Dubbing czy „szeptanka”? O metodach opracowywania obcych filmów

Dzięki uprzejmości Pana Franciszka Czekierdy możemy zaprezentować na naszych łamach felieton Dubbing czy „szeptanka”?, opublikowany w miesięczniku „Aktualności Telewizyjne” we wrześniu 1996 roku. Poniżej prezentujemy jego fragment. Całość dostępna jest w dziale Felietony i publikacje bądź po kliknięciu tutaj.

Dubbing można porównać do literackiego tłumaczenia książki, zaś „szeptanka” jest swego rodzaju brykiem ze względu na dokonywane cięcia w tekście, jego styl i sposób prezentacji. Mówiąc bardziej obrazowo: jedzenie można spożywać na papierowej tacce za pomocą plastikowych sztućców (narracja jednogłosowa) oraz na zastawie serwisowej (dubbing). Osobiście jestem zwolennikiem konsumowania strawy duchowej, i nie tylko duchowej, w sposób cywilizowany.

Odpowiedz