„Deadpool 2” – recenzja dubbingu

Chociaż dubbing do Logana: Wolverine’a bez wątpienia był zaskoczeniem, to polska wersja Deadpoola 2 była chyba jeszcze większym. Imperial CinePix nigdy nie podał żadnych oficjalnych danych na temat tego, ilu Polaków obejrzało pożegnanie Hugh Jackmana z kultową już rolą, mając jednak na uwadze bardzo niedogodne godziny seansów takiej wersji (lub całkowity ich brak), wraz z innymi użytkownikami forum obstawialiśmy, że dubbing na siebie nie zarobił i dystrybutor wycofa się z niego przy filmach z kategorią R. A tu niespodzianka – Deadpool 2 jednak jest dubbingowany, a sądząc po dogodniejszych godzinach i tłumach na sali, polska wersja prawdopodobnie nie będzie stratna. Ale czy sam dubbing trzyma równie wysoki poziom, co zdobywca ubiegłorocznego Niezbuka?

Społeczność naszego forum chyba rzadko jest podzielona odnośnie głównych ról tak, jak w przypadku Michała Zielińskiego i jego interpretacji Deadpoola. Padły określenia „wybitny”, padły też określenia niecenzuralne wskazujące na dokładne przeciwieństwo. Osobiście należę do tej trzeciej grupy, która uważa, że Zieliński był nierówny. Warsztatowo był bezbłędny, pod tym względem jego roli nie mogę niczego zarzucić. Gorzej, kiedy mówimy o głosie. Momentami był naprawdę genialny – największym zaskoczeniem było, jak dobrze pasował do Ryana Reynoldsa, kiedy ten pojawiał się bez maski i makijażu à la Freddy Krueger. Kiedy jednak Deadpool mówił spokojniej, bardziej delikatnie, bardzo często niestety dało się wyłapać „kermitowatość”. Nie był to Kermit w stu procentach, ale rejestry bardzo bliskie temu, jak Zieliński zinterpretował zielonego muppeta, które ni w ząb w tym filmie nie pasowały. Trochę szkoda, że aktor i Leszek Zduń nie przysiedli nad tym bardziej, bo gdyby nie to, byłaby petarda.

Pozostali aktorzy wypadli już niemal bez żadnych „ale”. Chociaż byłem odrobinę niepewny, czy zaangażowanie do dubbingu połowy obsady polskiego Saturday Night Live to dobry pomysł, okazuje się, że tutaj Leszka Zdunia zmysł reżyserski nie zwiódł. Role są obsadzone dobrze i z wyczuciem, a i zagrane w większości przypadków niemal bezbłędnie. Nawet role dziennikarzy, którzy w dubbingach często „bolą”, tutaj wypadli przyzwoicie. Małym zgrzytem była Marta Dobecka, której przypadła rólka typu „Japonka-krejzolka” (Shiori Katsuna) – rola raczej niewdzięczna, ale też na tyle niewielka, że prawdopodobnie nie poświęcono jej zbyt dużo uwagi. Dobecka co prawda robiła, co mogła, ale mimo wszystko moje ucho mówi mi, że nie zabrzmiało to tak, jak mogło czy powinno.

Dość sporym ryzykiem podczas dubbingowania jest zachowywanie akcentów postaci. W Polsce na całe szczęście z reguły ten aspekt po prostu się pomija, chyba że jest on absolutnie konieczny, bo odnoszą się do niego postacie (a i to nie zawsze, by wspomnieć tylko Wiedźmina: Dziki Gon). Całkiem słusznie, bo w lwiej części przypadków wychodzi to absolutnie okropnie. Miło mi więc poinformować, że Szymon Mysłakowski jako Colossus (Stefan Kapičić) i Michał Meyer jako Dopinder (Karan Soni) wypadli pod tym względem zaskakująco dobrze. Może nie kupiłem tego od razu, ale dość szybko stały się naturalne i dobrze pasujące do postaci.

