Tajemnicza nieznajoma, czyli „W wersji polskiej udział wzięli”

Między płaszczami a ekranem

-Gruby- rzucam nerwowo, bo on kończy już cofać taśmę i boję się, że nie zdąży mi odpowiedzieć, jaki jest koniec. Smutny czy wesoły?

-Cholera, wiesz, mnie się już popieprzyły te odcinki.

-A możesz mi pokazać chociaż ostatnią klatkę?

-Kochani- włącza się Aleksandrowiczowa- studio mamy jeszcze tylko dwadzieścia minut, więc może będziecie sobie oglądać innym razem.

-Ale ja nie mogę wejść na chama- protestuję.

-Ona ma rację- wstawia się za mną Gruby- a to jest dziewiąty więc… czekajcie… mam już! Temu małemu mówią, że matka nie żyje.

-A widzicie!- triumfuję.- Fajnie byłoby jakbym zaraz po tym zaświergotała wesolutko, no nie?

Ile razy przy nagraniu zadaję moje odwieczne:

„smutno-wesoło”, przypomina mi się anegdota, którą usłyszałem ze dwadzieścia lat temu. Nie mam pamięci do kawałów, a to jakoś nie może mi wylecieć z głowy.

Czytaj dalej […]

Odpowiedz