„Tomb Raider” – recenzja dubbingu


Forum Film Poland długo kazało czekać na kolejny zlecony przez siebie dubbing. Po raz ostatni film w polskiej wersji, Hobbita: Bitwę pięciu armii, dystrybutor wprowadził do kin w 2014 roku. Dziwne by jednak było, gdyby posiadający kategorię wiekową PG-13 film stanowiący ekranizację dystrybuowanych z dubbingiem gier dozwolonych od 18 lat posiadał tylko napisy. Po czterech latach otrzymujemy więc dubbing do Tomb Raider, mającego być wielkim powrotem Lary Croft na duże ekrany.

Na początek powiem tyle, że film wcale nie okazał się wielkim powrotem. Jest to produkcja, która miała być blockbusterem, ale z nieprzesadzonym budżetem. Film miał odchodzić od elementów nadprzyrodzonych obecnych w odsłonach z Angeliną Jolie i grach komputerowych, stawiając na realizm, ale zachować przy tym klimat przygodowego kina akcji. Miał spodobać się zarówno fanom, jak i krytykom. Ostatecznie próby pogodzenia tego wszystkiego sprawiły, że otrzymaliśmy film pozbawiony „duszy”, który nie zadowoli chyba nikogo. Mówię o tym dlatego, że dubbing idealnie wpisuje się w bylejakość filmu. Z pustego i Salomon nie naleje, a od przeciętnego widowiska, o którym zapomina się zaraz po wyjścia z kina, trudno oczekiwać wybitnego dubbingu.

Obsada polskiej wersji jest taka, jak film: przeciętna, chociaż miewa przebłyski. Kinga Suchan całkiem nieźle sprawdza się jako Alicia Vikander w roli Lary Croft i jest chyba najjaśniejszym punktem polskiej wersji. Laureatka Oscara nie miała jednak w Tomb Raider zbyt wielu okazji do rozwinięcia skrzydeł, toteż i Suchan była ich pozbawiona. Rola jest dość równa – przez większość czasu aktorka brzmi po prostu okay, tylko sporadycznie zdarzają jej się momenty lepsze albo gorsze. Poza Vikander, jedynymi liczącymi się aktorami w filmie są Dominic West jako lord Richard Croft i Walton Goggins jako Mathias Vogel, przemawiający głosami, kolejno, Radosława Krzyżowskiego i Krzysztofa Zawadzkiego. Mówiąc szczerze, nie sądzę, żeby któregokolwiek z nich można by zachować jako stały odpowiednik oryginalnych aktorów. Zawadzki co prawda brzmi znacznie lepiej, niż Ireneusz Czop, którego jako Gogginsa słyszeliśmy ostatnio w Więźniu labiryntu: Leku na śmierć, ale podobnie jak w przypadku Westa, przez cały seans bardzo trudno było mi się do niego przyzwyczaić i bezustannie miałem pewien „dysonans”. Drugi najlepiej dobrany głos w dubbingu to chyba Paweł Krucz jako Lu Ren (Daniel Wu), który przez cały czas brzmiał po prostu w porządku. Ostatnia z ważniejszych postaci, Dorota Landowska jako Ana Miller (Kristin Scott Thomas), wywoływała ten sam efekt „dysonansu”, co Krzyżowski i Zawadzki.

Nie zrozumcie mnie źle: obsada nie jest jakaś tragiczna. Na pewno można było lepiej, ale nie jest to też poziom Exodusu czy Batman v Superman (tak, tak, te dwa filmy będę Leszkowi Zduniowi wypominał w każdej recenzji, żeby już nigdy na tę drogę nie wracał), a gdyby film nie był tak do bólu nijaki, być może wrażenie lekkiego niedopasowania głosów dałoby się „przypudrować” dobrą fabułą albo interesującą akcją. Trudno też powiedzieć, kiedy dystrybutor zdecydował się na realizację dubbingu, a co za tym idzie – ile czasu odpowiedzialny za reżyserię Leszek Zduń miał na przeprowadzenie castingów. Trzeba jednak pamiętać, że mimo tych lekkich głosowych zgrzytów, reżyser do castingu podszedł rzetelnie, stawiając na mniej osłuchane głosy, co zawsze bardzo się chwali.

Tego samego niestety nie mogę powiedzieć o obsadzie dalszoplanowej. Trochę smuci fakt, że do dubbingowania Dereka Jacobiego zaangażowano Stanisława Biczysko, a nie Stanisława Brejdyganta, ale kto wie, być może pan Brejdygant po prostu przeszedł już na emeryturę. Tym niemniej, Biczysko to tak naprawdę najlepszy aktor drugoplanowy w filmie. Cała reszta jest bardzo słaba – tak pod względem doboru głosów, jak i aktorskim. Niestety, Tomb Raiderem Studio Sonica po raz kolejny udowadnia też, że jego reżyserzy nie mają chyba zbytnio pomysłów na plany i gwary, bo Jacek Król i Mikołaj Klimek ponownie robią tutaj za bandziorów w tle.

Pod szeroko rozumianym względem technicznym Tomb Raider jest zrealizowany dość solidnie, chociaż i tutaj można było lepiej. Kilka razy zdarzyła się jakaś mało zrozumiała wypowiedź, raz czy dwa coś zostało zagłuszone przez efekty, ale były to jednak sytuacje stosunkowo rzadkie. Leszka Zdunia warto pochwalić za to, że jest to chyba pierwszy od dawna film, w którym reżyser zadbał o to, żeby wszyscy aktorzy obcojęzyczne słowa wymawiali tak samo. Chociaż, z drugiej strony, bura należy się za Kingę Suchan, która japońskie Shōwa wymawiała jako [szoła] zamiast [śoła].

Tak naprawdę największą bolączką Tomb Raider są chyba dialogi. I to nie tyle warstwa słowna, która jest stosunkowo zgrabna (chociaż, jeśli wierzyć informacjom z zagranicznych stron, prawdopodobnie bardzo ugrzeczniona i pozbawiona wszelkich „dupków” czy innych „gówien”), co kłapy. Nie pamiętam już, kiedy po raz ostatni oglądałem w kinie film, w którym tak często denerwowałoby mnie tak wyraźne niedopasowanie tekstu do ruchu ust bohaterów, co w Tomb Raiderze. Z kronikarskiego obowiązku warto odnotować, że w filmie na szczęście nie zdecydowano się na lektora czytającego napisy na ekranie – zamiast tego pojawiają się one u dołu ekranu. Co ciekawe, w dwóch wersjach – te będące tłumaczeniem tekstów widocznych na ekranie w formie białego Ariala, a te do dialogów po kantońsku jakąś inną czcionką, wyraźnie wtopioną w obraz. I tutaj ciekawostka: liścik, który Lara otrzymuje od ojca, początkowo czytany jest na głos przez Suchan, a następnie, kiedy pojawia się zbliżenie na niego, opatrzony jest napisami… jednak tłumaczenie treści liściku w dubbingu i napisach jest od siebie całkowicie różne.

Jak wspomniałem wcześniej, polski dubbing do Tomb Raider jest jak sam film – na wskroś przeciętny. Na pewno nie jest to coś, co zapamiętamy na długo, ale z drugiej strony, mimo ewidentnych niedociągnięć, nie sprawi, że będzie się zgrzytało zębami. No i przynajmniej prezentuje wyższy poziom, niż ubiegłoroczny Dziennik cwaniaczka: Droga przez mękę tego samego reżysera.

Grafika wykorzystana w nagłówku: © Warner Bros / MGM / Square Enix / GK Films.

3 komentarze - Dodaj komentarz

Odpowiedz