„Liga Sprawiedliwości” – recenzja dubbingu

Superbohaterskie uniwersum Warner Bros. nabiera rozpędu. Po świetnej – zarówno jako film, jak i pod względem dubbingu – Wonder Woman, nadszedł czas na pierwszy assembly movie z tej franczyzy, debiutującą niedawno Ligę Sprawiedliwości. Czy dubbingowi do tej produkcji udało się powtórzyć sukces opracowań dwóch poprzednich filmów? No cóż – mówiąc bez ogródek: nie.

Tradycyjnie zacznę może od obsady, tym bardziej, że w przypadku tego filmu pod tym względem jest… różnie. Przede wszystkim, studiu należą się pochwały za wymienienie Bożeny Furczyk, laureatki Złotego Zbuka dla najgorszej aktorki głosowej 2016 roku. Zastąpiona została ona przez Magdalenę Kacprzak, która nie dość, że bardziej udanie zagrała Lois Lane, to jeszcze brzmi lepiej. Ale mimo wszystko to w dalszym ciągu nie to – jej głos nadal jest odrobinę zbyt dziecinny. Tym niemniej, jeśli jedna z tych aktorek ma zostać przypisana do tej roli na stałe, to oczywiście Kacprzak jest znacznie lepszym wyborem. Niestety, nie zdecydowano się na wymianę ubiegłorocznego laureata Złotego Zbuka dla najgorszego aktora – Jacka Rozenka. Brzmi on nieco lepiej niż poprzednio, jakby grał trochę naturalniej, a mniej silił się na bycie przegiętym supermaczo. Albo został lepiej poprowadzony przez reżysera, albo, wiedząc już, czego się spodziewać, odebrałem go nieco bardziej przychylnie; nie zmienia to jednak faktu, że moim zdaniem w dalszym ciągu jest to rola do wymiany. Porządny dubbing charakteryzować ma się tym, że znani aktorzy przemawiają zbliżonymi do oryginału głosami mniej osłuchanych aktorów, a nie takich, których znamy aż za dobrze. Rozenek wypada lepiej, ale mimo wszystko wciąż nie brzmi jak Ben Affleck, a jak Geralt z Rivii. Podobne opinie przeważają zresztą na naszym forum, nawet wśród osób, którym w Batman v Superman Rozenek nie wadził.

Kiedy trochę mniej przeszkadzał mi Batman, z całą mocą zdałem sobie sprawę z tego, że Superman również zasługuje na lepszy głos niż Grzegorz Kwiecień, „obrabiający” już zresztą konkurencyjne uniwersum, gdzie od dawna ma jedną z większych ról. Co prawda w recenzji Batman v Superman wspominałem, że Kryptończyk brzmi trochę zniewieściale, ale było to nic w porównaniu z Batmanem. Tutaj niestety nie mogłem już tego ignorować i mam wielką nadzieję, że kiedy dostaniemy Człowieka ze stali 2, na potrzeby dubbingu do niego zostanie przeprowadzony nowy casting na tę postać, która otrzyma w końcu porządny głos do zachowania w pozostałych filmach. Warto jednak zauważyć, że matka Supermana, grana przez Diane Lane, doczekała się zmiany głosu, na szczęście na lepszy.

Anna Sroka-Hryń nie wadziła mi, jak zresztą wspomniałem już w recenzji dubbingu do Wonder Woman, ale polska wersja Ligi Sprawiedliwości potwierdza, że zastąpienie jej Olgą Bołądź – czy to umyślnie, czy na zlecenie dystrybutora, który miał z kim nagrywać filmiki promujące dubbing na Facebooku – było ponad wszelką wątpliwość dobrą decyzją. To zdecydowanie najlepiej zagrana rola w całym filmie, jak również jeden z tych głosów, którym nie można absolutnie nic zarzucić – krótko mówiąc: najjaśniejszy punkt polskiej wersji. Nie miałem pewności, czego spodziewać się po Jasonie Momoi przemawiającym głosem Jana Aleksandrowicza-Kraski. Przede wszystkim dlatego, że obecnie kojarzę go raczej jako reżysera dubbingu, a z jego ról pamiętam te starsze, głównie do gier komputerowych czy Beavisa i Butt-heada. Miłym zaskoczeniem było więc przekonać się, że Krasko potrafi mówić niskim głosem, który świetnie pasuje do khala Drogo. To drugi najlepszy punkt polskiej wersji. Flash w końcu doczekał się jednego oficjalnego głosu (w dwóch poprzednich filmach dubbingowało go dwóch różnych aktorów), a Michał Klawiter to całkiem niezły polski odpowiednik Ezry Millera, rola również zagrana została przyzwoicie. Tomasz Błasiak jako Cyborg był niestety bardzo nierówny, przede wszystkim pod względem gry, bo do jego głosu w końcu dało się jakoś przyzwyczaić.

