Karolina Gorczyca w jednym z wywiadów przyznała, że w przeciwieństwie do Tomb Raider, realizatorzy nie dysponowali niczym poza dźwiękiem. Dubbing do Shadow of the Tomb Raider potwierdzono jednak dość szybko, tuż po oficjalnej zapowiedzi gry, co pozwalało mieć nadzieję, że tym razem bliżej będzie mu do tego z 2013 roku.

Shadow of the Tomb Raider to jedna z tych produkcji, które można sklasyfikować jako teatr dwóch aktorów. W tym przypadku są to Karolina Gorczyca jako Lara Croft i Jakub Wieczorek jako Jonah Maiava – to oni grają pierwsze skrzypce, a co za tym idzie, to ich będziemy słuchać najczęściej. Biorąc pod uwagę, że świetnie spisali się w poprzednich dwóch częściach, nie jest zaskoczeniem, że i tutaj stanowią najjaśniejszy punkt obsady. Dość wyraźnie słychać, że rzeczywiście mieli więcej czasu na nagrania, być może znalazł się nawet na jakieś poprawki, bo w odróżnieniu od Rise, fałszywych momentów w ich wykonaniu jest jak na lekarstwo, a zdarzają się one tylko w scenach na silniku gry. Jestem gotowy zaryzykować stwierdzenie, że podobnie jak przy Tomb Raider, studiu udostępniono przerywniki filmowe, bo to właśnie w ich trakcie aktorzy – nie tylko Gorczyca i Wieczorek, ale też inni – błyszczą najbardziej. Chociaż pod względem kłapów nie jest idealnie, to jednak bezbłędnie udało się w nich oddać emocje i wszelkie reakcje.

Studio odpowiedzialne za polską wersję (prawdopodobnie PRL) na szczęście nie popełniło tego samego błędu, co przy Rise, gdzie jako ważną postać zatrudniono Jacka Kopczyńskiego, który inną ważną postać dubbingował już w Tomb Raiderze. W nowej grze jedną z ważniejszych postaci jest przywódca złowrogiej organizacji Trójca, dubbingowany przez Wojciecha Paszkowskiego Pedro Dominguez. Paszkowski, jako weteran z wieloletnim doświadczeniem, w tym także w dubbingowaniu gier, bezbłędnie poradził sobie ze zinterpretowaniem tej postaci i w jego grze ani przez chwilę nie słychać fałszu. Problemem jest jednak sam głos aktora, nazbyt charakterystyczny i często wykorzystywany w dubbingu. Moim zdaniem nie nadaje się on do fabuł, ani do pseudorealistycznych gier takich jak Shadow of the Tomb Raider. Kiedy rozmawiają ze sobą Lara i Dominguez, naturalnie brzmiący, rzadko używany w dubbingu głos Gorczycy bardzo gryzie się z charakterystycznym głosem Paszkowskiego. Lepiej jest w przypadku innych ważnych postaci, jak chociażby wywodzącej się od Inków Abby. Ewa Jakubowicz – tak jak Gorczyca, Wieczorek i Paszkowski – zagrała naprawdę dobrze, a dodatkowo jej głos całkiem nieźle klei się z postacią. To samo tyczy się zresztą Unuratu, przywódczyni Paititi, i jej syna, Etzliego. Niestety, ponieważ dystrybutor nie udostępnił obsady gry, nie są mi znane imiona aktorów, którzy się w nich wcielają, zaś naszej społeczności nie udało się ich zidentyfikować. A szkoda, bo wykonali naprawdę dobrą robotę i aż żal, że nie uhonorowano ich chociaż podaniem ich nazwisk.

Osoby, które przykładały większą uwagę do dubbingu w Rise of the Tomb Raider, zauważą, że zmieniły się głosy młodej Lary i jej rodziców. W poprzedniej grze blisko czterdziestoletnia Joanna Pach-Żbikowska w roli kilkuletniej Lary wypadała równie słabo, co Wojciech Machnicki i Izabella Bukowska-Chądzyńska jako Richard i Amelia Croftowie. Na potrzeby Shadow of the Tomb Raider wszystkie te trzy głosy zmieniono w wersji oryginalnej, co prawdopodobnie przyczyniło się również do zmiany w polskim dubbingu. Na szczęście Sara Lewandowska, Robert Tondera i Agnieszka Fajlhauer brzmią bardzo przyzwoicie. Na szczególną pochwałę zasługuje tutaj zwłaszcza Lewandowska, której udało się świetnie oddać dziecięcy entuzjazm małej Lary.