Po Loganie: Wolverinie nie jest chyba zaskoczeniem, że i dubbing Deadpoola 2 pozbawiony jest cenzury. Postacie przerzucają się mięsem często, ale wulgaryzmy na szczęście ponownie stosowane są na tyle umiejętnie, że widz nie ma wrażenia, jakby dialogista wiedząc, że może, postanowił powsadzać je gdzie tylko się da. A gdyby jakiś nieświadomy rodzic wybrał się na film z dzieckiem, to już pierwsze zdanie – „Jebać Wolverine’a” – powinno dać mu do zrozumienia, że lepiej będzie opuścić salę. Ze względu na brak czasu nie oglądałem Deadpoola 2 w wersji oryginalnej i raczej zrobię to dopiero kiedy wyjdzie na DVD, więc trudno mi powiedzieć, jak bardzo (nie)wierny oryginałowi był Michał Wojnarowski. Wiem za to na pewno, że dialogi udały mu się bardzo dobrze – są płynne, niewymuszone, z jajem, ale co najważniejsze: wypełniona po brzegi sala kinowa co chwilę wybuchała salwami śmiechu. Jako że mamy do czynienia z komedią, trudno chyba o lepszą rekomendację.

Wojnarowski zdecydował się też na pewną dozę lokalizacji. Nie jest to na szczęście Shrek, nawiązania są na tyle rzadkie i subtelne, że wielu widzów może nawet ich nie wyłapać. Co jednak ciekawe, Wojnarowski nawiązywał również do dubbingu. W scenie otwierającej Deadpool swoją niechęć do Wolverine’a motywuje m.in. tym, że „to on pierwszy dostał film, w którego dubbingu rzucają »kurwami«”, zaś na samym końcu stwierdza: „Obyło się bez »mojej starej«”. Użytkownicy naszego forum donoszą również, że na pasku wiadomości przeczytać można o „Rozenku dubbingującym Batmana” – do tego trudno mi się odnieść, ponieważ w moim kinie operator tak wykadrował obraz, że pasek po prostu był ucięty. Tym niemniej miło wiedzieć, że studio postanowiło wykorzystać możliwość i zburzyć czwartą ścianę, dając prztyczka w nos swoim krytykom.

A skoro mowa o pasku, to warto pochwalić Imperial CinePix za zlokalizowanie wielu elementów obrazu. Paski wiadomości są po polsku, po polsku są też napisy początkowe (z zabawnymi funkcjami, takimi jak chociażby: „Produkcja: Kurwa, no na serio?”), część elementów komputerowych oraz część animowanych napisów końcowych (funkcje pozostawiono po angielsku, spolszczono jedynie dopiski Deadpoola na obrazkach). Na tak porządnie opracowany i zlokalizowany film czekaliśmy od dawna i mam nadzieję, że Imperial uczyni z tego stałą praktykę. Raz, że świetnie to wygląda, a dwa – to kolejny aspekt, pod którym doganiamy Włochy, Niemcy, Francję, Hiszpanię i inne kraje, które z szacunkiem traktują dzieło filmowe. Nie kaleczą lektorem ani nie zaśmiecają obrazu niepotrzebnymi napisami. Warto jednak zauważyć, że ktokolwiek opracowywał czołówkę, zaliczył małą wpadkę, jako autora zdjęć do filmu podając Ślepego Ala zamiast Ślepej Al. Tym niemniej szkoda, że wszystkie te napisy najpewniej przepadną w wydaniu DVD/VOD/Blu-ray.

Stronę techniczną, w odróżnieniu od Ligi Sprawiedliwości czy Więźnia labiryntu, na szczęście również mogę ocenić pozytywnie. Jedyne momenty, kiedy nie słyszałem bądź nie rozumiałem dokładnie, co postacie mówią, to te kilkanaście scen, kiedy publiczność po prostu zagłuszała dialogi, nie mogąc przestać płakać ze śmiechu.

Deadpool 2 bez wątpienia może pochwalić się bardzo udanym polskim dubbingiem. Szkoda tylko, że tak naprawdę największą jego wadą jest główny bohater, który jest zagrany bezbłędnie i raz brzmi fenomenalnie, a chwilę później niestety zaczyna podchodzić pod muppeta. Mam nadzieję, że jeżeli Fox zrealizuje trzecią część i doczeka się ona dubbingu, Leszek Zduń dopilnuje, żeby Michał Zieliński za wszelką cenę wystrzegał się tych rejestrów. Panie Leszku, myślał Pan, że zerwę z tradycją i nie wspomnę już o Batman v Superman i Exodusie? No to wspominam i wybaczam Panu te paszkwile – Deadpoolem 2 ostatecznie odkupił Pan swoje grzechy. Chapeau bas, Panie Zduń i Panie Wojnarowski.

6 komentarzy - Dodaj komentarz

Odpowiedz