Pozostałe role? Trudno jest mi tak naprawdę ocenić, jak wypadł Janusz Leśniewski jako głosowy odpowiednik J.K. Simmonsa, miał on bowiem stosunkowo niewiele do powiedzenia, a dodatkowo dzielił sceny z Batmanem, więc całą swoją uwagę koncentrowałem wtedy na tym, żeby nie myśleć o tym, że słyszę Geralta. Michał Konarski jako główny antagonista, Steppenwolf, wypadł znośnie, chociaż wszystkie jego wypowiedzi były modulowane. Niesamowicie żałuję, że nie wymieniono też Andrzeja Chudego jako Jeremy’ego Ironsa – jego głos zdecydowanie nie nadaje się na zamiennik tego oscarowego aktora. Pod względem głosów tła, jest – jak zwykle zresztą w Sonice – słabo. Tutaj na szczególną burę zasługuje obsadzenie Jacka Kopczyńskiego, który już zresztą miał rolę w tym uniwersum, pod Henry’ego Allena (Billy Crudup) – całkowite pudło obsadowe. Ponownie jednak najgorzej wypadają wszelcy dziennikarze.

A skoro o dziennikarzach mowa, to z dziennikarskiego obowiązku warto wspomnieć również o tym, że aktorom, nawet tym głównym, sporadycznie zdarza się wybełkotać coś, czego nie da się zrozumieć – czyżby zabrakło czasu na duble? Z innych rzeczy, które mnie irytują i na które często zwracam uwagę w recenzjach: panowie i panie reżyserzy, czy waszym zadaniem nie jest również zadbanie o to, żeby zachować spójność wymowy chociaż w obrębie jednego filmu? Ot, przykładowo, dlaczego Barry Allen nazywany jest [barym] i [berym]?

Chociaż w niektórych poprzednich recenzjach zdarzało mi się wspominać o niedoskonałym dźwięku i wyrażać niepewność, czy jest to wina dźwiękowca/montażysty, czy może nagłośnienia w kinie, tu rozmowy na naszym forum nie pozostawiają wątpliwości – Liga Sprawiedliwości mocno kuleje pod tym względem. Zdarzają się momenty, kiedy w ogóle nie da się usłyszeć ani zrozumieć, co ktoś właśnie powiedział, bo wszystko zlewa się z dźwiękami tła. Zdarzają się też jednak sytuacje, w których dźwiękowiec prawdopodobnie coś pomieszał czy pomylił – przesunął nie ten suwaczek co trzeba, albo ten, który miał przesunąć, ale nie w tym kierunku albo za mocno w górę czy w dół. Już na samym początku filmu mamy scenę z zamachowcem, dubbingowanym przez Jerzego Dominika, który brzmi… Powiem tak: nagrajcie sobie dźwięk z telewizora na telefon czy dyktafon, a potem odtwórzcie go na jakimś urządzeniu z porządnymi głośnikami – brzmiało to mniej więcej tak. Takich momentów było niestety więcej, chociaż ten jeden był aż nazbyt zauważalny i wywołał niemałą konsternację na sali kinowej.

Poniżej oczekiwań spisał się również Michał Wojnarowski. Dialogom, które napisał na potrzeby Ligi Sprawiedliwości, brakuje szlifu i są byle jakie. Czasami bywają tak „koślawe” i nienaturalne, że sprawiają wrażenie, jakby to była jakaś surowa wersja, którą Wojnarowski miał zamiar jeszcze poprawić, ale zabrakło na to czasu. Dość irytująca była rzeczownikowa odmiana słowa „mother box” – „mother boksa”, zamiast „mother boksu”. Miło jednak, że Warner Bros., w odróżnieniu od Imperial CinePix, zezwala na zachowywanie brzydszego słownictwa, tak więc Batmanowi zdarza się nazwać kogoś „skurwysynem” – ku niezadowoleniu rodziców, którzy zabrali na seans dzieci.

Po Legionie Samobójców i Wonder Woman, które mogły pochwalić się naprawdę przyzwoitymi dubbingami, miałem nadzieję, że Markowi Robaczewskiemu uda się zachować tendencję zwyżkową, i to nawet mimo niedopasowanych Jacka Rozenka i Grzegorza Kwietnia w obsadzie. Niestety, Liga Sprawiedliwości to dubbing w najlepszym razie przeciętny. Z tego, co mi wiadomo, polski oddział Warner Bros. dość późno podjął ostateczną decyzję odnośnie dubbingowania tego filmu. Zastanawiam się, czy przypadkiem właśnie to nie jest powodem tego spadku formy. Być może reżyserowi i studiu zabrakło czasu na przeprowadzenie rzeczowego castingu i pracowali na wariackich papierach? Mogłyby o tym świadczyć przede wszystkim problemy techniczne i dialogi, które sprawiają wrażenie, jak gdyby dialogista chciał jeszcze nad nimi posiedzieć, ale trzeba już było nagrywać. Jakkolwiek by nie było, sobie i wam życzę jak najmniej takich dubbingów.

Wszystkie recenzje zamieszczane na stronie polski-dubbing.pl oraz użyte w nich sformułowania są prywatnymi, subiektywnymi opiniami ich autorów.

Jedna odpowiedź - Dodaj komentarz

Odpowiedz