Głosy dalszoplanowe są niestety wyraźnie gorsze. Dotyczą one różnych bohaterów niezależnych spotykanych przez Larę albo wrogich żołnierzy. I chociaż warsztatowo rólki takie nie zostały zagrane źle, to jednak gorzej jest z doborem głosów. Przykładowo, starowinki i staruszkowie dość często przemawiają głosem trzydziestokilkuletnich aktorów (eksponat C). W przypadku bohaterów niezależnych, z którymi Lara rozmawia bezpośrednio, bardzo wyraźnie dają się też we znaki kłapy – a raczej całkowity ich brak. Mam wrażenie, że twórcy polskiej wersji dysponowali przerywnikami filmowymi, gdzie dialogi w miarę sensownie pokrywają się z ruchem ust postaci. Może są trochę przesunięte w czasie, ale słowa chyba dobrano tak, żeby w miarę zgadzały się z ruchem ust. Przy postaciach niezależnych było to niemożliwe, więc dość często zdarzy się, że dialog w ogóle nie pokrywa się z ruchem ust, że postać porusza ustami, nic nie mówiąc, bądź na odwrót – mówi mimo zamkniętych ust. Nie można jednak uznać tego za winę realizatorów – po prostu w grach wykorzystujących technologię performance capture dostosowanie kłapów jest niemożliwe (eksponat B). Przy postaciach pobocznych zdarzają się też inne błędy, np. jedno z dzieci z Paititi, wyglądające jak dziewczynka, mówi o sobie w formie męskiej, a jego głos… w zasadzie do teraz nie jestem do końca pewny, czy postać tę dubbingowała dziewczynka, czy chłopiec.

Cieszy mnie, że reżyser w miarę zadbał o konsekwencję w wymowie, co w poprzednich częściach niekoniecznie miało miejsce. W Tomb Raiderze całkowicie pokpiono wymowę słów japońskich, przy Shadow jednak prawdopodobnie zasięgnięto jakichś konsultacji. Dzięki temu słowa z języków keczua i maja bohaterowie wymawiają z reguły tak samo. Nie wiem co prawda, czy np. Xibalba to rzeczywiście [śibalba] (jak mamy w dubbingu), [szibalba] (jak mi się zawsze wydawało), czy może coś pomiędzy, cieszy jednak, że nie jest to [ksibalba] czy [zibalba]. Wrażenie dbałości o takie szczegóły mija jednak mniej więcej w dziesiątej godzinie gry, kiedy docieramy do miasta Paititi – aktorzy dubbingujący jego mieszkańców uprawiają już wolną amerykankę. Ot, w ciągu około trzydziestu sekund, w jednej tylko scenie imię Chimalli wymawiane jest przez trzech aktorów jako [szimali], [śimali] i [ćimali] (patrz: eksponat B).

W paru przypadkach wymowa różni się wybitnie od tej z wersji angielskiej, a dodatkowo jest niekonsekwentna. Przykładowo, mamy miasto Kuwak Yaku, wymawiane [kugłak jaku] (przez [ł]; w wersji angielskiej: [kułak jaku]), a następnie Yskara Yawaya, które to imię Gorczyca czyta jako [iskar jawar] – już przez [w], nie przez [ł], w dodatku z [r] na końcu, podczas gdy w angielskim dubbingu jest to [jaskar jałej]. Takich przypadków jest w grze więcej. Nawet jeśli jednak wymowy te są niepoprawne – a tego nie wiem, bo nie jestem ekspertem od języków południowoamerykańskich – to przynajmniej wymawiane są konsekwentnie w ten sam sposób.

Z drugiej strony, czasami zdarza się, że hiszpańskie „ll” wymawiane jest jako [l], nie [j]. W dalszej części gry, po dotarciu do Paititi, „x” nagle przestaje być [ś], a zamienia się w [sz], jak chociażby w słowie „ixik” ([iszki]), ale przynajmniej zachowano konsekwencję i wszyscy aktorzy wymawiają je tak samo. Sytuacje jak opisane dwa akapity wyżej, kiedy aktorzy wymawiają jakieś słowo na różne sposoby, są incydentalne, tak więc mimo wszystko ten aspekt dubbingu mogę jednak uznać za ogromny plus.

W przeciwieństwie do dwóch poprzednich odsłon, gdzie znajdowane przez bohaterkę dokumenty miały „swoich” narratorów, w Shadow wszystkie czytane są przez Larę. Te dokumenty to jedyne momenty, kiedy Gorczyca wypada gorzej. Jedne czytane są zupełnie bez emocji, podczas gdy w innych stara się ona jakoś te emocje oddać. Ich cechą wspólną jest jednak dość nienaturalny sposób czytania, w którym słychać wszystkie przecinki. Nie jest to jednak szczególnie ważny element gry, tak więc nie ujmuje on występowi Gorczycy – tam, gdzie jest to ważne, czyli w fabule, zagrała ona znakomicie.

