Indy mówi po polsku. Kto jest kim w „Kronikach młodego Indiany…”?

Nieustraszony, szlachetny, żądny przygód Indiana Jones znowu na polskich ekranach, tym razem telewizyjny, aż w trzech wydaniach- starszy, młody i zupełnie mały. Pomysł producenta i realizatora , Georgesa Lucasa na niechronologiczny ciąg wspomnień z różnych stron świata nieustannie spragnionego nowych wrażeń podróżniczych ma poważne szanse pobić popularność wersji kinowej. Już dziś młody Indy(Sean Patric Flanery) podbił serca setek nastolatek, a serial dopiero na półmetku. 

Niemały udział w sukcesie serii w Polsce mają polscy aktorzy którzy podjęli się dubbingu. W ”Kronikach młodego Indiany Jonesa” angielskim bohaterom użyczyli swoich głosów wspaniali i dobrze znani ze sceny aktorzy Jerzy Kamas, Mirosława Dubrawska, Zdzisław Tobiasz, a także młody aktor Teatru ”Ateneum”, Tomasz Kozłowicz w roli tytułowego bohatera. Jesteśmy jednym z niewielu, bądź wręcz jedynym krajem w Europie, który może poszczycić się tak wspaniałymi tradycjami w dubbingu, sztuce trudnej i z pozoru niewdzięcznej, szczególnie dla aktorów nie mających możliwości poznania efektu swoich trudów u widowni. Wiemy o tym my, dziennikarze z dziesiątków listów nadchodzących do wielu redakcji pełnych podziękowań za wielkie kreacje aktorskie właśnie w dubbingu. Czasami udawało nam się publicznie docenić te trudy- żeby przypomnieć chociażby „Złoty ekran” przyznany Aleksandrze Śląskiej za entuzjastycznie przyjęty dubbing w „Królowej Elżbiecie”.

Do udziału w „Kronikach…” zaprosiła wielu znanych aktorów reżyser(wcześniej także aktorka krakowska) Miriam Aleksandrowicz, córka nieodżałowanej Zofii Dybowskiej-Aleksandrowicz, znanej reżyser dubbingu(„Dwunastu gniewnych ludzi”, „Królowa Elżbieta”, „Saga rodu Forsythe’ów”). Miriam z powodzeniem kontynuuje rodzinne tradycje zyskując aplauz polskiej widowni i co równie ważne, niezwykle wymagającego amerykańskiego dystrybutora. To on ma ostateczne prawo akceptacji polskiej wersji w każdym, nie tylko tym serialu. Odczuli to mocno na własnej skórze Czesi i Węgrzy(szczególnie przy opracowywaniu filmów Disneya), kiedy jedna z ich wersji została w całości odrzucona i wszystko trzeba było zaczynać od nowa. 

Miriam Aleksandrowicz wyznaje zasadę, potwierdzoną wielokrotnie w praktyce, że dubbing jest najmniej szkodliwą formą prezentacji filmów obcojęzycznych. Lektor czy napisy pozbawiają oryginał wielu wartości, a wśród nich tych najważniejszych- czystości obrazu i dźwięku, tak ważnych w opowieści filmowej. W oczekiwaniu na kolejne równie ciekawe pozycje w dubbingowym repertuarze(może powrócą złote czasy dubbingowanych Teatrów Telewizji na świecie), piszcie do nas, Drodzy Czytelnicy, które jeszcze polskie głosy w tym serialu chcielibyście rozszyfrować- postaramy się spełnić Wasze życzenia

Odpowiedz