Co Tomasz Knapik sądzi o polskim dubbingu?

W przeszłości prezentowaliśmy, już na naszych łamach opinie niektórych lektorów na temat polskiego dubbingu. Przy okazji ostatniego wywiadu z Tomaszem Knapikiem który ukazał się na YouTube 13 sierpnia, warto raz jeszcze wrócić do tego dosyć ciekawego zagadnienia:

Jacek Hebda: Jeśli mamy do czynienia z produkcją zagraniczną, mamy w sumie trzy formy tłumaczenia tego: jest lektor, jest dubbing, są też napisy, w krajach skandynawskich, w Holandii. Jakie Pan ma zdanie na ten temat? Co jest powiedźmy dobre, a co jest złe? Ma Pan jakieś swoje preferencje?

Tomasz Knapik: Ja na to odpowiadam pytaniem na pytanie. To jest tak, jakby kata pytać czy jest za karą śmierci czy przeciw. Co ja mam powiedzieć? Powiem, że jestem przeciw lektorom…

Jacek Hebda: Może Pan powiedzieć.

Tomasz Knapik: No mogę wszystko powiedzieć, mogę powiedzieć, no pewnie, ale generalnie ja mówię: Vox populi, vox Dei, czyli ludzie tak chcą. Po prostu Polacy się tak przyzwyczaili.

Jacek Hebda: W jakich krajach tak jeszcze jest? Rosja, prawda?

Tomasz Knapik: Rosja. A to Rosja, to jest tak zwany ruski dubbing- my na to mówimy. To dwóch, żeby było bogaciej, czyta facet z kobitką. Kobitka czyta żeńskie kwestie, a facet czyta męskie.

Jacek Hebda: No to na bogato już. Miłość na bogato.

Tomasz Knapik: No na bogato, ale poza tym lektor jest stosowany w różnych takich tam, zachodnich filmach, ale dokumentalnych. No bo wtedy jest prościej niż dawać napisy. To jest no właśnie mówię jakiś tam… Murphy’ego biorą, albo kogoś kto ma bardzo ładną dykcję (…) i to wtedy jest elegancko. Mało tego. W Niemczech to są aktorzy…

Jacek Hebda: Niemcy, Hiszpania, Włochy…

Tomasz Knapik: Tak, ale w Niemczech to jest szczególnie, bo są poprzywiązywani do postaci. Czyli jest podane tak, że: Ten czyta Johnny’ego Wayne’a, i nie ma siły, żeby kto inny przeczytał, bo będzie tam w ogóle raban straszny.

Jacek Hebda: Zamieszki na ulicy.

Tomasz Knapik: Zamieszki na ulicy, prawie, że. To jak to, czyta jakiś kto inny, a przecież to nie jest Johnny Wayne. Oni tak mają (…). No telewizja tutaj ma. Kiedyś Canal+, próbował właśnie jakoś tam się od tego odbić, że będzie dubbingował. Ale po pierwsze, jest to parę razy drożej bo lektor to jeden weźmie 200 zł za film i do widzenia, a aktorów trzeba zatrudnić trzydziestu, i trwa to i tak dalej, więc wezmą 30 tys. złotych, albo i lepiej. Po drugie, to jest dobre dla dzieci. Kiedy to powinni być aktorzy, i dla dzieci się przerysowuje (…).

Odpowiedz