Na dość niezłym poziomie stoi tłumaczenie, opracowane prawdopodobnie przez QLOC. Uniknięto tylu pomyłek i niedociągnięć, co przy Rise, chociaż i te się czasami zdarzają. Przykładowo, w jednym z dokumentów czytanych przez Larę jej przyjaciółka Sam staje się Samem. Od czasu do czasu pojawiają się również rozbieżności pomiędzy tym, co aktorzy mówią, a polskimi napisami. Z reguły jednak różnice te wypadają na korzyść dubbingu – przykładowo, w jednej scenie Lara mówi do chłopca: „Uciekaj!”, jak być powinno, podczas gdy w napisach stoi: „Wyłaź!” Niekiedy obie wersje są jednak błędne, np. Lara wręczając komuś przedmiot mówi „Tutaj” zamiast „Proszę” (ang. „Here”). Sporadycznie zdarzają się również błędy ortograficzne (eksponat D) albo nie do końca trafione tłumaczenia, np. po zebraniu kompletu dokumentów na ekranie pojawia się wielki napis „Fabuła ukończona” – w pierwszym momencie pomyślałem, że z jakiegoś powodu ukończyłem grę po sześciu godzinach.

Niekiedy widać, że kwestie mówione zostały nieco skrócone względem napisów, prawdopodobnie żeby ich długość zgadzała się z angielską. Dość irytujące jest jednak to, że wszyscy bohaterowie – bez względu na to, czy pochodząca ze szlacheckiego rodu Croft, czy prosty mieszkaniec peruwiańskiej dżungli – mają obrzydliwą tendencję do używania dość literackich spójników („aby”, „by”, „nim”) czy zaimków („mego”) itd., zamiast używanych w codziennej mowie „żeby”, „zanim”, „mojego”. Cieszy jednak, że i ta odsłona nie była cenzurowana, postacie używają więc od czasu do czasu wulgarnego słownictwa. Czasem zdarzy się nawet, że polska Lara rzuca dosadne: „Kurwa!”, podczas gdy w oryginale jest szybkie: „Shit! Shit!”

Największą wadą polskiej wersji jest warstwa techniczna. Bez włączonych polskich napisów niektórych dialogów – zwłaszcza podczas przerywników – nie da się po prostu zrozumieć. Nagrane bądź odtwarzane są bardzo cicho, podczas gdy wypowiedzi rozmówców – głośno (eksponat A). Niestety, często dotyczy to również Lary, zwłaszcza kiedy towarzyszem jej rozmów jest Jonah. Kiedy dodamy do tego efekty dźwiękowe i muzykę, skutkuje to koniecznością podgłaśniania i ściszania dźwięku, jak również bawienia się głośnością muzyki i efektów w menu opcji, żeby znaleźć jakieś optymalne rozwiązanie. A takiego niestety nie ma, bo chwilę później w kolejnej rozmowie dźwięk znów ma inne natężenie, niż przed chwilą. Takie problemy występują niestety na przestrzeni całej gry, zarówno w przerywnikach, jak i rozmowach przez krótkofalówkę oraz podczas dialogów odtwarzanych w trakcie eksploracji świata.

Shadow of the Tomb Raider pochwalić może się dubbingiem udanym – zdecydowanie lepszym niż ten do Rise of the Tomb Raider. Pod względem doboru głosów i jakości tłumaczenia stoi na równi z Tomb Raiderem. Mamy co prawda nieco zbyt charakterystycznego Wojciecha Paszkowskiego w roli głównego antagonisty, ale ma on stosunkowo niewiele dialogów, a jakością gry aktorskiej nadrabia niepasujący do Rodrigueza głos. Byłaby to naprawdę dobra polonizacja, gdyby nie problemy techniczne. Z jednej strony rzecz, na którą twórcy polskiej wersji nie mieli żadnego wpływu – kłapy. Z drugiej: coś, co prawdopodobnie to oni pokpili – koszmarnie niejednolity poziom natężenia dialogów.

Galeria eksponatów

Eksponat A: Przerywnik filmowy, w którym imię Chimalli wymawiane jest na trzy różne sposoby. Widoczne również niezsynchronizowanie dialogów z ruchami ust postaci.

Eksponat B: Przerywnik filmowy, w którym słychać różne natężenie głosów. Głos Jakuba Wieczorka jest przez większość czasu wyraźnie głośniejszy niż głos Karoliny Gorczycy.

Eksponat C: Staruszka z głosem około trzydziestoletniej aktorki.


Eksponat D: Jak widać, w polskiej wersji nie obeszło się bez błędów ortograficznych.

Recenzja napisana na podstawie przedpremierowego wydania pecetowego.

Materiały grafizzne i wideo wykorzystane w recenzji: © Eidos-Montréal / Square Enix.

Odpowiedz